sobota, 12 kwietnia 2014

Ulubione endingi

     Straszyłam Was falą notek o mandze i anime, prawda? Lista moich ulubionych openingów już była, no to jak to tak, nie zrobić także listy endingów? Przecież wszystkich ludzi ogromnie ciekawi to, jakie endingi lubię, to elementarne, drogi Pieczarksonie. Czy pieczarki nie są urocze? Tym razem Was zaskoczę (nie, nie zaskoczę, nie ma bardziej przewidywalnych ludzi ode mnie) i kolejność będzie całkowicie i absolutnie przypadkowa. Hm, biorąc pod uwagę to, że mam regulamin i tabeleczki zamiast mózgu, taki brak porządku faktycznie może być zaskakujący. Czy ja właśnie zaprzeczyłam sama sobie tak ze dwa razy? Cóż... Nieważne!

1. K-On! – Don't Say Lazy!


     Nie zdarza się to często, ale są takie anime, których ending jest znacznie bardziej spektakularny i rozpoznawalny niż opening. K-On! to doskonały przykład. Seria o dziewczynkach, które jedzą ciastka zamiast grać? Czemu nie! Oglądałam tak dawno, że właśnie głównie Don't Say Lazy! – energiczna piosenka o niezbyt głębokiej treści, za to z pięknym PV – wbiło mi się w pamięć. Szkoda, że całe anime nie było utrzymane w podobnej konwencji.

2. Code Geass R:2 – Waga Routashi Aku no Hana


     O ile ogólnie muzyka w Code Geass nie skradła mojego grzybowego serca, to endingi były łyżeczką miodu w beczce dziegciu. Według mnie Waga Routashi Aku no Hana i Yuukyuou Seishunka to jedne z najlepszych utworów Ali Project w ogóle. Zespół ten słynie ze specyficznych brzmień, które przypadną do gustu tylko nielicznym. Jeśli czytaliście notkę o moich ulubionych openingach, to wiecie, że naprawdę lubię Ali Project, jednak w większości piosenek mają tendencję do popadania w monotonię, zwłaszcza w zwrotkach. Dwa endingi Code Geass uchroniły się przed ta klątwą – czegoś tak energicznego, o równie interesującej i zmiennej melodii, nie spotyka się codziennie. Dodajmy jeszcze do tego tekst, który wręcz idealnie pasuje do anime i aktualnych wydarzeń fabularnych. Warstwa wizualna jest uboższa, ale statyczne arty zaskakująco dobrze pasują do piosenek – gdyby zastąpić to tradycyjnym PV, mógłby powstać chaos przyprawiający o uszooczopląs. Dlaczego wybrałam Waga Routashi Aku no Hana, a nie pierwszy ending pierwszej serii? Ma  po prostu w sobie taką nutę demoniczności i jest, hmm, niezwykle adekwatny do fabuły odcinków, po których się pojawia.

3. Neon Genesis Evangelion – Fly Me to the Moon


     Ktoś dziwił się, że na liście ulubionych openingów nie pojawił się Zankoku na Tenshi no Teze (a nawet chciałam umieścić, jest zaraz za najlepszą dziesiątką), ale NGE i tak musi się w końcu pojawić. Na przestrzeni lat piosenka Barta Howarda Fly Me to the Moon była wykonywana przez rzesze artystów, w samym NGE możemy usłyszeć kilka jej wersji. Nie potrafię dokładnie stwierdzić, na czym polega fenomen tej piosenki, nawet się nad tym nie zastanawiam, tylko po prostu to kupuję. Zawsze najbardziej podobała  mi się wersja Yoko Takahashi, odpowiedzialnej notabene też na słynny opening. Nie potrafię wyobrazić sobie lepszego endingu dla Neon Genesis Evangelion, romantyczny, z nutką melancholii i jeszcze sam tekst, Zabierz mnie na Księżyc, pozwól pobawić się wśród gwiazd... Wykorzystanie gotowej i znanej piosenki, w dodatku zachodniej jest oryginalne i bardzo pasuje do anime, które dorobiło się już statusu legendy.

4. Moyashimon – Rocket


     Pewnie niektórych zdziwi wybór tego endingu, ale to jedna z najbardziej optymistycznych, szalonych i (uwaga, trzymajcie się mocno, bo użyję przymiotnika przymiotników) życiowych piosenek. Ma się po prostu takie wrażenie, że kiedyś się ją już słyszało. Szkoda, że Moyashimon jest tak mało znanym anime, mało pomógł drugi sezon, który, o ile się nie mylę, nie doczekał się nawet polskich napisów, ku mojemu wielkiemu  żalowi. Kto nigdy nie odpalał rakiety? Co, nikt? Ale i tak posłuchajcie Rocket oraz obejrzyjcie anime o mikrobach, studentach i sake.

5. Death Note – Zetsubou Billy


     Pierwsze wrażenie po obejrzeniu endingu i openingu drugiego sezonu Death Note jest praktycznie zawsze takie same – co to jest do najjaśniejszego grzyba?!, ale potem, gdy człowiek się do nich przyzwyczaił, stwierdzał, że w zasadzie są całkiem dobre. Całkiem całkiem bardzo dobre. Nieczęsto w anime można usłyszeć podobnie ciężkie brzmienia (Detroit Metal City, Dedman Wonderland, Zombie Loan to nieliczne przykłady). Death Note w ogóle miało nadzwyczaj udaną i róznorodną ścieżkę dźwiękową. Właściwie ciężko mi cokolwiek powiedzieć o Zetsubou Billy, oprócz tego, że to genialny ending i jeden z najlepszych utworów Maximum the Hormone.

6. Zoku Sayonara, Zetsubou Sensei! – Omamori


     Miałam poważny dylemat – co wybrać, co wybrać? To, to czy Omamori? Omamori jak widać wygrało. Praktycznie wszystkie openingi i endingi serii o nadzwyczaj nieszczęśliwym nauczycielu wyróżniają się i są godne uwagi. Parodiowanie, zabawa z konwencją, eksperymenty graficzne. Patrzcie, jaki zamek, jaka mroczność, jaka kreska. Tak. Mowa na nic tutaj się zda, jakoś tak zawsze było mi żal wszystkich, którzy nie obejrzeli nawet jednej serii o zrozpaczonym nauczycielu, a w zasadzie raczej o jego uczniach rodem z horroru i nieprzystosowaniu rzeczonego nauczyciela do współczesnego świata. Teraz szybko muszę skończyć pisać i uciec do opisywania kolejnego endingu, bo jak wpadnę w ciąg i zacznę opisywać Sayonara, Zetsubou Sensei! to nie skończę, aż nie zagrają trąby na Sąd Ostateczny/Kongres Nowej Prawicy nie wygra wyborów. W sumie na jedno wyjdzie.

7. Kuroko no Basket 2 – Fantastic Tune


     Kuroko no Basket ma naprawdę sympatyczną warstwę muzyczną, jakkolwiek absurdalnie takie wyrażenie by nie brzmiało. Z niewiadomych powodów wiele ludzi jest bardzo zdziwionych, gdy mówię, że uwielbiam Kuroko no Basket (nawet bardziej, niż gdy przyznaję się do tego, że lubię Higschool DxD), naprawdę nie wiem dlaczego, może jakoś nie pasuję ludziom do tego anime? W każdym razie dosłownie kocham serię o koszykarzach, z których lwia część ukradła imiona nazwom kolorów, a ten ending najbardziej mi się podoba z piosenek towarzyszących temu anime. Druga seria ma to szczęście, że znacznie poprawiła się grafika – czyżby po sukcesie pierwszego sezonu budżet się zwiększył? ;) Widać to także po tym endingu. Aomine taką ma fajną minę. Zaraz będę rymować, więc pospiesznie przeskakuję do kolejnego swojego ulubionego endingu. Czuję się jeszcze tylko w obowiązku, by napisać, że nie ma w Kuroko no Basket ani krzty yaoiowatości, ta seria nawet nie ma w zasadzie w targecie płci żeńskiej, bo to jest czysty shounen, a ja mam dodatkowo takie spaczenie, że uwielbiam oglądać wszelkie zawody i mecze (w desperacji nawet bilard i darta oglądałam, więc wiecie, jak bardzo mój umysł musi być wypaczony) i zapamiętywać wyniki. Właśnie, tak ładnie w ręczną w meczu towarzyskim wygraliśmy z Rosjanami, ale ten mecz zupełnie nie wyglądał jak towarzyski, dużo fauli, bo widać, że bardzo obu drużynom zależało. Nieodmiennie zadziwia mnie wygląd twarzy trenera rosyjskiej reprezentacji... Boże, mysza mistrzy dygresji.

8. Shiki – Gekka Reijin


     Ten sam zespół odpowiada również za pierwszy opening Shiki – Kuchizuke, który również jest wielkiej urody. O muzyce w Shiki możnaby napisać osobną notkę (i chyba nawet ją kiedyś napisałam). Powiem tylko tyle, że Gekka Reijin to utwór, który jest energiczny, przypomina mi trochę ending Umineko no Naku Koro ni wykonany przez Jimanga (dokładnie nie wiem dlaczego), ma całkiem ładne PV i zaciera nieprzyjemne wspomnienia po Walk no Yakusoku. Szkoda, że Shiki nie jest zbyt popularnym anime, a lwia część osób, które je oglądają, szybko porzuca je, zniechęcona nietypową kreską i specyficznym tempem rozwoju fabuły. Ciężko znaleźć lepszą serię spod znaku długich kłów i horroru.

9. Mahou Shoujo Madoka Magica – Magia


     O ile mimo całej mojej sympatii do tego tytułu, średnio rozumiem dlaczego ta seria stała się aż tak ogromnym fenomenem i osiągnęła gigantyczny sukces komercyjny i mam dziwne wrażenie, że większość fanów raczej niezbyt właściwie zrozumiała, o co w niej chodziło, to muzykę z tego anime wychwalać pod niebiosa będę. Magia jest chyba najbardziej udanym utworem, Kalafina nigdy chyba nie była tak dobra, do tego to mroczne (aż chciałoby się dać ponieść fantazji i dodać wizyjne, ale nie opisuję tutaj poezji Rimbauda) i takie trochę przesiąknięte pyłem kosmicznym. Muzyka w MSMM jest bardzo charakterystyczna – wykorzystano flety i inne instrumenty, po które inni twórcy nie sięgają zbyt często, do tego lekkie kobiece chóry.

10. Umineko no Naku Koro ni – la divina tragedia ~ Makyoku~


     Ten ending jest po prostu... demoniczny. Dynamiczny początek z szachami, potem zwolnienie tempa i niższe tony, czerwień, chóry, no i ten upiorny śmiech. Zupełnie, jakby cały nastrój przeznaczony dla anime został przelany w muzykę.  I znowu seria przeciętna z ponadprzeciętnie dobrą oprawą muzyczną. Parahomina, para, parahomina!

11. Vampire Knight Guilty – Suna no Oshiro


     To w zasadzie taki bonus, bo nie mogłabym nie umieścić tutaj niczego od Kanon Wakeshimy. Choć ten ending może wydawać się początkowo nudny, a wielu pewnie odrzuca samo to, że jest z takie anime a nie innego, ale cóż, dla mnie jest po prostu piękny.


Nie wiem, jakim cudem tak się rozpisałam. Przepraszam! Za karę możecie zarzucić mnie swoimi ulubionymi endingami :D


44 komentarze:

  1. Wo, nawet Vampire Knight. Nie spodziewałam się zupełnie, dla mnie jakoś... na nie. Podzielam natomiast miłość do zamieszcoznych endingów Death Note, Shiki, K-On! oraz Code Geass. Piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vampire Knight jako anime też dla mnie jest na nie... Chociaż właściwie to jest tak głupiutkie, że aż urocze w tej swojej naiwności i byciu irytującym. Widziałam gorsze shoujce z nierozgarnięta główną bohaterką, przy których VK jest wręcz genialne, Boże, miej nas w swojej opiece. To kolejny przykład dennej serii, która ma wspaniałą muzykę, mnie się zarówno openingi jak i endigni podobały – można nie lubić Kanon Wakeshimy, ale trzeba przyznać, że jest niesamowitą zarówno śpiewaczką jak i wiolonczelistką. Cóż, gusta różne są.

      Usuń
  2. Też lubię endingi Vampire Knight ;_: Chociaż samo anime mnie wykańczało psychicznie a jestem tylko po pierwszej serii...
    Jak można nie kochać Shiki?
    Co do Umineko to bym się spierała. Nie nazwałabym tej serii przeciętną, oh nie, nie! Prawda - czasami prowadzona była nader miernie ale zostawiła po sobie (w moim mniemaniu) takie wrażenie, że "przeciętna" to ostatnie słowo jakie mi przychodzi na myśl. Nie twierdzę, że Umineko jest anime wybitnym, nie zrozum mnie źle. Ale nie przeciętnym. No i zdecydowanie wolę opening. No i opening do Visual novel <3 ;_;
    Boże, boże! Jak mogłam nie zwrócić uwagi na Ending CG?! Ali project jest świetne, nie rozumiem hejterów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihihi, Elfen Lied się kłania, mnie po pewnych rzeczach nic nie ruszy, zahartowana jestem. Po mandze hentajowej z kotomorami to doszłam do wniosku, że nic mnie nie wykończy psychicznie.
      Nie wiem, ale są tacy ludzie ;C Nagle się dowiedziałam, że osoba, której bloga lubię i cenię, nie lubi Shiki ;__; Niby wiem, że gusta są różne i to, że się komuś jakieś anime nie podoba nie jest powodem, by człowieka przekreślać, ale, no ale, ale... No wiesz co ;__;
      Nie ma magii! Czarownice nie istnieją!
      (Ja nic nie mówię, ale opening zamieściłam w liście openingów C: C: C:)
      A teraz będzie myszowatość w całej okazałości, ach, podziwiajcie despotyzm:
      Umineko to kinetic novel! Nie znam się za nic na grach, ale wiem to. Podejrzane.
      http://youtu.be/o8LUD5CC44g?t=52s

      Usuń
    2. NIe wiem, nie grałam, wybacz ;_: Też sie nei znam. W każdym razie opening jest boski ;_: BEAAATRICE MAGA CRUDELE!

      (wiem, że zamieściłaś. Ja miałbym nie wiedzieć?)

      Anime elfen lied nie było takie złe, oglądałam jako początkująca i ba, nawet mi się podobało! Teraz oczywiście mniej ale miało swoje zalety.

      Usuń
    3. Nie ma Beatrice, nie ma wiedźm, nie ma openingu.
      Anime nie było złe, bo zawierało tylko część fabuły mangi. I kończyny miały przekrój salcesonu.

      Usuń
    4. Wiem, wiem. Manga podobno mego głupia ;_; Ale zrobili z tego coś. Takie konkretne coś. Z fandomem nawet. I openingiem boskim takim.

      Usuń
    5. To jest jakiś nowy poziom głupoty. Nie jestem w stanie znaleźć, co choćby się zbliżyło brakiem wszystkiego do tego. Jakie coś, jak dla mnie anime było równie słabe C:

      Usuń
    6. No własnie rozmawiamy o tym, ze nie równie co manga a ty mi przywaliłaś, ze jednak równie, kobieto xD (przyznam, że płakałam ;-; )

      Usuń
    7. Bo się zagapiłam. Anime jest tylko w tej rzeczy lepsze, że krótsze.

      Usuń
  3. Mi endingi z CG nie przypadły do gustu, jakoś nie leży mi Ali Project. One są energiczne? ;___;
    BROŻE! NGE wywołało we mnie wspomnienia młodości. Znowu poczułem się taki młody. Musze obejrzeć jeszcze raz.
    Moyashimon, zapisane na MALu. To jest energiczna piosenka, a nie C:
    Death Note - Uwielbiałem ten ending :) Od 0:24 jakoś wydaje mi się najlepszy moment.
    Jednak wybrałaś trójkę w SZS :D Ma taki mroczny klimat, czuje się ten dreszczyk. Muszę to obejrzeć koneicznie!
    Skoro KnB ma taki fajny ending, to seria też musi być super! Tylu chłopów zżytych ze sobą, musi tam być Yaoi co nie?
    Rosjanie odwdzięczą się za ten mecz. Trzeba zacząć chomikować (myszować?) gaz i Rutinoscorbin!
    Umineko no Naku Koro ni – Uwielbiam chóry! I ten cichutki i lekki dźwięk pianina gdzieniegdzie przeplatający się z rockiem. Teraz mogę umrzeć.
    Vampire Knight Guilty – Wokalistka ma naprawdę piękny głos. To smutne (a może nie? C:), kiedy muzyka z anime jest lepsza od większości polskich wykonawców. Nie wiem czemu, ale skojarzył mi się ten teledysk Steczkowskiej (chyba), w którym pracowała jako mop w łazience.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, Ty jesteś na takim jeszcze levelu, że nie widziałeś wielu koszmarków i raczej dobre anime oglądasz. Są energiczne i bardzo dobre. Do Ali Project trzeba przywyknąć.
      To jest wariacka piosenka i uwaga, uwaga, życiowa, a nie.
      Wybrałam trójkę, ale tego dreszczyku w anime raczej nie ma, jest satyra na wszystko szalony, dość hermetyczny humor i powalające postacie. Ale warto spróbować, to zmienia światopogląd.
      Widzisz, to fanki raczej takie PR zrobiły Kuroko no Basket, bo masa artów yaoi powstała, ale co ja będe mówić, jak dobrze wiesz, jak czasem bywa.
      Widziałeś ten mecz? Był świetny! Teraz też jakoś podnoszenie ciężarów było, ale tylko urywki mogłam oglądać.
      Nie możesz umrzeć, nie pozwolę na to!
      To była Natasza Urbańska :D Nie, Polacy też potrafią stworzyć dobre rzeczy, ale one nie zawsze stają się popularne. O, niedawno to Enej był takim zespołem, który i popularny, i autentycznie dobrą muzykę tworzy. Dżapońskie piosenki też mają wiele mankamentów.

      Usuń
    2. To podsyłaj mi też słabe anime, a nie tylko te dobre! Znowu napisałaś uwaga, uwaga "życiowa". Świat taki pjękny. No dobra, nie będę jeszcze umierał, przekonałaś mnie. Eneja właśnie dawno już nie słychać :( Opening Trylogii C:

      Usuń
    3. Życiowe życiowe życiowe życiowe rzyciowe XD

      Usuń
  4. Już się zaczęłam obawiać, że nie znam żadnego z tych endingów, ale jednak aż tak źle jeszcze nie jest. Choć oczywiście mogło być lepiej. I będzie, bo kilka z tych tytułów mam zamiar nadrobić. ;)
    K-On! jak na razie widziałam tylko 1 odcinek, Mahou Shoujo niewiele więcej, bo 2 i jak na razie na tym poprzestałam. Takie mocne brzmienia w Death Note były dla mnie sporym, jednak całkiem pozytywnym zaskoczeniem. Z kolei Code Geass właśnie wczoraj zaczęłam oglądać, więc za jakiś czas sama się przekonam, jak bardzo tekst tego endingu pasuje do rozgrywających się wydarzeń. Tak, Kuroko ma naprawdę udaną ścieżkę dźwiękową. NGE, Sayonara Zetsubou Sensei! i Shiki mam dopiero w planach.
    A co do moich ulubionych endingów, hm... Alumina z Death Note, Wind z Naruto, utwory z FMA: Brotherhood też mi się bardzo podobały. Poza tym mam spory sentyment do Kiss~Kaerimichi no Love Song z Lovely Compleks. :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz z całej siły muszę powstrzymywać swoje nieposłuszne palce przed napisaniem Ci całego batalionu hard spoilerów, zwłaszcza z Code Geass, bo to anime jest niesamowicie spoilerogenne, niewiele takich jest. Same fajne anime masz w planach :D Ja teraz praktycznie do niczego nie mogę się zmusić, tylko mangi czytam, czasem siadam i hurtem lecę w Internecie siedemdziesiąt rozdziałów, ale ostatnie anime nie pamiętam, kiedy widziałam, tylko KnB i Pupa.
      O, Alumina jest bardzo dobra, szkoda, że Nightmare śpiewa, pełna wersja morduje uszy. Lovley Complex - 172cm wzrostu = ogromność. Wiem, wiem, Japonia, ale i tak sam koncept anime mnie przeraża.

      Usuń
    2. W takim razie liczę na Twoją silną wolę i lepiej szybko zabiorę się za oglądanie reszty odcinków. No cóż, kiedyś w końcu trzeba nadrobić te rozsławione serie, żeby orientować się co i jak. Siedemdziesiąt rozdziałów? Nieźle. :D

      Usuń
    3. Ja pewnych do dzisiaj nie obejrzałam, tak bardzo jestem potem nieobyta :C

      Usuń
  5. "Don't say lazy" tak. Bardzo tak. Tak całym serduszkiem.
    Ja uwielbiam te głupiutkie, zabawne endingi z głupiutkich, zabawnych serii *^*

    OdpowiedzUsuń
  6. Podziwiam, ja nie potrafiłabym wybrać swoich ulubionych endingów, za dużo już ich widziałam. O.O
    Co fakt to fakt, ed z K-ON to fenomen, wiadomo ten jest najbardziej rozpoznawalny, ale inne też im wyszły. ^^
    Ja uwielbiam brzmienie ALI Project, ale myślę, że przede wszystkim przekonało mnie do nich właśnie CG, do którego strasznie pasuje klimat tych piosenek. ^^
    Nie jestem fanką Madoki, rozumiem, ale i jednocześnie nie rozumiem fenomenu tej serii, ale Kajiura jak zawsze spisała sie na 5, jeśli chodzi o muzykę, ending jest wspaniały. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez myślałam, że bym nie potrafiła, ale w końcu jakoś się udało, choć i tak z dwadzieścia endingów zostało pokrzywdzonych :)
      Ali Project właściwie wszystkie utwory do anime ma dobre, tylko te do Rozen Maiden jakoś nie powalają, właśnie tam jest ta monotonia w zwrotce :C

      Usuń
  7. Chyba moim faworytem jest tutaj ending (a właściwie endingi) do Code Geass - nie tylko fascynująca muzyka to jeszcze genialne rysunki (mam słabość do endingów, w których przewijają się statyczne rysunki).
    I jeszcze dodam, że ktoś po zobaczeniu endingu do K-ON!, a niemający wcześniej żadnych informacji na temat serii pewnie nieeeeźle się zdziwił oglądając anime xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Preferuję animację w endingach, ale cóż, wszystko zależy :) W Code Geass endingi nie były robione na odwal się, przynajmniej te Ali Project, bo potem niektóre korzystały już ciągle z tych samych artów. Z openingami to samo, dużo, ale słaby poziom.
      Czy ja wiem, czy aż tak się zdziwił...

      Usuń
  8. Nie mam w sumie ulubionych endingów, wszystkie przydzielam do jednej z 3 kategorii (1."co? jaki następny odcinek?"; 2."acha" 3."WYŁĄCZCIE TO.") i w każdej kategorii są na tym samym miejscu...

    Za K-ON się nie wezmę. W życiu. Po prostu nie (chociaż ending faktycznie przyjemny). Mam przeczucie, że dłuuugo bym po nim umierała...
    Aaaach, Death Note, mogłabym się nad nim rozwodzić godzinami. Uwielbiam. A ten ending jest moim ulubionym z op&ed w tej serii^-^
    Co do Zetsubou Sensei, to mam wrażenie, że z każdym twoim postem mam coraz większą ochotę to obejrzeć. Jak tylko minie magiczny 25 kwietnia (egzaminy wow wow gimbaza taka dojrzała) to wezmę się za to w pierwszej kolejności, obiecuję!
    Kuroko ma faktycznie przyjemne openingi i endingi, ale żaden z nich jakoś nie wpadł mi w serce. Czasem przewijałam, czasem słuchałam do końca, po prostu były i były dobre.
    Przy okazji, wyobrażasz sobie, jak ludzie się dziwią, gdy JA mówię, że to lubię? D: No nie wiem, może jest to związane z faktem, że nie cierpię sportów lub oglądam anime dla epickich nawalanek, tudzież krwii i flaków, tudzież schizy i innych psychologicznych aspektów...
    Khem.
    A za Madokę się wezmę. Obiecuję. (to już i tak sukces, że to w ogóle planuję, bo kreska wypala mi oczy) A endingu słyszałam chyba z milion coverów i zaczyna mnie to intrygować^-^

    Hmm, co do endingów mam słabość do 1ED Durarary!! (kompletnie nie mój typ muzyki, ale sentyment po jednym z pierwszych anime i pierwszym pokochanym seiyuu pozostał); ED Code: Breaker (manga bardzo dobra, anime przez pierwszą połowę przeciętne, przez drugą woła o pomstę do nieba) (taaak, też z powodu sentymantu;-; pierwsze anime pokochane miłością fangirlowatą); 2ED 1 serii Magi; 1ED Psycho-Pass (nic dodać, nic ująć), 2ED FMA: Brotherhood... Całkiem lubię też ending Hamatory, choć co do samego anime mam b a r d z o mieszane uczucia;-;

    Się rozpisałam.
    I teraz pewnie żałujesz, że przyzwoliłaś na "zarzucenie endingami", co? ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. K-On! nie jest aż taki straszny, jak go malują, mnie się podobało. Wbrew pozorom to naprawdę nie jest zła seria, wręcz przeciwnie. Kyoto Animation rzadko wychodzi coś, co jest słodziutkie, ale nie tak, że chce się rzucić monitorem. Wcale byś pewnie nie umarła, bo jest to zrobione z wyczuciem. Prawda, muzyki nie ma tam tyle, ile by się można spodziewać, ale i tak warto obejrzeć. Tak na dobry humor.
      Polecam, najchętniej bym zmusiła wszystkim do obejrzenia Sayonara, Zetsubou Sensei!, pierwszego i drugiego sezonu, ale wiem, że to strasznie hermetyczne anime i naprawdę dla większości osób zrozumienie go nie jest proste, a momentami niemal niemożliwe. Totalnie zmienia paczenie na świat :)
      Ja wcale się nie dziwię, pasujesz mi do tego anime C:
      O, a jakie anime oglądałaś dla krwi, flaków i schizy? Popaczałabym.
      Mnie też podobało się Trust Me, Durarara!! była na każdym właściwie poziomie dokręcona, tylko drugi ending nieco słabszy, ale za to drugi opening był genialny. Ma być ponoć drugi sezon, dożyłam tego! Aż ciężko uwierzyć, ale skoro dożyłam drugiego sezony Moyashimon, to wszystko jest możliwe. W Psycho-Pass wolałam openingi, zwłaszcza Abnormalize.
      Nie żałuję, ani trochę :D

      Usuń
  9. Cóż. Nie chcesz wiedzieć, z czym tylko kojarzy mi się określenie ending. Byś się załamała. Ale z przyjemnością poczytałam, traktując to jak taki na przykład wykład o fizyce jadrowej ;) No, nie przesadzajmy, fajnie piszesz, nawet laik przyjemnie czyta.

    Już bym wolała, aby specjaliści od Smoleńska mieli taką wyobraźnie jak ja, moze w swoich urojeniach by wreszcie wymyślili cos konkretnego i wreszcie odkryli prawdę. W społeczeństwie jest podejście- "to było wieki temu, po co wiedzieć" ale bym jednak wolała naprawdę znać prawdę-mniejsza o to, jaką- a nie dawać sobie grać na nosie Rosjanom, jak to na razie robi nasze kochane państwo. Chciałabym wyjaśnic tą katastrofę choćby po to, by zaszkodzić Rosji.

    OdpowiedzUsuń
  10. Gekka Reijin <3 Pamiętam jak kiedyś chyba przedstawiałaś soundtrack do Shiki i ta piosenka bardzo mi się spodobała. I tak zostało. Śmiem nawet twierdzić, że chyba przez ten ED zabrałam się za to anime :D
    W porównaniu z Twoimi openingami - endingów tutaj znam o wiele więcej. Chociaż jakoś z Code Geass mi się nie spodobał, tak samo Vampire Knight. Wole mocniejsze nutki, więc takie piosenki jak Zetsubou Billy - to coś dla mnie :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, jaki progres :) Niedługo zrobię jeszcze zestawienie ulubionych motywów z soundtracku, wtedy pewnie będziesz znać jeszcze więcej.
      Ja z kolei praktycznie wszystkie nutki lubię, choć mam dużą słabość do bardzo wysokich dźwięków, dlatego też podoba mi się piszczące wykorzystanie Kagaminów czy gra na puzonie.

      Usuń
    2. Brzmi ciekawie :3 Ja staram się zrobić zestawienie swoich ulubionych 10 OP i ED, ale kiedy to wstawię na bloga to nie wiem XD

      Usuń
    3. O, czekam z niecierpliwością.
      Ta radość, że pierwszy odcinek anime na podstawie Kagerou Project, ta radość, że SHAFT, że grafika ładna, ten smutek, że jednak trochę skopali.

      Usuń
    4. Chodzi Ci o Mekakucity Actors? W sumie jak włączyłam odcinek to jakoś zleciał. Znaczy nie sprawdzałam kiedy w końcu będzie konec tego odcinka, ale i też jakoś zbytnio mnie nie porwało. Zobaczymy co będzie dalej :)

      Usuń
    5. Tak. Ja cały czas porównywałam z piosenkami i jeszcze mangą. Anime wypada podwójnie na niekorzyść. Serio, futurystyczny świat, serio? Czemu bohaterom jakoś odjęło od inteligencji? To smutne.

      Usuń
  11. Jak ja dawno nie słyszałam tych endingów :D Tyle radości słuchając niektórych. Wszystkie endingi z tych tu podanych na swój sposób są piękne.

    OdpowiedzUsuń
  12. Z tego wszystkiego to ja tylko "Death Note" kojarzę... i to też tak jak przez mgłę ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja prawie nigdy nie zwracam uwagi na endingi... Od razu włączam następny odcinek anime. :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak, endingi też przewijam. Właściwie go wyłączam od razu, gdy się zaczną, hehe, wiele tracę, jak widzę.
    Ale nawet ja kojarzę ending kejona. Jest cudowny. Tak samo, jak i do Madoki. Kalafina zawsze dobra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu ludzie tyle tracą z powodu świadomego wyboru ;_;

      Usuń
  15. Słyszałam tylko o 5 serialu(?), a poza tym to nic nie wiem ;c

    OdpowiedzUsuń
  16. Dobre kąski :D
    Z przedstawionej listy w zasadzie nie zachwyca mnie 7, 4 (waaaat :D), 3.

    W ogóle często zabawne jest, że denne serie mają świetną ścieżkę dźwiękową. A już najlepszym tego przykładam jest Vampire Knight.
    Zaś te cięższe anime mają nietypowe i oryginalne wykony, co dla mnie jest bardzo na tak (Death Note zmiażdżył większość znanych mi soundtracków z anime).

    A z takich, co mi zapadły w pamięci to ending z Kurozuki (taki woo :D), Kawaler Miecza (o taaak), Trinity Blood, NANA (jezu, wszyyyyyystkieeee!), Paradise Kiss, Kuroshitsuji 2ed, Usagi Drop i wieeele wieeele innych :D

    Jeju, podziwiam, że udało Ci się zebrać wszystko w 11 pozycji : O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duży budżet i marna seria, takie życie. Chyba jakieś wredne prawo losu tutaj działa. Dokładnie, Death Note ma genialny soundtrack, nie tylko ze względu na samą muzykę, ale też perfekcyjne zgranie utworów z tym, co dzieję się na ekranie. Chociaż nie wiem, czy sam OST był specjalnie nietypowy, pod tym względem bardziej wyróżnia się Madoka.
      O tak, ending Kurozuki jest wspaniały, Trinity Blood już mniej.
      Sama też się za to podziwiam ;__; Tyle męki. Pewnie i tak niedługo lista stanie się zupełnie nieaktualna.

      Usuń
  17. Mi zazwyczaj bardziej podobają się openingi, bo endingi w dużej mierze są zbyt spokojne. Z tych wymienionych przez Ciebie lubię ten z Death Nota (jak pierwszy raz usłyszałam ten drugi op i en to właśnie miałam takie "wtf?", a potem bardzo mi się spodobały) i Madoki. Jakoś ciężko mi sobie teraz przypomnieć jakieś inne endingi, które lubię, w głowie mi siedzi tylko ten obecny (chyba 5) z hunterxhunter.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz już żadnego endingu nie zobaczę, bo widok mojego stroika wielkanocnego wypalił mi oczy :C

      Usuń