niedziela, 6 kwietnia 2014

Mangowy marzec

     Czas płynie straszliwie szybko, dopiero co była zima, a teraz już wiosna, wiosna wkoło, zakwitły bzy! To z pewnością sprawka kosmitów, przyspieszyć czas to przecież dla nich nic, skoro potrafili coś takiego jak Matrioszka zbudować. Ale wtedy nie miałyby po co przyspieszać czasu na Ziemi. Cóż, pozostanie to pewnie zagadką, więc po prostu zaprezentuję marcowe zdobycze mangowe. Chyba łącznie mam już sto trzynaście mang i manhw. Niedługo podsumowanie roku, będzie się działo. Mały apel – pilnie poszukujemy redaktorów, Ludożerca taki biedny.


Dengeki Daisy #14
Beast Master #2
Ao no Exorcist #4
Labirynt uczuć 
Szkarłatny kwiat 
Neo Arcadia – Tęcza w Ciemności

     Nieuchronnie zbliżam się do końca Dengeki Daisy, jeszcze tylko dwa tomy (warto było męczyć Waneko na stronie i facebooku o szesnasty, bonusowy tom) i co wtedy? Widać już, że seria powoli zmierza ku zakończeniu, w czternastym tomie dzieje się wiele, dostajemy dużo odpowiedzi. No i ogromny postęp (może mnie znienawidzicie za tego spoilera, ale co tam, taki fakt trzeba odnotować), coś, na co czekali chyba wszyscy fani – po czternastu tomach nasi główni bohaterzy komedii romantycznej przypieczętowują swój związek jakże shoujowym pocałunkiem. Ten fakt idealnie pokazuje, jakie tempo rozwoju relacji mamy u Motomi. Oneshot z kaktusikiem, nareszcie! To zdecydowanie najlepsza rzecz w drugim i zarazem ostatnim tomie Beast master. Mam nadzieję, że po zakończeniu obu tych serii Waneko wyda jeszcze jakieś jednotomówki Kyousuke Motomi, ich nowa seria Jednotomówek Waneko jest wręcz do tego stworzona. 


     W marcu kupiłam trzy yaoi/shounen ai/boys love/a weźta se to nazywajta jak chceta – słabe, przeciętne i bardzo dobre. Nie wiem, jakim cudem to się stało, po porostu leżały w empiku, a zwykle w Bydgoszczy bieda i mangi są towarem równie deficytowym, co papier toaletowy w czasach PRL-u (niezbyt trafione porównanie...), więc co miałam nie wziąć. Neo Arcadia było rozkosznie głupie i egzaltowane, aż nie sposób się denerwować, bo to jak kopanie kotka. Szkarłatny kwiat był z kolei skrajnie typowy i nie wyróżnia się szczególnie na tle innych yaoiców, które czytałam, a było ich więcej, niż się do tego w rozmowach przyznaję. Zarówno Arcadia jak i Szkarłatny kwiat były wydane już ładny kawałek czasu temu i prezentują się naprawdę dobrze od strony technicznej. Teraz Kotori, niestety, ma z tym duże problemy. 

     Labirynt uczuć to jedno z lepszych yaoi, jakie widziałam, ale prawie całą przyjemność z czytania odebrała mi zła jakość tomiku. Wielka Siła Sprawcza i tak obeszła się ze mną łaskawie i nie musiałam się męczyć z kroplami kleju i źle przymocowaną okładką, ale tragiczny druk dopada każdego. Czerń jest blada i wszędzie czają się białe plamy, niczym taka Droga Mleczna. Ba, czają! One z pełną premedytacją wręcz pchają się w oczy! W pewnym momencie byłam już w takiej dziwnej dyspozycji psychicznej, że pomyślałam sobie, że może przecież to tak celowo było, taki zabieg artystyczny... Taaak. Mam wrażenie, że strony zostały zbyt mocno przycięte. Jak nie pikseloza w Kwiatach grzechu, to Droga Mleczna i szalony klej zerwany z postronka. Mówią, że ludziom się nie dogodzi i marudzą, ale jak tu nie marudzić? Teraz padł na mnie blady strach, że Seven Days też będzie cierpiało na jakieś mangowe choroby. 

37 komentarzy:

  1. Do Dengeki Daisy jakoś nigdy mnie nie ciągnęło, jednak może skuszę się kiedyś na Beast Master (czytałam jeszcze przed zlicencjonowaniem). W końcu podjęłam postanowienie, że przy następnych mangowych zakupach zaopatrzę się we wszystkie dotychczas wydane tomiki Ao no Exorcist, czas już ulec tym pięknym okładkom. :D
    Oby jednak Seven Days było wydane porządnie, bo mam zamiar tą mangę kupić. ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dengeki jednak polecam, wiem, że dużo tomów, ale jak dla mnie warto. Beast master też czytałam przez zlicencjonowaniem :) O tak, najwyższy czas. Tym bardziej, że fabuła też jest na dobrym poziomie, im dalej, tym wcale nie gorzej jak w anime.
      Kto nie ma... :D

      Usuń
  2. Niestety, przy Ludożercy nie pomogę, choć sama idea jest super, ale nie mam drygu do szukania takich rzeczy... Choć ostatnio znalazłam w necie ciekawy artykuł o zapisie nutowym piekielnej melodii, który namalował Bosch na jednym swoim obrazie, a ktoś to potem zagrał... Nawet ciekawe.
    Trudno mi określić ilosć mang w Empikach Bydzi, ale przyjaciółka ostatnio szuka mang nawet w Matrasie i antykwariatach, więc musi być zdesperowana.
    Nawet bym chętnie poszła na dni otwarte do jedynki, gdyby mi sie chciało wstać i jechać do Bydzi w sobotę- w końcu już swoje liceum mam, nie moge tak go zdradzać.
    Dentysta w piwnicy? Brrryyy, chodziłam kiedyś do dentysty w gimnazjum w Koronowie, to było straszne... Nie tylko, ze boisz się dentysty, to jeszcze otacza cię ohydne, kolorowe linoleum, i straszliwe rysuneczki dzieciaków na ścianach D:
    Ze swojej szkoły nie znam tylko dwóch pomieszczeń na strychu, które są zawsze zamknięte... Kuszące... Cóż, podobno to tylko dziura w dachu, ale kto wie, co oni tam trzymaja naprawdę... Drugim takim miejscem jest Belweder, opuszczony budynek na boisku szkolnym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedynka? Bydgoszcz? Brzmi znajomo. Widzę, że zawitałam na bloga pisanego przez osobę z mojej szkoły. Jak miło ;D

      Usuń
  3. Ty zdajesz sobie sprawę kiedy ja ostatnio dostałam w laki nowy tomik jakiejś mangi?! Boże, dlaczego? Dlaczego karzesz mnie potwornymi znajomymi w internecie, szafującymi spoilerami i w wielce burżujski sposób mangami się chwalącymi? A te japońskie komiksy to tylko zachodni (tak, zachodni!) zbytek, nie jesteśmy dumne, Towarzyszu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, ja niedługo będę biedna jak mysz kościelna (haha, mysz kościelna, rozumiesz? rozumiesz, jaki fajny żart słowny? haha?), bo stypendium mi się kończy. W zasadzie tom już skończyło. Będę musiała książki sprzedać a nie wiem jak. Biedna ja.

      Usuń
  4. Parę dni temu w końcu zaznajomiłam się z historia z kaktusikiem XD DD i BM fajnie się czyta, ale nie jestem aż takim fanem Motomi aby kupić te serie na własność. Wystarczy, że ma je przyjaciółka xP

    "wszędzie czają się białe plamy, niczym taka Droga Mleczna" , chodzi Ci o te plamy?:
    http://z.mhcdn.net/store/manga/5333/01-005.0/compressed/bdoushitemo_furetakunai_ch05_pg013.jpg?v=11257179956
    Jeżeli tak, to dobrze myślałaś, że jest to celowy zabieg. Bo te plamy znajdują się w oryginale, w skanlacjach i innych mangach Yonedy :) Mam "NightS" więc wiem co mówię. A skoro ktoś twierdzi inaczej to oznaczałoby to, że mangi Yonedy drukowane są przez ta samą drukarnię, haha XDDD
    Co nie zmienia faktu, że Kotori poległo z wydaniem Labiryntu i w cholerę im tego nie wybaczę >.< Szczególnie tego "łupieżu" w całym tomiku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja takim fanem jestem, nie wiem dlaczego, ale te mangi mają w sobie coś takiego, co do mnie trafia. Jeśli jakieś komedie, to właśnie takie ;)
      Nie o te... O ten łupież mi chodzi właśnie. Takie plamy, tylko mniejsze. Boże, gdyby tylko takie plamy były, jak te, które zapodałaś... Największy strach z Seven Days, bo jeśli tak wydadzą, to zbiorę oddział i pójdę obciąć komuś głowę. TAK.

      Usuń
    2. Ja chyba jestem już przewrażliwiona jak ktoś po raz kolejny narzeka na jakiekolwiek plamy w Labiryncie... Od razu myślę, że o te zapodane plamy chodzi. No cóż, mi się i tak trafił gorszy egzemplarz. I nie chce nawet myśleć co to będzie z Seven Days... Wszyscy ludzie ich zjedzą jak wydadzą to podobnie jak Labirynt, czy Kwiaty.

      Usuń
    3. Kwiaty niech sobie wydają jak chcą, ale Seven Days zniszczyć... Aż mi ciężko takie coś sobie wyobrazić. A Waneko zapodało twardszą okładkę w szóstym tomie DOGSów, teraz prezentuje się tom świetnie. Szkoda, że wcześniej tego nie zmienili.

      Usuń
    4. Serio? Nie zwracałam zbytniej uwagi na obwoluty w DOGSach więc specjalnie jakos tego tomiku nie obmacałam XD

      Usuń
    5. Sama okładka, nie obwoluta, choć obwoluta też mocniejsza. Cuda się dzieją, panocku! A myślałam, że nie zmienią tego nigdy. Nadeszło tak znienacka, że aż Rosnę sobie - dołem głowa, górą nać, kto mi powie, co się jeszcze może stać. Wszystko się może zdarzyć...

      Usuń
  5. Coraz ciekawsza jestem mangi Beast Master i chciałabym ją zakupić (choć na razie cosplay pochłania me wszystkie fundusze ;-;) ...ale czy warto poświęcić trochu na tą mangę, jak sądzisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz dobrze, jaka będzie odpowiedź :D Jako fanka Motomi mówię, że zdecydowanie warto.

      Usuń
  6. Jakoś nigdy nie ciągnęło mnie specjalnie do yaoi czy jakieś boys love. Tyle manhw! Tyle mang! Woow :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy tak mówią C: A potem zostają wciągnięci.

      Usuń
  7. Ja zatrzymałam się z Dengeki Daisy bodajże na 5 tomie i jakoś nie mogę ruszyć dalej, nie tyle, że mi się nie podoba, bo jak na shoujo to nie jest złe, ale ja to muszę sobie dawkować w niewielkich ilościach. xD Wszyscy tak chwalą historię z kaktusem, że kurczę, chyba muszę ją sobie przeczytać >.<
    Neo Arcadia była tak słaba, że aż mnie serce z żalu ściskało, gdy to czytałam. T.T Słabiutkie, oj bardzo słabiutkie. A co do Szkarłatnego Kwiatu to tak jak piszesz, miałam dokładnie to samo wrażenie po lekturze, przeciętniak nad przeciętniaki. Labiryntu natomiast jeszcze nie czytałam, ale mam nadzieję, że już niedługo...
    I ja też jestem przerażona, jak będzie wyglądał mój ukochany shounen-ai Seven Days... T.T Niech kosmici mają go w swojej opiece...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w zasadzie taka bardziej parodia shoujo, tak sobie myślę. Historia z kaktusikiem to po prostu historia z kaktusikiem, nie jest jakaś genialna i wstrząsająca światopoglądem, ale to po prostu historia z kaktusikiem. Wiem, bełkocę, ale to trzeba przeczytać XD
      Neo Arcadia była tak słaba, że aż dobra, znasz to zjawisko, gdy coś jest tak bezdennie głupie, że aż staje się fajne, nie? C: Aż w pewnej chwili miałam wrażenie, że to jest jakaś parodia najbardziej denerwujących i ogranych motywów w yaoi, ale jednak nie 8D
      Wszyscy na to czekają... O nie, kosmitów nie ma >:C

      Usuń
    2. haha Wiem, wiem, ale w moim przypadku Neo Arcadia nie przeszła tego poziomu głupoty, w którym to coś zaczyna się robić "fajne". xD

      Usuń
    3. Naprawdę? Nawet to opowiadanko na końcu? Nawet to zakochanie instant? Nawet to zniewieścienie? Nawet to noszenie na rękach? Nawet ten och jak bardzo nieprzewidywalny twist fabularny?
      Alez to było głupie XD

      Usuń
  8. Mhm, bzy! Chyba w Twojej wyobraźni. :P
    Po 14 tomach? A ja myślałam, że to romansidło jest...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to nie tyle romansidło, co bardziej komedia. Postacie są zbyt inteligentne i ogarnięte, by to stało się romansidłem.

      Usuń
  9. Kiedyś uwielbiałam yaoi... trzeba będzie jeszcze do tego wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yaoi nie odpuszcza nigdy i nie zapomina C:

      Usuń
  10. Ja zamowilam "Seven Days" od razu jak oglosili, a teraz po prostu boje sie co dostane X''D. I czekam przerazona na 3 tom "Kwiatow grzechu" O_O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Kwiaty grzechu czekam wyluzowana, gorzej już nie będzie C:

      Usuń
  11. Martwi mnie jakość wydań Kotori bo nie chcę rezygnować z "Kwiatów grzechu", ale jestem dobrem myśli (*optymistka*).
    Muszę w końcu nadrobić Dengeki Daisy, bo jestem dopiero na 4 tomie, ale chciałabym też kupić nadchodzące nowości, więc muszę poczekać na "luźniejszy" miesiąc, albo wygrać w totka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sprzedaję stare książki, niech ktoś to kupi ;__;

      Usuń
  12. Tyle yaoi ;D
    Kiedyś rozważałam zakup Dengeki, ale stwierdziłam, że to nie dla mnie, czytałam kiedyś Seishun Survival tej samej autorki i stwierdziłam, że po prostu nie nadaję się do czytania tego typu mang xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dengeki jest jednak inne niż Seishun Survival, :)

      Usuń
  13. Za moich czasów nie było mangowych chorób :< A kolekcja ładna.

    OdpowiedzUsuń
  14. Szafeczki? Do czego? To świetne organizery na bardzo malutkie szpargały. Ja owe stworzyłam na przechowywanie kolczyków, pierścionków i ogólnie drobnej biżuterii, coby się nie pogubiła z moim genialnym talentem... :D A przy tym świetnie wygląda i przyozdabia mały zakątek pokoju ^_^

    OdpowiedzUsuń
  15. A Pandory jeszcze nie kupiłaś? Bo podobno dziesiąty tom już jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupiłam, ale to podsumowanie marca, a Pandora wyszła w kwietniu.

      Usuń
  16. Labirynt uczuć aż tak dobry? Mam ochotę spiąć poślady i przeczytać dla sportu. (chyba, że jest to na poziomie Zakochanego Tyrana, wtedy podziękuje...)
    Chyba skoczę po Dengeki Daisy. ;_;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry, naprawdę dobry, ponieważ a) nie ma podziału nachalnego na seme i uke, a ostatnio na same takie trafiam, co za pech b) w miarę realistycznie (dyrektor po nocy trudnej wonieje cudownie XD) c) kreska okej Tylko wydanie ma mankamenty. Ale warto. Nie, Zakochany Tyran to zupełnie inna historia. Mówiąc krótko - lubię Tyrana. Denerwują mnie motywy takie jak Miłość od Pierwszego Gwałtu, ale warstwa komediowa i sam koncept w miarę do mnie przemawiają. Ujmę to tak - na tle wielu innych yaoi, jakie widziałam, to nawet Tyran prezentuje się dobrze.

      Usuń