niedziela, 30 marca 2014

66666 – teraz mogę umrzeć.

     Wydarzyło się coś niesamowitego. Licznik odmierzający ilość ufoludków, które mnie odwiedziły pokazał pięć szóstek. Tę doniosłą chwilę uchwycił niezastąpiony Temus:


Popłakałam się. Teraz mogę umrzeć. Sześciu szóstek to się człowiek raczej nie doczeka. Przygotujcie się na falę notek o m&a. 


     Interesują Cię wszystkie nietypowe i tajemnicze sprawy? Lubisz sprawdzać na własnej skórze prawdziwość różnych przesądów? Masz trochę wolnego czasu? A może jeszcze słuchasz Vocaloidów? Zapraszamy wszystkie osoby, które chciałyby dołączyć do redakcji naszego bloga! Czekamy z otwartymi ramionami na wszystkich śmiałków!

niedziela, 23 marca 2014

510 mln lat przed kosmitami...

     Nie mogę zasnąć, prawie nigdy nie mogę. Leżę na ułożonej równiuteńko kołdrze, przykryta miękkim kocem. Oczy już dawno przyzwyczaiły się do ciemności, widzę dość wyraźnie całą małą dżunglę, w którą już kilka lat temu zamienił się mój pokój. Rozpiera mnie energia, mam ochotę wstać i zrobić cokolwiek, miło by było poskakać, powstrzymują mnie przed tym tylko dwie rzeczy. Pierwsza to rozsądek, który nakazuje wykorzystać spokojną noc i nareszcie porządnie się wyspać, bo jak głoszą bardzo mądrzy i światli ludzie, sen to podstawa. Druga rzecz znajduje się na przeciwnym biegunie, jest wręcz pomnikiem wszelkiej irracjonalności w moim życiu. Kosmici. Brzmi idiotycznie, ale to właśnie oni wzbudzają we mnie paniczny strach. Boję się poruszyć. Żałuję, że ciepło, które wydziela moje ciało jest tak wyraźne. Serce bije tak głośno, krew szumi w naczyniach, szmer oddechu jest ogłuszający. Nawet trawieniu towarzyszy cała gama odgłosów. Ciało wytwarza elektryczność, ciekawe, czy są to w stanie jakoś zobaczyć i zmierzyć, a zresztą, przecież nie potrzebują tego, moja obecność jest aż nadto widoczna. W dodatku mam takie przerażające przekonanie, że na pewno doskonale wiedzą, że tu jestem, wiedzą o mnie więcej, niż ja sama. A jeśli jest zupełnie odwrotnie i chcą mnie dopiero poznać, tym gorzej.

     Zaciskam oczy, za nic ich nie otworzę. Chowam głowę pod koc. Boję się, że ujrzę ten straszliwy łeb tuż koło mnie. I kosmita będzie na mnie patrzeć. Zawsze przerażały mnie ogromne, lśniące jednolicie czarne oczy kosmitów. Te wielkie głowy. Ohydne. Cóż za potworny obraz przybyszów z innych planet utrwalił się w popkulturze. Co jeśli będzie ich wiele, będą stali w rzędzie, tuż nad moim łóżkiem. Po prostu otworzę oczy i oni tam będą. Nie wiem, czego mogliby ode mnie chcieć. Może potrafią sprawować władzę nad moim umysłem? Byłabym wtedy całkowicie bezsilna. Moje lęki są takie głupie, ale nie mogę nic na to poradzić.


      Leżę bez ruchu, dawno już ścierpłam, zastygłam w tej pozycji jak zaskroniec udający martwego. Wiem, że to nic nie da, znajdą mnie i tak, ale nie mogę się przemóc. Paraliżuje mnie strach. Jestem cała spocona, jest duszno. Modlę się o to, by nadszedł ranek. Za dnia nawet kosmici nie wydają się tacy straszni, choć to oczywiście złudne wrażenie. Kolejna pułapka. Zimowe noce są niewyobrażalnie długie. Ile jeszcze godzin będę musiała spędzić w tej pozycji? Przecież nie wytrzymam tu nawet najbliższych kilkunastu minut. Staram się uwolnić swój umysł, w jakiś sposób skryć się w ciemność i zasnąć. Wciskam się w najdalsze zakamarki umysłu. W takich chwilach chciałabym być mimozą. Złożyłabym liście i trwałabym tak. Po prostu. Życie roślin jest zdecydowanie prostsze.

     Oddałabym wszystko za odrobinę chłodnego powietrza. Skulona pod kocem, trwam jak pomidor w parodii szklarni, boję się poruszyć, boję się wystawić głowę na zewnątrz, boję się zaczerpnąć powietrza, boję się, że uciekając przed mitycznymi kosmitami dopadnie mnie bardzo przyziemne uduszenie. Znajdą mnie, ze skórą pokrytą solą z potu, który dawno już wyparował, z potarganymi włosami, takiego niepoważnego człowieka. Z rozkoszą rozprostowałabym nogi. Koc łaskocze mnie w ucho, czuję się tak, jakby dotykała mnie pleśń. Ile jeszcze godzin do rana?


Ale to już przeszłość. Nie wierzę w kosmitów. A oni nie wierzą we mnie. 


czwartek, 20 marca 2014

Dziadku amebo!

http://www.zerochan.net/1258750

Co prawda to nie ameby, ale też takie drobne ustroje.
Och, mój dziadku przejrzysty, dziadku kochany,
Nibynóżką wstydliwie się nie zasłaniaj,
Choć słoną, ciepłą wodą jesteś miotany,
Przed fotografią rodzinną się nie wzbraniaj.


     O nie, to są rymy. O nie, liczyłam sylaby. O nie. O nie. Co się dzieje. Widzicie, moja szkoła jest tak dołująca, że zaczęłam RYMOWAĆ. A człowiek myślał, że jego lenistwa nic nie pomoże mu przezwyciężyć. A jednak.

czwartek, 13 marca 2014

Ulubione openingi

     Nigdy nie zrobiłam takiej notki, a wszyscy dookoła zrobili, więc co się będę hamować, raz się żyje i można wszystkich ulubionymi openingami pomaltretować. Ciekawe, które z nich znacie i co o nich sądzicie.

10. Mirai Nikki – Kuusou Mesorogiwi – Yousei Teikoku


     Zaczynamy od końca. O ile samo anime jest raczej słabe, to gdy ktoś mnie zapyta, jak powinien wyglądać dobry opening, to automatycznie przychodzi mi na myśl Kuusou Mesorogiwi. Wpadające w ucho, trochę mroczne, oryginalne, na temat, z ciekawą koncepcją... Wręcz wciąga widza w całe to szaleństwo, którym przesiąknięte jest anime. Po prostu nie sposób przewinąć. 

niedziela, 9 marca 2014

Luty&Styczeń Podsumowanie

Po tak długim czasie wreszcie publikuję mangowe podsumowanie. A jest co pokazywać... Mam nadzieję, że wytrwacie. Proszę, dożyjcie do końca notki. Aha, jeszcze jedno. Ludożerca żyje i ma się tak dobrze, jak nigdy dotąd. 


Kobato. #2
Dengeki Daisy #13
Beast Master #1
Pandora Hearts #9
Ao no Exorcist #3
Zakochany Tyran #2
Zakochany Tyran #1
Acid Town #1
Kwiaty grzechu #2
Silver Spoon #2
DOGS: Bullets&Carnage #5
Emma #1
Opowieść Panny Młodej #3
Otaku #48