wtorek, 26 sierpnia 2014

Kosmici są podstępni

     Najbardziej ze wszystkiego nienawidzę, kiedy ludzie mi nie ufają. W dodatku wszyscy mnie nienawidzą. Czemu myślałam, że tak zła osoba jak ja, może mieć normalne życie. Dzisiaj miniaturka wielkości ryjówki etruskiej.


     Kosmici działają zwykle bardzo podstępnie. Każdy o tym wie. Gdzie okiem sięgnąć, bagna. Jak daleko sięgają, nie zmierzysz, nie takimi oczami. Tutaj właśnie znajduje się moja chateczka na palach. Przywykłem już do trzcin, skarłowaciałych lasków, splątanych krzaków, nielicznych suchych wysepek, a zwłaszcza do nieba, które w tej okolicy wydaje się znajdować wszędzie, zawsze jest tam na górze, z boku, siedzi na plecach jak garb i mrowi w karku. Zna pan to uczucie? Nie wiadomo, kto może patrzeć. Mieszkam tu już od dawna. Kiedyś odmierzałem czas liczbą zabitych kosmitów. Niestety, straciłem rachubę. A może to i dobrze, to znaczy, że zabiłem ich naprawdę dużo, a to przecież jest najważniejsze. Właśnie dlatego tutaj mieszkam, wie pan. 

     Tylko tutaj mogą lądować. Wiem to, po prostu wiem. Te paskudztwa są największą zarazą, jaką widziałem. Tylko ja mogę ocalić innych ludzi, dlatego mieszkanie w takim okropnym miejscu i żywienie się rybami z bagnisk, które zawsze smakują mułem, jest do przeżycia. Poczucie obowiązku sprawia, że łatwiej znieść mi ten los. Człowiek przywyka do wszystkiego. Jest tu spokojnie, tylko ptaki nawołują w trzcinach. Ożywiam się jedynie wtedy, gdy przybywają oni.

     Jestem pewien, że mają złe zamiary. Widzę błysk na niebie, przez chwilę nie widzę nic, tylko jasność, która wypala mi oczy, wypala skórę, wypala mnie całego aż do szpiku w kościach. To jedna z tych rzeczy, których nigdy nie mogę opisać, nieważne, jak bardzo bym tego chciał. Jak można powiedzieć komuś, czym jest jasność, która posiada taką moc, że gdy zasłaniasz dłońmi oczy, widzisz wszystkie w nich kości? Nie można. Tak jak i nie można opisać ohydy kosmitów.

     Zabijam ich szpadlem. Wypił już tyle krwi, o ile ten glutowaty smar można tak nazwać, że mógłbym wypełnić nią po brzegi wannę. Oczywiście, gdybym coś takiego jak wanna posiadał. Wie pan, nic nie nadaje się do zabijania kosmitów tak dobrze jak szpadel właśnie. Trach między oczy i nie ma co zbierać. Oczy to mają swoją drogą tak wielkie, że trafienie pomiędzy nie to prawdziwy wyczyn. Wie pan, ja jestem prostym człowiekiem, moje życie jest proste. Jestem zwykłym mechanikiem. Niech mi pan powie, co ja mam robić, bo nie wiem nawet, pod jakimi hasłami szukać w senniku. Dlaczego pan ma taki wyraz twarzy? To nieprawda, niech mnie pan zostawi. Nie, niech pan nie gada bzdur. O mój Boże! Mój Boże! Nie! Gdzie mój szpadel!? Pomocy! Pomo...!
 

środa, 20 sierpnia 2014

Moja kolekcja mangowa (i ogólnie japońsko animcowa)


     Dawno już nie pisałam o moich zbiorach, w sumie to dlatego, że w ogóle dawno nie pisałam z powodu przerwy rekonwalescencyjnej. Dzisiaj stwierdziłam, że jak się bawić, to się bawić, aparat chwycić, zdjęcia wszystkiego wstawić. Dobrze, wszyscy wiemy, że nie zostanę poetą. Kolekcja uwieczniona została na kilku zdjęciach. Mangi stoją na półce pod sufitem, więc fotografuje się je naprawdę ciężko. Przypłaciłam tę notkę kilkoma siniakami, ale mnie się łopatą nie dobije, więc nic się nie stało. Mam nadzieję, że cokolwiek dojrzycie na tych zdjęciach. Przepraszam za ich jakość. 


Kolekcja moja składa się w chwili obecnej ze 145 mang. Oto i one:

Uzumaki (1)
Another (1-2)
Balsamista (1)
Atak Tytanów (1)
Opowieść Panny Młodej (1-4)
Emma (1)
Battle Royale (1-3)
Rock na szóstkę (1)
Kwiat i gwiazda (1)
Welcome to the NHK! (1-8)
Silver Spoon (1-4)
DOGS: Bullets & Carnage (1-7)
DOGS: Stary dogs howling in the dark (1)
Kwiaty grzechu (1-3)
Labirynt uczuć (1)
Seven Days (1)
Neo Arcadia. Tęcza w ciemności (1)
Szkarłatny Kwiat (1)
Zakochany Tyran (1-3)
Ty i ja, etc. (1)
Acid Town (1)
Demon maiden Zakuro (1-6)
Rappa (1,2)
Spice&Wolf (1-4)
The Innocent (1)
Stigmata (1-3)
Alicja w Krainie Serc (1-6)
Cześć, Michael! (1-3)
Locke Superczłowiek (1-8,10)
Czarodziejka z Księżyca (2)
Death Note (1-6)
Cowboy Bebop (1-3)
Doubt (1-4)
Wolf's Rain (1-2)
Soul Eater (1)
Resident evil (1)
Kobato. (1,2)
Pandora Hearts (1-12)
Beast Master (1-2)
Dengeki Daisy (1-16)
Ao no Exorcist (1-6)
Karin (1)
Deadman Wonderland (1)
Ristorante Paradiso (1)
Petshop of Horrors (1)
Cat Shit One (1-3)
Zmierzch (1)

     Tutaj udało mi się uchwycić całość, jednak zdjęcie jest niewyraźne, a to dlatego, że robiłam je spadając z taboretu. Nie odważyłam się wejść ponownie na taboret, żeby zrobić drugie zdjęcie. Cóż, nigdy nie mówiłam, że należę do specjalnie odważnych ludzi. Tak, pod półką z mangami jest listwa od przesuwanych drzwi, na której naklejone są świecące w ciemności planety. Tak, wiem, że nigdy nie dorosnę i cofam się w rozwoju. Ale lubię planety.

     A to są moje magazyny poświęcone tematyce mangi i anime. Jak widać, pozostaję wierna Otaku, chociaż wszyscy mówią, że powinnam przerzucić się na Arigato, ale nie jestem dostatecznie mądra, żeby je czytać. Obok magazynów widać też jakieś plakaty, przypinki i zakładki. Koszulki z Haruhi Suzymiyą nie widać, jest w praniu. Moja mama taki troll. 

Otaku (31 – 50)
Kyaa (21 – 22)
Visual Scene (4)


Tutaj widać różne dżapońskie książki, nawet Murakamiego, którego za bardzo nie lubię, ale był na wyprzedaży, więc co miałam zrobić. 

Mitologia japońska
Japonia. Świat według reportera 
Japoński Wachlarz. Powroty
Tatami kontra krzesła. O Japończykach i Japonii
Ślepa wierzba i śpiąca kobieta
Sputnik Sweetheart
Zniknięcie słonia
Na południe od granicy, na zachód od słońca



To już wszystko. Też zbieracie mangi lub inne mangowcowe rzeczy? Pochwalcie się swoją kolekcją!


sobota, 9 sierpnia 2014

Czemu deszcz dziś czerwony spadł?

     W tym letnim upale nic do mnie nie przychodzi, ani nowe notki, ani wiersze. Wróćmy wspomnieniem do pory deszczowej, gdy każdy dzień przynosił coś nowego. Dlaczego wtedy trzeba chodzić do szkoły? Jakoś uczepiłam się tego deszczu i nie mogę odczepić, jakby to nie woda, a butapren leciał z nieba.
http://www.zerochan.net/1542102 by xiaohan6th


jestem deszczem
nitką, co przyszyła chmurę do ziemi
jestem deszczem
czuję każdą kroplą
jestem deszczem
połykają mnie ryby z mulistej rzeki
jestem deszczem
ludzie unoszą głowy
zastanawiają się
czemu deszcz dziś czerwony spadł


Jaka jest Wasza ulubiona pogoda? Znacie manhwę Annarasumanara? Już niedługo jej recenzja.

środa, 6 sierpnia 2014

Nocne manewry sił powietrznych

     Zielone ściany w pokoju, zielone firanki, zielona poduszka, zielona kołdra, zielone prześcieradło, zielony telefon na półce i zielony król świń z Angry Birdsów do przytulania. Czyż mogłoby być idealniej? Zmęczone ciało z radością układa się w tym morzu zieleni, umysł też jest zmęczony i też się układa. Zaraz zasnę... Ale nie. To by było zbyt piękne. 

Brrrrrruuuu trrrruuuuu wrrrrrrr brzuuuurrrr terkterkterk...

     Niestety, nie jestem takim mistrzem onomatopei jak Japończycy, dlatego nie potrafię oddać w pełni grozy i głośności tych dźwięków. 

Boże, dlaczego one znowu tu lecą. Dlaczego.
     Dlaczego polskie siły powietrzne zawsze ćwiczą nocne manewry nad moim domem? Mieszkam dwadzieścia minut jazdy samochodem od lotniska wojskowego. Wydawałoby się, że dookoła jest naprawdę wiele przestrzeni powietrznej, która tylko czeka na helikoptery i myśliwce. ALE NIE. One muszą zawsze przelecieć nad moim domem, i to w dodatku specjalnie wtedy, kiedy staram się zasnąć. Przecież gdyby mnie ktoś z obcego wywiadu zgarnął, to bym mu opowiedziała, gdzie, kto, ile, kiedy. Ale zapewne oni i tak już to wiedzą lub im ta wiedza nie jest potrzebna. Wyobraźcie sobie, że o północy nad Waszym  domem przelatuje kilka helikopterów wojskowych w szyku. A potem, gdy już odetchniecie z ulgą i zaczniecie powoli zapadać się w zieloną krainę miękkości i spokoju, to okaże się, że helikoptery właśnie postanowiły wrócić. Czy jest coś piękniejszego?

Aha, i tak jeszcze na koniec. JA ŻYJĘ.

piątek, 4 lipca 2014

środa, 28 maja 2014

Zawieszenie

      Z powodu nawału roboty związanego z końcem roku szkolnego blog zawieszony zostaje, mówiąc krótko i treściwie. Powrót nastąpi za dwa, trzy tygodnie. Tymczasem mam takie pytanie – co myślicie o założeniu nowego bloga, na którym co tydzień w niedzielę zamieszczałabym jakieś krótkie opowiadanko czy inną Bardzo Krótką Formę Literacką? Tymczasem zdrowia dla Was wszystkich, pamiętajcie o czytaniu Ludożercy – kilka dni temu blog przeszedł całkowitą metamorfozę. Chcecie wiedzieć, co się zmieniło? Sprawdźcie!

środa, 21 maja 2014

Bajka o szczurzycy

     Przeczytałam właśnie ,,Autostopem przez galaktykę", tam była taka rasa, której przedstawiciele tworzyli wybitnie złą poezję, a potem zmuszali innych do jej słuchania, co często kończyło się dla tych innych tragicznie. Po przeczytaniu tej książki dowiedziałam się nareszcie, gdzie znajduje się miejsce, do którego będę pasować. Teraz muszę poszukać pilnie planety Volgonów. Tymczasem wierszyk stary bardzo, płacz i zgrzytanie zębów mile widziane. 

Czy będzie wojna, wojna?
Pani o tym słyszała?
Cała drżę niespokojna!
Czy myśliwce widziała?
Rzecz to przerażająca,
Niebezpieczna, okropna,
Ale tak ekscytująca!
– gada baba ,,roztropna".
Mądra szczurzyca szara,
Co dobrze włada mową,
W garnku się schowała,
Wzdycha i kręci głową.
(podnosi się pokrywka)
Rzeknę nie bez goryczy,
Wojna dobra rozrywka,
Póki nas nie dotyczy.

Jeszcze.

http://www.zerochan.net/887404
Bardzo często odnoszę wrażenie, że nikt nie zna tej serii, a mangi nie czytał to już absolutnie nikt nikt.  W zasadzie obrazek nie ma żadnego związku z treścią notki, ale ponieważ notka ma treści faktycznej tak niewiele, że gdyby trzeba było ją zaokrąglić, co właśnie uczynię, to trzeba by ją zaokrąglić do zera, więc ponieważ treść notki nie istnieje, to po co obrazek ma się odnosić do czegokolwiek? Rzucam szkołę, idę pod schody siedzieć tam szesnaście lat i zostać świętym mieszkać w beczce i być filozofem.
     Chciałam zrobić tak, by to ,,jeszcze" ociekało krwią, ale nie starczyło mi umiejętności, dlatego proszę, byście wyobrazili sobie, że właśnie nią ocieka, ale jeśli nie chcecie, to nie musicie, naprawdę, nie czujcie się w obowiązku. Czuję się teraz jak Kochanowski i Krasicki w jednym, prawdziwa satyra na leniwych chłopów mi wyszła. Hm, właściwie to nie, ale ,,satyra na leniwych chłopów" brzmi uroczo durnie i paskudnie. Naiwny ten wierszyk, ale w końcu bajka. Co tam ciekawego u Was (tak mi się skojarzyło)? 

czwartek, 15 maja 2014

Czy wiesz, co to za zwierz?

     Haha, ale Was nabrałam, to wcale nie zwierz, tylko wujwieco grzyb. Taki wspaniały grzyb, wiecie. Wiecie też, że nie liczą się skille rysownicze, bo jak jest pół roku temu i śpi się na religii podczas oglądania programu o egzorcyzmach, to cud, że człowiek umie utrzymać zeszyt na ławce. Te zeszyty tak łatwo spadają na podłogę... Grawitacja wykonuje nagły skok i zaczyna działać w drugą stronę, a wtedy zeszyt ląduje na suficie, bo to jest taki odrębny rodzaj grawitacji, która działa tylko na zeszyty, no i wtedy zeszyt zostaje przyciągnięty do sufitu, ale nie na długo! Zaraz następuje kolejny skok i zeszyt spada na podłogę. Naukowcy od lat łamią sobie głowy nad tym zjawiskiem, nazywa się ono Indywidualne Symultaniczne Skoki Sił, niedawno poczyniono naprawdę duże postępy w tej dziedzinie, a ja znowu wyjeżdżam z taką dygresją, że Kapuściński czuje się pokonany.


      Wiecie, w Krainie Papciochów grzyby są naprawdę podłymi bestiami. Właściwie to zawsze są, ale co tam. Potworni posiadacze chitynowej ściany komórkowej zamiast eleganckiego trzonka mają tam parę długich, chudych nóżek, przyodzianych w kalosze i rajstopy w paski. Potraficie sobie wyobrazić, jak szybko one zapie... zaiwa... biegają?! Bardzo szybko! Dzięki kaloszom mogą ślizgać się po miękkim mchu, mech jest w sojuszu z grzybami, mam nadzieję, że jesteście tego świadomi, bo jeśli nie, to pewnego dnia możecie zostać na lodzie. W każdym razie, grzyby, które posiadają zdolność do aktywnego ruchu, są czymś niespotykanym w naszej krainie, chyba, że są przebranym Kameleonem Super, któremu udało wymknąć się Brombie i innym. Wtedy tak. Strzeżcie się grzybów, moi drodzy przyjaciele! Zwłaszcza tych atomowych.


A teraz zastanówcie się proszę, dlaczego właśnie tę piosenkę umieściłam na końcu tej notki. Mogę Was o coś spytać? Oczywiście, i tak to zrobię. Czy takie posty mogą być

piątek, 9 maja 2014

Lista rzeczy, które mnie spaczyły

     Wiecie, mam już kilka notek przygotowanych, ale wracać do blogowania jakoś zupełnie mi się nie chciało. Przepraszam. Pewnie większość z Was nawet nie zauważyła mojego lenistwa, ale sama czuję się z nim źle. Dlatego notkuję. Ludzie nie rodzą się spaczeni, to coś ich spacza. Nie chcę niepotrzebnie przedłużać, dlatego powiem krótko – dla dobra publicznego stworzyłam listę rzeczy, które mnie spaczyły. Pamiętajcie, jeśli kiedykolwiek będziecie zajmować się jakimiś dziećmi, to pilnujcie, by nie miały kontaktu z rzeczami z tej listy, albo podczas tego kontakty były naprawdę dobrze monitorowane. Wierzcie mi. Dobrze, no to zaczynamy.


1. Baśnie z wyspy Lankasłonie, złe duchy, radżehiradże, mordy, wieloręcy ludzie. Nie. 

2. Mój dziadek, psychofan zawodów sportowych i meczy. Przez niego w desperacji oglądam nawet darta i bilard i zapamiętuję wyniki. Nie jest rzeczą, ale zdecydowanie zasługuje na miejsce na tej liście. 

Odwrócona góra, czyli film pod strasznym tytułem
 3. Psychodeliczne polskie bajki, a zwłaszcza wszystkie o Brombie (Tajemnica Szyfru Marabuta ;_;), o Wiklinowej Zatoce, o takim strasznym samochodzie w szuwarach, Odwrócona góra (tam kury mają zęby!). Wersje książkowe równie straszne, do dziś pamiętam, jak ktoś przed oczami miał miskę pełną parujących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata. 

wtorek, 22 kwietnia 2014

Sienkiewicz w wersji anime

     Pomysł tak genialny znienacka mnie odnalazł, że grzechem byłoby się nim z szerszą widownią nie podzielić, a szerszej niż mój mizerny blogaś nie posiadam, więc z takich powodów ta notka powstała. Słuchajcie ludkowie!* Czy nie byłoby to genialne, gdyby zrobić anime na podstawie Trylogii? Tak, tej właśnie Trylogii, Sienkiewicza Trylogii. Zanim nazwiecie mnie głupcem lub szaleńcem, proszę, pochylcie głowy przez chwilę nad tym zagadnieniem. Zobaczcie, jak wielki potencjał animetwórczy drzemie w tych książkach!

     Trylogia obfituje w dosłownie epickie walki. Czy jest ktoś, kto nie zna kultowego pojedynku Kmicic vs Wołodyjowski? Jeśli są takie osoby, to szybko muszą nadrobić zaległości. Przecież to jest idealne! Walki z shounenów się chowają. Na pewno pięknie by to przełożono na anime. Spójrzcie na Kmicica – czyż nie jest z niego idealny i wręcz klasyczny bishounen? Już widzę jego fandom. A ile pięknych i dzielnych kobiet się przez książki Sienkiewicza przewija! Jakie pole do popisu byłoby przy włosach i ciuszkach takiej Heleny Kurcewiczowej, do tego przebiera się ona za mężczyznę – czy jest coś, co chętniej widzi się w anime? Bohun z kolei byłby uwielbianym mrocznym bishounenem z rzeszami fangirlsów. Do tego Zagłoba, pretekst do humoru, często niewybrednego. Do tego krew, gore wręcz – Azja na palu, Tatarczuk zrzucony na szable, wszystkie bitwy!

     Ludzie, czy Wy to widzicie? Oczami wyobraźni widzicie, o to mi chodzi. Ja to widzę, widzę buzię w tym teńczu! Właśnie, wyobraźcie sobie, jak Japończycy mogliby przedstawić wątek nieszczęsnego Azji Tuhajbejowicza. W dodatku mogliby wprowadzić tyle elementów z obcej, europejskiej kultury, do tego dawnej kultury. I te wszystkie piękne domy i przestrzenie stepów, utalentowani graficy mogliby z tego prawdziwe cuda wyczarować. Mam pomysł na opening do trzeciej serii (Pan Wołodyjowski):


     Zanim popukacie się po czole, zastanówcie się przez chwilę. Przecież to momentami bardzo przypomina Guren no Yumiyę, opening jednego z obecnie najsłynniejszych anime. Openingi po niemiecku, angielsku, a nawet po włosku i łacinie już się zdarzały, więc po polsku z napisami japońskimi też by przeszedł. Napisy koniecznie muszą być, bo tekst jest bardzo na miejscu. Przecież to brzmi zupełnie jak z jakiegoś shounena, tylko znacznie lepiej!

     Czy widzicie ten potencjał? Wiem, że to tylko moja wizja nie do zrealizowania, i że Polska historia w m&a będzie pewnie reprezentowana nadal jedynie przez Aż do nieba Ryoko Ikedy, ale pomarzyć sobie można. Zatem i Wy zamknijcie oczy i otwórzcie umysł na tę wspaniałą wizję. Powiem krótko – oglądałabym.


*Teraz trochę zaleciało Stachurą.

Za szkody psychiczne, które wywołała ta notka, nie biorę odpowiedzialności.

sobota, 19 kwietnia 2014

Wielkanocna abominacja, tylko dla ludzi o mocnych nerwach!

     Wiemy wszyscy, że święta czasem cudów są. W tym właśnie czasie powstało w moim domu cudo maleńkie, takie, które w dłoni się mieści, wapienne i białkowe. Jedyne takie jajko. I jedyny taki stroik. OSTRZEGAM! Stroik jest czymś tak niesamowitym, że może wywołać poważne szkody w umysłach oglądających go osób, dlatego nie dajcie się ponieść brawurze i zastanówcie się poważnie, czy jesteście gotowi ponieść konsekwencje swojej ciekawości. Ojej. Przecież już widzicie jego zdjęcie. Chyba właśnie kilkanaście osób stało się grzybami. Cóż, Wesołych Świąt!


     Oto jest stroik, który zdobi mój malutki pokoik. Moja mama skomentowała to coś prosto: Jezus, Maria. I wyszła. W moim koszyczku znalazł się cudny strach na wróble, gumowa żaba (wiecie, że jak się ją naciśnie, to piszczy?), niebieski motylek (nie cierpię motyli), kurczoki w gniazdku, jakieś gałązki i inne szmery bajery, no i grzyb programu – muchomorek. Ja tam jestem dumna ze swojego dzieła. Moja mama ze mnie mniej.  

sobota, 12 kwietnia 2014

Ulubione endingi

     Straszyłam Was falą notek o mandze i anime, prawda? Lista moich ulubionych openingów już była, no to jak to tak, nie zrobić także listy endingów? Przecież wszystkich ludzi ogromnie ciekawi to, jakie endingi lubię, to elementarne, drogi Pieczarksonie. Czy pieczarki nie są urocze? Tym razem Was zaskoczę (nie, nie zaskoczę, nie ma bardziej przewidywalnych ludzi ode mnie) i kolejność będzie całkowicie i absolutnie przypadkowa. Hm, biorąc pod uwagę to, że mam regulamin i tabeleczki zamiast mózgu, taki brak porządku faktycznie może być zaskakujący. Czy ja właśnie zaprzeczyłam sama sobie tak ze dwa razy? Cóż... Nieważne!

1. K-On! – Don't Say Lazy!


     Nie zdarza się to często, ale są takie anime, których ending jest znacznie bardziej spektakularny i rozpoznawalny niż opening. K-On! to doskonały przykład. Seria o dziewczynkach, które jedzą ciastka zamiast grać? Czemu nie! Oglądałam tak dawno, że właśnie głównie Don't Say Lazy! – energiczna piosenka o niezbyt głębokiej treści, za to z pięknym PV – wbiło mi się w pamięć. Szkoda, że całe anime nie było utrzymane w podobnej konwencji.

niedziela, 6 kwietnia 2014

Mangowy marzec

     Czas płynie straszliwie szybko, dopiero co była zima, a teraz już wiosna, wiosna wkoło, zakwitły bzy! To z pewnością sprawka kosmitów, przyspieszyć czas to przecież dla nich nic, skoro potrafili coś takiego jak Matrioszka zbudować. Ale wtedy nie miałyby po co przyspieszać czasu na Ziemi. Cóż, pozostanie to pewnie zagadką, więc po prostu zaprezentuję marcowe zdobycze mangowe. Chyba łącznie mam już sto trzynaście mang i manhw. Niedługo podsumowanie roku, będzie się działo. Mały apel – pilnie poszukujemy redaktorów, Ludożerca taki biedny.


Dengeki Daisy #14
Beast Master #2
Ao no Exorcist #4
Labirynt uczuć 
Szkarłatny kwiat 
Neo Arcadia – Tęcza w Ciemności

niedziela, 30 marca 2014

66666 – teraz mogę umrzeć.

     Wydarzyło się coś niesamowitego. Licznik odmierzający ilość ufoludków, które mnie odwiedziły pokazał pięć szóstek. Tę doniosłą chwilę uchwycił niezastąpiony Temus:


Popłakałam się. Teraz mogę umrzeć. Sześciu szóstek to się człowiek raczej nie doczeka. Przygotujcie się na falę notek o m&a. 


     Interesują Cię wszystkie nietypowe i tajemnicze sprawy? Lubisz sprawdzać na własnej skórze prawdziwość różnych przesądów? Masz trochę wolnego czasu? A może jeszcze słuchasz Vocaloidów? Zapraszamy wszystkie osoby, które chciałyby dołączyć do redakcji naszego bloga! Czekamy z otwartymi ramionami na wszystkich śmiałków!

niedziela, 23 marca 2014

510 mln lat przed kosmitami...

     Nie mogę zasnąć, prawie nigdy nie mogę. Leżę na ułożonej równiuteńko kołdrze, przykryta miękkim kocem. Oczy już dawno przyzwyczaiły się do ciemności, widzę dość wyraźnie całą małą dżunglę, w którą już kilka lat temu zamienił się mój pokój. Rozpiera mnie energia, mam ochotę wstać i zrobić cokolwiek, miło by było poskakać, powstrzymują mnie przed tym tylko dwie rzeczy. Pierwsza to rozsądek, który nakazuje wykorzystać spokojną noc i nareszcie porządnie się wyspać, bo jak głoszą bardzo mądrzy i światli ludzie, sen to podstawa. Druga rzecz znajduje się na przeciwnym biegunie, jest wręcz pomnikiem wszelkiej irracjonalności w moim życiu. Kosmici. Brzmi idiotycznie, ale to właśnie oni wzbudzają we mnie paniczny strach. Boję się poruszyć. Żałuję, że ciepło, które wydziela moje ciało jest tak wyraźne. Serce bije tak głośno, krew szumi w naczyniach, szmer oddechu jest ogłuszający. Nawet trawieniu towarzyszy cała gama odgłosów. Ciało wytwarza elektryczność, ciekawe, czy są to w stanie jakoś zobaczyć i zmierzyć, a zresztą, przecież nie potrzebują tego, moja obecność jest aż nadto widoczna. W dodatku mam takie przerażające przekonanie, że na pewno doskonale wiedzą, że tu jestem, wiedzą o mnie więcej, niż ja sama. A jeśli jest zupełnie odwrotnie i chcą mnie dopiero poznać, tym gorzej.

     Zaciskam oczy, za nic ich nie otworzę. Chowam głowę pod koc. Boję się, że ujrzę ten straszliwy łeb tuż koło mnie. I kosmita będzie na mnie patrzeć. Zawsze przerażały mnie ogromne, lśniące jednolicie czarne oczy kosmitów. Te wielkie głowy. Ohydne. Cóż za potworny obraz przybyszów z innych planet utrwalił się w popkulturze. Co jeśli będzie ich wiele, będą stali w rzędzie, tuż nad moim łóżkiem. Po prostu otworzę oczy i oni tam będą. Nie wiem, czego mogliby ode mnie chcieć. Może potrafią sprawować władzę nad moim umysłem? Byłabym wtedy całkowicie bezsilna. Moje lęki są takie głupie, ale nie mogę nic na to poradzić.


      Leżę bez ruchu, dawno już ścierpłam, zastygłam w tej pozycji jak zaskroniec udający martwego. Wiem, że to nic nie da, znajdą mnie i tak, ale nie mogę się przemóc. Paraliżuje mnie strach. Jestem cała spocona, jest duszno. Modlę się o to, by nadszedł ranek. Za dnia nawet kosmici nie wydają się tacy straszni, choć to oczywiście złudne wrażenie. Kolejna pułapka. Zimowe noce są niewyobrażalnie długie. Ile jeszcze godzin będę musiała spędzić w tej pozycji? Przecież nie wytrzymam tu nawet najbliższych kilkunastu minut. Staram się uwolnić swój umysł, w jakiś sposób skryć się w ciemność i zasnąć. Wciskam się w najdalsze zakamarki umysłu. W takich chwilach chciałabym być mimozą. Złożyłabym liście i trwałabym tak. Po prostu. Życie roślin jest zdecydowanie prostsze.

     Oddałabym wszystko za odrobinę chłodnego powietrza. Skulona pod kocem, trwam jak pomidor w parodii szklarni, boję się poruszyć, boję się wystawić głowę na zewnątrz, boję się zaczerpnąć powietrza, boję się, że uciekając przed mitycznymi kosmitami dopadnie mnie bardzo przyziemne uduszenie. Znajdą mnie, ze skórą pokrytą solą z potu, który dawno już wyparował, z potarganymi włosami, takiego niepoważnego człowieka. Z rozkoszą rozprostowałabym nogi. Koc łaskocze mnie w ucho, czuję się tak, jakby dotykała mnie pleśń. Ile jeszcze godzin do rana?


Ale to już przeszłość. Nie wierzę w kosmitów. A oni nie wierzą we mnie. 


czwartek, 20 marca 2014

Dziadku amebo!

http://www.zerochan.net/1258750

Co prawda to nie ameby, ale też takie drobne ustroje.
Och, mój dziadku przejrzysty, dziadku kochany,
Nibynóżką wstydliwie się nie zasłaniaj,
Choć słoną, ciepłą wodą jesteś miotany,
Przed fotografią rodzinną się nie wzbraniaj.


     O nie, to są rymy. O nie, liczyłam sylaby. O nie. O nie. Co się dzieje. Widzicie, moja szkoła jest tak dołująca, że zaczęłam RYMOWAĆ. A człowiek myślał, że jego lenistwa nic nie pomoże mu przezwyciężyć. A jednak.

czwartek, 13 marca 2014

Ulubione openingi

     Nigdy nie zrobiłam takiej notki, a wszyscy dookoła zrobili, więc co się będę hamować, raz się żyje i można wszystkich ulubionymi openingami pomaltretować. Ciekawe, które z nich znacie i co o nich sądzicie.

10. Mirai Nikki – Kuusou Mesorogiwi – Yousei Teikoku


     Zaczynamy od końca. O ile samo anime jest raczej słabe, to gdy ktoś mnie zapyta, jak powinien wyglądać dobry opening, to automatycznie przychodzi mi na myśl Kuusou Mesorogiwi. Wpadające w ucho, trochę mroczne, oryginalne, na temat, z ciekawą koncepcją... Wręcz wciąga widza w całe to szaleństwo, którym przesiąknięte jest anime. Po prostu nie sposób przewinąć. 

niedziela, 9 marca 2014

Luty&Styczeń Podsumowanie

Po tak długim czasie wreszcie publikuję mangowe podsumowanie. A jest co pokazywać... Mam nadzieję, że wytrwacie. Proszę, dożyjcie do końca notki. Aha, jeszcze jedno. Ludożerca żyje i ma się tak dobrze, jak nigdy dotąd. 


Kobato. #2
Dengeki Daisy #13
Beast Master #1
Pandora Hearts #9
Ao no Exorcist #3
Zakochany Tyran #2
Zakochany Tyran #1
Acid Town #1
Kwiaty grzechu #2
Silver Spoon #2
DOGS: Bullets&Carnage #5
Emma #1
Opowieść Panny Młodej #3
Otaku #48

środa, 26 lutego 2014

Ogłoszenie


    
 Uroczyście oświadczam, że to nie ja tworzę Krainę Grzybów, naprawdę. Chciałoby się. Pytało mnie o to  już kilka osób i bardzo mnie tym pytaniem zaskoczyło. Nie potrafiłabym zrobić czegoś takiego, macie o mnie zbyt duże mniemanie :) Co nie zmienia faktu, że w Krainie Grzybów mieszkam od dawna, Muchomorkowa 12, zapraszam. 

sobota, 22 lutego 2014

Czy wiesz, dlaczego kamienie są takie mądre?



Ma ktoś może jakiś pomysł? Poczekajcie, już niedługo udzielę Wam odpowiedzi. Muahaha. Herbert autorem cytatu (no przecież nie wymyśliłam tego sama). 

niedziela, 2 lutego 2014

Rzecz o moich powiązaniach z kosmitami

     Szukając materiałów do wspaniałej i przecudownej notki o kosmitach w Polsce odkryłam przerażającą rzecz... Nie, nie to, że Polska ma największe wydobycie siarki dlatego, że znajduje się pod nią piekło. Nic z tych rzeczy. Okazuje się, że dziwnym trafem kosmici cały czas są niedaleko mnie. A przynajmniej tak mi się wydaje. 

http://www.zerochan.net/1052942 (by Kaoru / 馨)
1997r. – rodzę się. Tego samego roku w Węgorzewie rozbija się statek kosmiczny. W tej mazurskiej miejscowości mieszka moja rodzina. W dziwnych i tajemniczych okolicznościach podczas wycieczki szkolnej cała moja grupa zamiast do Giżycka, trafiła do Węgorzewa i tam właśnie nocowaliśmy. Zagadkowe, prawda? 

2000 – 2005r. – czas największego zainteresowania Wylatowem, polską stolicą ufo. Przez te pięć lat nieprzerwanie powstawały tam piktogramy. Jaki to ma związek ze mną? Wylatowo oddalone jest od mojego domu o mniej więcej dwadzieścia minut jazdy samochodem. Ponadto, w Złotowie, które leży tylko kilka kilometrów ode mnie, piktogramy również się pojawiły. W dodatku znajduje się tam neolityczny kurhan. Wielokrotnie słyszałam, że znajomi widzieli jakieś obiekty na niebie, poruszające się w niezwykły sposób. Czujecie to? ;__;


     Poszukajcie trochę. Może się zaraz okaże, że i Wy macie jakieś tajemnicze powiązania z przybyszami z innej planety lub innymi stworzeniami czy strasznymi wydarzeniami... Jeśli chcecie, to na pewno znajdziecie coś takiego. Komputer zaczął wariować, gdy chciałam zapisać tę notkę. Kolejny znak! Znaki tu są niepradopodobne!

środa, 29 stycznia 2014

Kobieta czy mężczyzna? W krainie pułapek - część pierwsza

     Słucham sobie piosenki. Ależ ta babka wyciąga, co za głos! A ten facet brzmi tak seksownie... Czekaj, te wszystkie wysokie nuty zaśpiewał mężczyzna, a ten wspaniały, pociągający głos należy do kobiety? Mój świat właśnie legł w gruzach...

     Nie wiem, czy kiedykolwiek przydarzyło Wam się coś podobnego, ale dla mnie takie pomyłki są codziennością. Witajcie w świecie pułapek - świecie utaite. Utaite to osoby, które coverują piosenki Vocaloidów i UTAUloidów. Oczywiście, nie każdy z tych ludzi to trap singer (osoby, które śpiewają głosem właściwym dla płci przeciwnej) czy ryouseirui (osoba, która potrafi śpiewać zarówno męskim jak i żeńskim głosem). Dzisiaj przedstawię troje moich ulubionych ,,ludzi pułapek". Ostrzegam, przeżyjecie większy szok niż mieszczuch, który dowiedział się, którędy wychodzi jajko! Ciekawe, czy prawidłowo odgadlibyście płeć wykonawcy każdej z tych piosenek :D Pochwalcie się w komentarzach. 

1. che:Sakurai


     Nie dość, że śpiewa to kobieta, to jeszcze bardzo delikatna i ładna kobieta - można to zobaczyć oglądając jej koncerty, jest częścią zespołu L.I.N.E. (Lead Is New Emotion). 

sobota, 11 stycznia 2014

Takie kondolencje!

     Z wielkim żalem zawiadamiamy, że mysza w wyniku powikłań po septoplastyce... A nie, jednak żyję, choć nos boli jak nie wiem. Oczywiście wyszło na moje, rodzicie cały czas mówili, że sobie wymyśliłam problem, jak to hipochondryk, a tu się okazuje, że nie dość, że z tyłu było mocne skrzywienie, którego nikt nie widział wcześniej, to jeszcze na samym końcu części kostnej był ,,taki kolec, kostka taka". Ale teraz już wszystko zmierza ku lepszemu, wczoraj wróciłam do domu, dziękuję wszystkim, którzy życzyli mi szybkiego powrotu - ze szpitala i do zdrowia. 

http://i.ntere.st/a/7500332/p
     Wróciłam i od razu ,,sensacyjna" wieść, że J.P.F. wydaje Shingeki no Kyojin. Jestem ciekawa, czy komukolwiek faktycznie opadła szczęka, bo chyba nie było osoby, która się tego nie spodziewała. Nie trzeba być jasnowidzem (jak ja), by się domyślić. Jaka jest zła strona pobytu w szpitalu? Nie mogłam kupić Beast Master. Czytałam już i wiem, co mnie omija, to właśnie jest najgorsze, jakby moją duszę kleszczami szarpali czuję. 

       Opowiadanie się raczej nie pisze, nos tak dokucza. Jeśli ktoś zna się na pracy pielęgniarek, proszę, niech powie, jak wyglądają ich dyżury, zwłaszcza sylwestrowe. Będę bardzo wdzięczna. Patrzę na głosy w ankiecie i widzę, że są osoby, którym nie podobają się posty o syntezatorach głosu. Hm. A kij. I tak będę zamieszczać. 


niedziela, 5 stycznia 2014

Ważna informacja, a nawet dwie!

     Pierwsza notka w nowym roku, a już zawiadamiam o tym, że mnie nie będzie. Pojutrze idę do szpitala, by wyprostowali mi moją krzywą przegrodę nosową. Nie wiem, jak długo pozostanę w tamtym strasznym miejscu, może tydzień, może mniej. Mam nadzieję, że w ogóle wrócę. Mwahahaha. Taki czarny humor. Ale jest też ,,dobra" wiadomość, no, przynajmniej nie jest zła. Nie aż tak. Próbuję właśnie pisać opowiadanie. Może nawet uda mi się je skończyć! 

http://www.zerochan.net/1446836

Taka ulubiona piosenka.

      – Przeraża mnie ilość roślin w tym pokoju – mówię.
     – Siedem – orzeka, jak zawsze uczynna, młodsza siostra Ajerka. Siedzi odwrócona twarzą do szafy i upina sobie na głowie jakąś szaloną kompozycję z blond włosów. Nie wiem, w jaki sposób temu stworzeniu udało się policzyć braci zielonych, tak na dobrą sprawę, to wcale nie chcę tego wiedzieć. Przyjmijmy, że po prostu pamiętała. Gniotę ulotkę reklamową jakiejś szkoły policealnej, która bardzo wzięła sobie do serca teorię głoszącą, że pomarańczowy to idealny kolor reklamy.
     – Patrzą na mnie. – Wzdrygam się.
     – Tak, liśćmi.

Niech grzyby będą z Wami!