sobota, 12 października 2013

Shingeki no Kyojin – tak bardzo dobrze, tak strasznie źle.

      W każdym sezonie jest jedno takie anime, które z jakiegoś powodu staje się niezwykle popularne i błyskawicznie zdobywa rzesze fanów oraz jeszcze większe stada hejterów. Hitem ostatniego sezonu było Shingeki no Kyojin, jak zapewne wie każda osoba, która choć trochę interesuje się mangą i anime. Shounen, ale w nieco mroczniejszych klimatach. Po małej nieobecności wracam z recenzją.

http://www.crunchyroll.com/attack-on-titan
      Świat ludzi bardzo się skurczył. Mieszkają tylko na niewielkim obszarze, w trzech dzielnicach, chronieni wysokimi murami. Chronieni przed czym? Przed wielkimi, niekształtnymi stworami, które nie muszą jeść i pić, nie posiadają narządów rozrodczych, a zabicie ich jest niesłychanie trudne  przed tytanami. Pojawili się oni mniej więcej sto lat przed początkiem akcji, nikt nie wie skąd i w jakim celu. Pewne jest jedno – uwielbiają pożerać ludzi. Koszmar jednak jest już za ludzkością, znaleźli bezpieczne schronienie  mogłoby tak być, gdyby nie to, że mówimy w końcu o anime  pewnego dnia przed zewnętrznym murem materializuje się gigantyczny tytan, większy niż wszystkie, które kiedykolwiek widziano. Jednym kopnięciem robi dziurę w murze, pomaga mu w tym jego mniejszy, ale niezwykle twardy kolega. Wspaniałe mury zostały naruszone, tytani wdzierają się na tereny zajmowane przez ludzi, jednym słowem początek końca.

      Traf chciał, że w miejscowości położonej koło miejsca, gdzie tytani zrobili dziurę w murze, mieszkała sobie pewna rodzina, składająca się z ojca lekarza, jego partnerki i dwójki dzieci  cichej Mikasy i Erena, marzącego o karierze zwiadowcy (zwiadowcy to wojskowi, którzy wyprawiają się za mur, by walczyć z tytanami) chłopaka. Szkaradna dwunożna bryła z długimi włosami pożera matkę dzieci, które uciekają później wraz z innymi na tereny chronione murem numer dwa. Eren poprzysiągł sobie, że zniszczy wszystkich tytanów i razem z Mikasą wstępują po kilku latach do wojska. Świat Shingeki no Kyojin (albo jak wolą inni, Attack on Titan) przypomina średniowiecze, poziom rozwoju technologicznego nie jest zbyt wysoki, ale ludzie wymyślili specjalną broń do walki z tytanami  sprzęt do trójwymiarowego manewru. Wygląda to mniej więcej tak, że żołnierze w fikuśnych mundurach wyczyniają niezwykłe akrobacje w powietrzu, poruszając się za pomocą uwalniana sprężonego gazu i wystrzeliwania linek, zaczepianych o drzewa, budynki, cokolwiek,  i sieką tytanów specjalnymi ostrzami. Jeśli chodzi o realizm, to zdania są podzielone, na pewno wygląda to jednak bardzo widowiskowo.

http://www.mangareader.net/shingeki-no-kyojin/3/30
      Zarys fabuły prezentuje się całkiem interesująco, prawda? Już przy samym wprowadzeniu w realia tego świata pojawia się mrowie pytań - kto i jak zbudował mur, skąd wzięli się tytani, co nimi kieruje, dlaczego nagle pojawił się Gigantyczny Tytan burzący mur? Na odpowiedzi przyjdzie nam trochę poczekać, ale bez wątpienia one istnieją  Hajime Isayama z pewnością dokładnie wszystko sobie zaplanował, w Shingeki no Kyojin nic nie dzieje się przypadkiem, a podczas czytania/oglądania możemy dostrzec różne wskazówki. W anime zmieniono trochę chronologię wydarzeń, ale nie wpływa to znacząco na odbiór serii. Wiele osób odniosło wrażenie, że anime jest rozwleczone i przegadane, również tak czułam podczas oglądania, ale trzeba pamiętać o tym, że oglądałam je z tygodniowymi przerwami między odcinkami i czytałam wcześniej mangę. Niedawno spróbowałam obejrzeć ciurkiem kilka odcinków i wrażenie to osłabło, jednak nadal uważam, że w mandze fabuła jest prowadzona minimalnie lepiej niż w serii TV.

      Zastanówmy się  ileż jest serii, w których liczy się w zasadzie wszystko oprócz bohaterów, rzuci się kilka schematów i jest dobrze. Shingeki no Kyojin na szczęście nie należy do tej kategorii  postacie nie są może szalenie oryginalne, ale każda dostaje swoje pięć minut - mimo wszystko wyróżniają się na tle sterty identycznych wydmuszek. O każdej z nich mogę powiedzieć więcej niż jedno, dwa zdania, a to już dobry znak. Historia o walce z tytanami przypomina mi trochę Shiki  jedną z najlepszych rzeczy jest to, że możemy obserwować szeroki wachlarz różnych reakcji ludzi w obliczu apokalipsy, zagrożenia.

Ale jak to, Sasha zjadła wszystkie ziemniaki?!
       Główny bohater, Eren, który rzecz jasna dostanie nieziemskie skille i będzie musiał ratować świat, jak na protagonistę jest całkiem w porządku, mimo wszystkich swoich traum i krwawych marzeń o zagładzie tytanów, nie wyróżnia się szczególnie wysokim wskaźnikiem denerwowalności odbiorcy. Nasz zbawca uniwersum bywa całkiem rozsądny i nie jest ciapą, która nie potrafi sobie zupełnie radzić. Towarzyszy mu Idealna Mikasa, wybitny żołnierz, o której w zasadzie nie wiem co myśleć. Wskutek Traumatycznej Przeszłości dziewczyna staje się dość pusta i zimna  kieruje się niezwykle prostymi emocjami i jest zwierzęco wręcz przywiązana do Erena, którego uważa za jedynego członka swojej rodziny  wbrew fantazjom fanów, na jakiś związek romantyczny nie ma tu raczej co liczyć, naszych bohaterów łączy zupełnie inna więź. Jeśli mangaka stworzył taką postać świadomie (co w tym przypadku jest prawdopodobne), wykreował ją na zachowującą się nienaturalnie osobę z problemami, a nie wspaniałą kobietę  lep na fanów, to tylko się cieszyć i zachwycać postacią z głębią psychologiczną, a jeśli nie, cóż... W anime zrobili z Idealnej Mikasy bishoujo, czego nie mogę przecierpieć, w mandze nie była szczególnej urody i wydawała się być przez to bardziej prawdziwa, ten wygląd o wiele bardziej do niej pasował.

      Wspomnianej wyżej dwójce niemal zawsze towarzyszył ich przyjaciel, Armin, chyba najbardziej irytująca postać, na której widok wybrzmiewała w moim pokoju symfonia pękających żyłek. Najpierw mangaka, a potem twórcy anime, usilnie starają się nam wmówić, że ten słabowity blondynek, w dzieciństwie wiecznie ratowany przez Erena i Mikasę, jest obdarzony niezwykłą inteligencją. Nie powiedziałabym. Kiedy Armin powie coś oczywistego lub uda mu się wpaść na jakiś pomysł, jest to celebrowane, a gdy to samo robi ktoś inny, na przykład Jean czy Ymir, jest to traktowane jak coś naturalnego. Nazwałabym Armina raczej marzycielem i filozofem.

      Kapral Levi, kolejny ważny bohater, ofiara nieustającego fangirlizmu (trochę z winy swojego seiyu), legendarny zwiadowca, dręczony przez nerwicę objawiającą się strasznym pedantyzmem, dość chłodny w stosunkach z ludźmi, ale jak najbardziej stwierdzono liczne przejawy emocji, więc nie ma się czym martwić. Wierząc fankom, ma kompleks wzrostu. Często współpracuje między innymi z Hanji Zoe, badaczką (i maniaczką) tytanów, która wcale nie jest tak niezrównoważona, jak się początkowo może wydawać. Mamy jeszcze sporo innych żołnierzy, racjonalną i cichą Annie, która nie lubi się w nic angażować, zabawną Sashę, znaną szerzej jako dziewczyna od ziemniaka, Conniego o niezbyt lotnym umyśle, cyniczną Ymir, która nie odstępuje na krok miłej i łagodnej Christy. Więcej o postaciach nie napiszę, bo byłyby to same spojlery  odkrywanie ich dziejów i osobowości jest bardzo istotne dla fabuły.

      Ale, ale, jest jeszcze jedna ważna postać, zostawiłam ją sobie na koniec. Jean Kirschtein - najlepiej skonstruowany bohater, ciekawy i spójny. Najbardziej ludzki z bohaterów, co nie znaczy, że jest słaby, jak mogłoby się wydawać po takim stwierdzeniu – wręcz przeciwnie, umiejętności walki Jeana stoją na wysokim poziomie, podczas szkolenia uzyskał świetne noty. Jean ma zdolności przywódcze, jest rozsądny i inteligentny, choć bywa też porywczy, jednak zwykle postępuje ostrożnie. Twardo stąpa po ziemi, dlatego jest rywalem Erena, nie przemawiają do niego jego idealistyczne pobudki. Motywy Jeana są o wiele bardziej nam bliskie, choć i on zmienia powoli swoje nastawienie, nie jest to jednak jakaś sztuczna i drastyczna zmiana  zawsze pozostaje sobą. Ta postać to taki mały cud, który nie rzuca się specjalnie w oczy, który łatwo przegapić, będąc skupionym na losach naszego kochanego protagonisty  rzadko kiedy w anime tego rodzaju udaje się stworzyć tak realistycznego bohatera, którego charakter nie jest przesadzony w jakąkolwiek stronę.


       Grafika  tu zaczynają się schody. W mandze kreska jest dość brzydka, jak to powszechnie wiadomo, ale poprawia się z biegiem czasu, nie można też odmówić postaciom pewnego makabrycznego uroku. W anime postawiono na grube kontury, postacie wyglądają podobnie jak te z Hellsinga Ultimate. Tła prezentują się pięknie, jest jednak jeden szkopuł  animacja. Zewsząd dobiegają ochy i achy na temat wspaniałej animacji scen walki, ale prawda jest taka, że anime jest pod tym względem bardzo nierówne  w pewnym momencie, mniej więcej w okolicach 10  14 odcinka twórcy serwują nam praktycznie same statyczne kadry. Potem na szczęście sytuacja się poprawia. Spotkałam się w Internecie wielokrotnie z osobami, które uważają, że tego nawet nie da się nazwać anime, zresztą, studio w pewnym momencie ogłosiło wszem i wobec, że poszukuje animatorów do pomocy w tworzeniu Shingeki no Kyojin. To mówi samo za siebie. Na szczęście całość prezentuje się znośnie, trzeba tylko przeboleć moment największego załamania, a sceny walki wybijają się świetnym wykonaniem.


      Są po prostu takie anime, w których muzyka może być nieludzko wspaniała, ale nie zwraca się na niej większej uwagi. Podobnie jest z SnK, muzyka w tle dociera do widza głównie podczas oglądania walk i patetycznych momentów, gdy posłucha się jednak soundtracku osobno, usłyszy się wiele  niesamowitych utworów. Wyróżnia się oczywiście słynne Vogel im Käfig, oprócz tego mamy choćby Call Your Name, Rittai Kidou i attack ON titan, podniosłe i uroczyste.Nie ma chyba osób, które nie słyszałyby pierwszego openingu - Guren no Yumiya doczekała się niezliczonej ilości parodii, ten utwór pasuje do anime jak nigdy. Drugi opening nie spodobał mi się, starano się, by był kozacki, a wyszło jak zwykle  śmiesznie. Pierwszy ending, melancholijna piosenka Utsukushiki zankoku na sekai nie wyróżnia się specjalnie, poza silnym refrenem, który długo jeszcze dźwięczy w uszach, mnie najbardziej przypadł do gustu drugi ending, Great Escape, zarówno pod względem animacji i muzyki.

      Wydawać by się mogło, że Shingeki no Kyojin nie ma żadnych wad, a przynajmniej nie są one aż tak istotne. Nie jest to do końca prawdą  naprawdę wiele zależy od widza – ktoś, kto nie przywykł do podobnych anime, będzie narzekać, że przecież to wszystko jest takie nierealistyczne, że sprzęt do trójwymiarowego manewru nie może działać w prawdziwym świecie, inni będą psioczyć, że wszystko jest przedramatyzowane, że bohaterowie beznadziejni, nie wspominając już o kresce w mandze i nierównej animacji w anime. Zatrzymajmy się przy bohaterach  paradoksalnie to oni stanowią największą słabość i jednocześnie siłę tej serii. Obok postaci sztampowym albo średnio udanych mamy naprawdę ciekawie skonstruowanych bohaterów, zwłaszcza jak na serię podobnego rodzaju i długości. Wielokrotnie człowiek siedzi wkurzony i marzy, by jakiegoś Ideała (i to niekoniecznie Miksę) jakiś tytan kopnął, myśląc sobie, jakie to wszystko jest nierealne i zastanawia się, ileż to skili może mieć człowiek. Tu właśnie objawia się nieprzewidywalność i odmienność tego tytułu  złorzeczenia przynoszą w końcu skutek, i to taki, którego nawet najbardziej podirytowany fan by się nie spodziewał. Nie ma litości, śmierć może zaskoczyć każdego. Właściwie ciężko jest orzec, jak to z Shingeki no Kyojin jest, bo historia nie jest jeszcze skończona  tak naprawdę dokładnie ocenić i wskazać wady będę mogła tylko wtedy, gdy manga dobiegnie końca i wyjaśnią się wszystkie tajemnice, a biorąc pod uwagę to, że rozdziały wychodzą co miesiąc, nie nastąpi to szybko, na razie jednak zapowiada się, że reszta wyjaśnień będzie satysfakcjonująca  jak wspomniałam już wcześniej, widać, że to wszystko zostało porządnie zaplanowane.


       Jak określić Attack on Titan? Czy można nazwać go typowym shounenem, czy jest na to zbyt krwawe i brutalne? A może to jednak dark fantasy?  Według mnie to specyficzna mieszanka obu tych gatunków. Serii towarzyszy ciężki i posępny klimat, nie uświadczy się tu zbyt wielu lżejszych momentów, a jednak masa osób zdecydowała się oglądać takie anime i czytać mangę. Całokształt okazał się jednak strawny. 

      Jaka to w końcu seria, to Shingeki no Kyojin? Naprawdę to jakieś wybitne dzieło, czy kolejny słaby wytwór dla mało wymagających widzów, którzy będą czcić cokolwiek, a gdy pojawi się coś nowego, to zaraz o tym zapomną? Sprawa nie jest taka prosta  na pewno nie można powiedzieć, że AoT to słabe anime, ani porównać go do Sword Art Online – wielkiego hitu poprzedniego sezonu, bo bardzo się je wtedy skrzywdzi, nie jest też jednak czymś genialnym i szalenie oryginalnym, na pewno to jednak jakaś odmiana, coś innego. Już sam pomysł świata i koncepcja tytanów wystarczy, by uznać Shingeki no Kyojin za coś nietypowego i godnego uwagi. Uważam, że to po prostu naprawdę dobra seria, która nawet po tym, jak ustanie wielki szał, będzie miała sporo do zaoferowania.


      Jak mówi tytuł recenzji  z jednej strony jest bardzo dobrze, koncepcja świata, ciekawych bohaterów interesujące zagranie ze stworzeniem osobliwej sekty religijnej, klimat, muzyka, a z drugiej strony tak strasznie źle mamy shounenowe zbawianie świata przez głównego bohatera, nierówną animację, kilka naiwnych rozwiązań fabularnych, kilka irytujących postaci i parę scen, które zostały jednak zbyt przedramatyzowane. Mieszkańcy tego uniwersum z pewnością stwierdziliby, że wiedzie im się strasznie źle. Polecam jednak wszystkim, którzy nie są specjalnie wrażliwi i nie robią na nich wrażenia brutalne sceny. W pojedynku manga kontra anime o włos wygrywa jednak mangowy pierwowzór, choć polecam wszystkim obie wersje. 

http://www.mangareader.net/shingeki-no-kyojin/16/7
Tytuł: ,,Attack on Titan"/,,Shingeki no Kyojin"
Gatunek: shounen, dramat, horror, tajemnice, fantasy, wojskowe, postapokaliptyczne
Ilość tomów: 11+
Ilość odcinków: 25
Autor: Hajime Isayama
Studio: Production I.G., Wit Studio

Moja ocena:
anime:
fabuła: 8/10
bohaterowie: 8/10
grafika: 7/10
muzyka: 9/10
manga:
fabuła: 9/10
bohaterowie: 8/10
grafika: 6/10

ogólnie: 8/10
  
Jeśli ktoś doczytał do tego miejsca, to brawo. Ileż mnie ta recenzja pracy kosztowała :D Jestem niemal pewna, że nikt się nie spodziewał, że zrecenzuję ten tytuł.

102 komentarze:

  1. Moje zdanie na temat tej serii jest bardzo podobne. Armin mnie irytuje, jego postać rozwija się w trochę złym kierunku, Mikasa i Eren jednak też do moich ukochanych bohaterów nie należą. Ymir i Christa <3 Moje OTP, jedyny paring, który na prawdę przypadł mi do gustu.
    Kreska w mandze mi nie przeszkadza, a w anime bardzo podobają mi się te pogrubiane kontury i cienie.
    O muzyce nie ma co wspominać, jest świetna.
    Faktycznie, Twoja nie spodziewałam się u Ciebie recenzji tej serii, ale jak zawsze - napisana jest świetnie i zawiera wszystkie potrzebne informacje ^-^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko po prostu, by ten paring do gustu nie przypadł ^^ W mandze oni wszyscy wyglądają tak mrocznie, no i to spojrzenie psychopaty... Tak bardzo pasuje.
      Ojej, miło mi, męczyłam się, ale oczywiście znowu nie wyszło mi tak dobrze jak chciałam. Hi, nikt się nie spodziewał hiszpańskiej inkwizycji!

      Usuń
  2. Dokładnie, porównanie do SAO byłoby bardzo krzywdzące, bo tamta seria to dobrze wypromowany gniot ze słabym dramatem, na który niedoświadczeni fani dali się nabrać.
    Co do SnK to jest dosyć przewidywalne, dramat też momentami wymuszony, ale mimo to strasznie spodobała mi się ta seria, cała oprawa wokół niej z muzyką na czele oraz bardzo nietypową kreską nadaje całości nieodpartego uroku. Seria dostraczała mi niesamowitej rozrywki, bardzo dobrze mi się ją oglądało i czekam na kontynuacje. Manga nie wywarła już na mnie takiego wrażenia, bo historia sama w sobie nie jest dla mnie jakoś specjalnie odkrywcza, muzyka oraz dynamika daje tej serii bardzo dużo. Powiedziałabym, że cały ten sposób walki przy użyciu sprzętu do trójwymiarowego manewru jest wręcz idealny do anime. <3
    I tutaj znowu się wyłamie, bo żaden tam Levi, czy głupiutki, narwany a tak naprawdę nie do końca zdecydowany Eren nie wywarli na mnie wrażenia, tylko właśnie ta ciota Armin. To totalnie mój typ postaci. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie oglądałam SAO, ale widziałam dość, by wiedzieć, że to porównanie jest krzywdzące, te serie łączy tylko to, że obie są wielkimi hitami dwóch minionych sezonów.
      Czy ja wiem, czy jest takie przewidywalne, trochę może tak, ale na dłuższą metę raczej nie - widziałam w Internecie wypowiedzi wielu osób, które uważały, że SnK to straszny gniot, przewidywalny i w ogóle, i by to udowodnić pisały, co według nich stanie się dalej i jakie jest rozwiązanie zagadek. Nikt nie trafił, a ich wielkie przewidywania spowodowały jedynie wybuchy śmiechu :D Jak ktoś mówi o przewidywaniu, to zaraz mi się to przypomina. Dla mnie manga była po prostu lepsza, sama nie potrafię wyjaśnić dokładnie dlaczego, fabuła była jakoś sprawniej prowadzona, no i kreska, mimo że taka brzydka i ogólnie be, to jednak pasowała - te mroczne spojrzenia :D No i Mikasa wyglądała jak Mikasa.
      Armin - ta postać sprawia mi ból fizyczny swym istnieniem... ^^

      Usuń
    2. Och, ale mi nie chodziło o takie przewidywanie, że wiadomo co się stanie, jakie będzie zakończenie itp. Ale np. w pierwszym odcinku było wiadomo, że matka Erena umrze od razu jak się odcinek zaczął i pokazali szczęśliwą rodzinkę, albo, że Eren nie może umrzeć itp. Po prostu te kwestie dramatowe są zbyt przewidywane, żeby wzruszały. Nie na długą skale, że np. teraz mogę przewidzieć co się stanie, ale jak zaczyna się odcinek to dużo można wywnioskować. W takim sensie przewidywalności mówię, bo tak ogólnie chociaż mam, jak pewnie każdy, parę teorii o zakończeniu SnK i całej zagadce z Tytanami to jednak pewnie autor i tak nas zaskoczy i wymyśli coś zupełnie innego. xD Przepraszam za taki zły dobór słownictwa. hah To nie był żaden zarzut skierowany w fabułę, czy próba udowodnienia światu, że jestem zajebista i przewiduje fabułę, bo absolutnie nie przewiduję.
      Ja znowu się ciesze, że postacie są dużo ładniejsze niż w oryginale. haha Ale wiadomo sprawa gustu. <3
      A co do Armina no to cóż... jak wyżej, taki już mam gust, ale zdaję sobie sprawę z tego, że wiele osób go nie znosi i nie zamierzam tej cioty bronić. Po prostu ja go bardzo lubię. ^^

      Usuń
    3. Nooo, tak to można praktycznie wszystko przewidzieć, to są oczywiste oczywistości, bo nikt przecież widzowi nie wmówi, że białe jest białe a czarne jest czarne. Mnie też to zbytnio nie wzruszyło, już bardziej przejęłam się historią Ymir, Marco i Jeana, czy oddziału Leviego. Hi, hi, Petra rozpaćkana na drzewie, ale i tak jej włosy powiewają dramatycznie. W tym momencie spadłam z taboretu. Tró dramat. Wiem, że to nie był taki zarzut, ale mi się własnie przypomniało. Koleś miał wizje Jeana jako Opancerzonego Tytana, a tu trolling, bo to postacie mało znane były.

      Usuń
    4. Mnie Marco kompletnie nie ruszył ja na początku byłam zdziwiona, że tam w ogóle taka postać była. haha W ogóle nic mnie nie wzruszyło w SnK, troszkę tylko ostatnie fillery, wszyscy tak na nie narzekali a ja stwierdziłam, że co jak co, ale twórcy anime wiedzą, co ja lubię najbardziej. haha A tak to to anime wyzwala we mnie raczej sadystyczną stronę. xD

      Usuń
    5. Mnie też sama jego śmierć nie ruszyła, bo go nie kojarzyłam właśnie, ale potem ruszał mnie angst Jeana i poznawało się Marco przez wspomnienia ludzi z oddziału - myślę, że to nawet mogło być celowo tak zaprojektowane. W Zetsuen no Tempest cała akcja obracała się wokół dziewczyny, która nie żyła już od dawna. Bardzo wkurzającej dziewczyny, trzeba dodać.
      Właśnie, te fillery zaatakowały mnie znienacka. W każdym razie dobrze zakończyli, dokańczając jeden wątek i zostawiając miejsce na kontynuację. Nie przeżyłabym fillerystycznego zakończenia.

      Usuń
    6. No możliwe, że taki był ich cel, ale taki odwrócony zabieg kompletnie mnie nie rusza. Co do ZnT to cała seria mi generalnie nie podeszła, miała może kilka fajniejszych momentów, ale ogólnie to nie, wszyscy mnie tam wkurzali.

      Usuń
    7. Wszystko można :D
      Mnie też, oj mnie też. Jak widziałam Aikę, to po prostu mnie szlag trafiał, w życiu aż tak wkurzającej postaci nie widziałam, historia też jakaś bezpłciowa. Jedyne, co im wyszło, to to, że paradoksalnie najciekawszymi i najważniejszymi postaciami są akurat te, które żadnych mocy u wypasionych skilli nie posiadają.

      Usuń
    8. To mnie nie wkurzali może aż tak, żebym ich nienawidziła, czy coś, ogólnie ja jestem typem, który rzadko kiedy aż tak nie lubi jakiejś postaci, po prosty wszyscy wydali mi się mało interesujący a ich zachowania dziwne. Mówiąc "najważniejsze" postacie masz na myśli dwójkę głównych bohaterów? Bo ja akurat za nimi też nie przepadałam, powiedziałabym nawet, że to nie dziewczyny a Yoshino najczęściej wywoływał grymas na mojej twarzy. hah Nie wiem, jakoś tak, całość mi po prostu zupełnie nie podeszła.

      Usuń
    9. Mnie wkurzała tylko Aika. Generalnie jakoś nie czuję aż takiej nienawiści do postaci, podobnie jak Ty, ale ona po prostu... No nie mogłam. Chyba nigdy nie trafiłam na postać, której tak bym nie znosiła. Tak, mam na myśli tę dwójkę. Yoshino mógł być, ten drugi był irytujący, ale w sumie nie przeszkadzał.
      Taka bez tego czegoś, nje? Jakieś to nierealistyczne, bez przytupu.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. I jest ciekawe, polecam, ale chyba bardziej mangę...

      Usuń
    2. To mam już zajęcie na dzisiejszy wieczór ;]

      Usuń
    3. Kiedyś czytałam przez całą noc SnK :D

      Usuń
  4. Ja tytanow zaczelam doslownie od dupy strony, bo od doujinow, siostra mowila mi, ze to zdecydowanie seria nie dla mnie, nie na moje nerwy i zoladek, ale jak mam edytowac doujiny nie znajac serii? No i tak sie zaczelo ^^; Pierwsze co rzucilo mi sie w uszy (XD) to byla jednak muzyka, jeszcze przed obejrzeniem do konca pierwszego odcinka pobieglam sciagnac OST i nie zawiodlam sie, bo jest tam sporo naprawde dobrych kawalkow. "Vogel im Käfig" jest przepiekne. Chociaz musze przyznac, ze gdy po raz pierwszy w tle polecialo "The Reluctant Heroes" mialam dosyc dziwna mine, bo ni w zab nie pasowala mi ta piosenka do otoczki sceny, mimo ze sama w sobie jest calkiem fajna. Jezeli chodzi o drugi opening - tez mi z poczatku nie podszedl, ale wydaje mi sie, ze jest to jedna z tych piosenek, w ktore czlowiek sie wsluchuje dluzej i docenia z czasem :)
    Jezeli mialabym wybierac miedzy manga a anime, to zdecydowanie wybralabym anime, mimo ze miejscami, tak jak wspomnialas, animacja byla bardzo nierowna, to jednak wole "ruchome" walki i dynamiczne sceny (o ile sa dobrze zrobione XD) niz przerzucanie 20 stron statycznego rozdzialu na readerze ;) No i ta muzyka. Ja potrzebuje jej do zycia.
    Fajna recenzja, widac, ze poswiecilas jej sporo czasu~


    ...Jean <333 *chwila fangirla*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, to faktycznie od dupy strony, jak Yoda zaczynający zdanie. Nie wiem, jak tytani mogą być nie na czyjś żołądek i na czyjeś nerwy, oczywiście jak ktoś jest delikatną istotką żywiącą się energią wszechświata, to może, no ale tak normalnie... To sobie tego nie wyobrażam. Wsłuchiwałam się, wsłuchiwałam się, wpatrywałam i wpatrywałam, a dalej mi się nie podoba. Drugiego endingu nic nei jest w stanie przebić.
      Chyba jestem bardzo dziwna, bo ostatnio znacznie bardziej wolę mangi od anime, a w przypadku AoT to już szczególnie. Nie pasują mi te wszystkie kolory, animacja kaleka, postacie nie wyglądają już jak powinny... Manga miała jakiś taki inny, nieuchwytny klimat.
      Och taaak, Jeaaaaan <3

      Usuń
    2. Z tym zoladkiem to moze przesadzilam, bo animowana krew az tak na mnie nie dziala, ale jestem bardzo wrazliwa i empatyczna istotka, co w przypadku takich serii dziala wyjatkowo na moja niekorzysc. Po kilku epizodach sie "przyzwyczailam", ale przez pierwsze kilka bylo... ciezko. Duza role odegrala przede wszystkim muzyka (tak, w przeszlym wcieleniu bylam pierdolonym elfem XD), bo gdyby jej nie bylo, wiekszosc krwawszych/dramatycznych scen, by mnie w ogole nie ruszyla. Ale ludzie sa rozni~
      Wpatrywac sie w drugim openingu nie ma w co (tutaj zdecydowanie lepszy byl pierwszy), ale pelna wersja tej piosenki, w oderwaniu od calej otoczki serii brzmi zupelnie inaczej i do tego na plus, ale to moze tylko moje wrazenie.
      Nie jestes dziwna, w zdecydowanej wiekszosci rowniez wole mangi od anime :)

      Usuń
    3. Na mnie działa mówienie o krwi i tego typu rzeczach, odkąd zemdlałam i wybiłam sobie ząb, to coś mi się poprzestawiało i robi mi się słabo. Przez 12 lat jeździłam co dwa, trzy miesiące na pobranie krwi, bo mam hipercholesterolemię, stało się to dla mnie wręcz rutyną, nie bałam się, a tu nagle na samą myśl prawie mdleję. Los mi spłatał słaby żart. Na szczęście nadal mogę oglądać krwawe anime i gore. Co mają elfy do muzyki, wrrr, nie lubię elfów, wampiry zawsze z nimi walczyły :D Po słuchaniu Vocaloidów człowiek odwyka.

      Usuń
    4. Biedactwo :( *hugs* To straszne jak jedno wydarzenie moze sie na nas odbic i "towarzyszyc" nam do konca zycia, ech :/
      Dobrze w takim razie, ze animowana na Ciebie nie dziala, szczegolnie jezeli lubisz tego typu gatunki, gdzie jest jej sporo ;)
      Elfy to takie glupawe rusalki, ktore lubia spiewac i tanczyc, w dodatku maja nierowno pod sufitem. I uwazaja, ze swiat jest piekny XD
      Nie rozumiem fenomenu Vocaloidow .__."

      Usuń
    5. Kiedy ja wcale nie zmieniłam się jakoś tak... Jakkolwiek! Coś mi się uszkodziło w mózgu. To mnie jest słabo, tylko mojemu ciału. Mnie to nie rusza. Nagle po prostu robi mi się słabo, ciężko to opisać. Mój organizm mym wrogiem. Znowu!
      Uwielbiam, ale oczywiście zbyt wiele takich anime nie znam, pooooleć :D
      Też lubię śpiewać i uważam, że świat jest piękny, ale nie jestem elfem, Boże uchowaj!
      Również go nie rozumiałam, ba, byłam ich wielkim wrogiem! A potem się zaczęło. Zrozumiałam wszystko. Dzień bez Vocaloidów to dzień stracony.
      https://www.youtube.com/watch?v=fC6k3CoHXvc

      Usuń
    6. Ja Ci mam cos polecic? Ja, ktora sie trzymam z dala od takich serii? X"D Prosisz zla osobe, zapytaj Kiby z Perfect Copy (http://tatsu-no-otoshigo.blogspot.com/), ona jest entuzjastka takich dziwnosci :P (mozesz wbijac do niej na randoma, jak powiesz, ze to ja Cie wyslalam, to wszystko bedzie jasne, lol)
      Ale pewnie nie czerpiesz energii z roslinek i kawaii rzeczy. Lepiej dla Ciebie XD
      Wybacz, ale nie. Moge na nie patrzec, ale nie sluchac. To rani moje uszy ;___;

      Usuń
    7. Trzymam się daleko od odwróconych haremówek a umiem kilka wymienić :D Przerażacie mnie, ludzie z Perfect Copy, nie śmiem wbijać.
      Nie czerpię, jestem prymitywem jedzącym mięso, grzyby, sałatę, herbatę, ser, chleb i ryby.
      Czekaj, zaraz coś Ci pokarzę:
      http://www.youtube.com/watch?v=Hmm7mbTRr-k

      Usuń
    8. Wymienic tez potrafie, ale nie bede nikomu polecac, ze ma sobie obejrzec jakies paskudztwo typu Gyo (mam podobnie z rybami, jak ty z krwia XD). Ble. Od tego masz wuja google XD. Dlaczego Cie przerazamy? Nie jestesmy straszne, naprawde, to moja siostra T__T XD
      Dobre mieso nie jest zle 8Dv
      ...po co ja w to kliknelam. Mam za slaba wole. Choc to juz nie ranilo mnie w uszy tak bardzo jak poprzednie XD

      Usuń
    9. Uwielbiam jeść i łowić ryby, zdobyłam skill wędkarstwa :D Przerażacie mnie, tacy jesteście wspaniali, no i to trochę sekciarskie.
      MWAHAHAHAHAHAHAHAHA!
      Kaito nje może ranić uszów. Ale człeku, czyż nie brzmi to cudownie?
      http://www.youtube.com/watch?v=FfjxdwvkCFA
      Czy możesz poznać, że to syntezator? ;)

      Usuń
    10. No dobra, trolluję, to nie syntezator, ale człowiek.
      http://www.youtube.com/watch?v=8nf0C3Qisyk
      To jest syntezator.

      Usuń
  5. Och, tak dużo o tym napisałaś, że sama nie wiem co bym mogła skomentować! *___* Mnie osobiście Eren wkurzał z tą swoją nadpobudliwością i popieram twoje zdanie na temat Armina. A Mikasa oprócz tragicznie brzmiącego słowa "Eren", nie umiała powiedzieć nic. Za to Jean... Gościu rządzi! Opening pierwszy rządzi, ending też mi się podobał i także ze względu na refren. A drugi open... Cóż, na początku go hejtowałam i w miarę upływu czasu w końcu polubiłam. Ale za to drugi ending nie jest dla mnie jakoś szczególny. Cóż. Shingeki, to Shingeki. Dosyć oryginalne anime. No i ciekawe ^___^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio w recenzjach rozpisuję się jak nie wiem, patrz: Elfen Lied, ale tam to obsmarowywałam mangę, a krytykowanie złego twory jest przyjemną czynnością. Widziałam już znacznie gorszych głównych bohaterów niż Eren, on przynajmniej czasem myśli i nie jest taką ciotą jak niektórzy. No i nie kochają się w nim wszystkie piękne kobiety/dziewczyny w zasięgu wzroku.

      Usuń
  6. Z SnK mam wielki problem, nie wiem co o tym myśleć XD z jednej strony szalenie ciekawy pomysł i solidne postacie drugoplanowe, z drugiej beznadziejna (wg mnie) trójka głównych bohaterów i dłużyzny (w mandze tego nie czuć, ale miejscami anime jest naprawdę przegadane lub brakuje dynamizmu). Poza tym nie przepadam za seriami, które są bez nadziei, to znaczy (jak na razie) co by nie zrobili bohaterowie, nie są w stanie wygrać :P i tempo uśmiercania bohaterów, ciężko kogoś polubić bo zaraz pada (poza Jeanem oczywiście :D) ale to juz moje prywatne preferencje :) Animacja drętwa, a już jak coś mówili, usta swoje głos swoje XD muzyka piękna i tła też. no.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie wiedziałam, ale w końcu stwierdziłam, że jednak mi się podobało, mangę kiedyś czytałam przez całą noc, tak mnie wciągnęła. Czy ja wiem, czy postacie drugoplanowe, takiej Mikasy w późniejszych odcinkach/rozdziałach nie mamy okazji często zobaczyć, taki Levi by się fochnął o drugoplanowość :D Jean powoli właśnie z pobocznej postaci wysuwał się na pierwszy plan, podobało mi się to ^^
      Jak dla mnie właśnie tam mimo tego całego pesymizmu jest jednak sporo nadziei :D Na pewni kiedyś wygrają. Mnie się to uśmiercanie bohaterów podoba, nie ma przeżyje bo go lubią XD Choć i tak są postacie nietykalne, niestety. Coś czuję, że Jean ma dwie przyszłości - albo go zabiją i będzie to bardzo epicka śmierć, albo będzie kiedyś pokazane, jak wiedzie spokojne życie z Mikasą. Nie lubię tego paringu, ale z faktami nie mogę dyskutować ;/

      Usuń
    2. no w sumie masz rację, planowość bohaterów się powoli zmienia (może to przez to, że połowa nie żyje a nowych nie ma aż tak wiele :D) ale jednak święta trójca się gdzieś zawsze pojawia, a Armin niedługo się stanie jakimś głównodowodzącym, lol.
      Tylko nie to, Jean z Mikasą D: juz bym wolała, żeby umarł XD

      Usuń
    3. Z ważnych postaci raczej nikogo nie zabili, takich ważnych ważnych. Irvin nie ma ręki :3 Ale z tego co wiem, to jeszcze żyje, chociaż może nie. TUM DUM DUM. Armin niech umrze. Nie nadaje się na dowódcę, gdyby nim został, to byłby początek końca. Już Mikasa byłaby lepsza. A najlepszy Jean. I nie, nie mówię tak dlatego, że go uwielbiam.
      No wiem, wiem, ja też, ale twórca już zdecydował, że Jean ma być zakochany w tej gadzinie :C

      Usuń
    4. Biedny Irvin, lubię go :C w sumie to nie jestem pewna czy żyje, jakieś to było poplątane wszystko :P mi Armin nie przeszkadza tak jak Mikasa, ona by mogła umrzeć XD

      Usuń
    5. Nie czytałam jeszcze 50 rozdziału, wolę poczekać na polskie tłumaczenie, bom w kwestii ogarniania języków obcych jest inwalidą. Armin niech zginie, Mikasa nawet może żyć, bo jeśli jest taka specjalnie, to brawa wielkie :D

      Usuń
    6. mi się ten 50 wydał strasznie zagmatwany :P ogólnie przez kreskę troszkę mi ciężko się ogarnąć, ale tutaj jest wyjątkowo :D i dziwny motyw z Mikasą
      niech oboje zginą, będzie najlepiej C:

      Usuń
    7. Nie spolileruj mi dodatkowo! Mnie jest już wystarczająco ciężko z moją... przypadłością. Wiem, będzie ją niósł Eren. Nie wiem skąd, ale mam taki obraz przed oczami... Nic więcej nie wiem.

      Usuń
    8. dobra, to już nic nie mówię, hihi C: sama się przekonasz ;)

      Usuń
    9. ;_________________________________;

      Usuń
  7. Na początku nie mogłam się przekonać do SnK, cały ten szał na to anime jakoś na mnie nie dzialał... ale jak w końcu zaczęłam, to się okazało, że było warto. Mangi jeszcze nie czytałam, ale chętnie się za nią zabiorę. A recenzja naprawdę udana. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na początku zupełnie je ignorowałam, ale potem... Manga zdziałała cuda. Koniecznie przeczytaj! Dziękuję :D

      Usuń
  8. Za długie do czytania.
    Poza tym, ja się i tak nie znam, więc powiem, że ostatnio jest bardzo dziwna pogoda. Niby chłodniej, ale chodzę jak w lato i nie marznę, czy to ja więc jestem dziwny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie, wiedziałam, że ludzie jednak nie dadzą rady tego przeczytać. A tyle pracy! :D
      Nie, to inni są dziwni.

      Usuń
    2. To dobrze (apsik!), że nie ja :3

      Nie, tutaj bardziej to, że się nie znam na anime i bym nic nie zrozumiał w sumie.

      Usuń
    3. Mawiam, że zimą jestem dobrze zakonserwowana, a latem zaczynam gnić.
      To trzeba zacząć się znać :3 :3 :3 :3 :3 :3 Pure evil.

      Usuń
  9. Gdy przeczytałąm opis fabuły, pomyślałam- "Jezu, kolejna książka/anime/manga/film/opowieść która nie wtróżnia sie niczym, przerabia po arz setny te same wątki i myśle, ze jest OK. Ile ja już razy słyszałąm o zagrożonych ludziach, potworach zza muru i dzielnych obrońcach?" Ale gdy zaczęłaś głebiej opisywać bohaterów, wady i zalety, zrozumiałam, że albo to fajna seria, albo ty masz talent do przekonywania...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie starałam się za bardzo przekonywać, czyli to bardzo fajna seria :D

      Usuń
  10. Ha! Akurat próbowałam się zabrać za tą serię, ale wymiękłam po pierwszym odcinku - fabuła niecodzienna, jednak po SAO anime sezonu mnie przerażają. AoT nie jest najgorsze, ale kreska w anime mnie odrzuciła, tak samo jak postaci - Armin, proszę, niech go jakiś tytan zeżre na przystawkę, błagam. Za dużo błąkam się po różnych stronach, aby powiedzieć, że nie znam AoT, ale wszystkie wątki tam poruszane są takie: Armin idiota, paringi yaoi, lubię ziemniaki, Levi jest niski. Doprawdy, pierwsza recenzja tego anime, za którą ktoś się wziął na poważnie, ale Ty zawsze potrafisz walnąć coś ciekawego, nawet z takiego "gunwa" jak EL. Może się zabiorę za mangę, a tymczasem próbuję zabrać się za anime PH, ale przy mandze to chyba jakieś "bicz pliz", prawda? Klątwa spoilerów mnie dopadła.
    "Oh, Jack jesteś na okładce siódmego tomu, jak miło, lubię Cię facet", po czym Raven beztrosko trafiła na MMV z Pandory i oto skutki: "Spalę tą przeklętą okładkę, ty wilku w owczej skórze, sfiksowany idioto, jak mogłeś zrobić parę rzeczy?!". Jeszcze jak uświadamiam sobie, że do następnego numeru dwa miesiące, to aż mnie cholera bierze.
    W każdym bądź razie: Nie wiem czy zmusić się do anime, czy do mangi, Myszo, mój masterze, poradź mi, co z tym fantem zrobić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie obejrzałam SAO i chyba to jednak było dobre posunięcie. Kreska może być, Armin też, tylko proszę, niech nie pcha się na pierwszy plan, niech sobie filozofuje, marzy, będzie narratorem, ale niech nie wymyśla superinteligentnych planów i nie wciska się wszędzie. Ale nie, oczywiście trzeba z niego robić tego bystrego. Boże. Nie mogę.
      Miło mi :3 PH mi się podobało, tylko zakończenia nie było, nie wiem o jaki spoiler Ci chodzi, ja nie chcę wiedzieć, i tak za dużo już wiem. Zmuś się do obu.

      Usuń
    2. SAO to kompletna porażka, zmusiłam się do dziesięciu odcinków i dłużej nie zdzierżyłam. Jeszcze dodatkowo - elfy? Tak, SAO się kłania. Miało potencjał, miało, ale bohaterowie tam to kompletna porażka.
      Jednak Armin jakoś daje radę? Ludzie, jak ja nienawidzę takich pseudo-filozofów, to aż boli. Te mądrości jak: "Mokra woda jest mokra". Czasem mam ochotę użyć gimbusiarskiego określenia z internetu (tak, gimbusy potrafią wszystko zniszczyć): "Armin, jesteś bystry jak woda w klozecie".
      Ty i tak mi największy spoiler zrobiłaś z PH, a jednak... Jun to zło. Cholerne zło. Potrafi mi zrobić wodę z mózgu, ludzie. O PH to ja już wiem za dużo. Jeszcze do tego kiedy polubiłam Elliota, to okazuje się, że on umrze. Elliot cholernie dobra postać, Jun, czemu mi to robisz?
      Gdybym jeszcze miała czas, gdybym miała czas...

      Usuń
    3. Hi, hi, woda w klozecie jest nawet bystra, wolę mówić, że ktoś jest bystry jak woda w przerębli XD Ktokolwiek łowił na lodzie, ten wie, jak bardzo jest wszystko wtedy bystre. Wiedziałam, że Elliot umrze, więc Cię nie zabiję, chyba nawet ja Ci to zaspoilerowałam, ale proszę, w moim przypadku i tak jest ciężko ze spoilerami, więc nie potrzebuję dodatkowych utrudnień ;___;

      Usuń
    4. Woda w klozecie jest bystra dopiero po spuszczeniu wody, może w ten sposób to ujmę ;)
      Kiedyś, kiedy jeszcze nie wiedziałam kto to Elliot, stwierdziłaś, że to tak musi być, oczywiście. Przypomniałam sobie o tym, kiedy zyskał moją sympatię zwyzywaniem Gilberta: "Starym grzybem paradującym w szkolnym mundurku", najlepsza scena ever. Nie ma to jak być tak opóźnioną, Elliot, będziesz jedną z najlepszych postaci, nawet jak umrzesz ;___;

      Usuń
    5. O patrz, przechytrzyłaś mnie.
      Jeszcze to kreowanie Elliota na Glena, trololo, Jun trolluje :D Ale chyba nikogo jej się nie udało strollować, bo toż Glenem jest Leo i to on napisał Lacie a nie Elliot. Mówiłam, Elliot jest zbyt fajny na takie coś. A skoro jest fajny, to ona go zabije. Tak. Za nieco ponad rok wyjdzie tom czternasty!!!

      Usuń
  11. Zawiodę cię, bo po naszej rozmowie o SnK wcale nie jestem zdziwiona ta recenzją xD Ae do rzeczy.
    Chiałabym naprawdę wiele rzeczy napisać ale kiedyś (jak już założę tego przeklętego bloga) napiszę całą recenzję. Także teraz odniosę sie tylko do rzeczy, które sama już napisałaś.

    1. Armin!
    Ogólnie jestem dość....tolerancyjna i mało jest postaci których naprawdę bym nie lubiła. W SnK w ogóle takich postaci nie było. Do większości czulam pewnego rodzaju sympatię. Poza Sashą, która zamiast mnie bawić wzbudzała we mnie jakiś wstręt. Armin za to nie był zbyt uzdolniony fizyncznie jednak moim zdaniem wyglądało to tak, jakby pod przykrywką zdolności intelektualnych (których w sumie mu nie odmawiam bo kilka razy naprawdę wpadł na madre rzeczy. My widzowie juz mogliśmy je wiedzieć ale tam to był przełom!) był po prostu mały i słaby. Tak słaby i tak mały by widz rzeczywiście się z nim identyfikował. Zauważ jak wyraźnie pokazana jest rola Armina jako OBSERWATORA.

    2. Jean.
    Postacią był skonstruowaną dobrze jednak dla mnei bez szału. NIe wiem czemu ale nawet po tym jak zwróciłaś mi uwagę na jego zachowania nie zdołałam poczuć do neigo nic poza tą włąsnie ogólną sympatią o której wspominałam. Za to mam wrażenie, że padł ofiarą tej twojej wyjątkowej odmiany fangirlingu. Tej takiej..platonicznej odmiany! Rozumeisz co mam na myśli?

    3. Ogół

    Pytałaś czy SnK jest hitem na jeden sezon czy serią uniwersalnie wspaniałą. Ja zaliczam je do pewnej kategori którą przedstawiam bardzo nieładnym porównaniem. Uwaga, zacznyam!
    Są serie jak Madoka czy Shiki które zostawiają we mnie trwały ślad emocjonalny i często każą do siebie wracać. Są to moje ulubione anime właśnie za to W JAKI SPOSÓB mi się podobały. Można to porównać do pewnego rodzaju Agape. Rozumiesz?
    Natomiast pewne serie są bardzo emocjonujące i wzbudzają we mnie wielkie podniecenie a po skończeniu dalej o nich pamiętam. Jednak to przyrównałabym raczej do seksu. Rozwijać się tutaj raczej nie będę xD

    Ogółem SnK oceniam na bardzo duży plus i uważam, ze w przeciwieństwie do SAO jest serią godną tego poklasku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ długie! Że też chciało mi się to pisać...A tobie się nie będzie chciało czytać pewnie ;-; Spoko, rozumim.

      Usuń
    2. O mamo, jaki długi komentarz, zaczynam się bać! Eee, Ty nie jesteś zdziwiona, tak jak kilka osób, z którymi pisałam o Shingeki, ale generalnie większość ludzi jest zaskoczona, gdy odkrywa, że jestem fanem tej serii. Nie wiem czemu, chyba im jakoś do tytanów nie pasuję. Rola Amrina jako obserwatora jest w porządku, napisałam, że jest raczej filozofem. Ale jakąś specjalną inteligencją się nie popisuje, to wszystko jest robione bardzo na siłę. Armin jako konsultant wojskowy, dajcie spokój. Nie rozumiem :D Jestem też fangirlem Leviego i Ymir, TAK BARDZO YMIR TAK BARDZO ZNALEZIONY DZIENNIK TAK BARDZO, a o nich specjalnie się nie rozpisywałam. Według mnie Jean jest tu czymś bardziej odkrywczym - postać dynamiczna, naturalna, na początku oczywiście pewnie wielu osobom sympatyzującym z Erenem podpadł, ale nie można mu było odmówić racji. Taka jednak odmiana, gdy wreszcie ktoś jest normalny.
      Oczywiście, to rozumiem bez problemu. Nie pisałam nigdzie, że SnK jest genialne, wręcz przeciwnie. Mimo wszystko to nie jest hit na jeden sezon, gdy obejrzy się to bez tej całej otoczki, to nadal będzie dobrze. Tak samo manga - doceniana była już przed wielkim szałem. We mnie to jakiś ślad pozostawiło, do mangi na pewno będę wracać. Madoka w moim przypadku zalicza się do tej drugiej kategorii, tylko jedną scenę sobie czasem oglądam, bo ładna muzyka w tle i walka.
      Jasne, że chciało mi się to czytać.

      Usuń
    3. Miło, ze się chciało ;-;

      Ania głupi gimbus, pairinguje Erena Z Rivallem i Ymir Z Christą ;-;

      Usuń
    4. Eee, to paringi do przeżycia. Ymir z Christą ciężko NIE paringować, niektórzy myśleli na początku, że to facet, jak czytali mangę.

      Usuń
    5. Ymir z Christą czy Eren z Levim? XD

      Usuń
    6. Ymir, Ymir, Ymir, Ymir, ja głupia. Mangę czytaj :D

      Usuń
    7. Może jak skończę anime :3

      Usuń
    8. Szybko, szybko, szybko, sznela, sznela! :D
      A gdzie jesteś? ;3

      Usuń
  12. Dziękuję za tak obszerną recenzję :3 Stanęłaś na wysokości zadania xD Trochę ciężko mi cokolwiek napisać po tym jak już wcześniej o SnK trochę pisałyśmy. O Mikasie, Arminie, Jeanie, Levim i Erenie znasz moje zdanie. Wiem, że nie wychylam się z normy faworyzując Leviego, ale nie jest mi z tym źle xD Ha, pamiętam jak Jean raz wybuchnął, a Eren go skosił xD To mi się podobało. Jeanowi w końcu popuściły nerwy :D Porównanie konturów do HU jak najbardziej trafne. Muzykaaaa <3 Mam cały Soundtrack ściągnięty na lapka i nie potrafię przestać słuchać. Każda nutka ma w sobie coś urzekającego.
    Dla mnie to anime jest strzałem w dziesiątkę. Uwielbiam takie serie. A i cieszę się, że dałam się namówić przez Ciebie na mangę. Jest warto czekać ten miesiąc na rozdział. Chociaż szkoda, że wychodzi 1 rozdział na miesiąc :(
    Dziwnie się czuję, że sama dałam tej serii 9. Jestem osamotniona w tej ocenie xD
    W końcu dotarłam, jak obiecałam :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Ty komciarzu XD Jednak czułaś obowiązek obywatelski XD A potem Erena Mikasa złapała i trzymała? O to chodzi? O Levim zdania dwa, o Jeanie siedem. No cóż. A ja nie mam ściągnięte nic oprócz pierwszego openingu, bywa, na telefonie nie mam miejsca przez Vocaloidy, a i tak się ograniczam. Manga jest lepsza, meh.
      Oj tam, aż takiej różnicy w ocenie nie ma.

      Usuń
  13. Nie chce mi się nic, chciałabym tylko położyć się do łóżka i oglądać SPN, dziękuję, do widzenia. ;-; Ja tak bardzo lubię nolifić. ;-;

    OdpowiedzUsuń
  14. Trójkę głównych bohaterów mógłby zeżreć tytan, a seria i tak trzymałaby poziom, moim subiektywnym zdaniem. Armin. Zawsze wydawało mi się, że jestem nietolerancyjna, a tu proszę, całkiem lubię ogólnie zjechaną postać, hm. Może dlatego, że gdyby mnie wrzucić między tytanów zachowywałabym się bardzo podobnie, a może jeszcze gorzej. Czemu czepiacie się Armina, on wcale nie jest taki zły, nooo ;___; A Jean jest wspaniałą alternatywną dla "to mój obowiązek, ochronię ich wszystkich za cenę własnego życia, Bóghonorojczyzna, to jest moja droga ninja, joł" tego typu ludzi. I przez to jest wiarygodny. Chociaż na początku -co tam, przyznam się- jakoś go nie lubiłam. Ale to na początku. Ha! Postać żrąca się z głównym bohaterem w końcu musi okazać się cudowna.

    Co do muzyki, to myślę, że w SnK jest ona po prostu idealnym dopełnieniem całości, a nie jego odrębną częścią. Ekhem, ponoć naprawdę dobry soundtrack to taki. którego się nie słyszy podczas oglądania. I pod tą definicję podciągnęłabym OSTa SnK. Zaiste cudo. A, drugi opening też mi się nie podoba - to jest nas dwóch! Czy dwie. Nełermajnd.

    Jestem jakiś cholernym hipsterem; podoba mi się kreska w mandze.

    Oglądałam anime przed przeczytaniem mangi, i tak, dużo odcinków było nużąco przegadanych.

    Sama recenzja miodna. Ciężko mi coś konstruktywnego do tego komentarza wymyślić, bo w większości się z tobą zgadzam. Poza tym nieszczęsnym Arminem. Uhh.

    ;__;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że to Armin tutaj najbardziej dyskusjogenny, jak miło :D Czepiam się Armina, bo wsadzili go w złe miejsce - to jest filozof, narrator, po co go pchać do walki, po co kazać mu jakieś superinteligentne rzeczy wymyślać, kiedy to sztucznie wygląda? Boże drogi, w takich chwilach mi żyłki pękają. Właśnie, on ma takie motywy jak zwyczajny człowiek. Ugh, na początku to większość ludzi go nie lubiła i byłam samotna, oczywiście potem nagle jakoś do niego sympatią zapałali, a to przecież ten sam Jean. Mnie też się podoba kreska w mandze, ale nie mogę się zachwycać w recenzji XD Usilne staranie się, by być choć trochę mniej subiektywnym.
      :D

      Usuń
    2. Owszem, Armin nie nadaje się do wojska i jeden tylko Isayama wie, co on tam właściwie robi. Nie jest wojownikiem, nie jest żołnierzem, ba, wybitnym strategiem też nawet nie jest, wrzucili go w złe miejsce... ale nie zawsze trafia się w odpowiednie miejsce i Armin, chociaż sam na siłę pchał się do zwiadowców, radzi sobie, jak może (to znaczy nie radzi, ALE). Chociaż czasem chciałoby się go ogranąć, to, cóź... lubię go i tyle, mam jakąś słabość wobec sierot. Zasadniczo postać ma potencjał, tylko twórcy jak zwykle wszystko zepsuli xD
      Większość osób musiała się najpierw pogodzić z tym, że Jean nie jest superhiroł i nie będzie ratował swoich nakama :'D Ale w anime (nie wiem, jak w mandze, bo czytałam od połowy -znaczy, wtedy to jeszcze mogła być połowa) miał słabe wejście, nakrzyczał się na Erena i tyle. Hmm, odebrałam go jako strasznego upierdliwca wtedy (nie bij!). Potem zrozumiałam swój błąd, chociaż trzeba oddać, że w SnK nie ma postaci, której bym nie lubiła, a przynajmniej takiej, której bym z chęcią ukręciła łeb. Każda ma swoje lepsze i gorsze momenty i to jest piękne, ach och i płatki sakury.
      To jest nas hipsterów dwóch^^. No okej, ciężko nazwać ją ładną, ale jest świetna, postacie mają charakter, żadnych biszów i galaretowatych oczek.
      Subiektywizm to paskudna wada w recenzjach, ale czymże byłoby nasze życie bez subiektywizmu? :D

      Usuń
    3. W anime Armin jest bardziej irytujący niż w mandze... W ogóle w anime irytujące rzeczy są o wiele bardziej irytujące. Irytujące!
      Czy ja wiem, czy to takie słabe wejście, na pewno z przytupem. Nie żebym sama nie miała ochoty nakrzyczeć na Erena - w każdym razie konfrontacje z Jeanem zawsze wychodziły mu na dobre. Jean mi trochę przypomina Elliota z Pandora Hearts, tylko takiego lepszego. Znacznie lepszego.

      Usuń
  15. Fabuły większości anime mnie przerażają. Ich twórcy snują cholernie dziwne wizje :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez przesady, wiele anime ma naprawdę... ciekawą fabułę, ale są też takie mniej odjechane, na przykład Kuroko no Basket, z tych bardziej popularnych - świetna sportówka.

      Usuń
    2. Ty na blogu prezentujesz zdecydowanie te bardziej odjechane, stąd moje wrażenie :D

      Usuń
    3. O tych nieodjechanych nie mam co powiedzieć zwykle.

      Usuń
    4. Rozumiem, dbasz o poziom... musi być ciekawie :)

      Usuń
    5. Haha, raczej takie dziwne serie do mnie przemawiają.

      Usuń
    6. Teraz właśnie oglądam serię o trzech siostrach - potomkiniach Galileusza, wielkim latającym pojeździe w kształcie złotej rybki, peruwiańskim Izayą, który twierdzi, że jest Włochem i hippisie. Tak.
      *derp face*

      Usuń
  16. A ja chyba naprawdę mam spore zaległości, bo po raz pierwszy o anime słyszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie naprawdę masz... spore zaległości, bo nie idzie się obrócić, by nie trafić na tytanów.

      Usuń
  17. Jeju, nawet nie wiesz jak od pierwszej sceny irytował mnie Armin... Za to moją ulubioną postacią jest chyba Hanji. Kiedy pojawiła się pierwszy raz trochę przypominała mi Sashę, ale... Cóż, ostatecznie są całkiem inne, chociaż Sasha też jest świetna :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nareszcie ktoś, kto też nie trawi tej postaci :D

      Usuń
  18. Cóż już dawno chciałam się za to zabrać i z całą pewnością w końcu to zrobie, ale póki co mam jeszcze dłuuugą listę tytułów, które nie przeżyją zwłoki xD Pozdrawiam
    Akane

    OdpowiedzUsuń
  19. Obejrzałabym tylko ze względu na Jeana XD. Po twojej recenzji anime wydaje się ciekawe. Ale ostatnio maniaczyłam full metal alchemist i tobię przerwę od anime XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A którą serię oglądałaś, właściwą czy tą skopaną?

      Usuń
    2. Właściwą. Mój brat od razu krzyczał, żebym oglądała Brotherhood (nie wiem czy dobrze napisałam). Siostra teraz przegląda mangę i się na razie wszystko zgadza :). Pewnie potem obejrzę jeszcze raz to anime.
      A zachęcił mnie ten filmik: http://www.youtube.com/watch?v=vs5xx86afTk

      Usuń
    3. Twój brat dobrze krzyczał. To właściwa seria. Powiedz mu, że pochwalam jego postępowanie XD Uścisk dłoni prezesa. Co ja piszę.
      Roy Mustang.
      Ech, to anime widziałam tak dawno temu, no, jak dla mnie dawno, ale i tak... Tak bardzo uwielbiam.

      Usuń
  20. Hm, jestem na 15 odcinku...prawdę mówiąc nie wciągnęło mnie do tego odcinka strasznie się nudziłam. Coś tam się dzieje, ale jakoś nie rozumiem całego szumu. Może będzie lepiej nie skreślam serii :3 Ocenię jak obejrzę. Fajnie się słucha kiedy obok siebie jest "Izaya, Shizuo i Walker" XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toś mnie zaskoczyła trochę, ale widocznie może anime nie dla Ciebie.
      Izai nigdy miło mi się nie słucha. To jest Levi. Izaya to jest w Galilei Donna.

      Usuń
    2. Wiem że to Levi :3 ja mam ogólnie problem z imionami rzadko zapamiętam…w 17 odcinku dopiero zaczęło się coś dziać więc obejrzałam do 21 hmmm, dość długo czekałam na akcje

      Usuń
    3. Wiem, że wiesz, chodzi mi o to, że jako Izaya miał takie wkurzające brzmienie, i takie też ma postać w Galilei Donna.

      Usuń
  21. Doczytałam, ale i tak nic mi to nie mówi - anime to nie moja bajka kompletnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trzeba zacząć oglądać :3 :3 :3

      Usuń
    2. Kiedyś próbowałam i nie wyszlo ;) doszłam wtedy właśnie do tego wniosku, że anime nie dla mnie ;)

      Usuń
    3. A w jaki sposób próbowałaś?

      Usuń
  22. Recenzja świetna :3 Muszę w końcu obejrzeć to anime :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja tam uwielbiam SNK ^^
    śmiać mi się chce gdy widze paringi Levi'ego z Erenem ale fajnie nawet to wygląda ;3
    Z bohaterów do gustu przypadła również Sascha, Mikasa i Zoe >.<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem to nie wygląda fajnie, tylko po prostu strasznie ;_;

      Usuń
  24. Muszę oglądnąć wreszcie anime. Na którym tomie mangi kończy się anime.

    OdpowiedzUsuń