sobota, 19 października 2013

Grzybowe Grzyby na Grzybowe Czasy – największy organizm na świecie.

     O tym, że mam obsesję na punkcie grzybów, zapewne wiecie. Są moimi największymi wrogami, zaraz po kosmitach (chociaż mam teorię, że grzyby mają z kosmitami wiele wspólnego, na pewno współpracują), prześladują mnie, ale jednocześnie fascynują. Okropnie denerwuje mnie, gdy ludzie mówią, że grzyby to rośliny - przecież już od dawna wiadomo, że te potworne organizmy mają więcej wspólnego ze zwierzętami niż z roślinkami, co sprawia, że stają się jeszcze straszniejsze, o ile to w ogóle możliwe. One już dawno opanowały świat, jak to się dzieje, że nikt do tej pory tego nie zauważył?! 

     Co jakiś czas będę rozwodzić się na blogu nad ich wspaniałą i zarazem ohydną grzybowatością i zaprezentuję kilka naprawdę dziwnych grzybków, dzisiaj pokażę Wam coś monstrualnego. 

http://www.zerochan.net/768114

Genialna piosenka, ona jest o mnie! Klik w link i słuchać, bo zły blogger nie pozwala mi zamieścić tutaj wersji z polskimi napisami wykonanymi przesz naszą nalepsiejszą piniakorin.

       Jaki jest największy żyjący organizm na świecie? Powiecie pewnie, że płetwal błękitny, sekwoja czy coś w tym stylu. Otóż nie. Największym organizmem na Ziemi jest GRZYB. Jestem przerażona. Grzybuś mieszka sobie w Ameryce, w stanie Oregon – wiadomo, ten kraj od dawna współpracuje z kosmitami, a stan Oregon słynie z różnych anomalii i wybryków natury. Imię tego szlachetnego chitynowego stworzenia jest opieńka ciemna, występuje też w naszych lasach, ale żaden osobnik nie osiągnął nigdy powierzchni 9 kilometrów kwadratowych. To tyle co 1 665 boisk piłkarskich! Jak to możliwe? Morały z bajek są prawdziwe  u opieniek nie liczy się to, co widać na zewnątrz, tylko to, co pod spodem, a dokładniej pod ziemią. Z jednej, gigantycznej grzybni wyrasta ogromna ilość owocników  grzybki, które widzimy w pięknych, polskich lasach wcale nie są osobnymi organizmami - to tylko elementy jednego, ukrytego przed naszym wzrokiem bytu. I wmawiajcie mi tutaj, że w grzybach nie ma niczego strasznego. 

http://odkrywcy.pl/kat,111406,title,Najwiekszy-organizm-swiata-jest-grzybem,wid,13043502,wiadomosc.html
      Ten wielki grzyb powstał prawdopodobnie około 8 albo 9 tysięcy lat temu! Stonhenge wysiada. Gigantyczny grzyb siedzi i pożera drzewa, które masowo wymierają w zajmowanym przez niego rejonie  właśnie to zwróciło uwagę naukowców, którzy przyjechali i odkryli tego kolosa. Potęga cudzożywnych i mlaskających stworów zadziwia. 

61 komentarzy:

  1. O.o aleś mnie zaskoczyła....Przerażające, przerażające grzybki! Dodam, ze ostatnie 3 dni jadłam grzybową na obiad....
    Nigdy niue lubiłam grzybów jako takich. Zanczy..lubię gąbeczki borowików i tym podobnych xD Są słodkie ;-; Ok, nazywam dziwne rzeczy słodkimi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paradoksalnie, uwielbiam jeść grzyby. Trawię je, żuję, mwahahahaha!
      Są słodkie, ale również przerażające. Od zawsze mnie ciekawiły, były po prostu takie... fajne. Ok, wiem, że to słowo nic nie znaczy.

      Usuń
    2. TY SADYSTKO ;-;
      W tym kontekście znaczy dla mnie bardzo wiele!

      Usuń
    3. Grzybki to tacy szpiedzy, którzy skaczą na jednej nóżce.

      Usuń
    4. O, kotek nienawidzi chemii...
      Grzyby szpiegujo? kosmitom?

      Usuń
    5. A to niedobre kosmity ;-; (Chyba się cofam w rozwoju...)

      Usuń
    6. Czytałam o tym, że kosmici mieszkają we wnętrzu Ziemi D:

      Usuń
  2. Toleruję tylko i wyłącznie pieczarki, reszta grzybowej rodziny jest zła ;__;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie, jak tak można! Słowianie słyną z tego, że w odróżnieniu od większości europejskich nacji doceniają różne rodzaje grzybów - ludzie grzybiarze. Tylko u nas cieszą się one taką popularnością, w Niemczech nawet podczas okresów wielkiego głodu nie tykano grzybów. To nieprawda, że grzyby nie mają żadnych wartości odżywczych - mają sporo mikroelementów i witaminy, na przykład witaminy z grupy B.

      Usuń
    2. Tego nie wiedziałam xd Ale mimo wszystko jakoś nie lubię ich smaku i zawsze na grzybobraniach zbieram dziwnym trafem prawie same muchomory, więc wolę nie ryzykować ;_;

      Usuń
    3. Poszłabym sobie na grzybobranie, ach... Ale czasu nie ma, wina szkoły.

      Usuń
  3. Temus
    O kurde... Od 8 tysiecy lat to istnieje a ja o tym nie wiedzialem :O Kosmici jednak zostawili cos po sobie. Grzyby! Grzyby skalne, grzyby scianowe, plesniaki, lesne, huby wladcy lasu oraz Grzybowa Matka! Ciekawe czy pewna osoba grzybowa byla tam na wycieczce. Ale ze... jak to... Wielki grzyb! Teraz to boje sie grzybow na maxa :(

    Pieczarki jednak sa niegrozne. Chyba ze sa granatami recznymi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawą teorię ma mój kolega - ludzie chodzą na grzyby po to, by je wyplenić, a one wciąż odrastają.

      A purchawki to miny przeciwczołgowe.

      Usuń
  4. Słyszałam o tym kolosie ;__; Boję się grzybów. A tacie się zachciało grzybobrania na potęgę, więc boję się własnego domu. Powieszone na sznureczkach grzyby wyglądają razem jak uśmiech pełny spróchniałych zębów :(
    Czytałam też o gatunkach grzybów, które atakują np. mrówki i sterują nimi, aby trafić w miejsca, gdzie będą mogły się dobrze rozmnażać :(( O nich też masz zamiar wspomnieć?
    Czytałaś książkę Fungus?:D
    Przepraszam, że się czepiam, ale napisałaś pokarzę, a powinno być pokażę. Nie nasyłaj na mnie grzybów :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam, gdy grzybki tak u mnie wiszą, to jak trofea zdobyte na wojnie, jak skalpy!
      Poszłabym sobie na grzybobranie, ale oczywiście nie ma czasu, jak miło.
      Nie słyszałam o tym manipulatorach, Boże D: Chyba lepiej nie wiedzieć.
      O rany, lecę poprawiać, dziękuję :3

      Usuń
    2. Haha, jeszcze tak na to nie patrzyłam :D Teraz widok ten jest ciut mniej przerażający. Brak czasu. Normalka </3 Też wybrałaś sobie szkołę, w której trzeba tyrać 24/7, żeby jakoś przyzwoicie wypaść?:D
      http://archeowiesci.pl/2010/08/20/grzyb-pasozyt-i-mrowka-zombi/ Gdzieś jeszcze trafiłam na opis innych gatunków, które atakują inne malutkie żyjątka :< Smutne.
      Prosz :3

      PS kotkowy: Jak można nienawidzić chemii?!?! Przekochana jest przecież!

      Usuń
    3. Koniecznie muszę o tym przeczytać.
      Można. Chemia jest czymś nieludzkim.

      Usuń
  5. Wooo, ale grzyb!
    Też nie lubię, gdy ktoś nazywa je roślinami, różnice w budowie komórek były, like, w piątej klasie, to podstawa podstaw, tak jakby nie rozróżniać czy Stalin był aktywny w Pierwszej czy Drugiej Wojnie Światowej!

    OdpowiedzUsuń
  6. CZO?
    Przez Ciebie będę się bała ;-;

    OdpowiedzUsuń
  7. ... a ja dzisiaj w lesie podziwiałam grzyby. Dzięki, teraz nie będę mogła spokojnie na nie popatrzeć ani ich zjeść. ;_;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co ;3
      Główne zło bloggera jest głównym złem bloggera.

      Usuń
  8. Grzyby są straszne! Jestem kosmitą i nie mam z nimi żadnych układów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieprawda! Kłamiesz, kosmito! Grzyby szpiegujo!

      Usuń
  9. Uwielbiam grzyby!
    Są wspaniałe i chętnie sama bym sobie je pozbierała w lesie, ale tej jesieni jakoś zupełnie nie mam na to czasu, eh :'(.
    Ale i tak mi ich w domu nie brakuje, bo reszta rodziny śmiało wyrusza na grzybobranie praktycznie co drugi dzień, a czego się nie uzbiera to się dokupi u znajomej na targu i po problemie. A grzyby są magiczne, nie dość że cudowne w smaku, to jeszcze niezwykła frajda w nawlekaniu ich na nitkę i suszeniu na grzejniku, tak ładnie w całym domu pachnie, prawdziwą jesienią :D Ja uwielbiam.

    A grzyb-gigant faktycznie przerażający, powiedziałabym raczej e to coś na kształt osuwiska, albo może nawet PUSTYNI!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co to w ogóle ma być za jesień, kiedy nie mogę zbierać grzybków! Mój kolega ma teorię, że ludzie chodzą na grzyby po to, by je wyplenić, a one wciąż odrastają.

      Usuń
  10. Jest coś jak worek ze słomą w środku, to się nożem dźga, podlewa i z tego grzyby wyrastają. Mama takie coś miała - bleh... Nie dość, że to wyglądało potwornie dla kilkulatki, to jeszcze zmuszali mnie do jedzenia tego. Potem dali mi spokój kiedy pokazywałam moją niechęć względem grzybów i nawet na grzybobranie mnie już nie biorą. Że niby kleszcza złapię, czy coś (prawda jest taka, że po prostu kiedyś nazbierałam cały koszyk tych trujących, mimo książki o grzybobraniu).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam, są też takie kostki do hodowli, w środku jest grzybnia, wsadza się kostkę częściowo do wody, a potem przez dziurki w niej jakimś cudem grzyby wyłażą. Marzę o takiej i o muchomorku w doniczce.

      Usuń
    2. Jak to ujrzałam w mojej metalowej stodole (taki schowek na puszki, widły, łopaty i wszystko inne dla rolników w centrum miasta) to aż się wystraszyłam i głosiłam, że to jakaś epidemia czy coś D: Nadal tak głoszę, bo mimo iż grzyby średnio lubię, to tego worka nie zniosę (przy okazji, to niesmaczne jest).

      Usuń
    3. Grzybki - marzę o takiej kostce z boczniakami. Uwielbiam je smażyć.

      Usuń
  11. Ohyda. Nie cierpię grzybów, ich zapachu, smaku i wgl. Bleee. Oprócz pieczarek, pieczarki są ok. W sumie dobrze, że u nas coś takiego nie rośnie, chybabym się załamała. Mam ciarki na samą myśl. Wrr.

    OdpowiedzUsuń
  12. Odpowiedzi
    1. Dokładnie, nawet moją szkołę opanowały.

      Usuń
    2. Chodzi o mentalnego grzyba, czy pleśń? ;>

      Usuń
  13. Też zawsze mnie dziwiła ta inność grzybów, ale nie doprowadzały mnie do obsesji ani nigdy nie przerażały. Świat jest pełen niewyjaśnionych zjawisk. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam, że grzyby są odpowiedzialne zwykle za 75% wymarłych zwierząt ogólnie.

      Usuń
  14. Tak, grzyby to dziwne twory... ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwne w ich przypadku jest eufemizmem :D

      Usuń
  15. Nie lubię grzybów ale nie widzę w nich nic strasznego xD Do lasu nie chodzę więc nie mam z nimi większej styczności. Także są dla mnie obojętne :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to nie masz styczności, one mogą być wszędzie!!!

      Usuń
  16. Boże, a ja chodzę na grzyby od dziecka! A co, jeśli dopadnie mnie żadna zemsty koalicja zmutowanych grzybów i kosmitów?
    Żaden grzyb mnie jużnie zdziwi, od kiedy odkryłam "kozie munie". Mój dziedek nazywa tak wielki, białe kule rosnące na podmokłych łąkach. Znalazł kiedyś munię wielkości mojej głowy(miałam z osiem lat). I zjadł! Usmażoną! Wiesz, jak to śmierdziało!? Nigdy nie tknę koziej muni. Albo taki inny grzyb, złożony z mnóstwa takich małych rurek-podobno jest pod ochroną, ale zdaniem mojego dziadka jest zupełnie jadalny i oczywiscie zawsze trafia na patelnię. Lub do gara. Grzyby to taki fascynujący temat!
    A co wiesz o kaczkach...? Bo ja po ostatniej rozmowie z koleżanką odkryłam zupełnie drugie dno kaczego świata...

    Zasadniczo trudno określić, ile moja szkoła ma lat. Często zmieniała budynek, nazwę. Jako instytucja pochodzi z 1921 roku. Jako budynek powstał w 1916 roku. Wiesz co, fajnie że zadałaś mi takie pytanie, bo chociaż pogzrebałąm w internecie, aby znaleźć te daty i mam tyle ciekawych materiałów o tym osiedlu, o okolicy, że mogłabym magisterkę pisać... A na pewno post o Szwederowie.
    Hej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, ten grzyb pod ochroną to na pewno szmaciak gałęzisty. Kozie munie to chyba jakieś dziwne purchawki. Są w środku czarne? O, kaczki, uwielbiam je. Nie wiem, czy wiem o nich dużo, ja generalnie interesuję się zoologią i botaniką.
      Ha, czyli moja szkoła jest starsza :D Bydgoszcz :D Chodzę do jedynki, do Norwida - powstała w 1619r., najstarsza w Bydgoszczy, o ile się nie mylę.

      Usuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Zawsze byłam nieco podejrzliwa wobec grzybów, ale teraz czuję, że udziela mi się Twoja paranoja, że tak to dziwnie ujmę, hm. Powinni tam wparować z miotaczem płomieni czy coś, nie chcę Grzybapokalipsy ;_______;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paranoja, pfff, ja po prostu widzę to wszystko!

      Usuń
  19. Gdzie się tylko ruszysz, to widać grzyby, ciekawe czy masowe odgrzybianie coś by dało?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie, ludzie od lat chodzą na grzyby, by je wyplenić, a one odrastają.

      Usuń
  20. Chodzisz do jedynki? Z mojej szkoły tylko jedna dziewczyna tam poszła, ale chyba już skończyła... A to masz ciekawie, jedynki wszyscy uczepili sie jak rzep psiego ogona- u nas naprawdę trzeba było mieć silny charakter, aby akurat tą szkołę wybrać, bo wszyscy zaraz wrzeszczeli, że snob. Jak mówiłam, że ja do dwójki-cisza, wszyscy myślą "co to za licho" więc ja akurat miałam spokój. Ale z tego, co pamiętam, jedyneczka nie miała dla mnie dobrego profilu, inaczej bym poszła. Tak, wyglada na taką wiekową, perełka... Ale poczty nie przebije. Poczta przy Brdzie to moja ulubienica. Porządna niemiecka robota. Kocham tą ich dokładność.
    Hej

    OdpowiedzUsuń
  21. Co do poprzedniej notki, kupiłem Steele (przez neta) - ciasne, kijowe - a sprzedawca jeszcze nie krył zdziwienia, że zwracam, sam stwierdził, że wiele osób je nazywa "damskimi glanami, na małą stópkę". Zdecydowane zostanę wierny HDekom. Ale biała nitka zawsze spoko - dopóki jest biała ;>

    Pozdrawiam, UwG :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Damskie? O_O Moje stopy ciężko określić damskimi, niestety, a w Steelach mają dużo miejsca. Inne glany, które widywałam, były jeszcze węższe i delikatniejsze. Hadeki są własnie takie delikatne, z cienką podeszwą, brrr. To dopiero damskie glany...

      Usuń
  22. Grzyby jadam tylko marynowane. W sosach, smażone, i tak dalej, są zabójcze dla mojego żołądka. Nikt w rodzinie grzybiarzem nie jest, a grzyba w postaci pleśni lub innych paskudztw nie uświadczyliśmy na szczęście :) Temat neutralny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jadłam marynowanych grzybków chyba... Tylko konserwowe, smażone i suszone. U nas grzyby zbiera praktycznie każdy. Okolica bogata w grzyby i zwierzynę - mamy stada muflonów nawet.

      Usuń
  23. Ja jestem na humanistyczno-lingwistycznym z jezykiem niemieckim. Rzeczywiściem, w jedynce nie byłam i nie będę- dwójczanie by mi tego nie wybaczyli. Mam wrażenie, że jesteśmy nie za bardzo zaprzyjaźnieni z jedynką, sadząc po tym, z jaką radością wszyscy na początku roku powtarzali plotki, że do jedynki nie było chętnych na rekrutacji.
    Kojarzę Barczewo... Chyba z podróży do Kruszwicy. No patrz, o Kasprowiczu nie wiedziałam, wydawało mi się zawsze, że Ino nie jest zagłębiem edukacyjnym.
    Kurczę, ale ten świat jest mały, nawet na blogach trafiłam na kogoś z okolicy. W klasie trafiłam na kumpla gościa który chodzi do klasy z moja kumpelą... Kumpela kuzynki chodzi do szkoły z moją siostrą... Ta Polska to jedna wioska, naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, u ans na biol-chem też już niekórych nie przyjmowali tylko przerzucali na humanę, bo był wysoki próg i mnóstwo chętnych. Pocieszam się tym, że razem ze mną wejdzie na rynek pracy mnóstwo absolwentów biol-chemu, to moze jako humanista będę wyjątkiem. Ale nie łudzę się, tak jak nikt w klasie-pytani o przyszłe plany odpowiadamy zawsze, że będziemy wszyscy pracować w MacDonaldzie. To właściwie już tradycja klasowa. Wszyscy nam źle wróżą, więc śmiejemy się sami z siebie. Ale nie poszłabym na inny profil, studia też zrobię jakies bezsensowne pewnie, bo po prostu lubię się uczyć, badać coś, poznawać, a nie lubię wykonywać rutynowej pracy. Charakter wyjątkowo nie na czasie...

      Usuń
    2. Tak, u ans na biol-chem też już niekórych nie przyjmowali tylko przerzucali na humanę, bo był wysoki próg i mnóstwo chętnych. Pocieszam się tym, że razem ze mną wejdzie na rynek pracy mnóstwo absolwentów biol-chemu, to moze jako humanista będę wyjątkiem. Ale nie łudzę się, tak jak nikt w klasie-pytani o przyszłe plany odpowiadamy zawsze, że będziemy wszyscy pracować w MacDonaldzie. To właściwie już tradycja klasowa. Wszyscy nam źle wróżą, więc śmiejemy się sami z siebie. Ale nie poszłabym na inny profil, studia też zrobię jakies bezsensowne pewnie, bo po prostu lubię się uczyć, badać coś, poznawać, a nie lubię wykonywać rutynowej pracy. Charakter wyjątkowo nie na czasie...

      Usuń
  24. Uświadomiłam sobie, że też ostatnio same grzyby widuję. U koleżanki na działce rosły 2 w ogródku. Wychodzimy sobie jak to zazwyczaj gronem palackim na taras, a tam grzyby w ogródku. Oczywiście automatycznie pomyślałam o Tobie :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Myślę, że "rośliny" podwodne są skuteczniejsze od polskich grzybów ;) Słuchaj, nie wiem czy niechcący nie pogłębię Twojej obsesji, ale słyszałaś może o Erichu von Danikenie? Taki skrót tego, co wymyślił, masz tutaj: http://issuu.com/martawindbigda/docs/kosmici_juz_u_nas_byli

    OdpowiedzUsuń