poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Elfen Lied, czyli o ludziach dżdżownicach.

Recenzja jest nieludzko długa, ale mam nadzieję, że ją przeczytacie, włożyłam w nią sporo pracy.

     Ciężko znaleźć bardziej kontrowersyjne anime niż Elfen Lied. Ma wielu uparcie szukających w nim głębokiej głębi fanów i jeszcze więcej przeciwników, którzy nie mogą wręcz na nie patrzeć. Oglądałam je dość dawno, nie spodobało mi się specjalnie, ale też nie było złe, taki przeciętniak, przynajmniej moim zdaniem. Ostatnio postanowiłam przeczytać mangową wersję, od której wszystko się zaczęło, dowiedziałam się bowiem, że fabuła anime to tylko mały wycinek tego, co wydarzyło się w mandze. Zachęcona jednym maleńkim, perfidnym spoilerem, zabrałam się za czytanie, fundując sobie pełny śmiechu oraz headdesków wieczór, bo to co się w tej mandze dzieje, przechodzi ludzkie i nieludzkie pojęcie.
http://www.zerochan.net/223955
     Śledzimy losy dicloniusów, rogatych ,,ulepszonych" ludzi obdarzonych przerażającymi mocami, zwykle młodych i płci żeńskiej. Akcja zaczyna się, gdy jeden z nich, główna bohaterka o imieniu Lucy, urządzając małą masakrę, ucieka z ośrodka badawczego położonego na niewielkiej, urokliwej wysepce niedaleko Japonii. Niestety, ta brawurowa ucieczka nie zakończył się całkowitym powodzeniem  nasza różowowłosa panienka dostaje strzał, jednak dzięki cudownemu zrządzeniu losu kula trafia nie w tył jej czaszki, lecz uderza w osobliwy hełm, który diclonius ma na głowie. Lucy wpada do oceanu, fale wyrzucają ją na brzeg, gdzie znajduje ją pewien chłopiec o imieniu Kuota, który właśnie zamieszkał w opuszczonym pobliskim hotelu. Okazuje się, iż strzał spowodował, że morderczy diclonius wykształcił sobie drugą osobowość, która jest łagodna i dziecinna, a jedynym słowem, jakie umie powiedzieć, jest ,,Nyuu!". Kouta postanawia się nią zająć. Ale to dopiero początek problemów, a Zajazd Pod Klonem stanie się niedługo domem masy indywiduów.


    Zapowiada się całkiem ciekawie, prawda? Może będzie to jakieś science-fiction o zagładzie naszego świata, okraszone refleksjami na temat przemijania? Może krwawa manga akcji? Może okruchy życia, dramat psychologiczny lub jednak coś lżejszego, komediowego? I tu właśnie pojawia się chyba największy problem - Elfen Lied stara się być wszystkim po trochu, co wychodzi, krótko mówiąc, tragicznie. Momenty poważne przeplatają się z Elementami Komicznymi, które są zwykle na naprawdę żenującym poziomie, a z ważnych postaci robi się bohaterów śmiechogennych. Tak nieszczęśliwej mieszanki dawno nie widziałam, nawet Vampire Knight ze swoimi słynnymi nagłymi zmianami klimatu nie było takie złe. Do Elfen Lied starano się wrzucić naprawdę wszystko, nawet fanserwis (wszechobecny, należy dodać) i momenty erotyczne prezentują podziwu wręcz godne zróżnicowanie  yuri, incest, od wyboru do koloru! Tylko wiecie, gdy następuje kluczowy moment  w fabule, zakończenie, fajerwerki, akcja, napięcie, to nie mam jakoś ochoty na podziwianie majtek nieporadnej i w założeniu zabawnej pani naukowiec, skądinąd mającej odegrać bardzo istotną rolę. Po prostu nie.

http://kokuun.files.wordpress.com/2008/09/elfen-lied-cast.jpg?w=468
     Wciskanie różnych ,,zabawnych" elementów i serwowanie scenek rodzajowych z życia Kouty i wspomnianych wcześniej specyficznych lokatorów hotelu, zaburza ciągłość głównego wątku, który jest przez to nieodpowiednio poprowadzony. Elementy i scenki te są często najzwyczajniejszymi w świecie zapychaczami. Mało tego, pojawia się też wiele postaci, które po prostu SĄ i mają za zadanie... Poddaję się. Naprawdę nie jestem w stanie zgadnąć lub też wydedukować, jaką one mają odgrywać rolę. No ale autor mangi wie i to jest najważniejsze. Elfen Lied obfituje ponadto w ogromną ilość wszelakich faili biologiczno-logicznych, które potrafią zrzucić z krzesła nawet osoby przywykłe do rożnych absurdów. Nie są to jakieś wydumane problemy, bulwersujące jedynie znawców tematu, na które można po prostu machnąć ręką. Nie trzeba być specjalistą, by wiedzieć, że wycięcie płata czołowego to poważna sprawa i nie da się cofnąć tego poprzez wyjęcie cudownego gadżetu z głowy. A to tylko kropla w morzu, ba, oceanie absurdu.

     Skoro o absurdach mowa – przejdźmy do bohaterów. Wspomniana wcześniej Lucy, mimo udawania że jest inaczej, jest postacią niezwykle prostą. Chociaż jest dorosła, wydaje się, iż jej umysł zatrzymał się na etapie dziecka, kierowana przeróżnymi traumami z przeszłości i morderczym instynktem, zajmuje się głównie, no cóż, zabijaniem i angstowaniem. Jej druga osobowość, Nyuu, jest naiwna, słodka i miła, nie wie nic o otaczającym ją świecie i próbuje się w nim odnaleźć. Poznajemy też inne dicloniusy, na przykład oddaną, kochającą całym sercem ojca, łagodną Nanę, która w przeciwieństwie do innych przedstawicieli swojego gatunku, nie chce zabijać. W hotelu mieszka również Yuka, kuzynka głównego bohatera, która od dawna darzy go uczuciem, jest chorobliwie o niego zazdrosna i nie może poradzić sobie z tym, że Kouta nie pamięta wspólnie spędzonego dzieciństwa. Bywa agresywna i porywcza, ale również opiekuńcza i troskliwa. Mamy jeszcze porzuconą dziewczynkę z pieskiem, wprowadzoną nie wiadomo po co pilną uczennicę o wielkim talencie muzycznym i doktora Kuramę, pracownika tajemniczej instytucji, z której na początku ucieka Lucy, przyznam, że jest on chyba moją ulubioną postacią, bo najmniej irytował podczas czytania. Szału nie ma, bohaterowie dzielą się w zasadzie na tych, którzy zmagają się z traumą i mają skłonność do wpadania w otchłań angstu i na tych, którzy mają być zabawni i rozluźniać atmosferę mangi. Problem w tym, że ta atmosfera rozluźniana być nie powinna, bo wraz z nią rozłazić zaczyna się fabuła.

http://www.mangahere.com/manga/elfen_lied/c001/
     No i nasz pan na haremie, Kouta, któremu dane było zamieszkać z pięcioma (a właściwie nawet sześcioma) uroczymi dziewczątkami. Jest on totalnie bezpłciowy, ale nie to jest najgorsze, choruje on bowiem chyba w największym stopniu na elfenliedową przypadłość absolutnego braku jakiegokolwiek zdziwienia czymkolwiek. Poważnie, nie wiem, kto mógłby mieszkać przez wiele miesięcy z dwiema dziwnymi, obdarzonymi niebezpiecznymi mocami, rogatymi dziewczynami, z których jedna jest poszukiwanym mordercą, a drugiej zdarza się czasem zgubić jakąś kończynę. Kuota nawet nie sprawia wrażenia specjalnie zainteresowanego, nie docieka, kim są i skąd się wzięły, o co tu chodzi (Nyuu może niekoniecznie nadaje się do udzielania odpowiedzi na pytania, ale jej koleżanka Nana owszem.), dlaczego jacyś uzbrojeni ludzie ich poszukują, Kouta potrafi oddać jedną z nich nieznajomemu człowiekowi, tylko dlatego, że podał się za krewnego jednego z dicloniusów, dopiero po powrocie do domu dociera do Kouty, że coś tu jest nie tak. A im dalej, tym gorzej. Tak zachowują się praktycznie wszyscy bohaterowie,  nie widziałam nigdy mangi, anime, czy nawet książki lub filmu, gdzie poczynania bohaterów i ich reakcje byłyby równie irracjonalne. Absolutnym hitem jest pewna scena, gdy dziewczynka widzi leżącego na ziemi mężczyznę z oderwaną ręką oraz z krwawiącymi jamami zamiast oczu i pyta się go, czy aby na pewno wszystko z nim w porządku. Takich kwiatków jest od groma, tfu, jakich kwiatków, to cały las, gąszcz, tajga pełna szczerzących się tygrysów!

http://www.animevice.com/elfen-lied-9/16-3057/
     Postacie w mandze Elfen Lied wyróżniają się jeszcze jedną, zadziwiającą cechą, która z pewnością godna jest pozazdroszczenia, wydają się bowiem być nieśmiertelne. Oczywiście, jest krew, masakra (czasem nawet przez głowę przemyka myśl, że w tę stronę autor również przegina i zaczyna na siłę starać się wstrząsnąć czytelnikiem, który już dawno uodpornił się na takie cuda wianki), ale giną głównie statyści. Jeśli oderwiesz nogi, właściwe całą dolną część ciała człowieka, który już jest poważnie okaleczony, zostawisz go by się wykrwawił, to nie licz na to, że uda się w stronę światła i będzie poznawał tajniki życia pozagrobowego. Z pewnością pojawi się za trzy, cztery tomy, może mniej, by... Właściwie nie wiadomo po co. Bohaterom żywotności mogłaby pozazdrościć nawet dżdżownica, czy nasz przyjaciel z innej serii, niejaki Eren. W świecie dicloniusów nie istnieje coś takiego jak wykrwawienie się. Jak to wspaniale odciąża służbę zdrowia, zapewne nie istnieje tam problem wiecznego braku krwi w szpitalach.

     Skoro fabuła nie zachwyca właściwym prowadzeniem, a bohaterowie do ciekawych nie należą, to może strona graficzna mangi prezentuje lepszy poziom niż inne jej części składowe? Niestety, grafika jest najsłabszą stroną mangi. O ile fabuła ma potencjał, choć nie całkowicie zrealizowany, i jest nawet wciągająca, a dziwne zachowanie miałkich bohaterów pogrążonych w Weltschmerzie można zignorować, to straszna kreska uderza po oczach. Kobiece twarze wyglądają jeszcze całkiem całkiem, ale mężczyźni wychodzą okropnie. Z czasem kreska trochę się poprawia, ale nadal nie osiąga poziomu, który można by nazwać przeciętnym. Dobrze wychodzi jedynie rastrowanie, zwłaszcza włosów w niektórych momentach. Wydaje mi się, że autor nigdy nie przyjrzał się dokładnie kobiecie i na lekcjach biologii raczej spał, łapał muchy, cokolwiek, bo anatomia leży, kwiczy i się wykrwawia. Fascynującym zjawiskiem, które możemy śledzić, jest niesamowita zmiana rozmiarów biustu różnych bohaterek w trakcie trwania mangi, to nagle rośnie on w niewyjaśnionych okolicznościach, to równie niespodziewanie się zmniejsza. Naprawdę niezwykłe.

     Elfen Lied nie składa się jednak z samych wad, trzeba to przyznać. Koncepcja była ciekawa, można było zrobić z nią wiele, tyle rożnych frapujących opcji. Fabuła mimo wszystko potrafi wciągnąć, mangę czyta się błyskawicznie i momentami nawet z zainteresowaniem. Zastanawiamy się, co jeśli kiedyś faktycznie zjawi się taki gatunek jak dicloniusy, rogate stworzenia z ,,niewidzianymi rękami", które zechcą zająć nasze miejsce i stworzyć świat dla siebie i  będziemy musieli (przynajmniej w teorii) im ustąpić? Czy wspólne życie z nimi na pewno nie będzie możliwe? Manga daje różne, nawet całkiem niezłe odpowiedzi, szkoda tylko, że główny wątek tonie w masie angstu i komedii jednocześnie. Po prostu zmarnowany potencjał.
   
     Komu polecić, czy w ogóle ta manga nadaje się do czytania? Powiem szczerze  Elfen Lied nie podobało mi się, uważam, że to manga wręcz tragiczna, jedna z najgorszych jakie widziałam, ale jednak przeczytałam  ją błyskawicznie i nie uważam tego czasu za całkowicie stracony. Jeśli wyłączy się myślenie, przestanie szukać jakiejkolwiek logiki, to Elfen Lied jest całkiem dobrą opcją na spędzenie wolnego czasu. Gorzej, jeśli chcecie przeczytać mangę z jakimś głębszym przesłaniem  w Elfiej Pieśni po prostu tego nie ma, wszystko jest pokazane tak wyraźnie, jak tylko można. Widzimy historię istot niedopasowanych, które z jakiegoś powodu są odrzucane przez świat oraz przyglądamy się jednej z wizji przyszłości ludzkości, to tyle. Nawet jeśli macie większe wymagania co do czytanych przez Was mang, to możecie rzucić okiem na Elfen Lied, choćby tylko po to, by się pośmiać. To jedna z tych pozycji, które są tak złe i głupie, że aż dobre. Wybór należy do Was.

Tytuł: ,,Elfen Lied"/,,Elfia Pieśń"
Gatunek: dramat, horror, komedia, okruchy życia, psychologiczny, tajemnice, science - fiction
Ilość tomów: 12
Autor:  Lynn Okamoto
http://www.mangareader.net/190-12642-1/elfen-lied/chapter-31.html
Moja ocena:
fabuła: 5/10
bohaterowie: 3/10
grafika: 4/10
ogólnie: 4/10

101 komentarzy:

  1. Nie przepadam za anime i odpuściłam sobie po 4 odcinkach. Mangę w sumie też. Krwawe jatki plus śliczne dziewczęta i ruszoffe włosy... Nie przepadam ;_;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te krwawe jatki były w anime nawet całkiem zabawne, ręce wyglądały jak salceson.

      Usuń
    2. To będę musiała anime skończyć. Przynajmniej opening mi się podobał D:

      Usuń
    3. Chyba najlepsza rzecz w tym anime.
      http://www.youtube.com/watch?v=OWtx3Z7Q0pg

      Usuń
  2. Ja jestem tego zdania, by Elfen Lied patykiem nie tykać! Wprawdzie mangi nigdy nie czytałam, ale po tragicznym anime właściwie wcale nie mam na to ochoty. Podziwiam Cię więc, że w ogóle chciało Ci się wziąć za mangę, tym bardziej że to całe 12 tomów bólu. A te wszystkie gadki o drugim dnie Elfen Lied to już naprawdę są najzabawniejsze. I jeszcze fakt, że utrata rąk i nóg wcale nie przerywa monologu bohaterów. Nieśmiertelni i odporni na ból!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anime było o wiele lepsze od mangi, która była po prostu, no mówiąc krótko, nazjzwyczajniej w świecie, nieludzko g ł u p i a. Czytanie tylu tomów wcale nie bolało tak bardzo, choć odbiłam sobie czoło od uderzania od biurko, czasami to po prostu był zjazd z krzesła, jednak było to całkiem wciągające, czyta się nie tak źle. Te stoileś rozdziałów przeleciało szybko. W niektórych wypadkach ta ich odporność jest uzasadniona, na przykład Nana była przez całe życie ćwiczona w znoszeniu bólu, ale nic nie usprawiedliwia spokoju takiego Kuramy jak stracił rękę. No cóż.

      Usuń
    2. O ile mnie pamięć ni myli, to w anime był chyba jeszcze jakiś żołnierz, który leżąc na plaży bez rąk i nóg ogólnie wcale się nie wykrwawił a nawet nadal utrzymywał konwersację. Cuda się dzieją!

      Więc nie, wole poświęcić czas na czytanie czegoś ciekawszego, mimo wszystko :D

      Usuń
    3. Taa, bez ręki, nogi i oczu. Ale to też wymięka przy mandze, w której po iluś tomach oderwali mu jeszcze całą dolną część ciała i leżał na plaży, umierając. Pojawił się po kilku tomikach w pełni sił i właściwie nie wiadomo po co. Zjechałam z krzesła. Tego nic nie pobije nigdy.

      Usuń
    4. http://www.youtube.com/watch?v=b6yC8j_gIpk
      CYBER THUNDER CIDER!

      Usuń
  3. Po prostu aktualnie kocham Cię za tą recenzję, wiesz? Dziękuję, że w jakiś sposób wcześniej zwróciłaś moją uwagę ku Elfen Lied, miałam troszkę rozstrojenia mózgu i trochę śmiechu. Z resztą, jakby na to nie patrzeć, to nie ma prawa mieć drugiego dna, wiem co mówię. Przynajmniej uodporniłam się na inne absurdy, takie jak rozkoszne School Days, które niedawno przeczytałam, przy EL to jest pikuś. Męczenie się z tym absurdem przez 12 tomów było niezłym doświadczeniem, po obejrzeniu Boku no Pico i przeczytaniu Elfen Lied jestem uodporniona na wszystko.
    Ogólnie to fabuła miała potencjał, ale ta kreska do tej pory nawiedza mnie w koszmarach, czy choćby cycki na cały kadr, jednak już bardziej racjonalne to by było, gdyby tych poważnych momentów nie było, bo można by to było uważać za absurd z którego można się pośmiać. Jeśli postrzegasz Elfen Lied jako dobrą mangę, to wiedz, że coś się dzieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :D A ja nadal czekam i będę czekać na Twoją recenzję Another, nie zapomnę o tym nigdy. School Days właśnie zamierzam przeczytać, mam nadzieję, że uda mi się to przeżyć - w końcu to tylko dwa tomy, no i skoro mówisz, że mniej hardkorowe od Elfen Lied... Psychika ze stali. Parodia, to powinno być parodią. Ale nie.
      http://www.youtube.com/watch?v=3uYQbBDn_W0

      Usuń
    2. I się doczekałaś, w końcu ktoś zainteresowany moim "słit blogaskiem". Przeżyjesz, spokojnie. Anime to jest bardziej hardkor.
      Nadają na biedne dzieciaczki, szczególnie te różowowłose panienki. Nieładnie.

      Usuń
    3. Zrobiłaś mi tym dzień! Tak bardzo Cię kocham!

      Usuń
    4. Jej, nie wiedziałam, że moja "pseudo-ironia" może zrobić komuś dzień. Suchary jak w Familiadzie, ale cieszę się, że Ty się cieszysz. I też Cię kocham, za to, że poprosiłaś mnie o tą notkę. Uczysz mnie jak Yoda młodego Skywalker'a!

      Usuń
    5. Mój dziadek lubi suchary w Familiadzie i nie wie o tym, że powszechnie stanowią obiekt żartów.
      Że uczyć nie mogę za bardzo obawiam się, ponieważ sama do recenzji pisania zdolności mało mam. Hmmhmmm.

      Usuń
    6. Nie martw się, mój też, ogólnie uwielbia Familiadę, ale on nie zna internetu. Na serio, ale photoshopa obsługiwać umie, aż chce się napisać dla Faktu "Komputer zniszczył mi dziadka!".
      Możesz, możesz. W końcu starsza jesteś i więcej umiesz.

      Usuń
    7. U mnie zależy, który dziadek. Jeden ciągle szuka w Internecie informacji o sporcie.

      Usuń
  4. Jedna z takich opowieści, które aż masz ochotę podrzeć i napisać po swojemu, co? Bo fabuła naprawdę brzmi świetnie, póki nie zaczynasz opisywać paskudnych szczególików i niedociagnięć. Bo wtedy wygląda naprawdę tragicznie, a przecież coś by się dało z takim dobrym początkiem zrobić. Zawsze mi żal takich początków, marnują się niepotrzebnie. Na mangach (jak to sie odmienia??) nie znam się zupełnie i im bardziej czytam Twoje wpisy, tym bardziej rozumiem, jak mało rozumiem z tego świata. Może z czasem mi się rozjaśni, ale fanką raczej nie zostanę, bo ten styl rysowania zwyczajnie mi się nie podoba...
    Ale takie recenzje czytam z chęcią, nie cierpię, jak ktoś zbyt słodzi i wszystko książce wybacza. Jak złe to złe i nie ma bata.
    Czołem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowiek miewa momentami wrażenie, że to parodia, ale niestety, prawda jest smutna. O, wszystko zależy, mangi bywają bardzo rożne, każdy autor ma swoją własną kreskę, często różnią się one między sobą diametralnie. Spójrzmy choćby na to:
      Strony z Vinlad Sagi:
      http://centrum-mangi.pl/reader/Vinland-Saga/13/88/v1#17
      http://centrum-mangi.pl/reader/Vinland-Saga/13/88/v1#2
      Nurarihyon no Mago:
      http://i39.mangapanda.com/nurarihyon-no-mago/189/nurarihyon-no-mago-3048123.jpg
      http://i38.mangapanda.com/nurarihyon-no-mago/40/nurarihyon-no-mago-670562.jpg
      Banya: The Explosive Delivery Man:
      http://centrum-mangi.pl/reader/Banya-The-Explosive-Delivery-Man/1/2/v1#5
      Battle Royale:
      http://z.mhcdn.net/store/manga/17/024.0/compressed/Battle_Royale_v03_c024_172.jpg?v=11192267206
      Drug-On:
      http://i21.mangareader.net/drug-on/9/drug-on-1549587.jpg



      Usuń
  5. Dużo słyszałam o tym anime, ale jakoś nigdy się specjalnie nim nie interesowałam. Czytając twoją recenzję odniosłam wrażenie, że to jakaś komedia, bo ciągle wspominasz o absurdzie i różnych zabawnych elementach, a na większości portali jest klasyfikowane do gatunku dramat/horror. Faktycznie dziwne, że tak mieszają klimaty.
    A, znalazłam literówkę - "kuzynka głównego bohaterka" ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dziękuję bardzo, już poprawiam :D
      Ten absurd niestety, jest niezamierzony, a człowiek śmieje się nie wtedy, kiedy powinien...

      Usuń
  6. wzięłam się za mange po tym jak rozpływały się nad nią emo otaczki... nie znajduję innego słowa jak katastrofa. Kreskę by się dało jeszcze przeżyć, gdyby fabuła i bohaterowie byli znośni, ale nie, po co. Nie, to było po prostu głupie i cały czas sie zastanawiałam, dlaczego to czytam XD
    Przesłania? Drugie dno? Toż tam nawet pierwszego nie ma XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak publikowałam recenzję, to bałam się, że właśnie takie łibu zaraz mnie shejtują, bo jak to ja mogę takie guEMbi nie dostrzegać, ale jak widać, są jeszcze ludzie rozsądni :D Dokładnie, ta manga była po prostu, najzywyczajniej w świecie g ł u p i a. Aż strach zgadywać, gdzie ten świat zmierza, jak takie rzeczy zdobywają fanów. Może polecisz dla odmiany jakąś dobrą mangę, bo nadal leczę traumę? ^^

      Usuń
    2. Tu nie ma guempi, tu są ruszoffowłose, rogate laski muczące "Nyuu!" ;__; Można mnie pacnąć mentalną patelnią.

      Usuń
    3. z mang to ostatnio nie czytam za wiele, tylko to co u nas wydają (nie lubie czytać w sieci), więc raczej za wiele Ci nie polecę ^^"

      Usuń
    4. A co czytasz z tego, co u nas wydają?

      Usuń
  7. Świetna recenzja, ale ani trochę nie mam ochoty ani na anime ani na mangę xD Pozdrawiam
    Akane

    OdpowiedzUsuń
  8. Aż wezmę i przeczytam. Anime mnie załamało, generalnie jestem osobą bardzo, bardzo wymagającą i jeśli coś mi nie pasuje to skończę, ale uraz do końca życia >.<
    Ale ciekawa jestem tej mangi, skoro jeszcze gorsza od animca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że to dla wielu osób wydaje się niemożliwe, ale ta manga poważnie jest dziesięć razy gorsza od wersji anime :D Przeczytaj, przeczytaj, przeżyjesz coś niesamowitego. To jest tak złe, że w pewnym momencie czytania robi się aż fajne. Koniecznie napisz, jakie masz wrażenia po przeczytaniu :D

      Usuń
  9. MI anime się naprawdę podobało. No tak, z tym, ze ono podchodzi do tego jak widzę z poważniejszej strony. Momentów komediowych było mało i wyszło to serii na dobre. Jednak ja w Elfen Lied dostrzegałam naprawdę dużo wzruszających motywów i było mi zwyczajnie bohaterów szkoda. Dodatkowo fabuła była nietuzinkowa.
    Mangę może przeczytam ale przyznaję, ze już mi ją obrzydziłaś. Przykro patrzeć gdy ktoś ma dobry pomysł i niszczy go fanserwisem i kloacznym humorem.

    BTW. Przeczytałam Ibitsu :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anime przede wszystkim grafikę miało lepszą, a to wbrew pozorom również ma spory wpływ, no i właśnie nie było tam tych wszystkich scenek rodzajowych i żenujących żartów. Gdyby zrobili drugi sezon, to byłaby to tylko wielka porażka, bo manga coraz w dziksze rejony się zapuszcza, że aż człowiek z krzesła zjeżdża i facepalmuje sobie. W anime Nyuu chyba tylko raz chwyciła Yukę za piersi, prawda? A w mandze ona chwyta kilka osób na różne sposoby CIĄGLE.
      Jeee, i jak się podobało? Tam mnie najbardziej przerażało, że nie ma ucieczki.

      Usuń
    2. Remina była jednocześnie okropna i jednocześnie słodka xD
      Obawiam się, ze jednak niezupełnie rozumiem. Ona była molestowana w końcu, prawda? Przestałam być wszystkiego pewna gdy okazało się, że to ona zabiła tą rodzinę xD no i oczywiście, jestem nienormalna. Popłakałam się. Konkretnie na scenie w której narysował ją (po raz drug) i powiedział, ze ją zrozumiał. Eh, nie rozumiem swojego mózgu, płakać na takim ohydnym horrorze.
      Trochę było fanserwisu ale przynajmniej pokazali cycki raz czy dwa a potem się zakrywały. Bardziej fanserwiśne niż te piersi były zbliżenia na nogi i majtki Hikari...

      Usuń
    3. Nie, okazało się, że to nie ona była Reminą, zabiła ją i podszyła się pod nią. Dlatego to jest jeszcze bardziej straszne. Wtedy, gdy narysował ją drugi raz również poczułam się jakoś dziwnie. To uczucie, że nie ma ucieczki, brrr. Cokolwiek się nie zrobi, jest źle. Ale generalnie na ile ocenisz

      Usuń
    4. No włąsnie dlatego tego nie rozumiem. Moim zdaniem byłoby lepiej gdyby ten brat serio ją maltretował. Miałaby wtedy motyw i wszystko miało by jakiś sens. A tak to..nie wiadomo co to za psycholka i skąd się wzięła. Jak dla mnie manga straciła na takim niepotrzebnym mieszaniu.
      To było okropne jak zobaczył matkę z głową w oleju...czy czymś tam...

      nie wiem...myślę, że tak ogólnie na...7/10? Kreska mi sie podobała bardzo. Tylko te nogi dziewczyn...Za to dodatki mnie bawiły, szczególnie drugi xD

      Usuń
    5. O to właśnie chodzi, taka tajemnica. Zły duch, który pojawia się znikąd i wtapia w świat ludzi, by siać grozę. Mnie ten pomysł kupił ;) Też miałam zaraz po przeczytaniu takie wtf, ale potem zaczęłam na to patrzeć inaczej. Okropne było też wkładanie ludzi do tego pluszaka...
      Może polecisz jakąś mangę, bo zamierzam leczyć traumę po Elfen Lied :D

      Usuń
    6. Oh niestety, nie znam zbyt dużo mang :< Jedynie jest fanką Junjiego Ito ale to na leczenie traumy się nie nadaje xD Dodatkowo sama chciałam zapytać bo już kilka razy poleciłaś mi parę ciekawych a mało popularnych tytułów ^^"

      Usuń
    7. To innego rodzaju trauma :D Ja również nie znam zbyt dużo mang. Sniff, sniff, MAL mi się nie ładuje, gdy właśnie skończyłam czytać serię. To cios poniżej pasa i +1000 angst. A jakiego gatunku najlepiej?

      Usuń
    8. Wiem o jaką traume chodzi ;___; i współczuję ci szczerze. Ty znasz mało mang? Oj proszę cię! no własnie! Skąd znasz takie perełki jak Ibitsu? Choć perełka to za dużo powiedziane...ale zostawiła dobre wrażenie :3
      hm...może też jakiś horror? Eh, zawsze byłam ich fanką ;___: A potem się boję otworzyć drzwi od pokoju w nocy xD

      Usuń
    9. Po prostu na nie trafiam gdy nie mam co czytać, czasem to właściwie biorę pierwsze lepsze. Przez awarię MAL-a nie mogę sprawdzić dokładnie co ja tam mam, bo sama zapominam XD Ech, horrorów to raczej nie czytam, bo po prawdzie takich prawdziwych to po prostu zwykle nie ma. Może Enigme? To jest po prostu ciekawe i tajemnicze, a w pewnym momencie staje się jedną wielką psychodelą. I jest tam jedna postać, która jest moim wcieleniem, jak zgadniesz która, to wygrałaś... Coś na pewno wygrałaś XD

      Usuń
    10. Internety?
      No to skoro tak mówisz, zabieram się za czytanie w wolnej chwili :3 dzięki! Psychodelia też dobra, ważne by siać mindfuck D:

      Usuń
    11. Ha, już działa, świat stał się nagle taki piękny! Przerażają mnie ludzie, którzy mają po 600 tomów mang na MAL-ach D: Często się na takich natykam, oni to dopiero się znają na mangach, nie ja.

      Usuń
    12. Boże, przy nich jestem niczym.....niczym....Jeff the killer przy Józefie Stalinie!
      Serio, nie wiem skąd oni to wszystko biorą xD

      Usuń
    13. Porównanie zaiste epickie. Pocieszam się tym, że mam po prostu krótszy staż XD

      Usuń
  10. Nie ogarniam tego swoim umysłem ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jesteś osamotniona ;D

      Usuń
    2. Są po prostu takie mangi, których nikt nie jest w stanie ogarnąć i nad ich istnieniem trzeba po prostu przejść do porządku dziennego. Kiedyś takie opowiadanie blogowe czytałam, które było najbardziej bezsensowną rzeczą ever. Jeśli chcesz, to podeślę linka, emocje nie z tej Ziemi ^^

      Usuń
    3. Tutaj masz razem z analizą (ma trzy części):
      http://niezatapialna-armada.blogspot.com/2012/05/173-dwoch-kowali-panny-alic-czyli-kiedy.html
      Jeśli ogarniesz opko, jesteś mistrzem.

      Usuń
  11. Tyle się nasłuchałam od Ciebie o EL, że nawet przed recenzją wyrobiłaś mi zdanie... Ale ta recenzja... Pani Myszo wiedz, że nawet jakby ktoś mnie zaczął zaciągać za nogi do przeczytania tej mangi - to się nie dam. Twoja opinia będzie mi siedzieć w głowie już na zawsze :D
    Tak... Ta recenzja to był dobry pomysł :3
    Co do Shiki. Podoba mi się bardzo 2 OP. Ale i tak nic nie przebije 2 ED :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, to wcale nie jest dobrze, bo mogłabyś czytać Elfen Lied dla rozrywki :D To jest tak złe, że momentami czytanie staje się aż fajne.
      Naprawdę? To cieszę się bardzo, że dobry, bałam się, że zaraz mnie zaleje fala hejtu i nie wygrzebię się spod komentarzy wielkich fanów, ale jednak rzeczywistość okazała się łaskawa.
      Gekka Reijin! A pierwszy opening? Wykonuje ta sama grupa co drugi ending ^^ A coś oprócz tego? Gdzie już jesteś? Jak się podoba? Jak kreska? A jak bohaterowie?

      Usuń
    2. Mi zazwyczaj podobają się każde OP. Niemniej w Shiki, 2 ED jest bezkonkurencyjny. Podoba mi się wokal :3
      Skończyłam to w dwa dni xD Jakoś tak za szybko poszło. Bardzo mi się podobały włosy bohaterów :D Wiem, że to dziwne, ale graficznie to ciekawie wyglądało.
      Megumi mnie czasami irytowała. Seishin - to był ciężki orzech do zgryzienia :D Ulubiona postać... Nie wiem... Bardzo własnie polubiłam doktorka.
      Zaczęłam Steins;Gate wczoraj wieczorem. Ale stwierdziłam, że jak na tą godzinę to to anime nie pasuje xD Widzisz ile ja dla Ciebie robię (hmm... oglądam?) :D

      Usuń
    3. Mnie nie, tylko niektóre mogę polubić. O tak :3
      Mówiłam, jednak wciąga. Szybkie masz tempo, ja jedynie mangi wbijam równie szybko, przerzuciłam się na nie prawie w całości, no cóż. Ale oczywiście i tak nie czytam, bo mi się nie chce. Ech, być tak leniwym, że nawet mangi się nie chce czytać... Bez komentarza.
      Widzę i bardzo mnie to wzrusza, choć nie mogę oprzeć się przekonaniu, że oglądanie takiego Steins;Gate wcale wielką męką nie jest ^^

      Usuń
    4. Szybkie bo miałam połowę soboty i niedzielę wolne xD Leniuchowałam i oglądałam tylko anime :D
      Pójdziesz do szkoły to Ci sie zachce czytać :D Tak już w życiu jest :P
      Męką nie jest. Ale byłam już śpiąca a to anime jest... specyficzne. Zostawię na później. Bo za bardzo się wciągnęłam w Darker Than Black. To coś dla mnie.

      Usuń
    5. Żyć, nie umierać, krótko mówiąc :D Tak to zawsze jest, już się boję, bo chyba nawet na sen nie będę mieć czasu. No cóż.
      No nie, wszyscy tak się zachwycają Darker Than Black, a jak dla mnie było nudne i po początku porzuciłam. Ale opening nie fajny?
      http://www.youtube.com/watch?v=sJEGb4MPV6I
      :3
      Oczywiście ta sama wokalista co w Chaos;Head.
      http://www.youtube.com/watch?v=h9y2bw8xGGY
      To dopiero specyficzne anime.

      Usuń
    6. Poczekaj na studia... Tam nie będziesz miec czasu na myślenie :D Nie no, żartuję. Ale według mnie jest o wiele gorzej niż liceum/technikum.
      A mi się bardzo podoba. Szczególnie główny bohater przypadł mi do gustu swoimi dwoma obliczami.
      No własnie ten OP jeszcze mi nie wpadł w ucho. Chyba za mało odcinków oglądnęłam. Bo mnie na razie nie zachwycił. A to u mnie dziwne o.O
      Nie, nie xD Ty mi Mysza nie wymieniaj tytułów anime bo i tak już zaczęłam coś co nie było w planach :D

      Usuń
    7. To zależy, czy się dojeżdża, bo mam nadzieję, że na studiach aż tak źle nie będzie. Mnie też początkowo się za bardzo nie podobał, to właśnie jeden z takich openingów, do których trzeba, ha, ha, dojrzeć XD To wymienianie nie ma żadnych ukrytych celów, ponieważ Chaos;Head na razie nie polecam, bo jest cała masa o wiele lepszych serii, które musisz obejrzeć :D A może polecisz mi jakąś mangę? ^^

      Usuń
    8. Ja dojeżdżam na studia 50 km :D Mieszkam sama i pracuję. I daje radę jakoś xD
      Mam nadzieję, że do tego OP dojrzeję XD
      Ja? hahaha :D Żartujesz, co nie? Prędzej to ja Ci mogę wcisnąć jakieś anime do oglądnięcia :P

      Usuń
    9. Ja na studia będę dojeżdżać pewnie znaaacznie, znaaacznie dalej :c Do liceum będę jechać jakąś godzinę i dwadzieścia minut. Bo tyś kozak.
      Nie, nie żartuję ^^ Anime nie potrzebuję, jeno mangę.
      https://www.youtube.com/watch?v=qB28i1otvso

      Usuń
    10. Jak pójdziesz na dzienne to do akademika czy czegoś tego pokroju możesz wbić :P
      Ja nie mam co polecać... Mam za mało stażu w mandze xD

      Usuń
    11. Własnie zamierzam na takie coś iść, ale o czym ja w ogóle mówię, najpierw muszę liceum skończyć, a nawet jeszcze nie zaczęłam. test w internecie znalazłam, jakiś profesjonalny, wszyscy mówią, że wspaniały, ale nie jestem przekonana. I wyszło mi coś niefajnego :C
      http://enneagram.pl/

      Usuń
    12. Trzy lata liceum czeka xD
      Co Ci wyszło? Mi wyszło 4w5 ...

      Usuń
    13. "Piątki to ludzie którzy wycofują się ze świata i żyją we własnym umyśle."
      :D

      Usuń
    14. No nie, można oszaleć! Wszyscy są piątkami lub czwórkami, a ja... 1w2. Aż wstyd przyznać się.
      ,,Uważa się za jedyną osobę trzymającą się zasad. Ma przerost autorytatywnych ambicji i jest zarozumiała. Może wygłaszać moralizatorskie kazania lub próbować uderzać w czyjś czuły punkt. Możliwa jest postawa "rób jak Ci mówię, a nie to co Ja robię". W tym co robi i mówi okazuje dużo hipokryzji, ponieważ jest przekonana o swoim wysokim morale, podczas gdy inni nie spełniają jej standardów. Jest też bardzo nie konsekwentna w swoim zachowaniu. Ustala własne reguły, po czym je zmienia w zależności od potrzeby chwili."
      Żyć, nie umierać!

      Usuń
    15. Ja trochę się ze swoim opisem zgadzam. xD
      Nie spełniam Twoich standardów? :< Buuu... xD
      To jest przerażające :D

      Usuń
    16. To jest BARDZO przerażające. Wychodzi z tego, że byłabym idealnym politykiem :D

      Usuń
    17. Może w końcu cos byś polepszyła w tym kraju xD

      Usuń
    18. To by było zbyt trudne ;_;
      Ha, też będę zamieszczać zdjęcia mych mangowych zbiorów :3

      Usuń
  12. W gruncie rzeczy dla mnie właściwie wszystkie mangi odmóżdżają (*Lisek biegnie do norki schować się przed rzucanymi kamieniami. Po chwili niepewnie wystawia pyszczek*) Co nie zmienia faktu, że kilka obejrzałam. :3 Tego akurat nie, chociaż trochę o nim słyszałam. Może kiedyś, gady będzie mi się potwornie nudziło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może po prostu bierzesz się za złe mangi ;) Polecam przeczytać taką Vinland Saga, Lady Oscar, Enigme czy manhwę Annarasumanara.

      Usuń
  13. Huh, anime oglądałam ładnych parę lat temu. Mój przyjaciel-od-anime tak się nim zachwycał, że postanowiłam sama zobaczyć. Pierwszy odcinek strasznie mnie odrzucił, bo co to miało być: naga panienka wśród tryskającej krwi. No dobra, postanowiłam dać mu drugą szansę. Kompletnie nie zrozumiałam przesłania tej serii (o ile takowe w ogóle jest), oglądałam, bo oglądałam, nawet już nie pamiętam czy skończyłam, czy też nie. Nie wiem nad czym zachwyt u niektórych.. Naprawdę.

    Poważnie? Przeczytałaś? Szacunek (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To takie zabawne, że ludzie biorą to całkowicie poważnie i dorabiają ideologię, ta cywilizacja jest skazana na zagładę.
      Przeczytałam, teraz będę szpanować, bo udało mi się przeżyć wiele mózgotrzepów (Boku no Pico, to bolało psychicznie!) i biorę się za kolejne (School Days). Ach, samozachwyt ;)

      Usuń
    2. Jesteś masochistką? :S Powodzenia ze School Days! (a przyda się) :D:D

      Usuń
    3. Nie jestem, ino żelazną psychikę mam :D Skończyłam Shcool Days, ale mangę, była całkiem fajna. Hm, widocznie anime jest gorsze.

      Usuń
  14. Chyba jestem na tę mangę za głupa :P Co też niektórym twórcom chodzi po głowie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tę mangę nie ma mocnych, czasami takie rzeczy po prostu się pojawiają, że jedyny komentarz podczas czytania to ,,Jezu, Jezu...".

      Usuń
    2. ekstremalne wrażenia gwarantowane :D

      Usuń
    3. Rozpływa się kręgosłup.

      Usuń
    4. Ja mam niemal połamany, więc podziękuję :P

      Usuń
    5. Ja mam niemal połamany, więc podziękuję :P

      Usuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. Weee, i to towarzyszące mi podczas czytania nieopisane uczucie szczęścia, że nie tylko ja gustuję w takich długaśnych recenzjach ;_; Chociaż ponoć jak trzeba ponarzekać/pohejcić, to nigdy nie ma "za długo". Elfen Lied oglądałam i może nawet nie byłoby takie złe... gdyby wyciąć z niego wszystkie momenty, które były kiepskie. Zaś o istnieniu mangi nawet nie wiedziałam, a raczej podejrzewałam, że ona gdzieś tam sobie istnieje, ale nigdy nie zamierzałam dociekać, gdzie i jak. Przyznam, jak zaczynałam czytać twoją recenzję myślałam, ze to może jednak całkiem porządna manga, której ekranizację ktoś skopał, ale wygląda na to, że to właśnie anime wycisnęło z EL wszystko, co najlepsze. No cóż, teraz jak będę potrzebowała jakiegoś uroczego odmóżdżacza będę wiedziała, za co się zabrać^^ Ale generalnie dużo bardziej od psychiki autora dziwi mnie psychika gościa, który to przejrzał, przeczytał i zadecydował "To dobre! Wydajemy! Tylko daj trochę więcej pantyshotów, żeby wiesz, na pewno się sprzedało." Niby Japończycy to inna mentalność, ale chyba nie aż tak inna, żeby to było, no nie wiem... normalne? Fenomen niektórych absurdów nigdy nie przestanie mnie zadziwiać.

    Sama recenzja ładnie, sensownie napisana i bardzo mi się podobała, tak jak ogólnie wszystkie twoje teksty na blogu. Jestem istotą aspołeczną i nawet na napisanie takiego oto bezsensownego komentarza muszę przez cały dzień kumulować energię, ale stalkuję cię od dłuższego czasu i imo twój blog jest w ścisłej czołówce blogów, na które warto zaglądać, chociaż pewnie już o tym wiesz, bo ci to często mówią, heh.

    Jeszcze małe PS odnoście mangi: zmarnowany potencjał chyba najbardziej boli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, nigdy przyjemniej nie pisze się recenzji, gdy coś się nie podobało. Tutaj to musiałam się co chwilę hamować, by nie przesadzić i nie być zbyt ostrą, bo recenzja to recenzja, musi być napisana sprawiedliwie. Anime prawdopodobnie byłoby gorsze, gdyby zrobiono drugi sezon, bo z Elfen Lied jest tak, że im dalej w las, tym więcej drzew, aż w pewnym momencie człowiek po prostu siedzi, z bezwładnie rozrzuconymi kończynami, wpatruje się w monitor i wierzyć oczom nie może, powalony tym wszystkim. To właśnie zawsze dziwi mnie najbardziej - jak ludzie mogą pozwolić, by takie coś zostało wydane? Z Elfen Lied jest jeszcze o tyle dobrze, że można czytać jako odmóżdżacz i nie żałuję, ze to wydali (żałuję, że wszyscy to jak jakieś cudowne arcydzieło traktują), gorzej jest z niektótrymi książkami - ostatnio czytałam twory niejakiej Michaliny Olszańskiej - Matko Przenajświętsza, totalny brak jakiegokolwiek ,,riserczu", w dodatku dziewczyna nie pozwoliła, by zrobiono jakąkolwiek korektę, bo jest przecież tak wspaniałą pisarką, przez co człowiek czyta i facepalmuje. Ja na miejscu wydawcy w życiu bym nie pozwoliła, by jakaś małolata rozstawiała mnie po kątach. No cóż.
      Cieszę się bardzo, że Ci się podoba, generalnie mam trudności z pisaniem recenzji, więc powstają bardzo rzadko, gdy trafię na coś, co jest łatwe do zrecenzowania lub aż się o zrecenzowanie prosi. Ile miłych słów .////. Dziękuję ^^

      Usuń
    2. E tam, w recenzji trzeba i można hejcić do woli, bycie pseudokrytykiem jest fajne^^. Odmóżdżacze mają jedną zaletę: są odmóżdżaczami. Do (s)tworów typu EL trzeba podejść po prostu z dystansem, a najlepiej wyjąć mózg i wtedy czytać^^ Nie miałam pojęcia o istnieniu Michaliny Olszańskiej, a co za tym idzie nie czytałam nigdy żadnej z jej książek. Wguglowałam sobie jej nazwisko i z mojego punktu widzenia wygląda to tak, że wydawca dostał w ręce jej książkę, stwierdził, że najlepsze to nie jest, ale co tam, rozreklamujemy to jako genialną powieść napisaną przez genialną, utalentowaną i taką och i ach piętnastolatkę! Nowy wiek literatury! Dla mnie wydawanie książek przez tak młode osoby to głupota (brzmię jak stary zgred "znający się na książkach", uh). Chociażby taki Paolini - "Eragon" był fajny, ale gdyby facet poczekał z nim dwa, trzy lata, zapewne byłby jeszcze lepszy. Cholera, dziewięćdziesiąt procent ludzi w tym wieku ma jeszcze ogromne braki w swoim warsztacie artystycznym, co nie przeszkadza przy czytaniu blogaskowych opowiadanek, ale przy książce jak najbardziej. To już zupełnie inna liga, a wydawca powinien odsyłać z hasłem "popraw to i tamto, poczekaj parę lat, napisz od nowa i zobaczymy", a nie ot tak po prostu... wydawać. Młody wiek w stosunku do słabej książki to guzik usprawiedliwienie xD Czytałam kiedyś jakieś fantasy o elfach szesnastoletniej autorki i w sumie podobna sytuacja. Ale są lepsze kwiatki. Nie wiem, czy czytałaś "Dziewiątego Maga", nie życzę ci tego w każdym razie. Sytuacja podobna, zero korekty, autorka robi, co chce i wychodzi to tragicznie... nawet nad przecinkami czy wykrzyknikami (tymi ostatnimi szczególnie) nie ma jakiejkolwiek edytorskiej kontroli... i oczywiście radośnie poszło to sobie w świat, ba, doczekało się nawet drugiej części i wznowionego wydania. Umysły wydawców to mroczne miejsca i sama nie wiem, czy chciałabym je zbadać, czy lepiej ich nie ruszać, hm.
      Cóż, jeśli wychodzą ci dobrze, to ilość nie ma większego znaczenia^^

      Eww, aż się wezmę za tą Olszańską! Dobrego hejtu nigdy dość!

      Usuń
    3. Och tak, dokładnie. Ona jest taka młoda, tak wszechstronnie uzdolniona, mój Boże! Ale jeśli gra na skrzypcach tak, jak pisze książki, to... Z Paolinim to generalnie jest taka sprawa, że wszyscy go lansowali jako właśnie genialnego piętnastolatka, a prawda jest taka, że gdy wydał pierwszą wersję ,,Eragona" miał dziewiętnaście lat, a obecnie ma już trzydzieści lat ^^ Książki Olszańskiej to istna kwintesencja błędów, nie dość, że fabuła przewidywalna, riserczu brak totalny, konsekwencji nie uświadczysz, marysuistycze bohaterki, histeryzowanie na widok dzika, beznamiętne opisywanie romansu, co chwilę przemyslenia niezwiązane z treścią książki, takie wstawione tylko po to, by dało się z ,,dzieła" jak najwięcej brzmiących mądrze cytatów wypisać, to jeszcze są błędy nawet gramatyczne, interpunkcyjne, w odmianie wyrazów i niewłaściwe używanie różnych słów. Tego nie da się opisać! A nie, jednak da. Są tacy wspaniali ludzie, którzy zrobili analizę jej pierwszej powieści i teraz robią drugiej (nie mogę się doczekać końca, bo dalsze rozdziały są jeszcze bardziej upojne niż te pierwsze ;D), koniecznie przeczytaj :D http://czarne-owce.blogspot.com/ Uśmiejesz się jak nigdy. Czytałam ,,Dzięwiątego Maga", więc wiem, jaki to ból, czarne owce też go analizują, choć jeszcze nie skończyły. Mój Boże, najbardziej zniewieściałe wojsko świata :D

      Usuń
    4. Może to błąd, ale nigdy nie śledziłam specjalnie linii życia różnorakich autorów, więc zaskoczyłaś mnie tą informacją o Paolinim. Z całej trylogii czytałam tylko "Eragona", który jakoś nie zainteresował mnie na tyle, żeby sięgnąć po dalsze części. Było tam trochę absurdu i dużo sztampy, ale ogólnie czytało się dobrze w tramwaju czy poczekalni u dentysty, może dlatego, że Paolini jednak umie pisać, w przeciwieństwie do Olszańskiej (albo miał dobry risercz. I korektę). Nabrałam brzydkiego podejrzenia, że ta dziewczyna ma kompleks doskonałego dziecka, właściwie okładka tej książki wręcz krzyczy "to ja ją napisałam, JA! Patrzcie na MNIE! Podziwiajcie MOJĄ twórczość!". Bueeee.
      Ściągnęłam sobie e-booka "Atlantydy", zaczęłam czytać i skończyłam tłumiąc krzyk z głową w poduszce. Przed przeczytaniem miałam jeszcze nadzieję, że może ma to w sobie chociaż jakiś potencjał, ale nie. Książka jest morderczo wręcz facepalmiczna, od wykonywania tegoż zapewne już mam wklęsłe czoło. Tym bardziej muszę ci podziękować za podrzucenie wybornej analizy, z nią udało mi się przeczytać kilkanaście stron więcej^^. Wciąż nie mogę uwierzyć, że to dzieło ma blisko 500 stron, cóż za bezczelne marnowanie papieru!
      Zniewieściałe wojsko i smoki, które były bardziej "joł" od ziomali z mojego osiedla. Plus dla autorki za to, że wydaje pod pseudonimem, gdyby kiedyś napatoczyła mi się osoba o jej nazwisku, utłukłabym słownikiem na miejscu xD

      Usuń
    5. Tak swoją drogą nie wiem, czemu wszyscy uczepili się tego Dzika. Bydlę było wielkie i groźźźne, ale przynajmniej było Dzikiem, a nie "miedzianomarchewkowym stworzonkiem o puszystym ogonku", które też się przewinęło przez las i straszyło w wiele bardziej xD

      Usuń
    6. Chyba powinnaś się cieszyć, bo ,,Eragon" był najlepszą częścią z całej serii, potem to się takie cuda wianki zaczęły dziać, że głowa mała.
      Nie ma najmniejszych wątpliwości, że Olszańska ma właśnie coś takiego, widać to wyraźnie, niestety. Boże, ja bym była przeszcześliwa, gdyby ktoś zechciał mi korektę porządną zrobić, gdybym książkę napisała. A analiza jak się podoba? Nie można powiedzieć, że się czepiamy, bo tu mamy praktycznie wszystkie błędy i wady wypisane punkt po punkcie. Ale histeria naszej księżniczki w pierwszych rozdziałach była po prostu kwikaśna.
      Tez spotkałam w lesie dzika, a nawet trzy, ale nie wpadłam w histerię i nie położyłam się na ściółce. Gdyby jaśnie księżniczka żyła w mojej okolicy, to chyba zeszłaby na zawał, bo to bardzo dużo dzikich dzików. Dzików ludożerców.

      Usuń
    7. No, skończyły się cotygodniowe wizyty u dentysty, to i wzięłam się za coś ciekawszego, przy którego czytaniu nie trzeba słuchać warkotu złowieszczych urządzeń i krzyków pacjentów :D
      No cóż, Olszańska była najwyraźniej tak pewna swojego geniuszu, że słowa edytora "daj, przejrzę to" odebrała jako "daj, spalę to i napiszę coś swojego w zamian, coś z nieirytującymi bohaterami, zgrabnie ukazanym uczuciem, bez pseudofilozoficznego ryzciowego bełkotu ale za to, wiesz, z FABUŁĄ". Iiii się biedna przeraziła. Analiza sama w sobie była miodna. Serio, wszelakie analizatornie to błogosławieństwo tego świata i miód na oczy po przeczytaniu dzieł ałtoreczkowych.
      Ja jestem tchórzem i panikarą, więc pewnie przypłaszczyłabym się na ziemi, ale mi wolno, w końcu jestem ucimoruchanym węglem Ślązakiem z czarnejdziury, nie Księżniczką Atlantydy. Swoją drogą szkoda, że bohaterka w tej swojej epickiej podróży nie zapuściła się w twoją okolicę, może książka byłaby przez to krótsza, a wszyscy szczęśliwsi.

      Usuń
    8. D: A ja lubię chodzić do dentysty.
      Nie, ona jest po prostu zbyt wspaniała i odebrała to jako ,,Nie jesteś ideałem, nieomylną, przepiękną i wszechstronnie utalentowaną boginią, możesz popełniać BŁĘDY! Wątpię w twój geniusz!". A najgorsze jest to, że wydali kolejną książkę, która jest chyba jeszcze gorsza niż poprzednia, ale pewnie już czytałaś analizy. Michasia zostanie aktorką, słyszałaś może? ^^
      Również jestem tchórzem i z mojego tchórzostwa wręcz słynę, ale litości, tę dziewczynę przerażały zupełnie niestraszne rzeczy, a kiedy histeryzowanie byłoby adekwatne do sytuacji, to nie. Model astronomiczny - umieram, ludzie odwrócą się od bogów. Maszyna latająca, dzięki której ludzie mogą być jak bogowie - wszystko spoko.

      Usuń
  17. Anime dosyć dziwne, ale obejrzałam i było okej. Chociaż teraz dochodzę do wniosku, że było ono pojebane O.o

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie przeczytałabym tego, nawet jakby była to powieść. Po prostu nie. Ale też nie znam się na sci-fi - bodaj żadnej książki z tego gatunku nie przeczytałam, więc niewiele mogę się wypowiedzieć w tej kwestii.

    Zimna herbata jest ohydna. Dla mnie musi być gorąca, ew. ciepła.

    OdpowiedzUsuń
  19. ZAJEBISTE ANIME *O*
    Motyw z pozytywką był wspaniały *o*
    ależ oczywiście, dam znać c:

    OdpowiedzUsuń
  20. O ile nad obejrzeniem tego anime od czasu do czasu się zastanawiam, to do mangi wcale mnie nie ciągnie. W każdym razie recenzja wyszła Ci naprawdę ciekawa. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy. A może jednak przeczytasz? Wrażenia na pewno będą niezapomniane.

      Usuń
    2. W takim razie chyba się nad tym zastanowię. ;D

      Usuń
  21. haha Coś się ostatnio wszyscy blogerzy na to Elfen Lied uwzięli. Ja za mangę EL się nie brałam, bo anime na tyle mnie nie wciągnęło, żebym chciała poznać losy bohaterów w mandze a po twojej recenzji widzę, że nie powinnam po nią sięgać. Te 5 lat temu absurd w serii tv jakoś przeżyłam, ale wyrobiony fan zwraca uwagę na dużo więcej rzeczy. haha To porównanie do Erena, no a wydawało mi się, że on też jest wyjątkowo odpornym osobnikiem, no a tu jakieś różowe dziewczynki go wygryzają z pozycji nieśmiertelnego. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? Nie widziałam D: Nawet nie różowe dziewczynki, ino wojskowi i naukowcy. A ja będę przekorna i powiem, że polecam Elfen Lied - lektura będzie niesamowita, bo to jest tak złe, że czyta się aż fajnie.

      Usuń