piątek, 30 sierpnia 2013

Wakacyjne nabytki

     Dzisiaj zaprezentuję mangi, które kupiłam wakacyjną porą. Tak ładnie się złożyło, że jest ich dziesięć, piękna, okrągła liczba. Niektórych wcale nie było w planach, ale tak ładnie uśmiechały się do mnie w empiku, na przykład Another... 

Oto jest stos.
Doubt #4
Dengeki Daisy #10
Pandora Hearts #6
Spice & Wolf #2
Heart no Kuni no Alice #5
DOGS: Bullets & Carnage #2
Welcome to the NHK! #7
Welcome to the NHK! #6
Another #1
Opowieść Panny Młodej #1

     Same zaskoczenia - to będzie najlepsze podsumowanie. Ostatni tom Doubt zaskoczył mnie przede wszystkim grubością, dorównywał niemal Karin. Zakończenie serii było jednak przekombinowane i niezbyt mi się podobało. W przypadku Dengeki Daisy zmienił się nieco wygląd okładki, moim zdaniem na lepsze, Opowieść Panny Młodej zdziwiła mnie samą swoją obecnością w empikach, a Another miało podejrzanie duży format, spodziewałam się, że będzie wymiarów większych mang Waneko, takich jak choćby widoczne na zdjęciu Welcone to the N.H.K. czy DOGS, a było okazało się być wyraźnie większe. Właśnie, z DOGS był ten problem, że znalezienie tomu, którego obwoluta nie byłaby:
a) niewłaściwie założona
b) pogięta
c) przedarta
praktycznie graniczyło z cudem. O ile kupując pierwszy tom nie miałam z tym jakichś specjalnych problemów, to z drugim było ciężko. Dopiero teraz zrozumiałam, o co chodziło tym wszystkim ludziom, którzy uważali, że okładka i kartki są zbyt cienkie, jednak nadal nie rozumiem, dlaczego okładka szóstego tomu Pandora Hearts tak bardzo się podoba, ja tam nie mogę się doczekać tomu czternastego. 

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Elfen Lied, czyli o ludziach dżdżownicach.

Recenzja jest nieludzko długa, ale mam nadzieję, że ją przeczytacie, włożyłam w nią sporo pracy.

     Ciężko znaleźć bardziej kontrowersyjne anime niż Elfen Lied. Ma wielu uparcie szukających w nim głębokiej głębi fanów i jeszcze więcej przeciwników, którzy nie mogą wręcz na nie patrzeć. Oglądałam je dość dawno, nie spodobało mi się specjalnie, ale też nie było złe, taki przeciętniak, przynajmniej moim zdaniem. Ostatnio postanowiłam przeczytać mangową wersję, od której wszystko się zaczęło, dowiedziałam się bowiem, że fabuła anime to tylko mały wycinek tego, co wydarzyło się w mandze. Zachęcona jednym maleńkim, perfidnym spoilerem, zabrałam się za czytanie, fundując sobie pełny śmiechu oraz headdesków wieczór, bo to co się w tej mandze dzieje, przechodzi ludzkie i nieludzkie pojęcie.
http://www.zerochan.net/223955
     Śledzimy losy dicloniusów, rogatych ,,ulepszonych" ludzi obdarzonych przerażającymi mocami, zwykle młodych i płci żeńskiej. Akcja zaczyna się, gdy jeden z nich, główna bohaterka o imieniu Lucy, urządzając małą masakrę, ucieka z ośrodka badawczego położonego na niewielkiej, urokliwej wysepce niedaleko Japonii. Niestety, ta brawurowa ucieczka nie zakończył się całkowitym powodzeniem  nasza różowowłosa panienka dostaje strzał, jednak dzięki cudownemu zrządzeniu losu kula trafia nie w tył jej czaszki, lecz uderza w osobliwy hełm, który diclonius ma na głowie. Lucy wpada do oceanu, fale wyrzucają ją na brzeg, gdzie znajduje ją pewien chłopiec o imieniu Kuota, który właśnie zamieszkał w opuszczonym pobliskim hotelu. Okazuje się, iż strzał spowodował, że morderczy diclonius wykształcił sobie drugą osobowość, która jest łagodna i dziecinna, a jedynym słowem, jakie umie powiedzieć, jest ,,Nyuu!". Kouta postanawia się nią zająć. Ale to dopiero początek problemów, a Zajazd Pod Klonem stanie się niedługo domem masy indywiduów.

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Perypetie z nagłymi atakami prekognicji. Ale wszystko i tak jest piękne!

      Wiecie co, chyba nie ma czegoś takiego jak zbieg okoliczności ("Guuzen" nante koto wa okoranai), a ta cała Klątwa to całkiem fajna rzecz. Od pół roku chciałam przeczytać pewną dwutomową mangę - Beast Master. Jakoś nigdy nie miałam na to czasu i specjalnej ochoty, a tu przedwczoraj nagle zapragnęłam ją przeczytać, zrobiłam to i zaczęłam się zastanawiać, czy po Dengeki Daisy Waneko wyda coś jeszcze autorstwa Kyousuke Motomi. A tu dzisiaj, niebotycznie zdumiona, dowiaduję się, że styczniowym shoujo Waneko będzie właśnie Beast Master. Ki czort? Miałam sporo innych podejrzeń odnośnie tego tytułu, Klątwa jednak wie swoje, nie na darmo jestem jasnowidzem, bo jak wyjaśnić to, że niespodziewanie coś mnie tknęło dzień przed ogłoszeniem licencji i przeczytałam? Już nie mogę się doczekać stycznia. Przepraszam, że to takie nieskładne, ale ostatnio chyba tylko przejawy Klątwy motywują mnie jakoś do pisania. Odwykłam od blogowania i rozmawiania z ludźmi przez to całe wakacyjne nolifienie. 

Właśnie, czytajcie Ludożercę i dokształcajcie się! ;)


Dla odmiany Kiyoteru. 

czwartek, 15 sierpnia 2013

Ludożerca reaktywowany. Ale wszystko i tak jest beznadziejne.

       Dopadł mnie spoiler, jeden z największych jakie miałam kiedykolwiek*, a jeśli mówi to Mistrz Spoilera, to sprawa jest poważna. To już staje się denerwujące, czy ja nie mam prawa do zaskoczeń? Jak ze wszystkich sił unikam spoilerów, to nagle włącza mi się jasnowidztwo. Tak to jest z tą Klątwą Spoilera, chcę się jej koniecznie pozbyć.
     Okrutnie bolą mnie krzyże, to może po części od siedzenia przed komputerem. Cała dygoczę, już nie wiem od czego. Dobrych książek nagle zabrakło.
      I co ja mam robić, kiedy nagle cała radość życia, optymizm i inne bajery mówią, że są w końcu wakacje i im też należy się urlop, a ja zostaję sama, sama z bezgranicznym zniechęceniem i listami Wertera na półce?

Kto się przyzna, że zna tę piosenkę? ^^
         
      W każdym razie, ogłaszam wszem i wobec, że Ludożerca został znowu reaktywowany, tym razem mam zamiar prowadzić go konkretnie. Zapraszam wszystkich do czytania, notki będą ukazywały się co cztery dni. 


*Nie licząc tego z zeszłego tygodnia, tego jeszcze wcześniejszego i kilku z takiego forum.

sobota, 10 sierpnia 2013

TOP OST II

      Stwierdziłam, że trzeba kiedyś to dokończyć, ale żeby wszystko ładniej rozłożyło się w czasie (bo nowe anime stale do listy dochodzą), będę publikowała notki o pojedynczych anime z dobrą muzyką. Mam nadzieję, że jakoś to przeżyjecie. Ja na razie mam problem z przeżyciem tego, że na razie nie będzie u nas mango Kuroko no Basket, no cóż. Emo, emo.

Shiki

      Nareszcie prawdziwe wampiry, można by stwierdzić. Anime opowiada o losach mieszkańców zgubionej w górach wioski o wiele mówiącej nazwie Sotoba*. Zagadkowa rodzina wprowadza się do posiadłości na obrzeżach miejscowości, niedługo po tym następuje fala zgonów, która wzbudza wielkie zainteresowanie miejscowego doktora, który podejmuje śledztwo. Po spokojnym początku fabuła stopniowo zaczyna nabierać tempa,  śmierć pochłania coraz więcej osób. Gdy zaczynamy mówić o tym anime, większości osób przypomina się głównie nietypowa kreska, która wielu  skutecznie odstraszyła, ale miała swój urok. Mnie zapadła też w pamięć muzyka, która mimo tego że pozornie się nie wyróżniała, z całą pewnością istniała i była naprawdę dobra. Oczywiście, widzowie byli często bywają zbyt pochłonięci innymi elementami anime, by zwrócić na nią uwagę. Jest tajemnicza i melancholijna, świetnie tworzy nastrój grozy, choć znajdzie się też kilka energiczniejszych kompozycji. Wiele utworów było przeciętnych, ale ścieżka dźwiękowa Shiki zawiera kilka małych prełkobrylantocudosiów. 
Day and Night (jeden z najbardziej nastrojowych utworów), Dance of Death, Gekka Reijin, 13th Floor, Silent Night, Dead Sea


Zdecydowanie mój ulubiony utwór, każdy, kto obejrzał Shiki z pewnością chowa go gdzieś na dnie pamięci.

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Na północ zwróćcie swój wzrok, przegrzani fani nocy!

źródło: zerochan.net
Trolluję Was, wstawiając zimowy obrazek wtedy, kiedy trwa pełnia upalnego lata.
       Zapewne każdy marzy o odbyciu w życiu kilu podróży, ma też z pewnością listę miejsc, które chciałby odwiedzić i krajów, które pragnąłby poznać. Łibo* fantazjują o zamieszkaniu w Kraju Wschodzącego Słońca, zapracowani Polacy w jesiennej szarówce mają przed oczami jakiś południowy raj, szafiarki śnią o Paryżu, Londynie czy Nowym Jorku. Generalnie wiele osób koniecznie chciałoby zobaczyć ciepłe kraje.
   
       Tymczasem ja od południa uciekałabym jak najdalej, moje podróżowe marzenia są bowiem nieco inne.  Zawsze chciałabym pojechać gdzieś, gdzie słońce jest rzadkim gościem, niebo często ma szarą barwę, więcej drzew ma igły niż zwyczajne liście, a przez większość czasu jedyną ciepłą rzeczą jest światło świec. Chronienie się przed mrozem, miasta zasnute zimową mgłą... Gdy zestawię to ze swoim umiłowaniem do przyrody, wychodzi mi właśnie mniej więcej lista miejsc, w które chcę się udać. Skandynawia, Syberia,  Kanada... Zawsze lubiłam zimno i prawie nigdy nie marzłam.
     
      Nie zrozumcie mnie źle, lato to fajna pora roku, lubię, gdy nie muszę ubierać się tak grubo, że moje ubranie waży więcej ode mnie, podobają mi się wszystkie kwiaty i zioła, a przede wszystkim jaskółki i ciepłe wieczory (bo są CIEPŁE, a nie UPALNE, a tego paskudnego słoneczka, które chce nas usmażyć i pożreć, już nie ma), ale moje ciało jakoś się do wysokich temperatur nie nadaje. Zima to coś zupełnie innego, oczywiście jak każdy Polak, któremu nie da się dogodzić, często myślę o tym, jak fajnie by było, gdyby było lato i ile to rzeczy mogłabym wtedy robić, ale to tylko takie momenty słabości, gdy za dużo pracy, a za mało dnia. Ten mroźny czas jest jednak wspaniały, przedzieranie się przez zaspy, taplanie w plusze, patrzenia na Oriona podczas grudniowych nocy, kiedy niebo jest krystalicznie czyste, skrzenie się śniegu w świetle latarni, zimowe gawrony, zasuwanie w płaszczu i smerfowej czapce. Wydawałoby się, że taka noc trwa wiecznie. Nareszcie nie jest za gorąco, nareszcie mogę w miarę normalnie funkcjonować i fantazjować sobie, że mieszkam gdzieś na północy, może w jakimś rosyjskim lub szwedzkim mieście i zima trwa tutaj naprawdę długo (I chyba coś tymi fantazjami wywołałam...).

       Gdy mowa jest o miejscach, które koniecznie muszę zobaczyć, to mój wzrok zaraz kieruje się na górną część globusa. Są ludzie i parapety, no i jest to paskudne powietrze znad Afryki, które wzięło przykład z kosmitów i postanowiło pozwiedzać Polskę. No cóż, sama chcę pojechać do Murmańska, więc nie mogę się fochać, gdy nagrzane powietrze też chce udać się w podróż ,,ku górze".

czwartek, 1 sierpnia 2013

Muzyczny Tag Piosenkowy

 
Góry i pagórki wybuchną przed wami okrzykiem pełnym radości. 
(Księga Izajasza, 55,12)

     Czas wrócić do pisania bloga po wakacyjnej przerwie. Stwierdziłam, że nie będę zdawać relacji z tygodniowego pobytu w Karpaczu, bo wiem, że i tak nikogo by to nie interesowało. Będę jednak przewrotna i opublikuję notkę tagową, co gorsza, tag ten posklejałam z ze znalezionych w przeróżnych miejscach mniejszych tagów i nikt mnie do niego nie nominował, najwięcej wzielim od Marty. Pure evil. Polega on na tym, by odpowiedzieć na zadane pytania wykorzystując cytaty z piosenek.