poniedziałek, 15 lipca 2013

Zawrót głowy w Wirze Oregońskim

         
        Idę przez dzikie tereny, jestem już zmęczona. Nagle, jakbym przekroczyła jakąś niewidzialną granicę, zaczynam czuć nieprzyjemne mrowienie w żołądku, a moje ciało przechyla się do przodu, nie mogę wrócić do pionowej pozycji. Im dalej idę, tym dolegliwości coraz bardziej się nasilają i przechylam się coraz bardziej. Drzewa rosną pochyłe, ich gałęzie zamiast rosnąć do góry, wskazują ziemię, nawet źdźbła trawy poddają się tajemniczej sile. Dostrzegam przed sobą chatkę, drewnianą i zrujnowaną, która na pierwszy rzut oka wydaje się być jedynie niechlujną kupą desek. Z wielkim trudem, wiedziona chorobliwą ciekawością, podchodzę do chaty. Przez okno widzę ogromną, metalową kulę, którą ktoś zawiesił na łańcuchu u powały. Ale nie to jest najdziwniejsze. Kula nie zwisa prosto, jak nakazuję prawa fizyki, tylko odchyla się w bok! Spoglądam w drugą stronę i zauważam tabliczkę przybitą do ściany. Napis poleca mi zachować ostrożność i użyć poręczy.

http://www.photoblog.pl/ciekawefakty/19972093/wir-oregonski.html
      W słynącym z dzikiej przyrody stanie Oregon znajduje się pewne miejsce, które jest jedną wielką anomalią. Na terenie Wiru Oregońskiego jakaś tajemnicza siła oddziałuje na organizmy i przedmioty. Oprócz opisanych powyżej, mają tam miejsce jeszcze inne zjawiska, które naprawdę łatwo zaobserwować. Wystarczy podrzeć kartkę i rzucić kawałeczki papieru w powietrze (z braku konfetti dobre i to), wpadają one wtedy w osobliwą spiralę (Junji Ito approved) i długo nie opadają, dym z papierosa również zachowuje się nietypowo. Rdzenni mieszkańcy Ameryki dobrze znali to wzgórze i omijali je szerokim łukiem, Wir Oregoński wyczuwały też konie, które zatrzymywały się przy granicy i nie chciały iść dalej, także ptaki unikały tych terenów jak diabeł święconej wody. Nawet owady zachowywały się w podobny sposób. Biali Amerykanie nie bali się jednak tego miejsca, wykorzystywali je nawet na swój sposób -  w XIX wieku przedsiębiorcy z kopalni zbudowali na szycie wzgórza punkt skupu złota i bogacili się dzięki fałszywym pomiarom wagi. Chata, w której prowadzili interesy, nagle przesunęła się o kilkanaście metrów i straszliwie  wypaczyła. Dziś znajduje się ona dokładnie w centrum wiru, który ma mniej więcej 55 metrów średnicy i rozciąga się zarówno nad ziemią, jak i pod nią. Chciałabym zobaczyć przechylające się dżdżowniczki. Działająca tam siła zakłóca nie tylko pole grawitacji, ale także fale radiowe. Tereny Wiru Oregońskiego udostępnione są dla zwiedzających, możecie się więc wybrać tam na małą wycieczkę. Pamiętajcie tylko o jednym - jeśli się tam wybierzecie, to koniecznie musicie zabrać mnie ze sobą!

źródła informacji:
,,Podróże z dreszczykiem" Piotr Małyszko

piątek, 12 lipca 2013

Użyczę ci swoich oczu.

     Wyjeżdżam sobie z rodziną na tydzień do Karpacza, jednak postanowiłam pocwaniaczyć i ustawiłam automatyczne publikowanie postów. Jeśli wszystko ładnie się pójdzie, to będę się niezmiernie cieszyć. Nadzieja matką głupich. Coś przesadzam z defetyzmem. Tymczasem poprodukuję się lirycznie. 

It's just a coincidence.

Jak ten widok może stać się codziennością?
Tylko wzruszasz ramionami, a spojrzenie ginie pod czarną grzywką.
Wszystko co widzę jest dziś znowu doskonałe,
Wszystko co widzę jest zupełnie inne.
Dlaczego? 
Dlaczego?
Użyczę ci swych oczu, 
Byś zobaczył to co ja, 
Pamiętaj tylko, 
By zostawić je w formalinie 
I by o nie dbać.
Użyczę ci swych oczu, 
Dobrze tylko je rozmocz,
Słońce wytapia różnicę,
Oczy przeszywa pęd kontrastu,
Drgawki blasku szarpią ciało.

To nie może być prawdziwe.

wtorek, 9 lipca 2013

Oto Lily – zapomniany Vocaloid

      Słyszeliście pewnie coś niecoś o Vocaloidach i UTAUloidach? Wiadomo, że zawsze pewne syntezatory będą bardziej popularne a inne mniej, Księżniczką Numer Jeden na Świecie bez wątpienia pozostaje Hatsune Miku, choć w pewnych okresach nawet ona bywała przyćmiewana. Swego rodzaju kanonem i ,,podstawową podstawą" są Miku, Luka, bliźniaki Kagamine, Kaito, idąc dalej także Gakupo, Meiko, Gumi, a z UTAU Kasane Teto i Namine Ritsu. Oczywiście, inne syntezatory też są dość znane, istnieje sobie jednak pewna panna, która cały czas kryje się w cieniu i jest prawdopodobnie najmniej znanym oficjalnym, zrobionym profesjonalnie syntezatorem głosu. Chciałabym Wam dzisiaj przedstawić pewną blondynkę, a nie jest nią wcale Rin Kagamine, choć dziewczynka czasem bywa nazywana jej młodszą siostrą. Oto Lily  żeński Vocaloid drugiej generacji (przeniesiony później na silnik trzeciej), stworzony do  śpiewania piosenek rockowych. Uwielbiam ją i chciałabym, by inni dowiedzieli się o jej istnieniu i poznali jej głos. 

http://pl.vocaloid.wikia.com/wiki/Lily?file=273px-Illu_Vocaloid.jpg
  Lily ma dojrzały i nieco szorstki głos, brzmi dość oryginalnie i ciężko znaleźć syntezatory, które miałyby podobny głos, choć niektórzy porównują ją z Megurine Luką i Piko (na wysokich tonacjach). Jej wygląd został zaprojektowany przez KEI, oficjalnie nie ma ona atrybutu, ale często jest przedstawiana z cytryną. Gdzie więc tkwi haczyk?

       Używanie Lily to niemałe wyzwanie, jest ona bowiem jednym z najtrudniejszych w obsłudze Vocaloidów, przyznali to nawet jej twórcy. Istnieje bardzo mało osób, które potrafią wykorzystać jej prawdziwy potencjał, choć obsługa nowej wersji jest już nieco łatwiejsza, ale to na tej pierwszej Lily powstały jej najbardziej rozpoznawalne piosenki. Mimo, że ma tylko japoński bank głosu, całkiem nieźle radzi sobie ze śpiewaniem po angielsku, można to usłyszeć choćby w jej coverze Dead END i Circus Monster.
     
        Najpopularniejsze piosenki śpiewane przez Lily to ChloeErrorAlice 2 Alice, Lily Lily✩Burning NightEnergy i wiele innych.

czwartek, 4 lipca 2013

Hej, zdradzisz mi swój sekret?

       Nie umiem tworzyć. Potrafię tylko gromadzić informacje i je przekształcać, rozbijać i łączyć. Zazdroszczę wam.
       Jak to się dzieje? Skąd się bierze? Nie wiem, nie wiem, nie rozumiem. Zdradzicie mi swój sekret? Przedstawcie to za pomocą wzoru, wypiszcie zbiór recept. To, co się ze mnie lęgnie jest nieskończenie powtarzalne. Pokażcie mi to dokładnie. Czy muszę zedrzeć z siebie skórę, by to zrozumieć? Tak bardzo was podziwiam, zazdroszczę, siedząc w swojej norce. Obserwuję, wytężam wszystkie zmysły, a nadal nic nie osiągnęłam, nie mogę zapisać tej informacji w swojej bazie danych. Czy ona na pewno istnieje? Hej, a może ona jest nieprawdziwa, jak złoty klucz, który pragnie wbić się w czaszkę? Widzicie, nawet teraz muszę pożyczać i nawiązywać. Wszystkie zdarzenia albo z własnego życia, z niczego nie mogę nic wziąć, opisuję swoje losy pod innym imieniem, w innych okolicznościach, tworząc świat, jestem w nim każdym. Nie wiem, nie rozumiem, nie mogę tego zrozumieć, pokażecie mi to? Ej, ty, jak to zrobiłeś? Nie wiesz? Ty też, on też? Czy to naprawdę złote wskazówki, złote wyjaśnienia, złota fatamorgana. Czyli jednak gdzieś jest, tylko zbyt odległa? Zdradzisz mi swój sekret?  

            Nie wiem, ja nie odpowiem. Nie znam osób takich jak ty. Może to ty jesteś urojeniem?


     Każdy to potrafi, nie upierajcie się, że jest inaczej, nie wpędzajcie się w kompleksy wynikające z bzdurnych powodów.