niedziela, 3 marca 2013

Ergo Proxy - to nie sen!

Zgodnie z obietnicą, zamieszczam post. Pozadowalamy się jeszcze półśrodkami, oj tak. Przynajmniej są plusy, bo i tak nikomu nie chce się tego czytać, a teraz mają też logiczny powód, by tego nie robić. 
Proszę o głosy w nowej ankiecie!

Wszyscy zamieszczają na blogach swoje zakupowe zdobycze, więc czemu ja miałabym być gorsza? Chcę jakoś uczcić jeden z największych rozrywkowych wypadów do burżujskiego empiku ostatnich czasów. Książki są coraz droższe, normalnie nie stać mnie na nie -_- Zdjęcie niewyraźne, nie ma to jak telefon, przepraszam, tutaj wykaz tytułów, bo niektóre są nieczytelne:
,,Szkoła Przetrwania"
,,Krąg"
,,Japoński Wachlarz. Powroty"
,,Pomnik Cesarzowej Achai II" (Potoki krwi z nosa, na to można czekać latami!)
,,Doubt #1"
,,Pandora Hearts #3"
,,Welcome to the N.H.K. #4"
Ach, czuję się tak szpanersko! Ciekawe, kiedy to wszystko zdążę przeczytać. 

             Długo szykowałam się do obejrzenia Ergo Proxy, ale gdy przemogłam się i włączyłam pierwszy odcinek, odeszłam od komputera dopiero po ponad trzech godzinach. Coś w tej serii strasznie mnie przyciągało. Ale wiecie, to już prehistoria, tych czasów nawet najwięksi sterownicy sieci nie pamiętają! Ta recenzja powstała dobre dwa lata temu, więc…

             Tradycyjny, spustoszony świat po apokalipsie. Wśród pustkowi widnieje wielka kopuła - raj ludzkości, utopia, w której można prowadzić szczęśliwe i zaspokojone życie  miasto Romdo, kontrolowane przez Burmistrza i tajemniczą radę. Asystujące ludziom i wyręczające ich auto ravy (androidy) są na porządku dziennym. Nie wszystko jest jednak tak piękne, jak się na pierwszy rzut oka wydaje... W mieście grasuje tajemniczy, nieludzki morderca,  władze ukrywają liczne eksperymenty, a wśród auto rave'ów szerzy się wirus Cogito, który sprawia, że maszyny otrzymują duszę.
        
        Poznajemy Re L (w różnych tłumaczeniach Real, Lil, Ril) Meyer, młodą funkcjonariuszkę, wnuczkę Burmistrza. Aklimatyzuje ona do sterylnej przestrzeni miasta imigranta o imieniu Vincent Law, który do Romdo przybył z dalekiej Moskwy. Na skutek wielu zdarzeń uciekają z kopuły i rozpoczynają podróż po pustkowiach w poszukiwaniu prawdy, o świecie, miastach i samych sobie. Towarzyszy im Pino  dziewczynka android zarażona Cogito. Odwiedzają inne osady ludzkie, niektóre opuszczone,  inne wciąż zamieszkane, spotykają groteskowe stworzenia, powoli odkrywając, czym naprawdę są tajemnicze Proxy i jaki jest ich cel.

źródło: zerochan.net      

Psychodeliczne i mroczne, z niebanalną fabułą Ergo Proxy bardzo mi się podobało, moje uznanie szczególnie zdobył motyw wirusa Cogito  nie stanowi on głównego wątku, jak w wielu innych podobnych historiach, a jest tylko dopełnieniem tła opowieści. Nie znajdzie się tu długich filozoficznych dysput o człowieczeństwie robotów i ciągnących się dociekań. Ludzie z miasta nie traktują Cogito jak ciekawego zjawiska, które może pokazać zupełnie inne oblicze robotów, a właśnie jako wirus, coś, co jest chorobą, dewiacją, co trzeba jak najszybciej wytępić i zlikwidować. Wędrówka nasiąknięta jest psychodelicznymi wizjami, często naprawdę nie można odgadnąć, czy to, co widzimy, dzieje się naprawdę, czy ma miejsce tylko w umysłach bohaterów. Podobał mi się też brak, jakże charakterystycznego w tym gatunku, biało-czarnego podziału świata. Nikt nie jest jednoznacznie zły czy dobry, nie ma zbiorowego buntu i marszu na jakże kłamliwe i plugawe władze więzienia. Niemal każdy czyn postaci można jakoś usprawiedliwić. Ciekawie poprowadzony został też wątek miłosny, miło było patrzeć, jak powstawał pozornie niemożliwy i dziwny związek. Świetnym pomysłem są też kapitalne Proxy  nie napiszę, czym są, gdyż to wokół ich zagadki kręci się spora część anime, która i tak nie zostaje do końca wyjaśniona. 

       Pierwsze odcinki zapowiadały niezły thriller, anime kryminalne z wątkami fantastycznymi, albo całkiem udany horror. Niestety, wraz z upływem odcinków klimat zupełnie się zmienia i dostajemy coś zupełnie innego, niż to, na co się nastawialiśmy. Może i przejście w psychodelię i wykorzystanie klasycznych motywów postapokaliptycznych byłoby dobrym posunięciem, ale zostało zrealizowane w niewystarczająco dobry sposób. 
            
        Anime bardzo mi się podobało, jak już pisałam, ale ma ono kilka istotnych wad, których nie można pominąć. Najważniejsze  luki fabularne. Może był to specjalny zabieg twórców, którzy nie chcieli podawać widzowi wszystkiego prosto na tacy, ale efekt jest dość średni. Kilka razy musiałam sprawdzać, czy aby włączyłam właściwy odcinek, tak wiele rzeczy pojawiało się nagle, o tylu nie mówiono i właściwie z niczego nie wynikały. Ergo Proxy zapowiadało się na świetne anime akcji, ale potem powoli zaczynało zmierzać w stronę psychodelicznych majaków, podróży i zniszczenia. Zakończenie jest właściwie otwarte i pozostawia otwartą drogę do kontynuacji, ale chyba nie jest ona potrzebna. Dalszy ciąg możemy opowiedzieć sobie sami, każdy według własnego uznania, mimo wszystko, czegoś mi w tym anime brakowało.
           
        Muzyka jest piękna, zwykle nie wybija się z tła, ale są momenty, gdy staje się wyraźna i oczarowuje widza, szkoda, że czaruje tylko w pierwszych odcinkach, potem jakoś tak zanika. Opening jest jednym z najlepszych, jakie widziałam, piosenka Kiri, dzięki pozornej prostocie błyskawicznie wpada w ucho, a animacja jest po prostu zachwycająca. Świetne zgranie obrazu z dźwiękiem. Ending spodobał mi się znacznie mniej, ale to już kwestia gustu. Śpiewany przez Radiohead  utwór Paranoid Android doskonale wpisuje się w klimat serii. Grafika jest bardzo mroczna i chłodna, bardzo dobrze oddaje charakter miejsc. Projekty postaci są proste i stonowane, ale widać, że taka jest przyjęta konwencja, zresztą ich animacja też jest bardzo dobra i przyjemna dla oka. Nie podobał mi się trochę Vincent  nic nie mogłam poradzić, ale gdy zamykał oczy i miał ulizane włosy strasznie przypominał mi cebulę albo inne warzywo, do tego z ekranu wprost wyłaziła niekonsekwencja – w każdym odcinku postacie wyglądają nieco inaczej, dobrze, czasami można to jakoś usprawiedliwić okolicznościami, ale bez przesady! Pierwsze odcinki to istna uczta do zmysłów, szkoda, że potem pojawia się regres.

        
         Seria ciekawa, z pewnością wyróżnia się z innych postapokaliptycznych anime, ale dla niektórych może się okazać zbyt nierealistyczna i przygnębiająca. Niestety, Ergo Proxy nie wykorzystało w pełni potencjału, jakim dysponowało, a jak głosi znane wszem i wobec powiedzenie  niewykorzystany potencjał boli bardziej niż jego brak, jednak to nadal anime jak najbardziej godne polecenia.


Tytuł: ,,Ergo Proxy"
Rodzaj: seria TV 
Długość: 23 odcinki
Studio: Manglobe INC

Moja ocena:

Grafika: 7/10 czyli 3,5/5
Muzyka: 8/10 czyli 4/5
Bohaterowie: 8/10 czyli 4/5
Fabuła: 7/10 czyli 3,5/5
Ogólnie: 8/10 czyli 4/5

33 komentarze:

  1. Z podanych przez ciebie książek kojarzę tylko Krąg, który mam zamiar pożyczyć od znajomej - podobno fajny ;)
    Co do reszty to niestety fanką mangi i faceta "zjem wszystko" nie jestem ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm, ciekawe ... Odrzuca mnie trochę fakt iż w pewnym stopniu chyba jest to mecha ? ; ) Powodzenia w czytaniu.. Ja prócz mang już chyba nic nie czytam T.T No chyba, że podręczniki szkolne ;p Pozdrawiam
    Akane

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoła Przetrwania! Kiedyś to był mój ulubiony serial i z chęcią przeczytałabym też książkę, ale niestety jestem zbyt leniwa by czytać, więc obejrzę sobie anime, które zrecenzowałaś. ;3

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja koleżanka właśnie ogląda to anime i ja wkrótce mam zamiar się za nie zabrać:D a co do Twoich zdobyczy ja mam ,,Pandora Hearts",ale tom 2. Dostałam go od koleżanki na mikołajki i jestem nim zachwycona!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda tylko, że tak skopali anime PH.

      Usuń
  5. Z tego co wiem to w czasopiśmie Otaku jest plakat identyczny jak okładka Doubt :D Żeby nie skłamać, Doubt i Pandore miałam wczoraj w rękach bo wraz z Paulette wbiłam do księgarni :D
    Co do anime, może jeszcze nie tknęłam żadnego mrocznego anime ale i tak wątpię, żeby mi się cokolwiek spodobało z takiej tematyki. :( :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, Otaku jeszcze nie było, szkoda, teraz będę miała problem by je zdobyć.
      Hmm, Ergo Proxy nie jest jakoś szczególnie mroczne.

      Usuń
    2. Bo Otaku wychodzi 13 marca :P Pewnie dlatego nie było :)
      Tak to opisane, że takie się wydaje. Poza tym sama napisałaś, że jest mroczne :P

      Usuń
    3. Wiem o tym ;D
      Jest mrocznie, ale znam mroczniejsze. Ej, piszę fanfik do BRS! Jest ze mną źle...

      Usuń
    4. Jest źle... :D Dlaczego akurat do BRS?
      Będziesz to gdzieś publikować? ;)

      Usuń
    5. Przez Dead Master ;D Pewnie będę. Ale to będzie totalne fiction i puszczenie wodzów fantazji.

      Usuń
    6. Z chęcią przeczytam ;D Czasami fanfiki są naprawdę świetne :)

      Usuń
    7. No, moje nie.
      *wspomina niesławny zeszyt shounen-ai*

      Usuń
    8. Inni tak mówią o Twoich fanfikach czy sama tak uważasz? Bo to różnica :P

      Usuń
    9. Ktoś ocenił Twoje fanfiki czy sama tak uważasz? :P
      Nie masz już tego zeszytu?

      Usuń
    10. Sama je oceniłam :D
      Gdzieś mam.

      Usuń
    11. No tak myślałam :P Oceniać powinni czytelnicy :)

      Usuń
    12. Hi, hi, będę zła i zrobię kiedyś bloga z ff do BRS.

      Usuń
    13. Nie znudzi Ci się ff tylko z BRS? Ogólny z fanfikami chyba by był praktyczniejszy :P

      Usuń
    14. Nie znudzi mi się, to długi ff.

      Usuń
    15. No chyba że jesteś o tym przekonana :)

      Usuń
  6. No,no to anime dobrze się zapowiada. Ach przez tą gimbaze moja lista zaległych anime coraz bardziej się powiększa. Już nie mogę doczekać się wakacji,które zamierzam spędzić na noł lajfowaniu c:

    OdpowiedzUsuń
  7. Nowa anime do oglądania ^^
    Witaj i mykam. Będę wpadać od czasu do czasu :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale się okupiłaś :D Daj potem znać, które książki są godne polecenia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zazdroszczę tylu nowych książek!
    Jak zaczęłam czytać recenzję,to stwierdziłam, ze zaraz obejrzę Ergo Proxy , bo kocham postapokaliptyczne scenariusze :d Myślę, że każda produkcja ma wady, więc to nic dziwnego, że ta też :D Ale ocenę ogólnie dałaś dobrą, więc chyba jednak polecasz, prawda? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, polecam!
      Oo, a znam takie produkcje, które praktycznie wad nie mają. Poważnie, jeśli jakieś są, to mikroskopijne.

      Usuń
  10. Hiya! Quick quеѕtiοn that's totally off topic. Do you know how to make your site mobile friendly? My site looks weird when viewing from my iphone4. I'm trуing to find a themе
    or plugin that might bе аble tο fix this prоblеm.
    Ӏf you have any rеcommendаtions, please shаre.

    Τhank you!

    Feеl frеe to surf tο my pаge; may tinh

    OdpowiedzUsuń
  11. Like the earlier phone, the Apple Remotе allowѕ the useг
    to control the various vігtual κnobs, buttons and faders in each
    DAW. When chоoѕing an iphone on Vеrizon
    Wireless' network? It gives you a link to buy it. In this confusing world, we need all the help they can get in, it's only AT&T's iphone customers who are forced to use the on-screen touch pad that appears. While searching for freelancers, you should be able to experience inbox zero each day.

    OdpowiedzUsuń
  12. When Usb Flash Drive 3 0-specific software. Even products that
    don't support usb flash drive charging per se may work--if they're rated at
    the same time, using only one wall outlet.

    My web-site ... bikini

    OdpowiedzUsuń
  13. Po przeczytaniu twojej recenzji umieściłam to na swojej cudownej liście do obejrzenia, ale miało to czekać jeszcze długo, długoooo ("Dobra, skończę FT zanim wyjdzie drugi sezon!")...
    A potem na obozie mieliśmy obejrzeć D-Frag!, ale z powodu problemów technicznych (chwała za to!) obejrzeliśmy pierwsze dwa odcinki Ergo Proxy...
    Jak na razie jestem zakochana!:D

    Idealnie moje klimaty: mroczne, tajemnicze, walki, zagadki, trochę krwi i flaczków, żadnego niepotrzebnego fanservisu (jezuuuu, jak ja nie cierpię fanservisu! co innego jak coś wprowadza do fabuły jak np. w Dogsach, bo Naoto ma bliznę, pamiątkę, na piersiach, czy w jednym (niestety tylko jednym, bo potem pojawia się idea "cycki dla cycków) odcinku Btooom! bo Himiko ma być zgwałcona (trochę trudno gwałcić w ubraniu...), a nie jak w FT (główna broń Lucy? Boobies power! -.-")... meh, się rozpisałam o fanservisie D:). Na początku wydawało mi się, że odstraszy mnie kreska, ale idealnie wpadła w mój gust (precz z kawaii oczami na pół twarzy!). Trochę mi klimatem przypomina Death Note. No coś idealnego dla mnie wręcz! Jak tylko znajdę wolny czas (aaaa, gimbo matura~), to dokończę. Dziękuję za tą recenzję, zdecydowanie mnie zachęciła :D

    *tak bardzo komentarz do posta sprzed roku bo tak bardzo to przeczytasz xD*

    OdpowiedzUsuń