niedziela, 17 lutego 2013

Zaginiona Dziewiąta Planeta

     Tytuł może sugerować, że będę dzisiaj rozwodzić się nad Plutonem i nad tym, dlaczego to nie jest już planetą. Nie, on nie ma nic do rzeczy. Niektórzy astronomowie sądzą, że kiedyś nasz Układ Słoneczny składał się z dziewięciu planet, a dodatkowy obiekt miał się znajdować między Marsem i Jowiszem. Zaginioną planetę ochrzczono imieniem mitycznego syna Heliosa, Faetona. Ale jak to się stało, że zniknęła? Jakie są dowody na jej istnienie?
       
źródło: zerochan.net
      W starożytności duże wrażenie na pisarzach wywierały opowieści i tajemniczej komecie, która podobno spadła na Ziemię i wywołała katastrofę. Niektórzy przypuszczają, że mogły być to szczątki jakiejś planety. Istnienie Faetonu podejrzewali już uczeni w Biblii astrolodzy i astronomowie, bowiem w widzianym przez nich naszym poczciwym układzie planetarnym brakowało według nich równowagi i harmonii. Słynny Niemiec (Buu, już widzę ten rasizm!), Jan Kepler, uważał, że odstępy między plantami można określić za pomocą proporcji, zupełnie jak taka jedna moja była matematyczka, która potrafiła policzyć proporcją dosłownie wszystko. Dla wszystkich, zwolenników tej teorii i nie tylko, pozostawało zagadną to, dlaczego między Marsem a Jowiszem zieje ogromna pustka, w której zmieściłyby się spokojnie całe zastępy Cthulhu. Krążą tam tylko roje planetoid (A może na każdej z nich siedzi sobie taki mały Slenderman? Przynajmniej byłoby wiadomo, skąd one się biorą!). 

     Mogłoby być tak, że kiedyś w tym miejscu przebiegała orbita Faetona, który potem eksplodował w wielce zagadkowych okolicznościach, pozostawiając po sobie masę małych planetek, oddanych Slenderom w dzierżawę? Teoria ta jest na tyle logiczna, że nawet niektórzy współcześni astronomowie widzą w niej okruchy prawdy. Skalne, kosmiczne okruchy. Powstała nawet specjalna reguła, prawo Titusa-Bodego! Mówi ona, że istnieje pewna prawidłowość, która określa wielkość odstępów pomiędzy poszczególnymi planetami. Pojawia się tylko taki mały problem, bo odległość między Marsem i Jowiszem jest dwukrotnie większa, niż powinna być i mogłaby się tam zmieścić dodatkowa planeta. Faeton, na przykład. 

     Oczywiście, nie może zabraknąć ludzi, którzy nie dość, że wierzą w istnienie Faetona, to jeszcze dopatrują się na nim istnienia inteligentnego życia. Twierdzą, że skoro znajdowałby się on w wyżej wspomnianej luce, to leżałby pięknie na granicy między kosmicznym życiem a kosmiczną śmiercią, jak to ładnie się wyrażają. Osobiście uważam, że to trochę przesada, w takim razie to prędzej Mars mógłby być zamieszkany, teraz jeszcze zostało tam trochę lodu

źródło: zerochan.net
Koniecznie trzeba ustanowić oficjalny Dzień Tulenia Planetki!
     Ale jak nasza planetka zniknęła? Jak nic ktoś ją zeżarł, może Remina? Badacze uważają, że Faeton mógł przeżyć bliskie spotkanie trzeciego stopnia z jakąś planetoidą. Powstałe wtedy skalne odłamki przeleciały przez cały Układ Słoneczny, wybijając kratery i stając się księżycami takich planet jak Mars, Jowisz, Saturn, Uran i Neptun. 

     No dobrze, ale czy oprócz kosmicznej pustki zamieszkałej przez żywe miejskie legendy między dwiema plantami, są jeszcze jakieś dowody na istnienie mitycznego Faetona? Nie wiadomo kiedy i jak oś Ziemi uległa przesunięciu oraz kiedy nasza błękitna planeta zaczęła wykonywać ruchy precesyjne. Może te wszystkie rzeczy wywołało zderzenie z resztkami Faetona? Materiałów do marzeń astronomom dostarczają archeolodzy. Znaleziono tajemniczą sumeryjską, glinianą tabliczkę, która przedstawia mapę naszego układu planetarnego, wszystkie planety zostały oddane dokładnie we właściwych proporcjach, dokładnie tak, jakby widziano je przez teleskop. Wszystko pięknie, słodko i różowo, gliniane cukiereczki, tylko pojawia się taki malutki problem. Na tabliczce jawi się dziesięć planet, a nie osiem, czy nawet dziesięć. Oprócz Plutona, który niedawno popadł w niełaskę, znajduje się tam jeszcze jedna nadprogramowa planeta... W dodatku znaleziono niesamowicie stare kalendarze, które wyraźnie pokazują, że kiedyś rok mógł być znacznie krótszy niż 365 dni - możliwe, że stało się to w wyniku katastrof kosmicznych.

     Uważa się jednak, że łączna masa planetoid w tym pasie jest zbyt mała, by mogła powstać z nich kiedyś odpowiednio duża planeta, ale nie odkryto jeszcze wszystkich planteoid, prawdopodobna może być teoria zakładająca, że szczątki Faetona stały się księżycami innych planet.

    Jeee, za trzy dni wychodzi drugi tom nowej sagi o Achai Ziemiańskiego, żegnajcie mangi, są rzeczy ważne i ważniejsze! Mam nadzieję, że podobała Wam się notka, i że nie zraziliście się jej długością  to właśnie jest wierzchołek góry lodowej dziwnych rzeczy, o których mam pisać. Uważajcie, bo może już niedługo dowiecie się, że mamuty nie wyginęły... Nie, to nie jest żart. Miłego poniedziałku!

29 komentarzy:

  1. Podejrzewam, że gdyby okazało się, że Dziewiąta Planeta jednak istnieje, moja wychowawczyni by zatańczyła Gangnam Style xD Ona kocha astronomie xd Pozdrawiam
    Akane

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobraziłam sobie, jak moja fizyczka tańczy Gangam... Oczy przeszył ból :)

      Usuń
  2. Szczerze mówiąc to całkiem ciekawe te teorie, których jest masa. Być może każda ma w sobie odrobinę prawdy. To wszystko wina tych małych Slenderów (które mnie od pewnego czasu śledzą, choć i tak nie mam sposobu, aby to sprawdzić).
    Trzeba przyznać, że jeśli miałoby się czas, to z tych wszystkich informacji wyszłaby jedna, wielka teoria spiskowa (moja słabość do dopowiadania sobie absurdalnych opcji).
    To dziwne, że tak mało osób o tym wie, a takie teksty są naprawdę ciekawe (ubolewania gimbusa...?).
    Mnie wcale nie zraziła ilość tekstu, sama często czytuję potocznie zwane 'cegły', być może dlatego mam tak skrzywione postrzeganie rzeczywistości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za wszystko odpowiadają małe Slendery, masz całkowitą rację, że też wcześniej na to nie wpadłam...

      Usuń
  3. Dzięki takim postom uświadamiam sobie jak płytką i mało interesującą osobą jestem. Ech. Albo powiem inaczej: jak dużą jestem ignorantką/leniem. Jak zwał tak zwał. Nigdy o tym nie słyszałam, a muszę przyznać - zaintrygowałaś mnie! Tyle ciekawych rzeczy można znaleźć, tyloma podzielić się z innymi! Lubię Tu zaglądać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli Ty jesteś ignorantką, to w moim pokoju powinien zmaterializować się Erazm z Rotterdamu i unicestwić mnie jako stwora nie doceniającego możliwości zdobywania wiedzy, jakie ma :P
      Dziękuje :)

      Usuń
    2. Własnie o to mi chodziło: oni nie mieli przymusu. Robili to, co sprawiało im przyjemność. A my musimy po prostu robić to, czego oczekuje od nas państwo, społeczeństwo. Pracować, pracować, pracować. Ech. Właśnie ja też mieszkam na wsi i gdyby nie to, że mój tata pracuje w mieście, w którym znajduje się moja szkoła, to mój dzień wyglądałby dokładnie tak samo jak Twoich koleżanek.

      Usuń
  4. Tak się zastanawiam skąd czerpiesz pomysły na takie notki... Do tego wiadomości na temat tego co piszesz są obszerne. No i ciekawe :) Pierwszy raz słyszę o takim czymś... Ciekawa jestem o czym będzie następna notka :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem, czy takie obszerne. Pomysły biorę głównie z książek, filmów, opowieści.

      Usuń
    2. Mało gdzie można takie info znaleźć. Poza tym jak już coś jest to jest to okrojone. Eh, to nie zmienia tego, że słyszę o takich rzeczach pierwszy raz. U Ciebie. :P

      Usuń
    3. No popatrz, a ja mam cały czas wrażenie, że wszystko skracam. Łii, mój blog pełni funkcję edukacyjną, jak Myashimon, łiii!

      Usuń
  5. Wiesz, na samym początku planet było około setki - jedna nawet podobno zderzyła się z Ziemią i tak powstał Księżyc [kocham nazwę Wielki Plusk! :D].
    Myślę, że nigdy w 100% nie będziemy mogli być pewni, jak wyglądał nasz Układ Słoneczny 4 miliardy lat temu, nawet Kepler nam w tym nie pomógł! ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, ale Faeton miał istnieć stosunkowo niedawno, wcale nie miliardy lat temu, tylko jakieś 175 mln ziemskich lat temu. A to nie była czasem planetoida, a potem Księżyc uformował się z odłamków Ziemi? Nie znam się na tym za dobrze.

      Usuń
    2. Z tego co wiem to w skład księżyca wchodzi kilka kawałków ziemi. Nie wiem, jednak nie jestem przekonana, że z ziemi. Jednak pewnie dużą część powierzchni obejmują odłamki ziemi. I tu masz rację - planetoida zderzyła się z ziemią, jednak nie wyrządziła wielu szkód. Prawdziwa katastrofa była później, kiedy musieliśmy pożegnać nasze milusińskie dinozaury.

      Usuń
    3. Mnie nie przekonacie, zawsze będę uważać, że dinozaury zabił głównie wybuch Yellowstone ^^

      Usuń
  6. Mam za mało włosów... W porównaniu do mojej siostry na przykład albo mamy - mam mało. :) Ja też już się przyzwyczaiłam do tego czasu teraźniejszego, ale i tak wolę czas przeszły, jest dla mnie wygodny, bo częściej spotykany.
    Wiesz, to tak samo jakbyś się mnie spytała, jak to jest mieć oczy. A przecież sama wiesz, jak to jest mieć oczy. :D Kolor nie ma znaczenia, chyba że jesteś rasistką. ;>
    U nas jest czysto w nowych łazienkach, które są zamknięte na klucz i potrzebują babci klozetowych. W starych okropnie śmierdzi. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. po tytule notki skojarzyłam to własnie z Plutonem XD
    dziękuję kochana <3

    OdpowiedzUsuń
  8. wow, masz talent do wyszukiwania zdjęciorów na zerochan :) ja niestety ne, ale to moze dobrze, bo inaczej caly czas bym tam szperala. a tak to jak siedze na komputerze to tylko piszę z moim sekretnym kochankiem i sprawdzam bloga oraz facebooka:) :D

    agrest tylko dlatego, ze sie rymowal akurat! ; )

    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  9. U ciebie zawsze dowiaduję się czegoś ciekawego...
    Zapraszam Cię do zabawy, szczegóły u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świat jest pełen dziwnych rzeczy, o których nie wiemy i być może nigdy się nie dowiemy. I to właśnie jest w nim piękne :3
    Spróbuje podpytać mojego geografa o to dziwne zjawisko :D Zobaczę jak dużą ma wiedzę ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Zawsze byłam pod wrażeniem wiedzy starożytnych, a kiedy przeczytałam o tej sumeryjskiej tabliczce, dech w piersiach zaparło. Uwielbiam historię :)

    OdpowiedzUsuń
  12. w sumie to mogłaby być prawda. mam kolegę pochodzącego z tej planety :D wiesz, zboczony kosmita!

    OdpowiedzUsuń
  13. Może kiedyś dojdziemy do tego jak dokładnie wygląda nasz układ słoneczny, chociaż jest to nikłe, bo kosmos jest naprawdę przeogromny.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo ciekawe my tez mamy takiego kolege ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawy temat ;)
    Kto wie, może jednak była tam jakaś planeta, która rozpadła się w mak ;)
    Poważnie mamuty nie wyginęły? :O

    OdpowiedzUsuń
  16. Do tej pory nie byłam świadoma, że taka "planeta" istniała o_o
    Fajna notka, przyjemnie się czytało ;)))

    OdpowiedzUsuń
  17. Faeton zakamuflował się, żeby ziemianie nie postawili na nim swojej stopy XD

    OdpowiedzUsuń
  18. nowej notki nie ma od jakichs 5 dni, a mi wydaje sie, ze wieki minely od napisania tego posta! kiedy przeczytamy o mamutach, ktore wcale nie wyginęły?:)

    OdpowiedzUsuń
  19. O JAA, pisz więcej na takie tematy, czuję że mądrość wszechświata (i to dosłownie) wsiąka we mnie i przenika mózg przepełniony niewiedzą.

    OdpowiedzUsuń