czwartek, 14 lutego 2013

,,Lepiej umrzeć na stojąco, niż żyć na kolanach."

,,Lepiej umrzeć na stojąco, niż żyć na kolanach."
przysłowie rosyjskie

Obrazek z zerochan,net
       Często wyrzucam sobie, że mimo pozornej pewności siebie nie mam odwagi zaprotestować, gdy się z czymś nie zgadzam, w dodatku peszę się nawet wtedy, gdy mam kupić ołówek w sklepie. Tymczasem mam zupełnie inny problem  nie potrafię się ugryźć w język i nabrać wody w usta. Rzadko się denerwuję, ale nie znoszę pewnych sytuacji. Ciężko jest mi się powstrzymać, gdy nauczyciele, przez pomyłkę czy z innych tajemniczych powodów, wprowadzają innych w błąd. Ciężko jest mi nie protestować, gdy mam inne zdanie na jakiś temat i wiem, że jest ono słuszne. Ciężko jest mi olać to wszystko. Owszem, zwykle nie przejmuję się większością takich rzeczy, ale czasem, bardzo, okrutnie wręcz rzadko, gdy coś trafi w czułą strunę... Oczywiście, przez złośliwy los (Taaak, oszukuj się, to na pewno wina losu, a nie twojego braku asertywności wobec rówieśników, na pewno...) ową strunę niezwykle rzadko trącają osoby, które nie mogą mi zagrozić. I to właśnie jest problem, właściwie powinnam napisać, że to był problem, bo teraz zbytnio nie obchodzą mnie już takie rzeczy, ale jednak... Nie wiem, jak można celowo dawać świadectwo kłamstwu, nie wiem, jak można płaszczyć się, gdy wie się o tym, że to nieprawda, paskudna i wredna. 
       
          Może mam to po pradziadku, tak przynajmniej powiedział kiedyś mój tata. Z pradziadka była bardzo ciekawa persona, popełnił mezalians, był w wojsku, trafił do obozu koncentracyjnego i spędził tam pięć lat, potem był prywatnym detektywem w amerykańskiej części Niemiec, a gdy wrócił do Polski, trafił do więzienia na krótki czas, bo nie umiał trzymać języka za zębami i mówił niewygodne dla władzy rzeczy. Szkoda, że ja zawsze twardo stawiam na swoim, ale tylko wtedy, kiedy nie powinnam. Właśnie dlatego wybrałam na swoją patronkę od bierzmowania świętą Weronikę  ona miała odwagę działać inaczej. 
       
          Takie drobne, gimbusiarskie rzeczy, jak nie przyznawanie się do tego, że lubi się jakiegoś nauczyciela albo że nie uważa się szalonego imprezowania za coś fajnego. Paradoksalnie, coraz częściej mówię w towarzystwie kolegów z klasy i szkoły to, co naprawdę myślę i łatwiej jest wyrazić mi swoją prawdziwą opinię. Taki mały, (Klinknijcie...) myszowy  sekret  nie lubię picia i palenia, a zwłaszcza narkotyzowania się u młodzieży (i nie tylko), nie lubię buntowniczek, nie chcę biegać za chłopakami, imprezy wcale nie wydają mi się fajną formą zabawy, nie lubię jak dziewczyny ubierają się w legginsy i krótkie spódniczki, nie lubię świecenia cyckami, denerwuje mnie hejcenie nauczyciela tylko dlatego, że nikt nie wpadł na to, że przecież tych wzorów można się było nauczyć, nie znoszę hejcenia katolików i pozowania na wyzwolone, rozrywkowe osoby, a w dodatku bywa, że cieszę się idąc do szkoły.
      
      
        Tak, możecie mówić do mnie ,,Babciu Myszo". Wiem, że pewnie ten post się nie spodoba, sama nie lubię, jak bloggerzy piszą tylko o sobie, ale wreszcie napisałam to, co chciałam. Zapomniałam już, jak to jest, gdy pisze się bloga tylko dla siebie. Jeśli ktoś dał radę przeczytać cały ten tekst, to mogę mu powiedzieć tylko jedno - przepraszam z całego serca. Głowa od tych wszystkich headdesków musi boleć. 

38 komentarzy:

  1. Zgadzam się z tobą, tak. Czasami też mam taki problem, szczególnie jak widzę, że inni są wyśmiewani za podobne rzeczy. Może jestem trochę tchórzliwa... Ostatnio coraz mniej, ale zauważam, że również coraz mniej jestem lubiana i szczerze mówiąc cieszy mnie to. Chyba wolę żyć sobie sama, niż w takiej zbitej masie, która ma na wszystko takie same poglądy. I nie - żadną buntowniczką nie jestem. Po prostu mam własne zdanie. c:
    Bardzo fajny post. Więcej takich!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to powiedziała moja koleżanka - zaopatrzymy się w czosnek.

      Usuń
  2. Przeczytałam, Nie musisz przepraszać :) Ja z kolei jestem cichą osobą i wolę coś przemilczeć niż być otwarta. Wiem, że jestem wredną dziewuchą, ale to już naprawdę, ktoś musi mi zajść za skórę.
    Myślę, że mając taką koleżankę jak Ty, koło siebie, byłoby dla mnie najlepszym rozwiązaniem. Przynajmniej byłoby jakieś dopełnienie. Zazwyczaj mam wokół siebie bardziej otwarte osoby bo inaczej kiepsko z konwersacją xD :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z a w s z e kiepsko z konwersacją, nigdy nie umiem rozmawiać w realu. Zawsze schodzę na różne trywialne bzdury.

      Usuń
    2. A to nie można pogadać o bzdurach? :P Lubię ludzi, którzy by mnie zagadali na śmierć, albo siedzieli ze mną bez wypowiedzenia żadnego słowa xD Niezła sprzeczność...

      Usuń
    3. A to się nadaję, mogę robić i to, i to.

      Usuń
  3. też tak czasem mam, że powiem za duzo ; /
    jeśli Mysz to stan umysłu, to też jestem Mysz, ok?
    haha, i jestem Babcia Bibi : D

    OdpowiedzUsuń
  4. strasznie spodobało mi się to przysłowie *-*
    yhy :D
    zapraszam na nową notkę, oczywiście jeśli masz czas c:

    OdpowiedzUsuń
  5. cieszę się, że podobają Ci się moje wiersze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, Babciu Myszo.... Będzie Ci w życiu trudniej, bo masz swoje - być może niezbyt popularne - wartości, ale to jest piękne. Nie będziesz miała wianuszka pochlebców, jednak gdy już trafisz na rozsądne osoby, zostaną z Tobą przez dłuższy czas. To wielka nagroda :) Wiem z doświadczenia, ponieważ również mam specyficzne podejście do wielu spraw.
    Trzymaj się i nigdy nie poddawaj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taką nadzieję, dziękuję :)

      Usuń
  7. taaak, załóżmy bloga (swoją drogą, teraz masz już tyle blogów co ja! 3! do trzech razy sztuka w końcu : D ale nie, w tym przypadku nie ma mowy o pomyłce! nasze blogi są... jeden lepszy od drugiego.) BM i BB czyli babcie radzą, jak sobie radzić! : D

    OdpowiedzUsuń
  8. Droga Babciu Myszo,żadnych headdesków nie było c:
    Z ołówkami nie jest źle,ja się peszę jak mam kupić czekoladę xD Też mam ten problem z nadmierną otwartością i wyażaniem własnej opinii.
    Uroczy człowiek z pradziadka :3 Myszo,zostań straight edge,idealnie mi się to pokrywa z poglądami Twymi.Ogólnie też nie lubię palenia,narkotyzowania się...jak o picie chodzi...teraz wyjdę na taką małą,chudą,czarną hipokrytkę.Ale tylko po to,żeby spróbować.Mówią,że wszystkiego trzeba w życiu spróbować(czego robić nie zamierzam).Szaloną nastolatką,która co tydzień chodzi na melanże na pewno nie będę.Nie lubisz buntowniczek...czy postrzegasz mnie jako buntowniczkę?xd Też chcę się cieszyć idąc do szkoły.Na mnie ta placówka oświatowa działa jak płachta na byka.Wystarczy,że przekroczę próg gimbusiarni...nagle mam wielką ochotę kogoś zabić.
    + Podoba mi się jak piszesz o sobie :3
    I walimy w tynk dzisiaj,forever alone day <3
    Boże,jaki ten komentarz chujowy,w ogóle nie napisałam tego,co chciałam napisać,nie mogę się jakoś wysłowić... ;o

    OdpowiedzUsuń
  9. wiadomo, pomysł swietny, bo mój : D
    a może poradnik jak zostać hejterem...

    OdpowiedzUsuń
  10. Jesteś kochana. :3 Ja też nie lubię alkoholików, ćpunów i ludzi nadmiernie roznegliżowanych, nie lubię imprez nastawionych na picie i też czasem uśmiecham się na myśl o pójściu do szkoły. Całe szczęście, że istnieją jeszcze osoby o takim światopoglądzie. To się nazywa normalność. ^-^
    Generalnie jasne oczy mają ludzie, którzy żyją w rejonach mało nasłonecznionych, tak samo z włosami. I teraz na świecie jest mało takich osób, więc jestem zdziwiona, że cała twoja rodzina ma tylko jasne. Jakaś błękitna krew... XD I pewnie widzą lepiej w ciemności, w końcu są do tego stworzone te oczy. Natomiast jak to jest mieć brązowe, nie wiem, bo mam... piwne, no! :D
    Nie chodzi o to, żeby ciągle remontowali... u nas też robią jakieś remonty, ale wciąż nie tego, co potrzeba... Zamazują obraźliwe napisy na ścianach, robiąc remont generalny klasy, a łazienek nie zrobią, chociaż toną w syfie i kruszą się ze starości. I ta wkurzająca dziura w podłodze, zepsute linoleum... :/

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeczytałam i jakos nie mam negatywnych odczuć :). Twoje zachowanie jest normalne. Sama czasami tak miewam :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to stan permamentnego rozchwiania -_-

      Usuń
  12. Bardzo się ciesze, że napisałaś coś o sobie. Serio. a muszę przyznać, o boże nie bij mnie Myszo, że papierosów spróbowałam po raz pierwszy w 5 klasie podstawówki. Nie, nie pale, nie piję, nie nosze leginsów (spódniczek nie ale uwielbiam plisowane *.*). Do szkoły chodzę raczej z niechęcią. Katolików hejtuje ale tylko fanatyków....w sumie nie uważam by był to z mojej strony hejt. Nauczycieli też się zdarza bo TRZEBA przyznać, że nie wszyscy są sprawiedliwi i dobrzy. Ja, egocentryczka...znów się o sobie rozpisałam. Ale mam nadzieje na więcej takich postów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie biję :D Ja nie hejtuję katolików, tylko niektóre głupie prawa, a to zasadnicza różnica, sama jestem przecież katoliczką. To by było nie fair wobec całej reszty, bo to nie ludzie są źli, tylko niektóre zasady i jednostki. Sprawa bardzo złożona :D

      Usuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ta notka jest bardzo fajna, dobrze się czytało - nie wiem o co ci chodzi :D Bardzo ciekawą historię miał twój dziadek! Bardzo!
    I ze wszystkim się zgodzę, bo uważam tak samo, oprócz picia :) Ale też nie w takich ilościach, żeby potem się dochodziło do siebie trzy dni! Wszystko dla ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój tata zawsze żałował, że nie udało mu się spisać tej historii.
      Z pewnością można by na jej podstawie nakręcić niezły film.

      Usuń
  15. Myślę, że jesteś w błędzie i wielu osobom miło się to czytało, a jeśli nie to jestem wyjątkiem ;)
    Swoją drogą jesteśmy bardzo podobne, z jedną różnicą - może nie hejtuje katolików, ale na pewno potępiam kilka rzeczy, które robi kościół katolicki, bo są wbrew moim poglądom, a myślę, że Bóg jest inny niż biskupi ;D
    Swoją drogą uwielbiam to przysłowie, które podałaś na początku notki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze, bo denerwują mnie zwłaszcza totalni antykatolicy, dla których wszystko jest złe, albo hejcą katolików dla szpanu i innych niskich pobudek.

      Usuń
  16. Najzabawniejsze jest chyba to, że zdecydowana większość osób komentujących po przeczytaniu treści notki próbuje się... Hmm, wytłumaczyć? Wytłumaczyć z tego, co robią, a co tobie się na przykład nie do końca podoba, jak napisałaś w notce. Trochę żałosne.
    Fajny post.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, nikt z nas nie jest święty, ja też z wielu rzeczy mogę się tłumaczyć, nie każdy ma odwagę zaprotestować, i właśnie to jest problem, nie tylko mój.

      Usuń
  17. Ja też nieraz nie mówię. O właśnie na przykład jak o nauczycieli chodzi. Znaczy mówię, ale tak lekko, a nieraz powinnam mordować za te głupoty, które gadają. Nie protestuję nie dlatego, że mi zależy na tym co myślą inni. Nie. Ja po prostu diabelnie potrzebuję świętego spokoju. A takowego wtedy nie ma.
    Nie lubię przysłów. Często całkowicie się z nimi nie zgadzam. Ale to jest świetne.
    Ja nie lubię plastików. Przede wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może... Jak nam kiedyś nauczycielka biologii powiedziała, że mejoza tworzy u człowieka komórki tetrapoidalne, to aż zęby zabolały.
      Przysłowia są mądrością narodu, więc o przysłowiach też już się robi przysłowia :D

      Usuń
  18. Czasem trzeba wyrzucić z siebie wszystko, co nam leży na wątrobie. Nie przejmuj się, od tego są blogi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wątroba jest cudowna, nie można jej męczyć! ^^

      Usuń
  19. Zgadzam się z tobą w wielu rzeczach i uważam, że takie posty są fajne. Ten post wcale nie jest głupi,pisz takich więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem tego, co przeżył twój dziadek!
    I zgadzam się z Alien - w końcu blogi są po to, żeby móc się na nich swobodnie wygadać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to dziwne, ale ja właśnie staram się pisać jak najmniej o sobie, bo paranoidalnie boję się popaść w stan egoblogerki.

      Usuń
  21. Mam podobny problem. . z jednej strony jestem nieśmiała i zamknięta w sobie a z drugiej aż za bardzo wygadana.

    OdpowiedzUsuń
  22. Każdy ma prawo mieć swoje zdanie i nie wstydź się go wyrażać. jeśli nie zgadzasz się z kimś, powiedz mu to. Nie zabije Cię przecież. :D Tylko pamiętaj, żeby nie przesadzić, bo u nas w skzole była kiedyś dziewczyna, która wykłócała się z każdym nauczycielem nawet jak nie miała racji, albo nie wiedziała o co chodzi. ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, w taką skrajność raczej nie popadnę.

      Usuń
  23. Jak dawno mnie tu u ciebie nie było. Ciekawa sprawa z tym twoim dziadkiem.

    OdpowiedzUsuń