środa, 2 stycznia 2013

W poszukiwaniu Kontaktu, czyli ,,Solaris"

    Zdecydowanie lubię Was dręczyć. Oto moja pierwsza recenzja książki, którą tu zamieszczam, oczywiście, nie spodziewajcie się, że postanowiłam opisać jakąś normalną książkę. Nie, musiałam być zła i wybrałam pozycję, która po raz pierwszy ukazała się wtedy, gdy po ziemi chodziły wielkie gady, a na niebie zaczęły pojawiać się kecalkoatle. Nie potrafię za dobrze pisać recenzji, do tego wiem, że to dość, hmm, ekscentryczny wybór*, ale co tam, trzeba myśleć pozytywnie i z nadzieją patrzeć w przyszłość.

Okładki książki nie będzie, bo nie, więc zadowólcie się, proszę, tym oto obrazkiem ze strony zerochan.net
         Lektury obowiązkowe to taki średni pomysł, wiecie sami. Był sobie kiedyś taki jeden pan, który napisał całe masy wspaniałych książek, w tym pewien zbiór opowiadań, cieniutką i niepozorną książeczkę. Co ciekawe, jacyś Bardzo Władni Ludzie postanowili, że akurat ona będzie świetną pozycją dla dzieci i młodzieży, może pokierowali się tytułem tego małego dzieła, nie wiem. Jedno jest pewne - ,,Bajki robotów" nie przypadły do gustu uczniom i Bardzo Władni Ludzie osiągnęli zgoła odmienny cel, trwale zniechęcając młodych do jednego z najsłynniejszych i najznamienitszych polskich autorów. Przyznam się bez bicia, że dla mnie też szału nie było, a bardzo lubię sci-fi i groteskę. Na szczęście po kilku latach spotkałam w bibliotece inną książkę tego autora. Moją uwagę zwróciła oczywiście okładka i nietypowy tytuł - ,,Solaris".  Sama nie pamiętam dokładnie w jaki sposób, ale książka trafiła do mojego domu.Tego dnia zasnęłam, gdy słoneczko już realizowało swój podły plan upieczenia wszystkich ludzi.

       Na standardowe pytanie ,,o czym opowiada ta książka?" udzielić odpowiedzi jest zaskakująco trudno. W przyszłości ludziom udało się znaleźć odpowiedź na inne pytanie, a mianowicie, czy jesteśmy sami w kosmosie. Trafili na nietypową planetę, którą nazwali właśnie Solaris, pokrywał ją monstrualny ocean o fioletowawej barwie. Co było w tym takiego niespotykanego? Ano to, że ten ocean żyje, przynajmniej w pewnym sensie, a w dodatku ,,tworzy". Prawie sto lat badań nad jego naturą, sto lat obserwacji i prób nawiązania kontaktu nie dało żadnego zadowalającego efektu, ludzie tonęli w bezmiarze danych, ale nie potrafili zdefiniować, czym naprawdę jest ocean i jego wytwory, nie umieli odkryć, czy jest bytem rozumnym, czy wręcz przeciwnie, czy zdaje sobie sprawę z naszej obecności, czy może to tylko prymitywny praorganizm. Na planecie pozostała tylko zapomniana stacja badawcza, na pokładzie której przebywa zaledwie garstka naukowców. 
         
        Akcja powieści zaczyna się, gdy na Solaris przybywa młody mężczyzna, Kelvin. Okazuje się, że jego znajomy, który pracował na stacji, nie żyje, a ocean ma o wiele więcej do zaoferowania, niż kiedykolwiek komukolwiek się śniło. Kelvin na pewno nie oczekiwał, że spotka swoją dawno zmarłą, młodą żonę, której śmierci po części był winny. Ale czy to rzeczywiście ona? Więcej nie mogę napisać, bo paskudnie zaspoilerowałabym fabułę i zabiłabym przyjemność czytania, jej powrót ma jednak niewątpliwie coś wspólnego z tajemniczym oceanem.

     O Kelvinie nie umiem zbyt dużo powiedzieć, zachowuje się racjonalnie i nie traci łatwo zimnej krwi, choć czasem niebezpiecznie zbliża się do cienkiej linii, za którą czeka szaleństwo. Jego żona, Harey, sprawia wrażenie dziecinnej, optymistycznie nastawionej do życia i trochę mało rozgarniętej osoby, ale pod tą grą pozorów kryje się ciągła niepewność i strach. Oprócz nich poznajemy też dwójkę naukowców, Snauta i Sartoriusa. Pierwszy z nich mówi o sobie Szczur, traumatyczne przeżycia na Solaris wpędziły go w nerwicę i jest swoistym przewodnikiem głównego bohatera po realiach stacji, za to Sartorius sprawia wrażenie nieludzko spokojnego i zarozumiałego, ale... nie wychodzi z pokoju i boi się pokazać towarzyszom, a raczej pokazać im swojego tajemniczego gościa w słomkowym kapeluszu. Co naprawdę dzieje się na stacji? Jaką rolę odgrywa w tym ocean-moloch, a jaką my sami?
        
       ,,Solaris" to z pewnością niezwykła książka, wręcz wybitna. Mamy dwa wątki, jeden opowiada o trudnej miłości (czy to naprawdę miłość?) Kelvina i Harey, drugi to historia ludzi, którzy starają się nawiązać kontakt z oceanem, tworem tak skrajnie odmiennym od naszych wyobrażeń o życiu pozaziemskim. Wydaje się, że istotą powieści jest właśnie ta próba porozumienia się, a raczej zrozumienia czegoś, co wymyka się naszym regułom i czego nie potrafi ogarnąć rozum. Co się dzieje, gdy kontakt, zrozumienie są właściwie niemożliwe. Widać tutaj ten charakterystyczny Lemowy antyhumanizm, autor jak zwykle pokazuje nam granice pojmowania i uświadamia nam naszą małość i bezsilność wobec niektórych zjawisk, stworzeń, wydarzeń. Czy jeśli naprawdę trafimy kiedyś na coś w rodzaju zdumiewającego oceanu, będziemy potrafili zdać sobie sprawę z własnych ograniczeń i zaakceptować naszą bezradność i przyjąć porażkę? Czym tak naprawdę jest miłość? Za co kochamy ważne dla nas osoby? Co sprawia, ze jesteśmy tym, kim jesteśmy? Jak ważna jest świadomość? Czy ktoś uwzględnia pragnienia marionetek? Co można poświęcić dla drugiej osoby? Lem stawia wiele trudnych pytań, a odpowiedzi nie zostają nam podane na złotej tacy, w dodatku zakończenie jest całkowicie otwarte.
          
        To właśnie jedna z największych zalet ,,Solaris" – książka prowokuje do rozmyślań i daje nam sygnał, byśmy zastanowili się nad problemami, które normalnie nawet nie przyszłyby nam do głowy. To powieść kultowa i jedna z najbardziej znanych książek sci-fi na świecie, na jej podstawie powstały dwa filmy, niestety, oba nie oddają tego czegoś, co kryje się w książce, przynajmniej moim (i nie tylko) zdaniem. ,,Solaris" nie jest czytadłem dla niewyżytych nastolatek, które chcą znaleźć sobie jakieś zajęcie na wolne popołudnie. Czasem sam język, którym napisana jest powieść, staje na przeszkodzie (ogromne ilości neologizmów, do tego opisy solarystyki jako nauki), i powoduje, że wiele osób porzuca tę książkę i sięga po coś lżejszego, a szkoda.
      
         ,,Solaris" nie jest pozycją dla każdego, i mimo najlepszych chęci nie mogę polecić jej wszystkim, którzy nie są wtórnymi analfabetami, przy tej książce odpadło naprawdę sporo polonistów i fanów wszelkiej maści fantastyki. Niewiele ludzi odnajduje przyjemność w lekturze dzieł Lema, a zwłaszcza w ,,Solaris", jednak naprawdę warto sięgnąć po tę pozycję, może akurat Wam się spodoba? 



Tytuł: ,,Solaris"

Autor: Stanisław Lem
Wydawnictwa: Who count...



Oczywiście, nie może zabraknąć kolejnego openingu, to już szósty, przez co post wydłuży się jeszcze bardziej. 



Trigun opening 1

      Uwielbiam ten opening, spodobał mi się od pierwszego wejrzenia (wiem, napisałam to niegramtycznie), oczywiście, zaraz nasuwają się skojarzenia z Hellsingiem, o dziwo, nie bez powodu, bowiem Kouta Hirano rysując swoją opowieść o wampirach, wzorował się właśnie na Trigunie. Serdecznie polecam tę serię, na początku jest dość groteskowa, ale naprawdę warto! Oczywiście, mam jeszcze jeden powód do radości - to anime jest moim rówieśnikiem, ach, piękny rocznik powodzi i katastrof.

* Pamiętaj, Tofik, ty nie jesteś dziwny, ty jesteś oryginalny.

31 komentarzy:

  1. Po książkę raczej nie sięgnę, bo to science fiction. A ja wolę fantasy. Czyli świat z magią itp. :)
    Triguna obejrzałam z 2 może 3 odcinki i się poddałam w oglądaniu XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ee, nie można oceniać książki tylko po gatunku :)

      Usuń
    2. Szkoda, dopiero później się rozkręca.

      Usuń
    3. Nie lubię naukowych gadek. Serio. Wolę sięgnąć po książkę naukową XD.

      To spróbuję jeszcze raz obejrzeć :)

      Usuń
    4. U Lema masz jedną wielką książkę nauko3ą, on mimo wszystko znał się na tym i nie bredził od rzeczy.
      Spróbuj, około 12 EP pojawia się wspaniała postać ;3

      Usuń
    5. Do 12 ep muszę wytrzymać? No nie wiem czy podołam XD

      Usuń
    6. Wierzę w Ciebie! Mnie się Trigun spodobał od razu, ale początek jest dość mylący. Najpierw groteskowa komedia, potem zaczyna wkraczać dramat, który na końcu przeistacza się w tragedię.

      Usuń
    7. Ciekawie się zapowiada XD. Spróbuję to obejrzeć :)

      Usuń
    8. Muszę szerzyć trigunizm!

      Usuń
  2. Znów nie znam openingu >.< Co do "Solaris", nie przepadam za SF ale miałam zamiar ja przeczytać. Niestety, nie mam zbyt dużo czasu :c Bajki robotów nie zniechęciły mnie do Lema ale nie podobały mi się :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następne na pewno będziesz znać :)
      Może spróbuj w ferie, naprawdę warto ^^

      Usuń
  3. Ja chciałam poinformować panią Myszę, że chyba na razie musze zrezygnować z Ludożercy :C Mam schizy i stany lękowe ciągle się boję i nie chce się jeszcze bardziej nakręcać :c Przepraszam..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panią Myszę, jak to ładnie i dostojnie brzmi :)
      Oczywiście, jeśli nie chcesz pisać, nie musisz. Stany lękowe? Jak to dobrze znam, ale u mnie to raczej hipochondria...
      Zdrowia i szczęścia :)

      Usuń
    2. Wczoraj szukałam czegoś ciekawego na Ludożerce.. skończyło się tym że ryczałam w poduszkę przez dobre pół godziny potem mnie uspokojono.
      Kiedyś może wrócę spokojnie. Niech tylko mi minie to wszystko :)
      Dzięki Pani Myszo :3

      Mojej babci koleżanka ma pseudonim Myszka xD I Zawsze się mówi, że pani Myszka była i to śmieszne :3
      Mysza dostojniej ^^

      Usuń
    3. Teraz przeczytałam recenzje, jak znajdę to wypożyczę. Jak wypożyczę to spróbuję przeczytać. Zaciekawiła mnie recenzja :3
      Jak znajdę i przeczytam (pewnie będzie ciężko) to opisze wrażenia :3

      Usuń
    4. Sprawa poważna... Weź neospazminę i idź spać ;) Mam nadzieję, że nastaną dla Ciebie radośniejsze dni.
      Brzmię dostojniej, zrobiłaś mi tym dzień ^^

      Usuń
  4. OHOHO, bardzo podoba mi się twoja recenzja, nie wygląda, jakby pisała ją piętnastolatka (prawie szesnastolatka; kiedy masz urodziny? ;>), tylko osoba o wiele starsza. Ale tak jak nie ocenia się książki po okładce, tak nie ocenia się człowieka po wieku. Po książkę nie sięgnę z oczywistej przyczyny - nie jestem osobą, która jest w stanie czerpać przyjemność z czytania książki o trudnym do rozszyfrowania języku (pomijając "Romea i Julię").

    Eoeoeo, nie mogłabym wyjść z domu przez drzwi na taras, bo:
    a) musiałabym włączyć alarm, co skutkuje piszczeniem na całą ulicę, kiedy wiatr zawieje mocniej i drzwi tarasowe się otworzą, przewracając przy okazji choinkę, którą czujnik złapie,
    b) jeśli nie włączyłabym alarmu, musiałabym zostawić otwarte drzwi tarasowe, co skutkuje kradzieżą albo wrzaskiem rodziców, że co ja sobie wyobrażam,
    c) musiałabym skakać przez płot, a nie jestem w tym dobra.
    Dlatego też nie poszłam do szkoły. Jak już byłam gotowa na wyjście z domu, to też się cieszyłam, że pójdę do szkoły. :D Moje ferie są 11 lutego jakoś. :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze lepiej... Że też takie inteligentne persony nie są wyłapywane przez członków stowarzyszeń aktywnie działających na rzecz zwalczania głupoty u ludzi. No dobra, nie ma takich stowarzyszeń. W każdym razie jestem naprawdę zdziwiona, że dwunastolatka napisała taką genialną recenzję, ba, że jeszcze (starsza) ją krytykuje! W takim razie powinnam zakopać się głęboko w ziemi i umrzeć, bo w świetle twojej inteligencji jestem zupełnie niewidoczna, szara i beznadziejna. Bez obrazy, po trosze, a może i bardziej, zazdroszczę ludziom takim jak ty. :<
      Oho, a ja jestem w dziewięćdziesięciu procentach szesnastolatką, bo urodziny mam za 23 dni. Ej, nie pamiętam, żebym ci składała życzenia, czy mam jakąś wyrwę w pamięci, czy może nikomu nie oznajmiałaś o tak ważnym święcie?

      Usuń
    2. E tam, "ocena" to pojęcie względne i nawet nie powinno się go brać pod uwagę, oceniając inteligencję człowieka. Jak ktoś wyciąga najwyższe oceny, to potem się okazuje, że w jego głowie zieje pustką, w przeciwieństwie do kogoś, kto ma gorsze wyniki w nauce, a coś jednak zapamiętał. ^-^ No ale nie od razu Rzym zbudowano, to wychodzi dopiero później. Także tę, każdy jest na swój sposób wyjątkowy, a ty dla mnie jesteś bardzo wyjątkowa (żem sypnęła komplementem; pełen wór dzisiaj). ^-^
      Mam nadzieję, że następnym razem będziesz pamiętać (słit sikstin) i napiszesz na blogu wielkimi literami "MAM DZISIAJ URODZINY, składać mi życzenia, no już!" :D

      Usuń
    3. Wiesz, zawsze miło jest zobaczyć swoich znajomych i porozmawiać z nimi. Właściwie to mnie motywuje, by iść do szkoły, bo czasem mam ochotę zostać w domu i wiem, że mogłabym to zrobić, ale wybieram szkołę właśnie przez nich. ^^ Ja jestem ogromną materialistką. :( Nie wiem, no, dzisiaj zawaliłam WF i w przyszłym tygodniu mam nadzieję, że naprawdę szkodę, by mieć tą 6. Tak się stresuję, że nie potrafię żadnego sprawdzianu dobrze wykonać (no dobra, poprawiałam jeden, chciałam z 4 na 6 i została 4 =-=). U nas nie ma jakichś wielkich wymagań co do celującego, drobne rzeczy. Z niektórych przedmiotów to tak, ciężko jest, ale większość... :) Moi rodzice nie wywierają na mnie presji, im wystarczyłoby, bym uczyła się na pasek; to ja sama na sobie wywieram presję i robię wszystko, by mieć jak najwyższe stopnie. Często za wiele od siebie wymagam, a potem cierpię, bo czegoś nie udało mi się zrobić. Szkoła dobija.
      Lubię prawić komplementy ludziom, którzy na to zasługują. :P Przepraszam bardzo, a o jakim wieku my mówimy? Kończysz w tym roku 80 lat, że tak narzekasz? O: Przestań, na emeryturze tyle książek przeczytasz, że głowa mała. Problem w tym, że już mentalność nie ta, co za młodu... :< Mi to by nie przeszkadzało, gdyby było cię tu więcej. Powiedziałabym, że nawet by mi odpowiadało. :P

      Usuń
  5. Ciekawa recenzja, chyba chwycę za to ;3

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie się Lem też nie podobał, ale chyba dam mu jeszcze szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam to w podstawówce, w ogóle się w Lemie zaczytywalam namiętnie i uważam, że świetnie pisał ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lema znam jedynie ze słyszenia. Sf mnie nie interesuje, to nie dla mnie. Chociaż nie raz ktoś mi polecał książki Lema. :P
    Ale jeżeli chodzi o ogół recki jest spoko ;)
    Bardzo podobają mi się obrazki, które wyszukujesz na zerochanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie na darmo jestem Miszę Zerochana :)

      Usuń
  9. Moja przyjaciółka to czytała i strasznie zachwalała, ale ja jak większość tutaj nie lubię sf, więc chyba sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiedziałam, jakoś nikt tego nie lubi -_-

      Usuń
  10. Książki tego typu nigdy jakoś specjalnie mnie nie interesowały. Chyba w podstawówce czytałam ostatni raz Lema, bodajże "Dzienniki gwiazdowe" i nie byłam zachwycona, więc nic dziwnego, że nie pałam chęcią przeczytania "Solaris".

    OdpowiedzUsuń
  11. O tak. ,,Bajki robotów" też nie przypadły mi do gustu,a zwłaszcza ich "wałkowanie" na lekcjach języka polskiego. Nie porwały mnie. Książka ,,Solaris",którą opisujesz wydaje się przeciwieństwem (chodzi tutaj o ciekawość),,Bajek robotów",które mnie nużyły. Co prawda nie przepadam aż za bardzo za literaturą fantastyczną,choć zdarzają się wyjątki np. ,,Wizjokrąg" lub ,,Gildia magów". Co prawda książka,którą opisujesz jest zupełnie inna od tych,które czytałam z tego gatunku. Ale jeśli w wakacje będę tworzyć swoją listę książek,które chce przeczytać z pewnością dopiszę ,,Solaris".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie dla odmiany właśnie ,,Wizjokrąg" i seria Trugi Canvan nużyły :) Z pewnością warto spróbować przeczytać ,,Solaris", jeśli jednak przeczytasz, koniecznie napisz, co o niej sądzisz, jeśli Cię znudzi - też napisz :)

      Usuń
  12. When covering the area, it should be enough to use a regular bandage.
    Cholera is an acute infection of the small intestine, and it
    can be life-threatening. After throughly washing
    the area then placing ice on top of acne will
    support with the swelling and pain.

    my web-site: how to get rid of warts all over my hands

    OdpowiedzUsuń