środa, 12 grudnia 2012

Hejt hejtowi nierówny

Wiecie co, powiem prosto z mostu - denerwuje mnie już ten zbiorowy hejt ,,Zmierzchu" i jego fanek, który zamiast powoli gasnąć, wciąż przybiera na sile. Z całym szacunkiem, ta seria może nie jest wybitna i arcygenialna, ale mimo wszystko to całkiem dobre książki, które nadają się do czytania i w swojej dziedzinie wywołały niemałą rewolucję. O ile obrazki, na których widnieje Lincoln, goniący z siekierą Edzia/Jaspera, czy przedstawiające Lighta Yagamiego z podpisem w rodzaju ,,Zmierzch. Death Note prosi o zwrot jabłka." są jeszcze zabawne, to bezpodstawne mieszanie sagi Twilight z błotem przez osoby, które nawet jej nie czytały/oglądały, wyprowadza mnie z równowagi. Hejt zmierzchomanek jest jeszcze gorszy. W końcu każdy ma prawo do własnych zainteresowań, nikt przecież nie kpi w podobny sposób z fanów romansów czy zjawisk paranormalnych, a właśnie te dwa gatunki łączy w sobie ,,Zmierzch". Znam wiele fanów serii o przygodach świecącego się Edzia i spółki, i żaden z nich nijak nie pasuje do stereotypowego wizerunku zmierzchomana. Można śmiać się z niezdarnej i niedomyślnej Belli, którą nie wiedzieć czemu pokochał Jedyny, Boski Edward, ale nie wolno zapominać, że ,,Zmierzch" przede wszystkim jest romansem, tylko przystosowanym do obecnych czasów, a takie bellopodobne bohaterki są właśnie znakiem rozpoznawczym tego gatunku. Mogło być gorzej, Ci, którzy oglądali Hiiro no Kakera wiedzą, o co chodzi. 

Żródło - http://demotywatory.pl/1898275/Zmierzch


   Nie, mnie denerwuje coś zupełnie innego, nie sam ,,Zmierzch", tylko zmierzchomania, i to nie w wydaniu czytelniczek, tylko autorów, choć wiem, jak dziwnie może to brzmieć. Jak widzę w księgarni półki uginające się pod ciężarem książek o aniołach, czułych wampirach, groźnych demonach, współczujących wilkołakach, nieśmiałych telepatach, ba, nawet o niebezpiecznych wróżkach, to mam ochotę usiąść na brudnej podłodze, wznieść głowę do ku sufitowi i krzyczeć, tak głośno, by usłyszeli mnie nawet w ojczyźnie Son Goku. Nie zrozumcie mnie źle, uwielbiam wampiry i wszystko to, co nadnaturalne, ale w tych ,,dziełach" nie znajduję tego, czego szukam. Sęk w tym, że właściwie wszystkie te książki są dokładnie takie same, jak to kiedyś ktoś powiedział, to różne wersje karoserii z tym samym silnikiem. Tylko nieliczne w jakiś sposób się wybijają i ich czytanie dostarcza prawdziwej przyjemności. Już naprawdę nie wiem, czy te książki są pisane w celach czystko komercyjnych, a fabułę ustala się, przeglądając badania rynku, czy ich autorzy rzeczywiście wierzą, że tworzą coś oryginalnego (zamienimy imiona, to się nikt nie domyśli, prawda?). Jeśli ktoś niezwykle nie lubi pani, w której głowie narodziły się wampiry wegetarianie, to polecam mu ,,Intruza" tej samej autorki - z pewnością po przeczytaniu zmieni o niej zdanie, bo aż ciężko sobie wyobrazić, że wszystkie te tomy wyszły spod pióra Stephenie Meyer. Zastanówcie się czasem, zanim shejcicie coś tylko dlatego, że inni też to hejcą.


Tymczasem zamieszczam drugi opening z mojej listy ulubionych, mam nadzieję, że tę serię już znacie :) Ciężko jest mi napisać, dlaczego właśnie ten op tak bardzo mi się podoba, ale wystarczy, że obejrzycie, a w mig szybko zrozumiecie, pianino, piękna grafika, delikatne kolory i tak zgrabnie dobrany tekst. Jest jeszcze inna wersja tego openingu, wykonywana przez Girls Dead Monster, ale tę wolę bardziej.

Pozdrawiam Was, moje małe ofiary Kyubeya! Wychodzi na to, że Ludożerca jednak powstanie, chętnych, którzy zgłosili się wcześniej, proszę o podanie emaili w komentarzach.

45 komentarzy:

  1. Ja mam wszystkie części Zmierzchu i byłam w kinie na wszystkich ekranizacjach. I zawsze słucham opinii innych, którzy mieli z tym styczność. Nawet tych negatywnych. I też nie rozumiem osób, które hejtują tą serię jak jej nie czytali.
    Ja z ociąganiem kończę Hiiro na Kakera, ale bardzo Cię rozumiem.
    Nie wiem czy wiesz, ale w kwietniu wychodzi ekranizacja Intruza :) I jednak doczekałam się szybko openingu, którego znam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie gadaj! Niemożliwe, muszę to obejrzeć, za wszelką cenę! Uwielbiam tę książkę.
      To było trochę celowo, potem może byc jeszcze kilka nieznanych utworów. Przyznam, że HnK widziałam tylko pierwsze odcinki, potem nie wytrzymalam. Romanse romansami, haremy haremami, ale bez przesady, przy tej dziewczynie Bella to geniusz (a ja ja lubię, byle by nie w wykonaniu K. Stewart), a Yuki Cross jestw hmmm, kwintesencją nieirytowalnosci.

      Usuń
  2. O! Dokładnie! Zgadzam się z tobą w zupełności. Wszystkie te książki są do siebie bardzo podobne, ale nie oszukujmy się - autorom zależy na zysku. Skoro Zmierzch odniósł sukces, to dlaczego ich książka ma tego nie dokonać, prawda? Nie potrafię teraz znaleźć książki, która by mnie odmieniła, poruszyła do głębi. Wszystko jest takie... Płytkie, oklepane. Nie potrafię tego określić. Swego czasu Zmierzch bardzo lubiłam, posiadam serię w domu i muszę powiedzieć, że nie uważam to za powód do wstydu, podobnie jak tego, że posiadam wszystkie części HP nie uważam za powód do dumy. Wszystkie te książki na pewnym etapie mojego życia dały mi wiele radości, miłych chwil.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewiele jest książek, które potrafią naprawdę poruszyć... A już na pewno nie zalicza się do nich Zmierzch i jemu podobne! Największą ironią jest to, że jedną z książek, które mnie poruszyły jest ,,Intruz" tej samej autorki. Miały powstać kolejne części, ale wtedy pojawił się ,,Zmierzch" i wszystko inne zeszło na drugi plan. Tych kolejnych tomów raczej się nie doczekam, bo S.Meyer jest bardzo zajęta zbijaniem kasy i tworzeniem kolejnych uroczych dodatków do serii o Edziu.
      Każdy kiedyś widział/czytał Zmierzch i HP, tylko wstydzi się przyznać :)

      Usuń
  3. Zacznę może od maila: ann116@amorki.pl (inne domeny były zajęte)
    A teraz do rzeczy. Przyznam, że nie czytałam ani jednej części zmierzchu. Oglądałam za to pierwszą część filmu. I o ile o książce nic powiedzieć nie mogę, tak film mi się zwyczajnie nie podobał. Niezbyt orginalny czy ciekawy. Ale odpuszczam sobie jednak hejt. I tyle. Nie mam nic do fanów tej serii. Są gusta i guściki.
    Jeśli chodzi o te książki "o aniolach, czułych wampirach" itp- coż, może to bardzo zle zabrzmieć ale jak dla mnie to podrzedna literatura. Takie moje zdanie, nie będę jednak bardziej czegoś krytykować po jedynie pobieznym zapoznaniu się. Mam też kolezanki które takie książki właśnie czytają. Ale jakoś nie przeszkadza mi to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie polecam jednak książkę - możesz się zdziwić :) Najlepsze czeka na końcu - czwarty tom.

      Usuń
  4. spookoojniee ;D noo ja jakoś powiem ci nie odczuwam tego tak bardzo, chociaz może troche, boo fakt = denerwują mnie różnego rodzaju kopiee o aniołach demonach itd. które powstały pod wpływem zmierzchu i jego nagłej fali zainteresowań... i to zaczyna mnie nudzić i z pewnością takich książek nie przeczytam, alee tak w sumie poza tym mało zwracam uwage na tych wszystkich hejtów , bo i tak nicc sie nie da z tym zrobić : )

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie kocham "Zmierzchu", ale "Intruza" wielbię. Aż się dziwię, że tylko raz go czytałam, a "Zmierzch" dwukrotnie, ale czasem bywa i tak. Mnie również wkurza wieloletni wysyp zmierzchopodobnych książek, tak cieniutkich jak moje brwi, nad którymi można po prostu zapłakać, ale nie ma co się dziwić - one się naprawdę nieźle sprzedają. Cóż, moda ulega zmianie. Martwi mnie jedynie, co wyrośnie z dzieci, które czerpią inspiracje z przeczytanych/obejrzanych "dzieł". Może nie ma się czym zamartwiać...

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz rację z tymi książkami o zakochanych "potworach", jest strasznie dużo takich samych książek i w ostatnich czasach ciężko jest znaleźć coś naprawdę oryginalnego. Sama czytam głównie romanse ale bez przesady. Nie pamiętam już tytułu książki, ale jej "romantyzm" był wręcz komiczny. Połowa treści była identyczna jak w Zmierzchu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Załamuję się przy takich książkach. Przeczytaj ,,Lena w chmurach", to jest jeszcze coś innego, nowy poziom beznadziei został osiągnięty. Z całym szacunkiem, ale ta książka jest tak beznadziejna, że Zmierzchowi nie mogłaby nawet butów polizać.

      Usuń
  7. Ja jestem liberałem, że tak powiem. Przeczytałam jeden tom, odłożyłam na półkę i finito. Absolutnie nie przypadł mi do gustu, ale to nie znaczy, że mam ochotę spalić na stosie autorkę razem z fanami. Zasada: "Żyj i daj żyć innym" się nisko kłania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest wlasnie prawidłowe zachowanie :)

      Usuń
  8. Przeczytałam wszystkie części zmierzchu (o kurde to było z pięć lat temu >.< czuję się stara) zanim była jeszcze na to "moda", że tak powiem. Pierwszy tom dało się przeczytać (byłam młoda) potem było coraz gorzej. Każdy lubi to co lubi. Podczas którejś wielkanocy kłóciłam się z wujkiem, że pani Mayer nie potrafi pisać XD z filmów widziałam chyba tylko pierwszą część. Film kiepski, ale muzyka nawet fajna :D
    Opening uwielbiam, serie uwielbiam. Tenshi <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasami kłócę się z kuzynką, jest już na trzecim roku studiów, ale jest największą zmierchomanką, jaką znam.

      Usuń
  9. Boom na wampiry jest tak okropny, że jak wczoraj oglądałam odcinek Supernaturals i było o wampirach, to nie wytrzymałam do końca. Idziesz do sklepu, a tam wampiry, patrzysz pod łóżko, a tam wampiry, otwierasz lodówkę a tam wampiry.. Boże, ile można?

    A co do Zmierzchu... ot, romansidło i tyle ;) Nie hejtuję, ale nie chwalę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy, jakie wampiry ;) Niedawno mój mały ,,braciszek" stwierdził, że połowa jego klasy to wampiry. Otwieram ,,Focusa", a tam wampiry...

      Usuń
  10. Oczywiście nie oglądałam XD.
    Ze Zmierzchem zapoznałam się jak obejrzałam pierwszy film. Oczarował mnie, chyba wtedy potrzebowałam miłości czy coś w tym stylu. Jak się dowiedziałam, że to na podstawie książki, od razu zamówiłam wszystkie dostępne (3 części) w promocyjne cenie. Wciągnęła mnie ta saga. Pokochałam ten styl i bardzo mi się spodobało. Gładko się to czytało i w ogóle. Potem zobaczyłam jak inne dziewczyny szaleją. Jak uważają aktora (tego który gra Edwarda) za prawdziwego wampira. Stwierdziłam idiotki. Niestety to się nasiliło. Wyszła drugą część, nie miał kto ze mną iść, dlatego obejrzałam w internecie. I żałuję, że to zrobiłam, bo się zawiodłam. Ta gra aktorów była sztuczna, kiepska i ogólnie beznadziejna. Nie dało się tego oglądać. Pomieszali ważne fakty. Miałam ochotę rzucić komputerem. Ale co komputer temu winny? Tak więc obraziłam się na reżysera i doszłam do wniosku, że ja takiego chłamu oglądać nie będę. A fanki Zmierzchu? Przerażają mnie swoją głupotą. Zaś przeciwnicy wkurzają mnie swoją nie wiedzą. Przecież mówię im, przeczytajcie książkę. A oni, że nie bo to śmieć. Przecież książka ma niewiele wspólnego z filmem :/
    Z serii wampiryzmu polecam "Wampir Lestat" Konkretnie te, choć jest wiele z tej serii. Ale książkę, bo film nie ma nic wspólnego z książką. No i to jest wampir godny uwagi. A nie ten żałosny Edward XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam sie w zupełngości! Film jest straszny, ale nie w taki sposób, w jaki powinien być. Wszystko przeżyje, tylko nie K.Stewart z wiecznie takim samym wyrazem twarzy i zapaleniem migdalkow - cały czas na rozchylone usta. Szkoda, że teraz ludzie hejca całość.

      Usuń
    2. On z tym wyrazem twarzy mnie zniechęcił do oglądania dalszych części. Ja nie wiem czemu dziewczyny uważają go za "ciacho". Jak dla mnie jest brzydki :)

      Usuń
    3. Bella była gorsza. Film bezpowrotnie zniszczył moja wizję tych bohaterów. Na szczęście Zmierzch w wersji koreańskiej je naprawił :)

      Usuń
    4. Nie oglądałam wersji koreańskiej. @.@
      Mi nie zniszczył. Zapomniałam o tym w jaki sposób grali, pamiętam tylko, że fatalnie. Ponownie sięgnęłam po Zmierzch i odbudowałam sobie pierwsze wrażenie :D

      Usuń
    5. Bo to był komiks, tak zwana ,,powiść ilustrowana", którą narysowała Koreanka. Nawet zrecenzowali w ,,Otaku", jako komiks azjatycki czy coś w tym guście. Przeczytaj, choćby dla normalnego wyglądu postaci.

      Usuń
    6. A jest do tego link? Bo nie będę kupować XD

      Usuń
    7. Tak dobrze to nie ma :) Gdybyś mieszkała blisko, to bym Ci pożyczyła, a tak...

      Usuń
  11. Mam rpzumieć,że chodzi o maila,na którego mam konto na bloggerze?xD Ave nic ostatnio nie ogarnia,gomen ._.
    Świecący Edzio xD
    Mam dokładnie to samo z lawiną okołowampirotematycznych(słowotrówstwo!:3)powieści wszelakich.Kurwen,wampir ma być groźny,ma zabijać z zimną krwią i pożywiać się ludźmi,o!
    "Intruza" zaczęłam kiedyś czytać i do tej pory nei mogę się nadziwić,że napisała go ta sama osoba,co wyżej wymieniony "Zmierzch".
    I taka mała ciekawostka,sama kiedyś przeczytałam wszystkie części "Zmierzchu" i niesamowicie się tym jarałam.Ech,błędy młodości,znaczy się błędy podstawówki...Znasz może kogoś,kto chciałby przyjąć(za darmo!)te książki?xD A film?Film?JEZUS PŁACZE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak :) A mnie właśnie brakuje tych, ,,ludzkich" wampirow, ktore nie są chodzącymi ideałami, olśniewajco piękne, czułe i niewyobrażalne potężne. Nie! Prawda? Intruz jest fenomenalny, płakałam czytając zakończenie - wyobraź sobie takie coś przy Zmierzchu! Oczywiście że znam! Ja wezmę! XD

      Usuń
    2. O, jeszcze jedno - prosiłabym, żebyś nie używała wulgaryzmów i mocniejszych wyrażeń na Ludożercy, siła wyższa :P

      Usuń
  12. Moja koleżanka z klasy jest Zmierzchofanem i to po całości,to troche przerażające jak mówię jej,że z poprawy sprawdzianu muszę dostać 5,bo inaczej się załamie,a ona odpowiada,że jak nie dostanie 5 to mama nie kupi jej kartonowego Edzia O.o'' Ale tak ogólnie to wkurza mnie hejtowanie czyichś zainteresowań. Ja na przykład mam obsesje na temat Gerarda Waya i tak normalnie o nim nie gadam,bo nie każdego to interesuje,ale jakby ktoś mnie poprosił to zaczęłabym gadać,gadać,gadać i zachowywać się jak jakaś psychopatka. A poza tym gdyby nie zrobili filmu do według mnie seria byłaby znacznie lepsza,a przez film jakoś się do niej zniechęciłam.

    Angel Beats! Jedno z najlepszych anime jakie oglądałam i ta genialna muzyka...ach cut miót i łorzeszki ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kartonowego Edzia?! Przepraszam, co?!?! Nie, to mi się nie mieści w głowie, ja tego nie rozumiem i wcale nie chcę tego rozumieć. Ja mam obsesję na punkcie wielu różnych rzeczy, na przykład myszoskoczków, o nich to mogę gadać godzinami, oczywiście nikogo to nie interesuje.

      Usuń
  13. To ja nie wiedziałam, że to w ogóle jest tak nasilone O.o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy gdzie i wśród jakich grup społecznych. Znam dziewczyny - jedynkowiczki, ktore nigdy nie tknely żadnej książki, a Zmierzch kochają.

      Usuń
  14. No ja obejrzałam filmy, dupy nie urwało, wcześniej zaczęłam czytać, ale niestety były dla mnie zbyt monotonne i zakończyłam na połowie drugiej części ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tylko kwiczace nastolatki i gimbusy takie jak ja mogą czytać to z przyjemnością ;) Zresztą ja popełnilam podstawowy błąd i przeczytałam Zmierzch dla wampirow jako takich.

      Usuń
  15. Oglądałam, czytałam, Nie ma zbyt wielkiego zachwytu. Najbardziej denerwuje mnie jak wszędzie widzę Edwarda i Belle -.-
    Uwielbiam Twój blog ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, bo oni to taka idealna pra, którą połączyła prawdziwa miłość ns śmierć i...śmierć :P
      Dziękuję bardzo ;3

      Usuń
  16. Obejrzałam - Widziałam lepsze, ale nie hejtuję. Nie ma potrzeby. Są fani i antyfani. To normalne.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ojej, jak dawno tu u ciebie nie byłam :<
    Niestety takim postem nic nie zdziałasz, bo i tak będą leciały hejty i tak. Mnie najbardziej w ludziach denerwuje to, że nie potrafią zachować czegoś dla siebie i nie dają sobie wmówić, że każdemu podoba się coś innego. Ja osobiście książki nie czytałam, ale obejrzałam wszystkie części filmu i pomimo, że jest to według większości nudne, nienormalne i głupie, to mnie jednak wkręciło. Nie rozumiem ludzi, bo kiedyś był wielki szał na te wszystkie wampiry, zmierzch, pamiętniki wampirów i większość osób się tym zachwycało. Wystarczyło, żeby ktoś zaczął szydzić z wampirofanek i nagle wszyscy się od tego odwrócili, uważając to za gówno, a jednocześnie pokazując, że nie mają swojego zdania. Tak samo z Japonią, kiedyś nikt nie miał pojęcia o tym kraju, każdy wyśmiewał ich wygląd i język, teraz wraz z modą coraz więcej osób interesuje sie tym krajem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że to walka z wiatrakami, ale ponarzekać sobie muszę :) Skądś te pomysły na posty trzeba brać. Oj, ja też często tak robię i wmawiam innym, że muszą coś koniecznie zobaczyć, bo na pewno im się spodoba. Mniejsza o to, że do tej pory spodobało się wszystkim, których do tego zmusiłam. Tak, chodzi o obejrzenie Death Note :)
      Z tą Japonią się zgodzę, ale tylko połowicznie. Owszem, panuje taka moda na interesowanie się Japonią, ale ludzie, którzy szydzą z tego kraju i bawią ich tamtejsi ludzie nadal istnieją, i to w dużej ilości. Wiesz, są osoby zainteresowane Japonią mi osoby zainteresowane Japonią. Zwykle przejawia się to oglądaniem anime, jedzeniem sushi i przeżywanie popkultury, ale zdarzają się nieliczni, którzy czytając ,,taką modną książkę o Japonii" nie przewracają strony, gdy jest mowa o genezie marki Toshiba czy strukturze bankowej tego kraju.

      Usuń
    2. Nie ,,mi", tylko ,,i" w 4 linijce odm dołu :)

      Usuń
  18. Nie oglądałam wszystkich filmów, ale pierwsze części przeczytałam zanim rozpoczęła się zmierzchomania, wywołana zresztą adaptacją. Podobało mi się - czytałam dalej. Zmierzch tak jak piszesz wywołał rewolucję. Chyba przeczytałam dwie książki z nowego nurtu fantasy dla nastolatek i... nigdy więcej po nie nie sięgnę. Większość jest okropna, nie sięgają Zmierzchowi do pięt. Nie rozumiem, dlaczego ludzie uwzięli się na sagę pani Meyer, skoro to wprawdzie powiew świeżości i dobre książki, a koło takiego badziewia jak np. Naznaczona (nigdy nie czytałam gorszej powieści, przy niej podręcznik do matmy to arcydzieło) przechodzą obojętnie. Drażniące jest też ciągłe porównywanie do Harry'ego Pottera. Seria o czarodzieju jest świetna, lepsza niż Zmierzch i uwielbiam ją, ale jednocześnie mogę lubić Zmierzch, nikt mi nie będzie narzucał co jest dobre, a co nie. A to właśnie robią, organizują jakąś ogólnoświatową propagandę anty-zmierzchową. Fanki też nie są bez winy prowokując innych dziwnym zachowaniem. Nigdy nie byłam maniakiem, maniakiem nie będą, jestem zwykłą szarą osobą i jestem z tego dumna, nie mam pojęcia co nimi kieruje.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz całkowitą rację! Ja słyszałam, że ,,Zmierzch" jest znany, ale gdy zaczynałam czytać, to nawet w głowie by mi nie postało, jak bardzo. I wtedy mi się podobało, może nie było genialne, ale przyjemnie się czytało. Naznaczona to jedna z najgorszych serii zmierzchopodobnych, najgorsze jest to, że na początku nawet miała potencjał, ale z każdym kolejnym tomem było coraz gorzej, a że tomów jest cała masa... Prawdziwy tasiemiec. Mnie seria zaczęła dobijać, gdy Zoe zaczęła zmieniać się... w ladacznicę, nie da się tego inaczej nazwać. Ten romans z nauczycielem mogli już sobie darować.
      Seria o Harrym Potterze ma przede wszystkim bardziej rozwinięty i szczegółowy świat przedstawiony, w ogóle jest bardziej skomplikowana.
      I prawidłowo :) Również pozdrawiam.

      Usuń
    2. Nie wiem o co chodzi z tym nauczycielem. Nie skończyłam nawet pierwszego tomu :p

      Usuń
  19. Nie lubię romansów, więc w ogóle nie zabieram się za czytanie tych dopóki nie przeczytam wszystkich książek na mojej liście :)
    Jednak są pewne granice kultu obranych dzieł autorów, szkoda, że niektórzy oddają się temu w dość ... e, dziwny sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie lubię romansów... Tak myślałam do tej pory :3

      Usuń