piątek, 21 grudnia 2012

W prezencie z okazji końca świata

W prezencie z okazji końca świata, który jeszcze nie nastał, a byłoby chociaż ciekawie. Już słyszę ten Wasz jęk rozpaczy :3 Ponad miesiąc nie torturowałam Was swoimi miernymi ,,wierszami”, więc koniecznie muszę nadrobić stracony czas, prawda, że jestem sadystką? Przynajmniej notka jest krótka i nie musicie nadwerężać sobie oczu, minimalizm górą. Mam takie pytanie - znacie może jakieś rdzennie polskie potrawy, które obcokrajowcom mogą się wydać dziwne? Tylko proszę nie wspominać o bigosie, mam go już po dziurki w uszach.

nie znajdzie końca sfery rogatej
z oczami jednakowej wielkości
coś zawsze będzie duńskim pytaniem
nie ma wątpliwości
nawet gdy nic bez koloru
wspomnienie jednak czegoś
poza granicą rozumowości
nie może, nie będzie, nie dla nas
jeśli nie ma czegoś
nie może być nic

wtorek, 18 grudnia 2012

Zasłyszane w szkole

Niniejszym informuję, że Ludożerca właśnie ruszył. Pierwsze notki pojawią się już niedługo. Serdecznie zapraszam!

Zasłyszane w szkole, a raczej w różnych szkołach, na przestrzeni dziejów, kilka opowiedzieli mi koledzy. Niektóre szkolne pozłacane myśli nadają się tylko do tego, by ładnie je oprawić i powiesić na ścianie, w ramach szerzenia radosnego stylu życia. A więc (nie zaczyna się zdania od ,,a więc") i ja muszę propagować radość i śmiech w naszym szarym świecie. Muszę Was jakoś pocieszyć, w końcu już za trzy dni koniec świata, ile anime zostało do obejrzenia, ile mang do przeczytania  ile owoców i niezdrowego jedzenia do spożycia, ile lekcji do przespania, ile sprawdzianów do napisania, ile wezwań do odpytywania, ile wywiadówek, ile kartkówek z niemieckiego (wszyscy, którzy nie kliknęli w ten link, niech żałują), ile egzaminów kwietniowych... Wiecie co? Dobrze, że ten durny świat już się kończy! Jeśli razem z końcem naszej planety ma nastać koniec szkolnictwa, to bardzo dobrze, wręcz wspaniale! Precz z polskim systemem edukacji!

P: Myślałam, że każdy normalny uczeń ma liniał w piórniku.
U: No to się pani myliła.
P: Nie, to uczniowie są nienormalni.

P: Zegar na wierzy…
U: Stanął.
P: Jak komuś stanął, to może wyjść.

U: Sposobem na sprawdzenie kulistości Ziemi jest opłynięcie wokół Stalina…

P: Czemu wgapiasz się w tablicę?!
U: Patrzę przez okno.

P: Niesamowite! Cały czas o tym myślą, cały czas o tym mówią, a kartkówki z rozmnażania nie zdało pół klasy!

Lekcja eliksirów z Shizuo i Izayą znaleziona na zerochanie. Nie pytajcie, dlaczego znajduję takie obrazki. Przecież nie znoszę paringu SizuoxIzaya.
 

niedziela, 16 grudnia 2012

Wąslozony

Z nastaniem zmroku swoje leże opuszczają wąslozony czterozębne. Swym wyglądem i działaniem przypominają wampiry z Ameryki Południowej, ale te dwa gatunki nie są ze sobą spokrewnione, ot konwergencja. Wąslozony nie żywią się krwią, ale sokami życiowymi roślin. Zamiast polować na ciepłokrwiste zwierzęta, siadają na drzewie, owijają się swoim długim ogonem wokół pnia lub gałęzi, jeśli to młode drzewko jest, a następnie dwoma zębami zdzierają płat kory, a pozostałymi dwoma dobierają się do pokarmu.

To zdecydowanie najbardziej zaawansowany graficznie rysunek, jaki pojawił się do tej pory. 

środa, 12 grudnia 2012

Hejt hejtowi nierówny

Wiecie co, powiem prosto z mostu - denerwuje mnie już ten zbiorowy hejt ,,Zmierzchu" i jego fanek, który zamiast powoli gasnąć, wciąż przybiera na sile. Z całym szacunkiem, ta seria może nie jest wybitna i arcygenialna, ale mimo wszystko to całkiem dobre książki, które nadają się do czytania i w swojej dziedzinie wywołały niemałą rewolucję. O ile obrazki, na których widnieje Lincoln, goniący z siekierą Edzia/Jaspera, czy przedstawiające Lighta Yagamiego z podpisem w rodzaju ,,Zmierzch. Death Note prosi o zwrot jabłka." są jeszcze zabawne, to bezpodstawne mieszanie sagi Twilight z błotem przez osoby, które nawet jej nie czytały/oglądały, wyprowadza mnie z równowagi. Hejt zmierzchomanek jest jeszcze gorszy. W końcu każdy ma prawo do własnych zainteresowań, nikt przecież nie kpi w podobny sposób z fanów romansów czy zjawisk paranormalnych, a właśnie te dwa gatunki łączy w sobie ,,Zmierzch". Znam wiele fanów serii o przygodach świecącego się Edzia i spółki, i żaden z nich nijak nie pasuje do stereotypowego wizerunku zmierzchomana. Można śmiać się z niezdarnej i niedomyślnej Belli, którą nie wiedzieć czemu pokochał Jedyny, Boski Edward, ale nie wolno zapominać, że ,,Zmierzch" przede wszystkim jest romansem, tylko przystosowanym do obecnych czasów, a takie bellopodobne bohaterki są właśnie znakiem rozpoznawczym tego gatunku. Mogło być gorzej, Ci, którzy oglądali Hiiro no Kakera wiedzą, o co chodzi. 

Żródło - http://demotywatory.pl/1898275/Zmierzch

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Mysz Kontraatakuje

Długo mnie tu nie było, a już myślałam, że ominęła mnie klątwa niesystematyczności, to jedna z najdłuższych przerw w mojej krótkiej karierze blogowej. Cztery posty w miesiącu, brawa dla mnie.Wpadłam w piekło egzaminów, konkursów i sprawdzianów.Wiecie, jak wyglądało to pisanie? Proszę, oto relacja.
QB też się cieszy, że Was widzi, moje słodkie mahoł shojoł.

Było gorąco, gorąco! Szyby roztapiały się i szkło wolno spływało po parapetach, w całej klasie pachniało spalenizną. Na kartce tańczyły funkcje, a może to były układy równań? Wirowały w takim tempie, że nie sposób ich rozpoznać. Kolega w ławce przede mną był pochłonięty niezwykle zajmującą konwersacją ze ścianą. Była ona dogłębnie poruszona rozterkami natury moralnej mojego drogiego sąsiada, ta spowiedź wywarła na niej tak wielkie wrażenie, że aż zaczęła drżeć.
- Trzęsienie ziemi! – krzyknął ktoś i wszyscy zaczęli chować się pod ławki. To przecież tylko ta ściana, co za ludzie… Z rozpędu też wpadłam pod ławkę i właśnie leżałam na podłodze, przyciskając się do ohydnej i lepkiej podłogi, gdy dostrzegłam nieżywą muchę pod kaloryferem.
- Będziesz kwiczeć jak wieprzek! – zabzyczała mi cienkim głosikiem prosto do ucha.

Oczywiście to wszystko tylko moje majaki i omamy, pisanie przebiegało we wzorowym porządku, aż dziw, że młodzież w wieku gimnazjalnym było na to stać, jeszcze raz brawa dla mnie. Mogę Was pocieszyć, że mam zaplanowane posty aż do lutego (chóralny jęk rozpaczy czytelników, znowu trzeba będzie wchodzić, komentować i udawać, że to mi się podoba). Znowu będę epatować swoją osobowością w tym dzienniku pokładowym (tak, jestem dużym dzieckiem i oglądam pingwiny) i przy każdym poście będę zamieszczać jeden z moich ulubionych openingów i endingów, takie TOP 13, przy czym kolejność zamieszczania nie ma tu żadnego znaczenia. Na pierwszy ogień pójdą openingi.


Aquarion Evol opening 1 ,,Kimi no Shinwa ~ Aquarion Dai Ni Shou"

Udało mi się znaleźć tylko w takiej jakości, ale co tam. Seria właściwie przeciętna, ale można ją oglądać dla samej oprawy audiowizualnej (i jednej postaci, ale oczywiście, arcyinteligentni twórcy musieli zabić ją w połowie serii, paradoks Matta Jeevasa znowu działa), opening podoba mi się jak mało który, cały czas chodzę i śpiewam sobie pod nosem. Obejrzyjcie do końca, a zrozumiecie, ach ten refren... Zapomniałabym obrazek z QB z zerochan.net