sobota, 3 listopada 2012

Świetne maszyny z nieokreślonym do końca celem z wbudowaną funkcją samozagłady.

Niedawno cały świat miał okazję obserwować, jak Felix B. skacze ze stratosfery. Oczywiście, to wydarzenie na dobre zadomowiło się już w Krainie Zapomnienia, ale gdy jeszcze było na czasie, wiele osób zadawało sobie pytanie ,,Dlaczego on to robi?”. Takie samo pytanie mamy ochotę zadać himalaistom czy osobom objeżdżającym kraj na rowerze, ba, układaczom domina składającego się z dziesięciu milionów kostek. Dlaczego?




Wydaje mi się, że jedna z odpowiedzi jest zaskakująco prosta, ale jednocześnie zbyt abstrakcyjna, by traktować ją poważnie. Bo mogą. To taka wewnętrzna ludzka wada w budowie – cały czas chcemy coś sobie i wszystkim innym udowodnić, zlikwidować wszystkie granice i trwale wymazać ze słownika słowo ,,niemożliwe”. Nie widać tego, ale nie spoczniemy, póki tak się nie stanie i naprawdę nic już nie będzie dla nas niemożliwe, choć zapewne wtedy, gdy to osiągniemy, to nie będziemy już my. Gna nas wewnętrzny prąd, z którego istnienia nawet nie do końca zdajemy sobie sprawę, ale cały czas idziemy ku temu, ulegając zniszczeniu i poświęcając się, stale w wirze zmian, ku lepszemu. W literaturze (,,Achaja”, a co!) ludzie określani byli jako ,,wiecznie nieszczęśliwi zdobywcy”. Ile w tym jest prawdy! Postęp, odkrycia, idziemy do przodu! Ale stajemy się niewolnikami samych siebie, swojej cywilizacji, tego wszystkiego, co zdobyliśmy, swojej potrzeby kontaktu z innymi, swojego istnienia Wiktoriańscy wynalazcy ucieszyliby się, odkrywając takie fikuśne perpetuum mobile. Im dalej idziemy, tym maszyna bardziej się nakręca i  nie ma już odwrotu. Zresztą, po co nam on? Nic nas nie zatrzyma. Najlepszy, a zarazem najgorszy pomysł, na jaki mógł wpaść jakiś Stwórca, a już na pewno pomysł najbardziej niszczycielski. Jesteśmy popsuci i niszczymy się jeszcze bardziej, przede wszystkim siebie, nie oszczędzając nikogo, co tam reszta świata. Oczywiście, pewnie znacie moją fobię, ale chyba jednak nie, bo któż chwaliłby się swoimi lękami? Panicznie boję się kosmitów, to chyba przez te wszystkie powieści sci-fi, które ciągle czytam, w których jesteśmy tacy słabi i bezbronni, niedostatecznie rozwinięci technologicznie. To prawda, ale gdy czasem się zastanowię, dochodzę do wniosku, że to małe kolorowe ludziki powinny zacząć się bać nas. Może jeszcze nie teraz, ale… Wirus HIV też jest nierozwinięty technologicznie, a drżą przed nim miliony. Co będzie za tysiąc lat? Będziemy jeszcze istnieć, czy już nie? Może zniszczy nas jakiś zapowiadany od dawna kataklizm (pozdro dla fanów Przepowiedni Końca 2012), może wybijemy się sami, Zegar Zagłady wybije północ? Może to my będziemy podbijać i mnożyć się. Świetne maszyny z nieokreślonym do końca celem z wbudowaną funkcją samozagłady. Na pewno nigdy nie przestaniemy robić tego czegoś, co akurat jest nam ,,potrzebne”, czego robienie nakazuje nam wewnętrzny pęd. Tak naprawdę od samego początku, w tych wszystkich postach ,,z rozważaniami” piszę o tym samym, może tylko z drobnymi różnicami.

A Wy, co myślicie? 


30 komentarzy:

  1. Myślę, że gdyby nie to pragnienie robienia czegoś więcej, to dalej żylibyśmy w epoce kamienia łupanego.. zawsze musi się znaleźć jakiś szaleniec, który coś odkryje, zrobi ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat wtedy było całkiem przyjemnie :3

      Usuń
  2. ale sie rozpisalas... : )
    moim zdaniem Ziemia przestanie isniec za jakies 2000 lat. a do tego czasu bedziemy sie mnozyc i prowadzic wojny. to wg mnie najbardziej realistyczne rozwiazanie.

    nie napisalam, ze wole HP : D po prostu Death Note'a jeszcze nie zaczelam ogladac.

    pozdrawiam! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś pisałam więcej ^^
      To koniecznie musisz zacząć! Jak się wciągniesz, to nie uda Ci się oderwać, na pewno nie pożałujesz :)

      Usuń
    2. mam taką nadzieję : )

      Usuń
  3. jak to było...? 'Wszyscy wiedzą, że się nie da, a przyjdzie taki jeden co nie wie, że się nie da i to zrobi' czy jakoś tak.
    Stwierdzenie świetne, doskonale przemyślane, całkowicie się zgadzam.
    Taka prawda, że żadna asteroida w nas nie pacie i w tym roku końca świata nie będzie, sami się wybijemy i tyle.
    Więc jak już mówiłam świetnie napisane i zgadzam się w 100%! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, dokładnie tak było, ale tutaj chodziło mi akurat o coś innego :)
      Dziękuję i cieszę się, że są osoby, które myślą podobnie ^^ Choć to, że sami się wybijemy to o tak dość optymistyczny scenariusz, coś czuję, że tak naprawdę będziemy już wszędzie i zwyczajnie ustąpimy miejsca przyszłości.

      Usuń
  4. Myślę że kosmici uważają nas za niedorozwojów i lepiej nie wchodzić na naszą planetę bo jeszcze im zrobimy krzywdę z własnej głupoty XD

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też zastanawiałam się,dlaczego on to zrobił? Może dla dobra naukowego? Ale przecież,nie wiem jak wy,ale ja nie stawiałabym swojego życia dla dobra naukowego. Ja uważam,że świat będzie istniał,ale będzie coraz więcej konfliktów i ludzie nawzajem się pomordują...Smutne,ale taka jest moja "przepowiednia" dla naszego świata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem, czy to smutna wersja...

      Usuń
  6. Boisz się kosmitów? :3 Ciekawa fobia xD

    Według mnie za kilka lat na pewno nie będzie tak jak jest teraz. Może świat opanują roboty i nowe wynalazki.Może zwierzęta przejmą władzę.A może już niedługo nadejdzie nasz koniec.Nikt tego nie wie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy doświadcza się tego bezpośrednio, wcale nie jest ciekawie, jest strasznie! XD
      Nawet jak byłam zupełnie mała, bałam się nocą wychodzić z domu, cały czas chowałam się przed niebem, miałam wrażenie, że patrzą na mnie z góry, że widać wszystko i jestem bezbronna. Myślałam, że to normalne. Nawet nie zauważyłam, gdy zaczęłam uwielbiać nocne przebywanie na dworze, ale boję się i tak, nawet bardziej, o wiele bardziej.

      Usuń
  7. Zgadzam się z mh, a od siebie dodam jeszcze, że pokonanie nas samych, tak wewnętrznie, to coś wspaniałego. Tak, jak ludzkość nie powinna stać w miejscu. my też. Przełamując tkwiące w nas bariery, nabywamy nowych doświadczeń. Alpinista czy sławny Felix są dość ekstremalnymi przykładami, ale uważam, że każdy powinien mieć z nich chociaż troszeczkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo, polać jej... soczkiem z poziomek.

      Usuń
  8. Zgadzam się z Tobą w zupełności ;)
    haha psychiczny filmik ;3

    OdpowiedzUsuń
  9. Pomimo tego, że w jakimś tam stopniu wyniszczamy się poprzez chęć zdobywania swoich szczytów, to jednak jestem za bardziej widocznymi plusami - gdybyśmy nie ewoluowali, to już dawno uleglibyśmy zagładzie, a tak, to może nawet mamy jeszcze jakieś szanse w starciu z kosmitami (kosmitami?, żeś wymyśliła ^^) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żem wymyśliła XD Gdy niszczy się humanizm, nagle pojawia się miliom możliwości.

      Usuń
  10. ja podziwiam takich ludzi za ich odwagę, ale jednocześnie uważam ich za szalonych. jednakże nie powiem, coś takiego jest pociągające :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiesz co, a ja uważam że największym błędem Boga (czy tego czegoś kto nas stworzył) jest to, że dał ludziom rozum. Nie mam nic przeciwko ewolucji, rozwijaniu się, ale czy my (ludzie żyjący w cywilizowanym, wiecznie rozwijającym się świecie) jesteśmy szczęśliwsi od Indian z dorzecza Amazonki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee, cytując Lady Gagę, Bóg nie popełnia błędów. Zaczynam się bać, że zostaję agnostykiem XD
      A czy oni są szczęśliwsi od nas? Bez różnicy.

      Usuń
    2. Dogadamy się, ja jestem antyklerykałem (antyklerykałką :P), mimo, że agnostyk trochę się różni od antyklerykała, jednak sądzę, że sporo miałybyśmy do przedyskutowania :P.
      Nie sądzę. Myślę, że każdy z nas żyje swoim rytmem. Z tą różnicą, że nasz świat jest bardziej destrukcyjny.

      Usuń
  12. Kurczę! Jak tak patrzę na twoje posty, to płakać mi się chce z powodu mojego niedorozwoju lirycznego, duchowego, blablabla. W mojej głowie nie kumuluje się ani jedno wybitne przemyślenie na dany temat, jestem... pusta. :(
    Hmm... w mojej szkole jest dość łatwo zdobyć piątkę z odpowiedzi z fizyki, dlatego dla mnie to ocena całkowicie niezadowalająca. :P Niski poziom. Czy ty też masz w przyszłym tygodniu próbne testy? ^_^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje posty są takimi wybitnymi przemyśleniami! Naprawdę. Kiedy potrzebuję poczytać trochę na tematach wkraczających w sferę fantastyczno-naukową, to jest to swoista odskocznia od wszelakich stron internetowych, przesyconych wszelakimi rozterkami sercowymi czy osobistymi, a nawet egzystencjalnymi. Ale napisałam...
      Na pewno nie pójdzie mi lepiej, już widzę siebie, piszącą egzamin z historii. *_* "Ale o co chodzi, jaki Sobieski? WHO'S SOBIESKI?" albo "Artykuły henrykowskie? Pacta conventa? WHAT THE HELL?!", albo "Nie mam pojęcia, co się wydarzyło w 1773 roku. Szczerze mówiąc, mam to w nosie." Blabla i 0% na koncie. :D

      Usuń
  13. Zgadzam się z tymi granicami, że chcemy pokazać, że możemy tą granice przekroczyć, że jesteśmy lepsi, silniejsi. Myślę też, że po prostu robią to, bo chcą tego posmakować, a skoro wiedzą, że mogą to czemu nie. Chcą byc spełnieni, poczuć smak życia, dokonać czegoś, co zwykli ludzie dokonać nie chcą, albo po prostu sie boją.

    OdpowiedzUsuń
  14. ale sensacje z tego zrobili, a dzisiaj już nikt nawet o tym nie pamięta ;p
    nie jestem, a skąd to pytanie? :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Nominowałam Cię do blog award,więcej przeczytasz w nowej notce na moim blogu :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaaj, znowu Tagi ;( Moja fobia odżyła.

      Usuń
  16. Masz rację, odpowiedź jest banalna, przez co trudno nam na nią wpaść.
    Możemy wiele, więc czemu mielibyśmy z czegoś rezygnować?
    Zawsze byliśmy i będziemy niewolnikami samych siebie.
    Niby chcemy żyć, a jednak faktycznie jest w nas funkcja samozagłady, której nawet nie dostrzegamy...

    OdpowiedzUsuń