niedziela, 18 listopada 2012

Stare podanie o jutrze

Post dość długi, ale przez pewien czas nie będę mogła wchodzić na bloggera, więc musi wystarczyć na dłuższy czas :3

     Lodowaty wiatr wył wśród śniegowych zasp, miała wrażenie, że przenikał ją na wylot, jakby gruby kożuch nie stanowił dla niego żadnej przeszkody. Nic nie widziała, ogromne płatki wirowały dosłownie wszędzie. Brnęła w zbitym śniegu, sięgał jej już do kolan, a z każdą chwilą było go coraz więcej. Mróz szczypał w twarz i zgrabiałe palce. Nie wiedziała, czy uda jej się znaleźć schronienie, tak bardzo chciała położyć się w zaspie i po prostu zasnąć… Uderzyła o coś twardego. To była ściana! I najwidoczniej była częścią jakiejś większej budowli, jak to zwykle ze ścianami bywa. Z ogromnym trudem odnalazła drzwi i zapukała w nie zziębniętą ręką, jednak mimo, że włożyła w to całą swoją siłę, dźwięk ledwie przebił się przez zawieruchę. Załomotała jeszcze raz, błagając, by ktoś wreszcie jej otworzył. Coś zachrobotało i drzwi ze skrzypieniem zaczęły się uchylać…


     Przycupnęła na białej ławie, przykrytej czerwonym materiałem. Wydawało by się, że we wnętrzu domów do których trafia się podczas zawieruchy zawsze panuje ciepło, jest ciemno, a na kominku obowiązkowo musi płonąć ogień. To było bardzo złudne przekonanie. Tutaj wszystko było chłodne, utrzymane w jasnych kolorach, od rozglądania się mogły przemarznąć oczy. Widać, że mieszkańcy tych terenów naprawdę lubili swoją długą zimę, tak bardzo, że zapraszali ją do domostw. Przed dziewczyną siedziała gospodyni – wyglądała dość młodo, ale ocalona przed zamarznięciem wiedziała, że jej wybawczyni jest bardzo wiekowa.
- Wie pani, czy długo jeszcze będzie padać? – cicho zapytał gość.
- Możliwe, że nawet do podziś. Czy mogłybyśmy zrezygnować z kresek dialogowych? Strasznie męczy mnie ich używanie. Rzadko z kimś rozmawiam.

Zziębnięta: Jeśli tak pani wygodniej… Co będziemy robić tak długo?
Gospodyni: Rozmawiać. Snuć opowieści. W pewnym sensie spadłaś mi z nieba.
Zziębnięta: Nie rozumiem…
G: Kiedyś ludzie robili zupełnie inne rzeczy. W chwilach takiego bezczynnego oczekiwania zajmowali się opowiadaniem o różnych zamierzchłych wydarzeniach. Tworzyli legendy, wykorzystywali bardzo stare podania. Właściwie, legendy tworzyły się same, a może stare podania wykorzystywały ludzi? Przodkowie mieli o wiele więcej wyobraźni.
Z: Dlaczego to wszystko?
G: W ich świecie sporo było luk i białych plam. Musieli czymś zapełnić tę pustkę.
Z:  Dziwnie pani mówi. O czym będzie historia?
G:  W Lithuanii istnieje pewna stara pieśń o początkach świata. Pewnie jej nie znasz… Tyle rzeczy zostało zapomnianych. Chyba nikt wtedy nie spodziewał się, jak bardzo wszystko może się zmienić, a już na pewni nie przypuszczał, co ulegnie największej zmianie.
Z:  Skąd pani tyle o tym wie? To takie dziwne. Nigdy o czymś podobnym nie słyszałam.
G:  A zatem pozwól, bym była twoją bajarką.
Bajarka: Po stworzeniu świata świetliste słońce wyszło za pana srebrnego światła, księżyc. Gdy po zimnej, bezsennej nocy poślubnej słońce wzeszło na nieboskłon, księżyc zdradził je ze zwiewną jutrzenką. Zazdrosne słońce wyciągnęło ostry nóż, zrobiony z promieni gwiazd o najjaśniejszym świetle, i odkroiło kawałek niewiernego małżonka, potem kolejny, i kolejny…
Z: Jak dużo nieordy słów…
B: Każdą legendę należy opowiadać w specjalny, utrwalony przez wieki sposób. To chyba ma coś wspólnego z szacunkiem dla starego obyczaju.
I od tej chwili słońce odcina księżyc po kawałku, aż nie zostaje nic, ale on za każdym razem się odradza. Trwa to tak i będzie trwać bez końca, co świat trawa pokrywa się rosą, ptaki zaś śpiewają co rano, że te czyste kropelki, to tak naprawdę przejrzyste łzy samotnej jutrzenki.
Z:  Nie znam takich rzeczy, ale uważam, że to było piękne. I bardzo smutne. Czy dawniej lubili się smucić?
B:  Pewne historie muszą zawierać nieszczęście.
Z: Ale to wszystko to przecież nieprawda…
B: Dla ciebie może i tak…
Z: Oni w to wierzyli?
B: Niektórzy nadal wierzą.
Z:  A pani?
B: Chyba tak. Czasem przyjemnie jest przenieść się do takiego starego świata, prawda? I zapewnić życie, a przynajmniej kilka dodatkowych lat trwania legendzie.
Z: Ma pani rację. Dziękuję za… legendę?
B: Dziękuję za uszy. Czasem czuję się samotna. Ech, ostatnio coś boli mnie jedna macka. Chcesz się czegoś napić?
Z: Może poziomkowej coli…


     Do napisania tej krótkiej (wiem, że jak na post jest dość długa, ale mam nadzieję, że choć kilka osób przeczytało ją całą) historyjki zainspirował mnie obrazek (który, rzecz jasna, pochodzi z zerochan.net), umieszczony we wcześniejszej części postu. W tekście wykorzystałam litewski mit, gdzieś słyszałam tą historię i bardzo mocno wryła mi się ona w pamięć. Wiem, że moja opowiastka może dziwnie brzmieć, ale ten dziwny język i gramatyka są zaplanowane, jeśli można tak to nazwać. Mam nadzieję, że chociaż kilka osób przeczytało ten post od początku do końca, wiem, że nie jest najwyższych lotów, ale i tak można przecież poświęcić kilka chwil tej notce i napisać komentarz z tak zwaną ,,krytyką i poradą”. Do zobaczenia! :)

40 komentarzy:

  1. oryginalny (ba, a nawet niespotykany) pomysl... bardzo milo czytalo sie to opowiadanie. gdyby nie macki, byloby idealne : ) bo macki kojarza mi sie z obslizglym stworzeniem z jakiegos pornolowatego anime. kiedys widzialam taki obrazek. obrzydliwosc. ale ta Twoja inspiracja jest nawet ladna : D dziwny byl ten fragment o kreskach dialogowych :)) wrecz zabawny : )) ogolnie: 9/10 : D

    pzdr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie sue nawet nie zdążyło skojarzyć z henta, bo dla mnie są dwa rodzaje macek - te ośmiornicy i potworów. Jeeee, dziękuję.

      Usuń
  2. Piszę rzadziej, bo nie mam zbytnio na to czasu, wolę sobie poczytać książkę, a jak muszę, to się uczyć. Miałam ten konkurs kuratoryjny z polskiego w piątek, był prosty, ale zapomniałam kompletnie "Krzyżaków" i mitologii też nie pamiętam, to wypracowania nie napisałam. :D
    Fakt, dialog napisany w formie spotykanej w wywiadach jest czytelniejszy, ale dziwnie spotykać go w opowiadaniu. Jest w porządku, takie teksty są powszechne wśród osób lubujących się w oglądaniu anime i czytaniu powieści fantastycznych, które, jak mniemam, czytasz. (:

    OdpowiedzUsuń
  3. Dosyć intrygujące :) Właściwie to nie wiem jak to skomentować. Dla mnie to po prostu bajka, a w bajkach lepiej nie szukać logiki, więc to się zgadza :) Nie przyjrzałam się najpierw obrazkowi i ta macka w tekście mnie trochę zbiła z tropu, ale już wszystko połączyłam w jedną całość. Pisz częściej takie opowiastki, to naprawdę ciekawe! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nigdy nie szukaj logiki :) Niby coś wydaje sie poważne lub normalne, a zawsze sie sypie.
      Problem w tym, ze nie mam pomysłów i nie mogę pisać :(

      Usuń
  4. Przeczytałam od samego początku do samego końca i ciężko mi cokolwiek powiedzieć. Wydaje się to niespójne, ale jakąś tam całość ma. nawet nieźle rozwiązałam ten dialog. Musiałam to zdanie przeczytać dwa razy, żeby się przekonać, że faktycznie tak napisałaś XD
    Nieźle ci wyszło. No i czemu pisałaś że nie masz talent? Jakiś tam masz XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowy poziom absurdu, gdy musisz czytać to dwa razy, bo nie możesz uwierzyć, ze coś jest naprawdę tak absurdalne XD
      Pisałam tak, bo man oczy.

      Usuń
    2. Nie wiem, czy chodzi o absurd, czy o mój brak jakichkolwiek zdolności do czegokolwiek, ale dwa razy tak, przeszłaś dalej! XD

      Usuń
    3. Chodziło o zdanie: Pisałam tak, bo man oczy. :)
      Przeszłam dalej. Yupi :D

      Usuń
    4. Weź, ja to piszę na telefonie, do tego notorycznie włącza mi sie niemiecki. Co nam pokarzesz w finale?

      Usuń
    5. Ale ja nie na błąd zwróciłam uwagę, tylko na to, że masz oczy XD.
      Jeszcze nie wiem :)

      Usuń
    6. Te oczy są w dodatku hipnotajzing.

      Usuń
    7. Tego to się nie spodziewałam XD

      Usuń
    8. Bo ze mnie nieprzewidywalna osoba jest.
      W dodatku spamer
      youtube.com/watch?v=Hj3VE07e-gA
      Się dziwię, że mnie w szkole nie traktują poważnie.

      Usuń
    9. Śmiech zabójczy XD. Oglądałam te anime. Boskie :3

      Usuń
    10. Takie techno to ja rozumiem XD
      Ale Shion z Higurashi była lepsza, oglądalas?

      Usuń
    11. Higurashi no Naku Koro ni to horror, bardzo znany, brutalny i schizowy, ale wbrew pozorom ma skomplikowaną fabułę i nawet przesłanie, nie dla idiotów, jak kiedyś media markt XD Początek może mylić, ale potem jest juz tylko... Oj nie mogę o tym pisać, lepiej zacznij oglądać, napisz jakie wrażenia po 8 odcinku, większość osób nic nie ogarnią wtedy :3

      Usuń
  5. Kurde moje opowiadanie przy twoim dziele się chowa xd świetne !

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Twój styl pisania,te opowiadania pisane przez Ciebie mają w sobie coś niezwykłego :)

    Ależ oczywiście,że przeczytam mangę jak będę miała trochę czasu XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam Cię, ze byłaś w stanie to przeczytać :D

      Usuń
  7. A mnie sie ten fragment o kreskach dialogowych wyjątkowo podobał. Czytając go miałam takie wrażenie....może to głupio zabrzmi ale czułam się tak jakby zapraszano mnie do takiej świadomej historii. Takiej która wie że jest jedynie zmysloną opowiastką ale jednocześnie żyje własnym życiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy to interpretacja, czy naprawdę znalazłas sens tej opowiastki, ale dziękuję :)

      Usuń
  8. Na prawdę masz piękny styl pisania...
    Uwielbiam opowiadania odbiegające od normy.
    A kreski dialogowe były genialne :)
    Czyli krótko mówiąc - nic dodać, nic ująć. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jed, dziękuję, ale jeszcze długa droga przede mną :)

      Usuń
  9. Jest gg,oto i numer: 43186422 :D
    Świetne,świetne,chwilami miałam wrażenie,że czytam jakąś książkę napisaną w bardzo oryginalny sposób,a nie opowiadanie c:
    Zg]]Zgadzam się z Ann116 i dziękuję jej za napisanie tego,bo sama pewnie nie byłabym w stanie tego jakoś logicznie ująć xd

    OdpowiedzUsuń
  10. fajny post :>
    zapraszam na konkurs :>

    OdpowiedzUsuń
  11. Podobał mi się ten tekst, ta historia była naprawdę ciekawa i wciągająca. Oryginalnie, i pozytywnie zaskakująco ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaaasne, bujac to my, ale nie nas,

      Usuń
  12. Wow, całkiem nieźle. Uwielbiam czytać takie historię i czekam na więcej ;>.
    Obserwuję ^^

    OdpowiedzUsuń
  13. lubię czytać twojego bloga, bo piszesz w bardzo nietypowy sposób :) podobał mi się ten tekst, odbiega od normy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Szkoły są... różne. Tyle ode mnie na ten temat. W tej szkole pracujemy, ale nie wymagają od nas nie wiadomo czego, tylko na np. na ocenę celującą trzeba wziąć udział w konkursie na szczeblu szkolnym i zająć wyższe miejsce (w tym roku; w zeszłym wystarczyło brać udział w zajęciach pozalekcyjnych). That's it.
    Czasem fajnie jest ucałować mamę przez Internet. :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Miło się czyta;) a teraz zupełnie nie w temacie: uwielbiam wrzucać jedzenie rybkom po dwóch różnych stronach, tak że nie wiedzą, gdzie płynąć ];->

    OdpowiedzUsuń
  16. Pierwszy raz od dawna przeczytałam bajkę na dobranoc :D Dzięki za zafundowanie powrotu do dzieciństwa, przyjemnie było :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeach, ktoś wreszcie raczył zauważć, że to bajka, wygrywasz talony!

      Usuń
  17. łojeju, nowa notke prosze ;) skoro dzis odpowiadalas na komentarze, to juz wracasz do pisania? : D OBY!

    pzdr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PowolI wracam, notka juz niedługo się pojawi, mam plany aż do lutego ;) Nie chce mi sie wierzyć, że komuś chce sie to czytać. Pozdrawiam.

      Usuń