wtorek, 2 października 2012

Zmartwychwstania w anime - gdy osikowy kołek nie pomaga

      Może zawierać (śladowe ilości) spoilery(ów). Prawda, że wybaczycie mi taką długość? Anime (lub manga), jak to anime, rządzi się swoimi prawami, a twórcy nie raz i nie dwa naginają granice prawdopodobieństwa. Kto nigdy nie spotkał się ze ,,wskrzeszeniem” jakiejś postaci? Taki zabieg czasem naprawdę zdrowo irytuje, ale zdarza się, że potrafi wywołać na naszej twarzy uśmiech pt. ,,a jednak!”. Wydaje mi się, że taki powrót z Krainy Wiecznych Łowów powinien mieć jakieś realne uzasadnienie, a tak, niestety, nie zawsze bywa. Oto kilka przykładów różnych powrotów z zaświatów:

No.6

Zobaczcie, ile mnie tam jest! Widzicie, jak ładnie przewracam im kartki, by nie nadwerężali rączek?

       Czasem takie zmartwychwstanie potrafi zepsuć całą serię, a naprawdę mało brakowało… Bywa, że po prostu nie powinno być szczęśliwego zakończenia, a przynajmniej nie bez ofiar. Anime tym się różni od zachodnich animacji, że bohaterowie zwykle umierają naprawdę, nikt nie stroni od krwi i mas trupów. Szkoda tylko, że ostatnio coraz częściej ma być poprawnie i wesoło, więc serie, takie jak ta, zostają zupełnie zniszczone powrotem zza Styksu, którego w ogóle nie powinno być.


Mirai Nikki

      Seria się kończy, fabuła sypie, jak znaleźć szczęśliwe zakończenie tej nocy? Ożywić jakąś lubianą postać i dać jej supermoc, niech uratuje walący się świat! Nagrodzimy ją szczęśliwym życiem u boku ukochanego i gromadką dzieci.


Sailor Moon


      Każdy oglądał, ale wszyscy wstydzą się przyznać, jak to mawiają. Na końcu właściwie każdej serii Sailorki ginęły w różnych okolicznościach, ale przecież trzeba było nakręcić kolejną sagę! To, że wszyscy zostali wymordowani w poprzedniej części stanowiło tylko minimalną przeszkodę, wszystko da się zrobić. I tak pod koniec serii mogliśmy oglądać masowe wymieranie Sailorek, które w tajemniczych okolicznościach zostały wskrzeszane na początku kolejnej części.

Neon Genesis Evangelion

      Co zrobić, gdy zabijemy postać, którą polubili widzowie i okazało się, że jest niezbędna w dalszej fabule? Nic prostszego, wystarczy dorobić jej wylęgarnię własnych klonów w piwnicy, tak przyjemniej było z główną bohaterką tego akapitu – Rei Ayanami, o której wspominałam już w poprzednich postach. Tutaj za bardzo nie ma czego się przyczepić – wyjaśnienie powrotów białowłosej piękności jest częścią fabuły i idealnie pasuje. Szkoda tylko, że nie dopilnowano klonów naszej drogiej krewnej pewnego szefa sztabu/zuego demona i rozpełzły się one po innych seriach :3

Zombie Loan

      Podobny przykład jak wyżej, choć w nie tak znanej serii. Uzasadnienie? Jest! Miejsce w historii? Jest! Sympatia widzów? Jest! Wszyscy obecni, tylko trochę to takie naciągnę, nawet jak na anime o żywych trupach. Wiesz, jeśli skoczysz z dachu, zmienisz się w zombie, znowu spadniesz z dachu i porwie cię pełen złych zamiarów shinigami, to raczej mało prawdopodobne, że dalej będziesz mógł rozkoszować się tym pięknym światem. Jak widać, Zombie Loan jest łaskawsze i w tej serii spokojnie możesz pojawić się ponownie, jako jeden z naczelnych hardkorów i bossów, niech ma coś od (nie)życia! Cóż, są tacy, których łopatą nie dobijesz.

Code Geass


      Na koniec słynny Suazku, którego bardzo trafnie ochrzczono przydomkiem ,,Feniks”. Postać, która zginęła w poprzednim odcinku ( i jeszcze jakieś n razy w pozostałych) pojawia się nagle i zabija głównego bohatera – takie rzeczy tylko w Code Geass, jak ja lubię ten absurd. Coś mi się wydaje, że Death Note nie byłoby tak lubiane, gdyby w ostatnim odcinku pojawił się L i zabił Lighta, ale cóż, w CG obowiązują inne prawa, fizyki i wszystkie pozostałe.
Obrazki, rzecz jasna, z zerochan.net

48 komentarzy:

  1. Ciekawe, ciekawe...

    A ja tam sie nie wstydze, ze ogladalam Sailorki! Ale i tak malo kto o tym wie, bo nikt nie che sluchac tego, co mowie...

    A mi w No.6 to zmartwychwstanie sie podobalo ^ ^. Ale kazdy ma wladsne odczucia, prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się nie wstydzę, ale akurat o Saliorkach jakoś z nikim nie mówię.
      Pisz na blogu, złe stworzenie!

      Usuń
    2. Przepraszam bardzo, ale jak mam pisac, jesli od miesiaca nie mam internetu (podobno jutro nam zaloza), a napisanie posta w innym miejscu (czyt. biblioteka) graniczy z cudem. Niestety w holenderskim nie ma polskich znakow i musialabym sie meczyc pozniej z wstawianiem ich metoda kopiuj-wklej. A wyobrazasz sobie, jakie to jest uciazliwe? Kilka razy tak zrobilam z komentarzami, ale cala notke... Z godzine by mi chyba zeszlo samo zmienianie liter z miedzynarodowych na polskie znaki.

      Juz nie gledze i uroczyscie obiecuje, ze w weekend postaram sie dodac nowy post. Troche sie wydarzylo, wiec prawdopodobnei bedzie dluuugi...

      Usuń
    3. Łoboże, zwracam honor. Zupełnie zapomniałam o tej Holandii, chyba zaraziłam się sklerozą od mojego wuefisty - samozwańczego boga. A ja się jeszcze dziwiłam, skąd tyle wyświetleń z Holandii *odgłos ręki plaskającej w czoło* Teraz muszę tylko przeprowadzić dochodzenie w sprawie Rosjan. Przerażają mnie :0 (mogłam kiedyś nie pisać o Wikcie i jej przemytach). Od tej chwili będę Cię męczyć pytaniami odnośnie Holandii. Pytanie numer 1 - długo już tam mieszkasz?
      Czekam z niecierpliwością!

      Usuń
  2. Uwielbiam NO.6 <3 Oglądałam dość dawno temu,jednak pozostaje mi w pamięci,ale też miałam nadzieję,że (wiadomo kto) umrze. Jednak szczęśliwe zadowolenie mnie zachwyciło,chociaż było wiadomexD Szkoda,że mnie bardziej hm. nie wzruszyło:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Ty zła! Miałaś nadzieję, że ktoś umrze?! Wstydź się!

      Usuń
  3. Ja, jako twórca - amator nie potrafiłabym zabić żadnej z własnych postaci. Za bardzo się przywiązałam. Piszę obyczajówkę, więc możliwość powrotu zza grobu nie istnieje :D Dlatego między innymi wolę świat realny od magicznego, którym mimo wszelkich zawiłości rządzą prostsze zasady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba jestem bardzo złym twórcą, bo uśmiercanie bohaterów nie sprawia mi problemów, może dlatego, że jestem tak do nich przywiązana, że nawet jeśli umarli w historii, to przecież istnieją nadal, przed śmiercią. Czas dla mnie nie istnieje XD Mam nawet jedną postać, która jest mordowana notorycznie, setki razy. O dziwo, najbardziej ją lubię.

      Usuń
    2. Moje uśmiercanie pewnej postaci - a raczej taki zamiar - obrósł już legendą. Albo inaczej: zrobił się z tego kabaret, kiedy wyznałam znajomej, że owszem, może otwierałoby nowe perspektywy, ale przy zdrowych zmysłach nie jestem do tego zdolna. Jej rada? "Napij się albo coś" :P Ciebie nie osądzam, bo każdy twórca ma inne wizje :)

      Usuń
    3. Haha, i oto skutki zbytniej wrażliwości, jakby to powiedział Kłapouchy (chyba znalazłam nowego idola, ciekawe, że jak byłam młodsza to go nie cierpiałam, a teraz...). I co, udało się w końcu?
      Moje wizje są takie, że ich nie ma. Mam początek, koniec i niektóre epizody, ale nie ma czegoś, co by to logicznie łączyło. Czyli nie ma historii - nie ma historii - nie ma bohaterów - nie ma bohaterów - mogą umierać XD

      Usuń
  4. może być ciekawe *w*
    wiem, że lustrzanki są do dupy, ale chciałabym mieć taką jedną, która ma wiele możliwości co do t i iso, ale niekoniecznie musi to być lustrzanka, poszukam sb jeszcze czegoś :))
    tak, jestem rudzielcem :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Mimo, że nigdy w żadnym anime nie widziałam takiego ' wskrzeszenia ' ( od niedawna oglądam anime ) to nie sądzę, aby takie coś było dobre. Jakoś mi się nie widzi fakt, że postać może być wskrzeszona. Ale kiedy w anime jest powiedziane, że np. Jest jakiś kwiat wskrzeszenia ( jak w SAO na przykład )to wtedy nie mam nic do takich wskrzeszeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To obejrzyj Code Geass, powiesz mi wtedy, czy takie uzasadnienie może być. Poważnie, ta seria potrafi zrobić wodę z mózgu, ale i tak strasznie ją lubię.

      Usuń
  6. Tych anime nie oglądałam @.@. Chyba sobie potem spoglądne :). Czasami faktycznie lepiej żeby osobnik pozostał martwy :).
    Próbowałam sobie wyobrazić L zabijającego Lighta... mój umysł tego nie ogarnął. TO byłoby straszne. Szczególnie że tam wszystko takie poukładano pomieszane było :). Jedyne anime z wymienionych które oglądałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, prawda? Widziałaś odcinki specjalne DN?
      Przecież L tak właśnie przyznał, że to, że walczył z Kirą, nie znaczyło, że nie lubił Lighta. Tak, byłam fanką tego paringu, tak, pisałam fanfiki, tak, spalcie mnie na stosie.

      Usuń
    2. Widziałam odcinki DN. Oglądałam z zapartym tchem. Jak oni tam kombinowali XD
      Jednak jeszcze jedną anime oglądałam. Mirai Nikki. Widziałam wszystkie odcinki i okropnie się kończy. No przecież nr 9 nie umarła tylko została obdarzona mocą :). Ale fakt to dziwnie rozwiązali.
      W Fairy Tail, które obecnie oglądam jest coś na wzór wskrzeszenia. Siostra rodzeństwa zginęła podczas ataku brata, a potem się okazało, że przeniosła się do innego świata :). Jakie to fajne rozwiązanie :)

      Usuń
    3. Uch, jak mnie to zawsze denerwuje - jest to anime, a nie ta anime -_-
      Dziewiątą bardzo lubiłam, więc niech jej będzie, że żyje. FT nie oglądałam i chyba raczej nie obejrzę. Jako doświadczony akwizytor zacznę Cię teraz przekonywać do Shiki, mam dobrą passę :)

      Usuń
    4. Sorki za błąd. Czasem piszę poprawnie a czasem źle :). Shiki? Zobaczę :)

      Usuń
  7. Ekhem... nie oglądam i ciężko jest mi cokolwiek powiedzieć ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja siostra w wakacje zaczęła się interesować Sailor Moon, jakoś wcześniej tego nie tykała, aż się dziwię. ^-^ A dramy oglądasz?
    Tak, to możliwe, że ten "kod", instynkt samozachowawczy, pcha nas do tego, byśmy tworzyli szczepionki tudzież inne lekarstwa, ale czy instynkt samozachowawczy nie powinien nas strzec przed substancjami wyniszczającymi nasz układ odpornościowy itp., itd.? A przecież takie też tworzymy. Jak nazywa się tajemniczy "kod", który popycha pseudointeligentnych naukowców do tworzenia machin zniszczenia głównie po to, by się wzbogacić?
    Sądzę, że książki o takowej treści powstały głównie z chęci zarobienia na naiwnych, żądnych wiedzy nastolatkach, w których kumulują się hormony. Poza tym niszowi autorzy mogą wykazać się "artyzmem", tworząc totalne gnioty dla mas, które mogę przyrównać do popularnych harlequinów. Dzisiaj każdy może być pisarzem!
    Mnie nigdy szczególnie nie fascynowały wampiry ani cała ta zgraja fantastycznych, posiadających człowiecze cechy zwierzaków i stworów. Nawet po przeczytaniu "Zmierzchu", "Kronik wampirów" (jeszcze dwie części do końca mi zostały), serii z Sookie Stackhouse i jakichś innych, nie podbiły one mego serca. Ale stwierdzam, że "Kroniki wampirów" są naprawdę interesującą lekturą, która nigdy w życiu nie zaciekawiłaby fanek "Zmierzchu". ^-^
    Życzę ci z całego serca, byś ją znalazła. Też w swoim życiu czytałam jedną taką genialną książkę, którą chyba sobie nawet kupię, jeśli po drugim zapoznaniu się z nią równie mocno mnie zafascynuje, jednak jej tytuł na szczęście znam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tym świecie utopii nie zaznamy, może to i lepiej. Co geny mają do likwidacji 80% ludzi ze świata? Nie wiem, czy to nie mrzonki, tak jak w przypadku nagłego obniżania emisji CO2 wszędzie, gdzie się da, tylko po to, by "zahamować postępowanie globalnego ocieplenia", no ale na czymś się trzeba oprzeć...

      Usuń
    2. Tak, wiem, oglądałam film na ten temat - "Globalny szwindel", coś takiego. A więc jakiż tytuł ma owa fantastyczna książka? Rozumiem, że teraz nie zachwyciła cię tak jak kiedyś? Bo określenie "czas upiększa" mówi co innego... więc nie wiem. :D

      Usuń
  9. Anime. Kiedyś trochę się tym bawiłam. Kręciło mnie to, ale z czasem przestało. Sama nie wiem dlaczego. Może dlatego, że się zakochałam i przestałam myśleć o tym świecie.
    Obserwuję. Wpadnij czasem i coś skomentuj ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie będę wpadać, jak mi szkoła pozwoli, bo jest ciekawie :)
      Właśnie dlatego nie mam najmniejszego zamiaru się zakochać!

      Usuń
  10. Aaa Anime,nie mogę oglądać,boli mnie od tego głowa.Nie wiem jak to możliwe. CHciałabym ale 'coś' nie idzie. ;c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O takiej ciekawostce medycznej jeszcze nie słyszałam :0

      Usuń
  11. Mirai nikki nawet mi się podobało, że było wyjaśnienie, dlaczego na początku najsłabszemu użytkownikowi udało się przeżyć, a co do końcówki, sam mógł stworzyć przez swoją podświadomość, przecież był Bogiem :)

    Zaświaty pojawiają się w seriach Dragon Ball. Są dobrze tam przedstawione, bohaterowie tam chodzili, a drogą do tego był ogromny smok. Postacie wracały ze zaświatów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W DB to wszystko obracało się wokół tych nieszczęsnych smoczych kul :c

      Usuń
    2. Ta, trochę mnie to wkurzało, ale i tak nie zepsuli tego anime, przy tylu odcinkach, jak to mają twórcy tasiemców.

      Usuń
  12. To Suzaku "zginął"? Bywa, że jestem mało spostrzegawcza, ale jego domniemaną śmierć chyba bym zauważyła. A może dawno oglądałam i nie pamiętam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On ginął bez przerwy -_-
      Znaczy nie, w ostatecznym rachunku jedna nie umierał, było 1001 sytuacji, z której nie powinien ujść z życiem, nawet mimo zgeassowania, ale patrzcie! Kłęby kurzu/pyłu/fragmenty kości opadają i widzimy naszego Białego Rycerza, całego i zdrowego! Myślałam, że jak zostaniesz rozmiażdżony, to widzisz tunel ze światełkiem na końcu, ale jak widać, są tacy ludzie, którzy po prostu nie potrafią umierać, a z nich wszystkich Suzaku nie umie najbardziej, cytując mistrza Korgala.

      Usuń
  13. W No.6- wątek zmartwychwstania był zwyczajnie głupi. Ja już siedzę zalana łzami a tu zepsuli anime jakąś idiotyczną gadaniną o....nie wiem nawet o co w tym chodziło. Mirai Nikki- tu nie przeszkadzało mi to aż tak bardzo ale też nie rozumiem wszystkiego do końca....A jeśli chodzi o Code Geass....nie wiem już kto żyje a kto nie....:D ale nie było to złe :D Co do trzech pozostałych serii- mam nadzieje że mi wybaczysz ze nie przeczytałam tej część ale nie oglądałam tych anime wiec nie narażam się na spoilery

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, płaczę, płaczę, a tu WTF?, co oni najlepszego zrobili z zakończeniem?
      W Code Geass był taki chaos, że... Brak słów. Nunally, matka Lulu, sam Lulu, Suzaku... Wszyscyście powinni już ziemię gryźć, ot co!
      (ale Lulusia mogłabym przygarnąć)

      Usuń
  14. Nie ma to jak zmartwychwstanie postaci, prawda?
    To faktycznie może być irytujące, szczególnie w tych strasznie naciąganych przypadkach. Osobiście za takim czymś nie przepadam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba, że to robi Lulusz-sama! Wtedy może powstawać z martwych i n razy!

      Usuń
  15. Niekoniecznie w anime się to zdarza-przeczytaj "Kandyda" xD To jest tak powalone, że pierwszy raz chyba prawie cała klasa przeczytała lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. ciekawy post, wszystko napisałaś własnymi słowami ? o.o xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wyjątkiem porownania Suzaku-Feniks, jego autorem jest niejaki Korgal-sama.
      Magia :D

      Usuń
  17. Przeczytałam tylko to o Mirai Nikki bo innych nie oglądałam,a skoro te opisy zawierają spoilery to zostawię je sobie na potem :)

    To co działo się w Mirai Nikki pod koniec nie przypadło mi do gustu. To była jakaś wielka plątanina, z której nie łatwo się wydostać. I przyznam,że teraz już sama nie pamiętam co dokładnie działo się ostatnim odcinku. Jedno jest pewne główni bochaterowie (Yukki i Yuno) wkurzali mnie niezmiernie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ten plaster, który nagle pojawił się na czole Muru-Muru... Naciągane, jak rajstopy.

      Usuń
  18. Szczerze mówiąc, to ja właśnie wolę oglądać takie anime, gdzie wszystko kończy się śmiercią. Zaciekawiło mnie zombie loan.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem przyjemnie się ogląda, możesz spróbować, tylko 13 ep. Szkoda tylko, że urwali wszystko zanim na dobre się rozpoczęło, ta seria zapowiada się na tasiemca, a tu... Do dziś się zastanawiam, co było dalej.

      Usuń
  19. kurczę, nie lubię takiego typu anime. wgl nie lubię anime. ale jak będę czytała twoje notki to pewnie to polubię, nie wiem dlaczego ale jak to czytam to mam ochotę zaraz włączyć to sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. A Ciel tez umarl ! : ) I stal sie demonem. To tez bylo lekko dziwne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym miała wypisać wszystkie przykłady, toby życia nie starczyło :)
      To akurat mi się podobało, jedna z nielicznych dobrych rzeczy w drugiej serii. Aż się ending Code Geass przypomina, ,,Umrzeć i stać się demonem". Oni coś wiedzieli!!! :0

      Usuń
  21. Dopiero co trafiłam na tego bloga, i mam wrażenie, ze jesteś przemiłą osóbką!
    Przepraszam, ale niestety tutaj nie zgodzę się co do opisu Sailor Moon. Wskrzeszanie owszem, miało miejsce, ale zdecydowanie nie we "właściwie każdej serii". I moim zdaniem było to wszystko sensownie wyjaśnione, ale może tak uważam, bo jestem ogromną moonie... Mam nadzieję, że się nie obrazisz, ale miałam wrażenie, że pisząc ten fragment się wzorowałaś na nonsensopedii. ^^; Był tam podobny tekst.
    Dla ścisłości: Bohaterowie ginęli/byli wskrzeszani 2 razy. Na końcu pierwszej serii i ostatniej. W Sailor Moon Classic wojowniczki zginęły w ostatecznej walce, a Sailor Moon, bo użyła Srebrnego Kryształu. Jej ostatnim życzeniem było normalne życie i wraz ze wschodem słońca się spełniło, dzięki mocy kryształu. Dziewczyny straciły wspomnienia związane z walkami, więc nie zostały wskrzeszone by kogoś zabić/pokonać. Tylko dzięki czystości życzenia właścicielki kryształu. Scena była bardzo wzruszająca, wszystko trzymało się kupy.
    Druga sytuacja miała miejsce pod koniec serii Stars. Warto zaznaczyć, że Sailor Moon oraz Sailor Stars tu nie zginęły. Po "pokonaniu" Galaxii (bardziej pasuje słowo uleczenie) odebrane gwiezdne ziarna zostały uwolnione, a ich właściciele przywróceni do życia. To również jest dla mnie sensowne, bo ziarna należały do wojowniczek/wojowników, których zadaniem jest utrzymywanie pokoju na swoich planetach, więc jakby przeżyła tylko piątka z nich to całe uniwersum wykreowane w serii by się posypało. :)
    Są też sytuacje, które błędnie się bierze za śmierć bohaterów - pod koniec serii R, ChibiUsa i Usagi mdleją po użyciu Srebrnych Kryształów. mają wspólny sen, w którym myślą, że umarły. Tak się jednak nie stało. Zostaje im wytłumaczone, że pomimo użycia Srebrnego Kryształu można przeżyć. Choć zawsze istnieje ryzyko, że coś pójdzie nie tak. Użycie mocy kryształu powoduje utratę dużej ilości energii.
    Seria S - ukazanie się talizmanów. Tu również bohaterki nie umierają. Są przekonane, że poświęcają swoje życie, bo talizman = czyste serce, a po zabraniu energii czystego serca się umiera. Ta teoria okazuje się błędna w przypadku talizmanów, ale dowiadujemy się, ze Uran i Neptun są gotowe ponieść każdą cenę za wypełnienie ich misji. W finale serii w pewnym sensie "odradza się" Saturn. Odradza się, czyli młodnieje, powraca do swoich początków a nie umiera i zostaje wskrzeszona. Warto zaznaczy, że Saturn jest wojowniczką zniszczenia i odrodzenia.
    W serii SuperS nie ma żadnej kontrowersyjnej sytuacji tego typu.
    Wskrzeszenie ma miejsce w filmie kinowym Promise of The Rose, ale nie należy on do linii fabularnej, to taki dodatek, dzieję się w alternatywnym czasie. :)
    Pomysł na notkę ciekawy! Całość jest fajna, po prostu uważam, że w przypadku SM zdecydowanie zbytnio sprawę uogólniłaś i troszkę skłamałaś z tym, ze na koniec jednej serii bohaterki giną, a w następnej jak gdyby nigdy nic odżywają. XD Tak to zabrzmiało...
    Ale rozumiem, że mogłaś Sailor Moon oglądać dość dawno lub nie oglądać całości lub skorzystać niechcący z niepewnego źródła przy pisaniu artykułu! Uważam, że masz bardzo ładny styl pisania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Naprawdę? Ciekawe, nie wiedziałam, chyba muszę sprawdzić, pisząc ten tekst nie wzorowałam się właściwie na niczym.
      Przyznam, że Sailor Moon oglądałam po łebkach i dość dawno temu, więc mogę się nie znać. Ta seria czasami staje się zbyt skomplikowana dla mojego prostego umysłu, jesteś prawdziwym ekspertem :) Dziękuję za dokładnie wyjaśnienie, mimo wszystko, coś było na rzeczy i wskrzeszenia miały miejsce. Gdy Sailor Uranos i Sailor Neptun umierają razem, to umierają naprawdę, czy to kolejny fake? Co się stało ze Starlights?

      Usuń
    2. Owszem, wskrzeszenia mają miejsce, ale nie tak licznie i jak to opisałaś, na początku serii.
      Śmierć(a potem wkrzeszenie) Urana i Neptuna ma miejsce raz, w serii Stars. Stalights przeżywają i nie muszą być "wskrzeszani".
      Ogólnie, bohaterowie zostają wskrzeszeni dwa razy - po Classicu(1 serii) oraz w ostatnim sezonie. I według mnie obydwa przypadki trzymają się kupy (dlaczego - pisałam wcześniej). :)

      Usuń