wtorek, 23 października 2012

Gnij, złota jesienio!

Wiem, że ostatni post zamieściłam tydzień temu, wiem, że nie komentuję Waszych blogów. Tak szczerze, to do końca nie mam pojęcia, czemu tak jest, może zwyczajnie nie mam czasu? Zawsze denerwowali mnie bloggerzy, którzy są ,,zawaleni pracą" i nie mogą znaleźć chwili, by zajrzeć na bloggera, ale teraz ich rozumiem. Dziwne, prawda? Może to przez jesień? Chyba najbardziej dołująca w tej porze roku jest wszechobecna aura śmierci i rozkładu, najgorsze jest to, że dookoła wszelkie życie ginie lub zamiera, a my nie i musimy na to patrzeć. Czujemy nadchodzącą zimę, czujemy w samym szpiku kości. Liście gniją pod stopami, jednoroczne rośliny umierają, poranki spowija mgła i nadrzeczne opary, ptaki już dawno odleciały i zaczyna się czas Wielkiej Ciszy. Ale czy naprawdę tak jest? Czy może to tylko nasza nadinterpretacja? Traktujemy okres szykowania się do mrozów jak coś złego, przygnębiającego i pełnego śmierci. Nie bez powodu Wszystkich Świętych i podobne uroczystości obchodzone są w listopadzie i październiku, to tkwi wewnątrz nas, głęboko. Tymczasem to wszystko jest czymś zwyczajnym, naturalnym i koniecznym. Wiem, że to trudne, ale można spróbować cieszyć się z najbardziej melancholijnej pory roku, uśmiechać się, ślizgając po masie rozglabranych liści na chodniku, z radością witać mgłę, cieszyć się, gdy za oknem mroki nocy, a trzeba wstać do szkoły/pracy, cieszyć z wiecznie szarego nieba, cieszyć z tego, że ostatni raz widziało się słońce dziesięć dni temu. Czy to właśnie nie klucz? My nie potrafimy się z tego cieszyć, coraz więcej pracy, coraz mniej dnia, meteopatia, deszcz, liście, mgła, śmierć, zimno, wilgoć. Wszystko jedno. Znowu pokochać jesień - mission impossible? Nieważne, wystarczy spojrzeć na las. Obrazek, rzecz jasna, z zerochan.net  Aha, zapomniałam napisać, że się ,,poprawię".

34 komentarze:

  1. Im bliżej zimy, każdego dnia czuję się coraz gorzej. Czemu? Ponieważ dzień się skraca a jedna z rzeczy które mnie najbardziej przygnębiają to wstawanie o dajmy na to siódmej rano, patrzenie za okno a tam ciemno jakby była 2 nad ranem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak... Ale można uznać, że to ekscytujące (taaak).

      Usuń
  2. Powiem Ci, że przenigdy nienawidziłam jesieni, ale im jestem starsza ( o ile mój wiek można tak określić ) to coraz bardziej dostrzegam piękno jesieni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie dziwne - dzieci kochają jesień, potem przestają, ale teraz wracają :3

      Usuń
  3. Jak ty pięknie piszesz!
    Uwielbiam te jesienne pory, ale w tym czasie dopada mnie melancholia, z której zresztą niedawno się wyleczyłam. Przynajmniej tak mi się wydaje.
    Poza tym, kiedy jeszcze na termometrze pojawia się takie 20 stopni, aż chce się żyć. Kolorowo, o dziwno mało ludzi na ulicach, no naprawdę. Uważam, że nie ma na co narzekać! I nawet nie przeraża mnie poranna ciemność. :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) Wolę, gdy jest już kategorycznie zimno i jesiennie, upały (tak, 20 stopni to o wiele za dużo) strasznie mnie męczą i denerwują, szkoda, że zima nie może przyjść szybciej, być porządna i trwać przez pół roku. Mnie trochę denerwuje - budzę się, i nie wiem, czy jest jeszcze wieczór, dopiero się położyłam i mogę dalej spać, czy jest już ranek i muszę wstawać. Totalna dezorientacja.

      Usuń
  4. Tyle , że mnie przez tą dziewczynę chcą wyrzucić ze szkoły , rozmawiałam z komisją pedagogiczną i rozważają wydalenie mnie ze szkoły -,-

    OdpowiedzUsuń
  5. Uderzyłam ją przy pani w twarz , ale należało się jej ... -,- Bo pani psycholog się na mnie uwzięła i chce mnie udupić -,- A ja chodzę do gimnazjum poza rejonowego i nie chcą sobie psuć reputacji i jestem na tygodniowej obserwacji przez nauczycieli , jak będzie jakaś skarga , albo uwaga , to wylatuje -,-

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie to opisałaś. Jesień sama w sobie jest przygnębiająca... Dzień jest krótki, brakuje słońca, w dodatku "jesienią zawsze zaczyna się szkoła" - jak w jednej z piosenek T.Love ;) My, Polacy, w ogóle jesteśmy smutnym narodem - takie odnoszę wrażenie. Czytałam czy słyszałam gdzieś wypowiedzi naukowców amerykańskich, iż stan samopoczucia Polaków kwalifikuje się do leczenia psychiatrycznego - to głęboka depresja.
    Jestem meteopatką, pogoda wpływa na mnie bardzo. Pada deszcz - jestem smutna, świeci słońce - odkrywam w sobie iskierkę nadziei.
    I wiesz, chciałabym umieć cieszyć się każdą porą roku, nawet jesienią.

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno się nam dziwić, gdyby nasi amerykańscy naukowcy mieszkali na naszym terytorium, to też nie byłoby z nimi lepiej :3
      Mam zupełnie odwrotnie, nie znoszę tempertaury powyżej 20 stopni, tylko czasami, latem.

      Usuń
  7. TAG - zieew. ^O^
    Podejrzewam, że nie lubimy jesieni nie tylko przez mentalność i zwyczaje, ale również przez ten brak słońca, długie godziny ciemności, mgły i deszcze, zmiany ciśnienia, zimny wiatr. Kiedy roślinom brakuje słońca - powoli umierają, również my reagujemy na ten brak znużeniem i ogólną niechęcią do wszystkiego.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie jesień nie jest przygnębiająca. Owszem, są dni w tym czasie, które przygnębiają, ale jesień sama w sobie, to pora sporego zamieszania. Nie jest taka leniwa jak lato i taka nudna jak zima.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam dokładnie to samo z blogowaniem + dochodzi do tego jeszcze mój stan psychiczny(jak to brzmi...),wiesz co?Ten chuj ma dziewczynę!Najpierw jakieś wyznania,dzień później planowanie kolejnego spotkania i inne takie,a następnego dnia zaczyna z nią chodzić...Nienawidzę go,nienawidzę.Żebyś Ty widziała,co potem robiłam w szkole...Pojechałam połowie mojej klasy,co o nich myślę,chciałam rozpierdolić drukarkę,darłam się na całą moją klasę,przeklinając,przy księdzu,urwałam koledze łańcuch,do wszystkich się przytulałam,rzucałam moją biedną torbą,kopałam wszystko,co znajdowało się w promieniu 5 metrów...
    I wybacz,że tak powoli odpisuję na Twoje komentarze,dzisiaj postaram się odpisać :3
    Do niedawna bardzo nie lubiłam jesieni,ale w tym roku jakoś zaczęłam się do niej przekonywać.Te starty liści,którymi można się rzucać,albo na nei skakać(jak dziecko...) i sam ich zapach(tak,liście spadające z drzew pachną xd)..Najgorsze są jesienne poranki,za oknem ciemno jak w dupie(Takie bardzo poetyckie porównanie...),człowiek cały trzęsie się z zimna,ale trzeba wstawać...
    Polacy = najbardziej optymistyczny naród świata :DD

    OdpowiedzUsuń
  10. O tam. A jak ja często umieszczam posty? Albo komentuje? Jak mi się zachce, więc cię rozumiem :D. Ja nie mam nic do jesieni. Nie przeszkadza mi ta pogoda, ani ten nastrój. Mogę nawet znieść narastającą depresję. Jesień traktuję jako porę przejściową przed zimą, dlatego nie zwracam na niej swojej uwagi. Kiedy poczuje zimny wiatr, stwierdzam, że zbliża się zima. Co mi się podoba, to to, że lepiej widać gwiazdy. W mieście to jest ciężkie, przez te wszystkie światła. A teraz? Spójrz w niebo a się przekonasz. Więcej gwiazd widać :). Ja się wprost nie mogę doczekać zimy i tego ciągłego mroku :D
    Obrazek boski :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się sama źle czuję z tym, że tak rzadko piszę, choć wiem, że w umysłach większości osób po pojawieniu się mojej nowej notki pojawia się myśl ,,O jaaa, znowu trzeba będzie skomentować." Wut, wut, wut?
      Nie muszę się przekonywać, patrzę w gwiazdy codziennie i od dawna. Niebo jesienne jest niedobre do obserwacji - praktycznie nic nie widać, nie wiem, może to tylko u mnie, bo mieszkam na pojezierzu i noce/ranki są mgliste. Najlepsze jest zimowe, a po nim letnie. Ale nie, zimowej nocy nic nie pobije, nic, nic, nic! :D

      Usuń
  11. Nie martw się, ja też trochę nie nadążam z tym blogowaniem, chociaż - teoretycznie - czas mam.
    I ni wiem, dlaczego ludzie uznają jesień za przygnębiającą - ja ją uwielbiam ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. a ja uwielbiam jesień! i zimę także. chyba nawet bardziej od lata.
    nie możesz robić nic na przymus, to Ty decydujesz jak często zamieszczasz post, komentujesz kiedy masz czas. myślę, że każda bloggerka ma takie chwile bez motywacji i ochoty do pisania.. ale to mija zwykle. C: Świetnie piszesz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zima jest po prostu najlepsza :3 Niby wiem, ale sama się źle czuję, gdy zaniedbuję bloga. Dziękuję :)

      Usuń
  13. Ja w tym roku przekonałam się do jesieni podczas spaceru z przyjaciółką. Świeciło słońce i nie było zimno. Zauważyłam,że drzewa mimo iż niedługo stracą wszystkie liście,to teraz mienią się różnymi kolorami. I tą właśnie ponurą atmosferę to mnie pociesza,że jednak coś kolorowego jest. Może i wszystko gnije,ale odrodzi się na nowo podczas wiosny i wtedy sprawi (z pewnością mi) wielką radość:)
    Śliczny obrazek^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Złota polska jesień :)
      Nie wiem czemu, ale nie lubię wiosny, naprawdę.

      Usuń
  14. Ja potrafię przez miesiąc na bloga nie zaglądać i wcale nie z braku czasu, a z lenistwa.
    Boże, co za pesymistyczny post. Dlaczego utożsamiasz jesień ze śmiercią? Mnie tam się jesień z miłością akurat kojarzy, haha, serio.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to pesymistyczny? Jak to utożsamiam? D: Przecież właśnie piszę o radości i mylności ludzkich wyobrażeń D:

      Usuń
  15. Nie utożsamiałam nigdy jesieni ze śmiercią, ale szczerze powiedziawszy właśnie tak to wygląda. Obumierają, żeby potem życie zaczęło się od nowa, a przed "śmiercią" pokazują swoje największe atuty mieniąc się różnymi barwami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wiem wiem co to MAL , ale nie posiadam tam konta, ale luknęłam na twojego ;p

      Usuń
  16. niestety nie minęły..
    ale ta sytuacja miała miejsce dawnooo temu w podstawówce XD
    masz racje, w tym dmuchawcu coś jest XD

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja też nie rozumiem teekstów o miłości. Ale lubię je pisać. o.o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle, mało jest rzeczy, które rozumiemy :)
      Pisz jak najwięcej!

      Usuń
  18. Dla mnie jesień to zaraz po wiośnie najpiękniejsza pora roku. Nie mogę powiedzieć, że nie łapie mnie jesienna chandra czy depresja powakacyjna [głownie wrzesień], ale kocham jesień. Głównie dlatego, że wszystko się zmienia, ginie po to, aby móc się na nowo narodzić. Coś pięknego, cyklicznego. Magia po prostu. No i nie ma nic piękniejszego niż spacer przez park, kiedy wiatr zrzuca z drzew liście, a słońce pięknie oświetla parkowe alejki. Magia, magia, magia. Dlatego nie widzę w tym wszystkim tej ponurej wszechogarniającej atmosfery śmierci, która faktycznie wzmaga Święto Zmarłych. Trzeba widzieć światło śród ogarniającej nas mgły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, nie mogę zrozumieć, jak komuś może podobać się wiosna. Tej pory roku naprawdę nie znoszę.

      Usuń
  19. Tak, to pewnie przez jesień.
    Taka ponura pora roku, że wszystkiego się odechciewa.
    Ale masz rację, można by się z niej cieszyć.
    Jednak nie potrafimy, może nie chcemy.
    Problem tkwi w nas.

    OdpowiedzUsuń