piątek, 14 września 2012

Kameleony, kameleony wszędzie.

Witam wszystkich, jak widać, posty o anime nie zdobywają za dużo czytelników (kto się deklarował, noo?!), jeszcze tylko tysiąc wejść i blog osiągnie niezwykłą granicę dwudziestu tysięcy wyświetleń. Gdyby jeszcze przekładało się to na komentarze... Proszę głosować w nowej ankiecie. Czy naprawdę możemy kogoś poznać w świecie sieci?




Tyle osób wyzywa na ten zuy Internet (Cóż się dziwić, na przykład weźmy słowo "komputer". Litery w tym słowie przyporządkujmy kolejnym liczbom alfabetu, a potem dodajmy je do sobie i pomnóżmy wynik przez 6. Co otrzymamy? Liczbę 666! Więc i Internet, i komputer, to narzędzia diabła.), a już zawieranie sieciowych znajomości bulwersuje niemal każdego. Można uznać, że przecież tak naprawdę naszych Internetowych znajomych poznajemy lepiej niż osoby w realnym świecie. Ciągle powtarzamy, że liczy się wnętrze, ale te słowa, jak to bywa z komunałami, dawno się już wytarły i nikt nie wciela ich w życie. Ponoć w sieci staje przed nami otworem umysł danej osoby, widzimy jej myśli, marzenia, opinie, zainteresowania... Idealny ratunek dla nieśmiałych, można być sobą, wszystko pięknie i cudownie, niczym nowe paznokcie w słit wzorki bloggerowych gwiazdeczek. Tylko pojawia się taki mały problem... W sieci też można kłamać, albo nie mówić całej prawdy. Nie wiemy, jak ktoś się zachowuje, tworzymy swoje wyidealizowane postacie, które składają się z samych naszych zalet, wady oczywiście, taktownie przemilczamy (rzecz jasna, oprócz tych, które mają dodawać nam realności i ,,uroku"). W Internecie możemy być sobą... i stworzyć siebie na nowo, siebie dla innych. Ale przecież coś takiego każdy z nas, w mniejszym lub większym stopniu robi w realu. Ciągle kogoś udajemy, nawet przed samymi sobą, może więc naszą naturą jest właśnie udawanie? Przystosowujemy się do sytuacji, do innych ludzi, tworzymy małe, drobne kłamstewka - może ludzie to po prostu kameleony? Wszystko się zmienia, to już chyba nieważne. A kameleony to naprawdę śliczne i bardzo sympatyczne zwierzątka. Obrazek z zerochan. A, jeśli ktoś doczytał do tego miejsca, to ślicznie proszę odtworzyć piosenkę i napisać, co o niej myślicie.

38 komentarzy:

  1. Kochana, a co teraz wytworem szatana nie jest? Ja to śmiem sądzić, że i w stworzeniu człowieka maczał palce. Kto wie jak było naprawdę? Otóż nikt!

    Kiedy mowa o maskach, jakie zakłada każdy z nas w zależności, gdzie się znajduje, w pracy, szkole, domu czy wśród przyjaciół, od razu przypomina mi się twórczość Gombrowicza... i chyba nie trzeba się nad tym dłużej zastanawiać. Każdy kto przeczytał w średniej chociaż "Ferdydurke" wie już, jak to jest.

    A co do piosenki... nie słucham takiej muzyki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, czytałam kiedyś ,,Achaję", tam właśnie ludzi (tfu, w tej książce nie byliśmy ludźmi, tylko zwierzętami z rozumem, Ziemcami) stworzył Szatan.
      Nie czytałam Gombrowicza, ale pewnie mnie to nie ominie...

      Usuń
    2. Dla mnie ludzie to właśnie zwierzęta z rozumem, znacznie okrutniejsze niż te, które są naszymi podwładnymi.

      Wszystko przed Tobą. Jego książki pozwalają lepiej zrozumieć sens przybierania maski w zależności od sytuacji i okoliczności.

      Usuń
    3. Zapraszam do zabawy :)
      http://fuckandrockon.blogspot.com/2012/09/piosenka-prawde-ci-powie.html

      Usuń
    4. Uważam dokładnie tak samo. Ale powinniśmy się strzec... Nie wiadomo, kiedy ktoś inny zdobędzie to, co nazywamy ,,rozumem". Nie jesteśmy ostatni...

      Usuń
    5. Nie, nie, nieee, boję się ich!
      (kolejna fobia, brawo myszo)
      Ktoś nas dogoni w naszym własnym ogródku. Nie możemy na wieki pozostać jedyną gałęzią, choć bardzo byśmy tego chcieli. Ciekawe, jak wtedy będzie wyglądać świat?
      Chyba dobrze, że mnie już tam nie będzie...

      Usuń
    6. Tak daleko w przyszłość to ja nie wybiegam, ja w ogóle nie wybiegam w przyszłość i żyje teraźniejszością, a przynajmniej się staram, o. :)

      Usuń
  2. Piosenka nie dla mnie, ale post jak zwykle bardzo mądry i daje do myślenia...A ja mam dla Ciebie temat do opisania, co o tym sądzisz (ponieważ to pytanie nurtuje mnie już ze dwa lata i pytam się o to różnych osób)...Otóż sama zobacz, z jednej strony wierzący wyznają wiarę, że Bóg stworzył Adama i Ewę, przez co powstała reszta ludzi, a z drugiej strony, mówi się, że człowiek pochodzi od małpy...Są różne wersje, ale czy jedna z nich tylko jest prawdziwa, albo wiara nie ma sensu? A może po prostu Bóg stworzył małpy, które nazwał Adam i Ewa? Albo stworzył małpy, które ewoluowały na człowieka, z których powstali Adam i Ewa? Co o tym sądzisz? A może po prostu wszystko to jedna bzdura, a tę historię wymyślono bardzo dawno temu przez jakiegoś anonimowego człowieka? Tak jak pisałaś, niektórych rzeczy nigdy się nie dowiemy, ale co o tym sądzisz? Wierzący w jednej chwili na pytanie skąd wziął się człowiek, opowiedzieliby biblijną historię, zapewne ci niewierzący odpowiedzieliby "od małpy"....A może ani jedno, ani drugie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W którymś poście już chyba odpowiadałam na to pytanie. Uważam, że obie wersje są prawdziwe, aha, człowiek w żadnym razie nie pochodzi od małpy! Po prostu ludzie i małpy pochodzą od tego samego przodka, to takie kuzynostwo. Adam i Ewa to mit, zwyczajne symbole. Ewolucja nie wyklucza istnienia Boga, przecież mogła zostać przez Niego zaplanowana. Jeśli istnieje najwyższy, wszechmogący Bóg, to czy prawdziwym dowodem jego prawości i wszechmocy nie byłoby to, że potrafi działać zgodnie z prawami świata, który stworzył?
      http://jazwierzetawyobraznia.blogspot.com/2012/02/jajko-czy-kura.html
      Wyjaśnienie w drugiej połowie.

      Usuń
  3. Moje przykłady są dosyć śmieszne, ale nie chcę ich poprawiać...

    OdpowiedzUsuń
  4. A gdzie Ty tę ankietę masz, bo ja jej coś nie widzę O.o Aleś wymyśliła ;D Pewno bujda, nawet nie chce mi się tego sprawdzać. Hm... mi się wydaje, że w świecie wirtualnym jestem bardziej sobą niż w realu. No i jakoś ludzie tutaj poznani są o wiele ciekawsi (nawet w realu) niż Ci, których miałam możliwość poznać tak normalnie w życiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z boku sobie siedzi, tuż pod składem strao... to jest archiwum bloga.
      Tak bywa. W sieci po prostu znika gdzieś większość strachu i nieśmiałości, przecież ci sami ludzie, którzy wydają się tacy ciekawi w Internecie, mijają nas codziennie na ulicy.

      Usuń
    2. Tylko jakoś tak nie wiadomo jak na ulicy zagadać.

      Usuń
    3. Ach, ta paskudna nieśmiałość i konwenanse, wszystko przekreślają.

      Usuń
  5. Ja uważam, że takie znajomości w sieci są fajne. Fajnie spotkać się z kimś w swoim wieku po dłuższej internetowej znajomości i poznać go w realu. Mogłabyś usunąć weryfikacje obrazkową? Bo naprawdę lubie twojego bloga, a niekiedy muszę wpisywać po 50 razy ten kod.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale u mnie nie ma czegoś takiego... Przynajmniej większość osób nie ma weryfikacji obrazkowej, może masz jakiś błąd? Kurczę...

      Usuń
    2. Ech, znowu coś się przestawiło i ta durna weryfikacja powróciła, można się załamać. Już wyłączam. Po raz enty...

      Usuń
  6. On wcale nie jest taki duży, jak się wydaje :D

    OdpowiedzUsuń
  7. To prawda,w internecie nie wszyscy są sobą w 100% Piosenka bardzo fajna ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja jestem zmuszona bo oglądam zwykle na telefonie ;) i tylko na youtube moge

    OdpowiedzUsuń
  9. ale lektor nie pokrywa całkowicie japońskiego;) słychać go

    OdpowiedzUsuń
  10. Osobiście uwielbiam nawiązywać znajomości przez internet, bo w realnym świecie jest trudno znaleźć innych fanów M&A gdzieś indziej, niż na konwentach :)

    Masz ochotę zgarnąć trochę dodatków? Zapraszam na moje rozdanie!
    http://cocochines.blogspot.com/2012/09/rozdanie-u-cocochin.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Naprawdę wychodzi taki wynik? Ciekawe...
    W sieci można poznawać naprawdę wiele wspaniałych osób, ale to prawda, że tworzymy sobie ich własną wizję, często wyidealizowaną wersję. Ale możemy być kim chcemy.
    I tak, ludzie to kameleony, wpasowują się w otoczenie, boją się wyróżniać, bo przecież wtedy istnieje zagrożenie ich życia.
    Co do piosenki to taka dość szybka, także jakąś trudno mi ją zaopiniować.

    OdpowiedzUsuń
  12. Opowiadałaś mi już kiedyś o swojej siostrze, ciężka sprawa. Na pewno jej zachowanie wpływa na całą domową atmosferę, skutecznie ją rujnując. ^^
    Hmm... ja też nie jestem w stanie zliczyć każdej pojedynczej książki, którą przeczytałam, dlatego tam mam ich niewiele, co nie znaczy, że się można pogubić. Ale to zależy od osoby, ja akurat miałam chęć prowadzić swą "biblioteczną" statystykę. (:
    Prawdziwa z ciebie spamerka... Wiesz, tak naprawdę mogłabym oglądać anime, bo nie powiem, można trafić na niezłe historie, ale jednak wolę zwykłe seriale. :D

    Myślę, że osoba o duszy artysty, znająca się na fotografii i uznająca ją za swoją najprawdziwszą pasję, jest w stanie odtworzyć magiczność chwili, ba, nawet ją pogłębić. Ja niestety nie jestem taką osobą.
    Języki obce są najłatwiejsze do opanowania! Dziękuję, dziękuję, Myszo. :)
    Jakież to masz marzenia?

    Ja, chora? O:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również myślałam, że z tysiąc książek się uzbiera, ale nie jestem tego taka pewna... Na razie mam ok. dwóch setek zlokalizowanych, wiem, że to nie są wszystkie, jednak... tysiąc to wątpliwy wynik. :D Bo seriale są sztuczne, zwłaszcza kiedy aktorzy nie potrafią ukazać duszy postaci przez nich granej. Ale nie jest to aż tak sztuczne jak te wszystkie programy typu "Trudne sprawy", "Made" na MTV. Tam ludzie przechodzą samych siebie. O_O Fotografia to wbrew pozorom nie taka łatwa sztuka. Dzisiaj każdy się pcha do aparatu i na siłę stara się wykreować na prawdziwego artystę... a prace ma do kitu. Patrz na mnie chociażby! Nie kreuję się na artystkę, mówię otwarcie, że nie potrafię robić zdjęć, ale jednak je pokazuję, a to już coś znaczy. ;>

      Usuń
    2. Z tymi statystykami... na pewno będzie. Ja na rok nie przekraczam na pewno 50 książek, choć mogłabym polemizować i wydłużyć granicę do stu. Musiałabym się spytać pani bibliotekarki, czy jest możliwość sprawdzenia ilości pozycji przeczytanych w danym roku. (:
      Seriale są takie same, bo z życia wzięte. Ludzkie żywoty niewiele się od siebie różnią, stąd ta monotematyczność. Nie zdarzyło mi się jeszcze obejrzeć "Trudne sprawy" od początku do końca, ale jak już oglądam, to też się śmieje, głównie z wątpliwych umiejętności aktorskich aktorów. :D
      Toaletowy humor! To, co Liliputy lubią najbardziej. <3 Dlatego lubisz mojego bloga, bo mam na nim zdjęcia zrobione własną ręką i z pseudoartystycznym przesłaniem? DZIĘKI! :D O, rzeczywiście masz zakładkę "Zdjęcia". ;> Chyba nawet do niej nie zajrzałam... ZDJĘCIE LEMURA! *________________________________* I'm in love. Chcę lemura.

      Trochę mierzi mnie fakt, że nie mogę ani potwierdzić, ani zdementować twojego zdania, z tego względu, że zdaje się nigdy nie pokazałaś tutaj swej twarzy. :< Płaczę.
      Też mam ochotę zjeść... chociaż jednego... opanuję się... Niedługo obiad! :)
      Golenie nóg to całkiem naturalna czynność. Prędzej napiszę o goleniu nóg niż miejsc intymnych na przykład. ^_^

      Usuń
  13. Oj,wybacz,to nie plastyka,przecież teraz mam ZAJĘCIA ARTYSTYCZNE.
    Uhuhu,też mnie naszło ostatnio,żeby sobie go narysować,ale jeszcze się za to nie wzięłam...A grałaś w grę z nim?:3 Ja się trochę boję sama i muszę kogoś namówić xd
    Miasto to znajduje się w województwie małopolskim,1,5 godziny drogi od Krakowa,dokladnej nazwy nie chcę podawać,bo boję się,że ktoś z mojej klasy(a zwłaszcza wspominane wcześniej panienki) tu trafi,y,znaczy,do mnie trafi...
    O,to u mnie w szkole też było zagadkowe samobójstwo i to w tym roku!Jedna dziewczyna z równoległej klasy powiesiłą się na pasku od spodni.Co prawda nie w szkole,tylko u siebie w domu.Podobno wisiała na pasku od spodni,w tle leciała piosenka Metalliki(ciekawe jaka?Die,die my darling?Pasowałoby :D),a na ścianie widniał napis "Bóg odchodzi,Szatan przychodzi" i widywano ją czasem w szatach podobnych do tych,w których ja widziałam moich satanistów z cmentarza...
    Poza tym zaraz obok mojej szkoły jest szpital i kilkanaście lat temu w podziemiach była kostnica...
    Szczerze mówiąc to nawet nie przepadam za Grella.Undertakera natomiast kocham,za to,że jest postacią wybitnie dziwną,a przy tym niesaomwicie uroczą,za uśmiech szaleńca(mam słabość do uśmiechu szaleńca..),który nigdy nie schodzi mu z twarzy,grzywę całkowicie przesłaniającą oczy i ogólnie wszystko...<3
    Moja czternastodziurkowe,zanim je kupiłam nawet nie wiedziałam,że takie istnieją xd
    Kurde,ale mój zaciesz był całkowicie bez ŻADNEGO powodu,a żeby było ciekawiej utrzymywał się również przez większość wczorajszego dnia...
    Jej,faktycznie,będę sobie to puszczać do snu,arigato!

    Mnie się wydaje,że ludzie w sieci są milsi od tych w realnym świecie i ogólnie jakoś łatwiej ich bliżej poznać(nie,nie jestem jakimś no lifem!).Piosenka nie dla mnie,coś jeszcze miałam mówić(znaczy się pisać),ale zapomniałam...

    OdpowiedzUsuń
  14. Składniki zawsze można zamówić przez internet, nawet taniej wyjdzie:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wydaje mi się, że tak jak napisałaś - internetowe znajomości mogą być czymś dobrym, ale mogą też być czymś złym. Trzeba uważać i nie ufać na 100 %.. ale z innej paki - ja dzięki blogowi poznałam już trzy dziewczyny z Wrocławia, a od października tam studiuję - będę miała z kim się spotkać;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, i jeszcze - może w sieci możemy być każdym, ale w realu już nam się nie uda, bo łatwiej wykryć fałsz. A jednak to większość naszego życia odbywa się w realnym świecie.

      Usuń
  16. Zgadzam się z tym co napisałaś w 300%. Nie każdy musi w sieci podawać się za tego, kim w rzeczywistości jest. Ale co tam w internecie, mnie bardziej przeraża to, że nawet w życiu codziennym, wśród ludzi, niektórzy podają się za tych kim nie są, dokładnie tak jak napisałaś. Moim zdaniem, udawanie to dno, po co kłamać i zyskiwać fałszywą opinię, nie lepiej być prawdziwym? Ja stawiam zawsze na szczerość i jeżeli ktoś tego nie akceptuje to już nie mój problem, prawda? Każdy z nas powinien dowiedzieć się kim jest naprawdę i takiego siebie pokazywać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi się czasem wydaje, że może właśnie wtedy, gdy udajemy, stajemy się prawdziwi. Może te maski mają ukryć nicość, której formą tak naprawdę jesteśmy? To wszystko jest tak strasznie dziwne...
      Czasem trzeba być sobą, ale czy to nie kolejna twarz, przybierana jak wszystkie inne? Nie ma dziwniejszego zjawiska niż relacje międzyludzkie.

      Usuń
  17. ja mam nadal depresję, nie wiem kiedy z niej wyjdę, ale się staram c:

    OdpowiedzUsuń
  18. Możliwe, że tworzymy sobie taki wyidealizowany obraz. Ja jednak poznałam w internecie prawdopodobnie najwspanialszą i najbardziej niezwykłą osobę w moim życiu. Może to być niekoniecznie idealnie oddany jej obraz, ale mi to nie przeszkadza, myślę że jest w realu praktycznie taka sama, jak w świecie wirtualnym.

    OdpowiedzUsuń