sobota, 29 września 2012

Gdzież jesteś, ciekawa inwazjo?

U nas naprawdę nie ma czym się pochwalić. Floryda to ma fajnie - w nocy zewsząd wypełzają (wyskakują? wyczłapują?) stada ropuch Ag, a po lasach w najlepsze buszują niszczycielskie dziki, robiąc bardzo często użytek ze swych ryjów, zwłaszcza w przydomowych ogródkach. W Azji z domów wywala się takie śliczniutkie gekonki, jak można nie cieszyć się z wizyty małej, kolorowej jaszczurki toke, która zawisła na ścianie i patrzy na nas swoimi ślicznymi, wirującymi oczkami? Gdzieś w Ameryce na cichych i spokojnych przedmieściach grasują pumy, można poczuć prawdziwy dreszczyk emocji i  poczuć wzbierającą we krwi anderalinę, czy jak to się nazywa (Nowoczesna Bzdura I Tyle, jak to mawia najlepszy przyjaciel emo i mój, Kłapouchy).


Tak, zaczęłam słuchać Vocaloidów, ja, ich zadeklarowana przeciwniczka! Proszę, obejrzyjcie całą piosenkę - historyjkę. 

 A u nas co? Klęska i pustka. Kraj zupełnie wyprany z jakiejkolwiek egzotyki. Roje komarów rzucające się na wszystko, co tylko się rusza i ślimaki wyjadające pomstującemu dziadkowi kapustę nie wydają się zbyt ciekawe. Czemu nie możemy sobie połapać toksycznych ropuszek i nie narażamy się na pożarcie? Doprawdy, beznadziejny kraj. Co tam lisy, ja chcę ropusie!
A tak poważnie, to każde urozmaicenie bardzo szybko powszednieje i staje się zwyczajnym utrapieniem. Ciekawe, czy naprawdę podobałaby nam się inwazja dzików czy drapieżnych kotów. Na razie musimy zadowolić się mniejszym kalibrem, na przykład cudownymi ślimakami bez skorupy, które wredne dzieci z radością posypują solą (lubię te ślimcie, widziałam je nad morzem :D). Post bez większego sensu, ale kto powiedział, że zawsze musi on być?

Ciekawa inwazja pilnie potrzebna!

niedziela, 23 września 2012

Waka, czyli sylabowe dziwadła raz jeszcze.

     Nadszedł czas na zapowiedziany w notce o haiku post. Może ktoś z Was słyszał o waka? To kolejny gatunek japońskiej poezji, dawniej dzielił się na kilka rodzajów, ale wiele z nich utonęło w morzu dziejów i dzisiaj tym terminem określa się krótkie formy, które liczą zaledwie kilka zdań.


     Pierwotnie waka opowiadało  o miłości i mogło pełnić funkcję listów kochanków, a sam wiersz nie powinien mieć wersów i rymów, ale obecnie waka są różnotematyczne i składają się zwykle z pięciu wersów, pierwszy zawiera 5 sylab, drugi 7, kolejny 5, a dwa ostatnie po siedem sylab (5-7-5-7-7).

środa, 19 września 2012

Niesprawiedliwa szerokość geograficzna

Szaro, buro, ponuro i deszczowo. Słonce ostatni raz było widoczne trzy tygodnie temu. Cały świat wydaje się wyprany z kolorów i wszelkich pozytywnych emocji. Nagimi gałęziami porusza zimny i wilgotny wiatr, nawet on jest mokry, tak jak wszystko dookoła – nigdy nie schnąca trawa, gnijące opadłe liście i  omszałe dachy.  A teraz wyobraź sobie, że trzeba jeszcze odrobić lekcje, jutro test, a zaraz będzie już zupełnie ciemno…


Tak sobie czasem myślę, że wszystko przez tą niesprawiedliwą szerokość geograficzną. Polacy są uważani (głównie przez samych siebie) za bardzo zrzędliwy naród, zamieszkany przez ludzi, którzy zawsze, ale to zawsze znajdą powód do narzekania, nawet wtedy, gdy wygrają w totolotka (Pani, wie pani, ile tego VAT-u!? Toż dla mnie nic nie zostanie! Co to jest, pół miliona?!). Każdy zna chyba powiedzenia ,,Jeszcze się taki nie narodził, co by Polakom dogodził” i ,,Tak źle, tak niedobrze”. Ale ciężko być szczęśliwym i mieć dużo energii, gdy za oknem straszna pogoda, a dzień trwa ledwie kilka godzin. Mieszkańcy Polski są zdecydowanie yin :) Nie od dziś wiemy, że sporo zależy do słońca, osoby cierpiące na depresję leczy się naświetleniami, światło działa na nasz mózg pozytywnie i motywuje do działania. Tymczasem Polska jest krajem bardzo ubogim w słońce. Co prawda mamy upalne (zwykle) i promieniste lato, ale przez większość roku nasza kochana gwiazda skryta jest za chmurami lub pokazuje się tylko na chwilę, pod tym względem mamy naprawdę przekichane. Do tego ta strasznie długa, wpędzająca w melancholię/załamanie nerwowe jesień... Ciężko czerpać wtedy przyjemność z pracy i znaleźć energię do działania. Każdy niby o tym wie, ale nikt nie podchodzi do tego tematu na poważnie. Większość Polaków to meteopaci, dodajmy do tego beznadziejna pogodę... Ameryki może w tej notce nie odkrywam, ale tak mnie ta szkoła denerwuje, że musiałam poskarżyć się na świat. Może razem zaśpiewamy? ,,Słoneczko nasze rozchmurz buzię, bo nie do twarzy ci w tej chmurze..." 
Wszystko przez tą niesprawiedliwą szerokość geograficzną.
Obrazek z zerochan.net

niedziela, 16 września 2012

Podobieństwo, schemat, plagiat... część 2


  Może zawierać śladowe ilości spoilerów.

Tachibana Kanade

Oto druga część notki o podobnych postaciach z anime, moim zdaniem ciekawsza, ale i krótsza… Mam nadzieję, że zdobędzie więcej czytelników. Zauważyłam, że coraz mniej osób komentuje, czy ten blog naprawdę jest tak beznadziejny, a może nie podobają Wam się ostatnie posty? Proszę, piszcie. Tymczasem…

piątek, 14 września 2012

Kameleony, kameleony wszędzie.

Witam wszystkich, jak widać, posty o anime nie zdobywają za dużo czytelników (kto się deklarował, noo?!), jeszcze tylko tysiąc wejść i blog osiągnie niezwykłą granicę dwudziestu tysięcy wyświetleń. Gdyby jeszcze przekładało się to na komentarze... Proszę głosować w nowej ankiecie. Czy naprawdę możemy kogoś poznać w świecie sieci?




Tyle osób wyzywa na ten zuy Internet (Cóż się dziwić, na przykład weźmy słowo "komputer". Litery w tym słowie przyporządkujmy kolejnym liczbom alfabetu, a potem dodajmy je do sobie i pomnóżmy wynik przez 6. Co otrzymamy? Liczbę 666! Więc i Internet, i komputer, to narzędzia diabła.), a już zawieranie sieciowych znajomości bulwersuje niemal każdego. Można uznać, że przecież tak naprawdę naszych Internetowych znajomych poznajemy lepiej niż osoby w realnym świecie. Ciągle powtarzamy, że liczy się wnętrze, ale te słowa, jak to bywa z komunałami, dawno się już wytarły i nikt nie wciela ich w życie. Ponoć w sieci staje przed nami otworem umysł danej osoby, widzimy jej myśli, marzenia, opinie, zainteresowania... Idealny ratunek dla nieśmiałych, można być sobą, wszystko pięknie i cudownie, niczym nowe paznokcie w słit wzorki bloggerowych gwiazdeczek. Tylko pojawia się taki mały problem... W sieci też można kłamać, albo nie mówić całej prawdy. Nie wiemy, jak ktoś się zachowuje, tworzymy swoje wyidealizowane postacie, które składają się z samych naszych zalet, wady oczywiście, taktownie przemilczamy (rzecz jasna, oprócz tych, które mają dodawać nam realności i ,,uroku"). W Internecie możemy być sobą... i stworzyć siebie na nowo, siebie dla innych. Ale przecież coś takiego każdy z nas, w mniejszym lub większym stopniu robi w realu. Ciągle kogoś udajemy, nawet przed samymi sobą, może więc naszą naturą jest właśnie udawanie? Przystosowujemy się do sytuacji, do innych ludzi, tworzymy małe, drobne kłamstewka - może ludzie to po prostu kameleony? Wszystko się zmienia, to już chyba nieważne. A kameleony to naprawdę śliczne i bardzo sympatyczne zwierzątka. Obrazek z zerochan. A, jeśli ktoś doczytał do tego miejsca, to ślicznie proszę odtworzyć piosenkę i napisać, co o niej myślicie.

wtorek, 11 września 2012

Słówko o haiku - jesinne i nie tylko

     Za oknem jesień... Złota, polska jesień przeplatana  późną, melancholijną szarówką, ale niezaprzeczalnie jesień. Chyba zawsze o tej porze roku nachodzą mnie jakieś pseudouduchowione myśli i zaczynam pisać, o zgrozo, wiersze! Tym razem padło na haiku. To chyba wpływ szkoły, szukam jakiejś odskoczni od pracy i nauki, a może to po prostu jakiś dziwny czas, zupełnie inny klimat, niż w letnie wieczory, przesycone tajemniczą magią, ale efekt końcowy jest ten sam. A jak jest z Wami?
     
     Chyba każdy słyszał o haiku, krótkich, trzywersowych (pierwszy werset 5 sylab, drugi 7, trzeci 5) nierymowanych wierszach z Japonii. Poezja powinna być wolna i nie można jej zamykać w żadnych formach? Jakoś mi się to nie podoba, teraz wszyscy kierując się tą regułą złotej, szlacheckiej wolności zbierają kilka słów i przypisują im głębokie znaczenie, niczym twórcy Neon Genesis Evangelion. Haiku jest czymś bardziej wymagającym, skłania do prawdziwego, twórczego wysiłku. Cechy charakterystyczne haiku zmieniały się przez lata, ale obecnie przyjmuje się, że jego celem jest minimalizacja swojego ego i otworzenie się na piękno otaczającego nas świata. Przymiotnik, który najlepiej opisuje te krótkie wierszyki to ulotność.


      Jestem za mało subtelna, by udało mi się napisać coś wartego uwagi, dopiero zaczynam, zresztą nigdy nie grzeszyłam talentem w tym kierunku, często gubię się w gąszczu sylab i symboli, ale przecież gdzie mam prezentować te swoje minipoezje, jak nie tutaj, na blogu? Trzeba zebrać się na odwagę, oto kilka z nich:

niedziela, 9 września 2012

Podobieństwo, schemat, plagiat... część 1

Standardowe przeprosiny, że tak długo nie pisałam, to chyba zawsze tak działa, najpierw znikam na jakiś czas, potem pojawiam się znowu i intensywnie bloguję z nowym entuzjazmem, ale tym razem tak nie jest... Przyznam szczerze, że zaczęłam rozważać usunięcie bloga. Jakoś nie mam motywacji, wypalam się z energii. Tymczasem dzisiejszy post, ze względu na jego długość, będzie podzielony na dwie części, od razy mówię, że druga będzie ciekawsza, bo to tutaj momentami staje się jednym wielkim masłem maślanym...
Każdy, kto zdradza jakiekolwiek zainteresowanie mangą i anime w pewnym momencie dostrzega, że coś jest z tymi postaciami nie tak. Zlewają się w jedno, zachowują lub wyglądają dokładnie tak samo. Oczywiście, można powiedzieć, że coś takiego występuje też w innych dziedzinach, na przykład większość głównych bohaterek pseudozmierzchowych książek jest niema identyczna, ale trzeba przyznać, że w przypadku m&a bardziej rzuca się to w oczy. Przyznajmy otwarcie - cały czas oglądamy te same osoby, nawet nie staramy się tego nie zauważać i nazywamy poszczególne schematy, typy, rodzaje. Niekiedy jednak podobieństwo zaczyna być naprawdę uderzające...

Schemat

To najczęstszy przypadek, postacie nie są podobne bezpośrednio do siebie, tylko robione według jednego, określonego schematu, zachowują się tak, a tak, bo tego wymaga szeroko rozumiana fabuła. Nie oszukujmy się, w społeczeństwie każdy ma swoją rolę, zawód. Tsundere, moe, ciapowata główna bohaterka shoujo... Zwykle to jeden wieli przypadek, choć czasem trudno w to uwierzyć...
Przykłady:

czwartek, 6 września 2012

Ludzie są jak ziemniaki...


Niepojęte, jak łatwo można zabić czas i znaleźć inspirację. Podczas przerwy koleżanka powiedziała mi: ,,Ludzie są jak ziemniaki... Tylko jeszcze nie wiem dlaczego". W tym momencie zadzwonił dzwonek. Zgoda, brzmi głupio, ale całą lekcję się nad tym zastanawiałam i tak oto narodziły się owe pozłacane myśli:

Ludzie są jak ziemniaki - nie zobaczysz, jacy są naprawdę, jeśli nie zedrzesz z nich skóry.
Ludzie są jak ziemniaki - siedzą głęboko w ziemi, w ciemności, ale uważają, że wiedzą wszystko o świecie.
Ludzie są jak ziemniaki - siedzą ściśnięte i połączone wspólnym losem, jednak to nie przeszkadza im kopać pod sobą dołków i kraść soków życiowych.
Ludzie są jak ziemniaki - surowy każdemu wyda się brzydki.
Ludzie są jak ziemniaki - brudni, ciemni, ale niezbędni.
Ludzie są jak ziemniaki - potrafią zakiełkować nawet w najmniej odpowiednich warunkach.
Ludzie są jak ziemniaki - kiełkując, zawsze podświadomie dążą do światła.
Ludzie są jak ziemniaki - buraki już się nam znudziły.
Ludzie są jak ziemniaki - przybywają z daleka, ale po pewnym czasie wszyscy są już przekonani, że byli tu zawsze.

Sama się dziwię, że w ogóle piszę tu o szkole i tym podobnych, to chyba przez moją wczesnoszkolną depresję. Och, chyba ta mantra będzie śniła mi się po nocach, wklepywanie tego potrafi dać w kość :) Wielkie dzięki koleżance, szkoda, że jest tak niewiele osób, z którymi można porozmawiać i które potrafią słuchać. Tak wróciłam, i będę pisać regularnie, tym razem na pewno - mam sporo pomysłów. Obrazek z zerochan, na nim jest link.