piątek, 10 sierpnia 2012

Odwieczny szpagat - między przesądem, zabobonem, gusłem i prawdą.

Obrazki pochodzą z zerochan.

Wreszcie wróciłam, po bardzo ciężkiej drodze powrotnej, która obfitowała w atrakcje. Najpierw zwiedzaliśmy latarnię, potem przejechaliśmy ślicznego, szarego kotka, a na końcu musieliśmy zatrzymać się na rynku w mieście Mrocza, bo to rodzinne miasto naszego złotego medalisty, Adriana Zielińskiego, który właśnie wraca z igrzysk i będzie przejeżdżał przez pseudorondo. Oczywiście wysiedliśmy z samochodu i robiliśmy zdjęcia, najpierw przejechało pięćdzisiąt motorów, a potem on w cadillacu. Machaliśmy do nich, a oni pomachali nam :3 Ale nie o tym dzisiaj będzie mowa...


 Przed testem zawsze musi dotknąć swojego lewego ucha, a lewy but musi być związany słabiej niż prawy, inaczej będzie zgubiona i na pewno sprawdzian źle jej pójdzie.  Zawsze, nim dźwignie sztangę, musi kilka razy dotknąć swoich łokci, inaczej na pewno coś się stanie i nie osiągnie takiego wyniku, o jakim marzył. Jeśli spojrzysz w studnię, gdy będziesz w ciąży, to urodzisz zezowate dziecko.


 Znacie to? Oczywiście. Każdy słyszał jakieś wioskowe/miejskie przesądy, ale nikt nie przywiązuje do nich wielkiej wagi. Czy naprawdę? Może nie plujemy przez lewe ramię, gdy widzimy czarnego kota i nie żegnamy się, gdy przeleci nad nami nietoperz, ale mamy swoje własne małe zabobony. Kto z Was nigdy nie miał przedmiotu, który ,,przynosił szczęście”? Kto nigdy nie miał drobnego zwyczaju, który rzekomo zapewniał mu powodzenie w określonej sprawie? Nie używał długopisu w zielonej oprawce tylko na kartkówkach z angielskiego, a w czarnej tylko z polskiego? Podczas meczów naszej reprezentacji siatkarskiej na igrzyskach pilnowałam, by tata miał nogi wyjęte z laczków. Idiotyzm? Zapewne, ale jaki komfort psychiczny daje. To chyba właśnie sedno sprawy – nie tyle wierzymy, że gdy napiszemy niewłaściwym długopisem sprawdzian, to dostaniemy złą ocenę, ale szukamy podpory, pewności psychicznej, czegoś, czego można się uczepić i co zapewni nam spokój umysłu. To właśnie zadanie ,,przesądów” i ekscentrycznych zwyczajów dwudziestego pierwszego wieku. Dawniej ludzie za pomocą zabobonów i guseł okiełznywali lęk przed tajemniczym, wrogim i nieznanym.  Przesąd to coś, co w wygodny sposób pozwala nam tłumaczyć nieodgadnione rzeczy i jest czymś, schematem, do którego można się przyczepić w szalejącym morzu świata. A potrzeba stałości i przewidywalności nie odejdzie w dal, więc zawsze tego rodzaju rzeczy będą obecne w naszym życiu. Oczywiście, mimo coraz większej technologizacji, wiara w czary, magię, diabły i wioskowe mądrości trzyma się świetnie. W moim małym mieście niedawno szerzyła się wieść, że nieumyte jajka dłużej zachowują świeżość. 

- Aż ręce opadają. – powiedziała o tym moja była nauczycielka – Naprawdę, ludzie nie wracają do średniowiecza, tylko cały czas tam tkwią. 


I ciężko nie przyznać jej racji.  Ciężko też nie czuć przyjemnego dreszczyku , słuchając o grasującym dziwnym stworze na obrzeżach miasta, który pożera kury, i o soli, którą ponoć trzeba sypać na progu, by do domu nie wszedł duch zmarłego.

21 komentarzy:

  1. Jak się bawiłaś na wakacjach? :) Przesądy, przesądy... nigdy nie myłam jajek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli nie będzie mnie stać na ciekawsze od Polski atrakcje, to zapewne zwiedzę ją wzdłuż i wszerz, nie omijając wybrzeża.
      Mnie również to deprymuje. Na szczęście młodzież, tak jak i dorośli, jest podzielona na parę grupek, które lubią to, to czy tamto, więc niekoniecznie wszyscy są za poligamią i odkrywania każdej tajemnicy swej seksualności z gwardią partnerów do przetestowania.
      Jeżeli się nie mylę, takie ważki można znaleźć także w Polsce, widziałam na czyimś blogu. :) King czasem potrafi przygnębić, to prawda, ale nie rezygnuj z tej radości! Jest autorem uniwersalnym, potrafi pisać na każdy możliwy temat, wywołać każde możliwe uczucie i poruszyć każdą możliwą strunę. Kocham go za to, że nie zamyka się na jeden gatunek, tylko ogarnia całą ich gamę.

      Usuń
    2. Mimo wszystko niespecjalnie mi to przeszkadza. :)
      Rozumiem, że jesteś fanką fantastyki, ja niestety nie. W domu mam jedną książkę z tego wydawnictwa, Pilipiuka bodajże, kolejna część czegoś tam, zaczynająca się od przedstawienia-jasełka nawiązującego do ukrzyżowania Jezusa Chrystusa. Korci mnie od wielu lat do przeczytania tej książki, bo może być interesująca, ale nie mogę przełknąć, że przynależy do cyklu. Moja nierozsądna siostra kupuje książki jak popadnie, potem ich nawet nie czyta. @_@

      Usuń
  2. Nigdy nie wierzyłam w "klątwe" czarnych kotów , czy długopisów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazdroszczę wyjazdu *.* Marzę, by wsiąść do samochodu ze znajomymi i pojechać gdziekolwiek na spontanie, ale rodzice mnie nie puszczą, więc moge sobie dalej marzyć -.- Niby nie wierzę w zabobony itp, ale gdy widzę, że czarny kot chce przejść mi przez drogę automatycznie odwracam się winną stronę, tak na wszelki wypadek XD

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja tam uwielbiam czarne koty :3
    Jakoś na co dzień nie spotykam się z przesądami, ale z tydzień temu tata powiedział mi, żebym nie kładła torebki na ziemi, bo to odpędza pieniądze :O

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja raczej nie jestem przesądna, aczkolwiek od dziecka w mojej głowie jest coś takiego jak "talizmany szczęścia" :D No ale cóż ... Fajna notka i dziękuję za komentarzyk na moim blogu <3 Może dodamy się do obserwowanych? ; ? Pozdrawiam Kusonoki Akane z www.myanimedrama.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję bardzo za miły komentarz. Słowniczek też wydaje mi się lepszym rozwiązaniem:) Już niedługo zostanie upublikowany^^

    Jestem bardzo zirytowana...od jakiegoś czasu próbuje wywalić blogi które kiedyś wzięłam do obserwowanych. Typu jakieś lalusie promujące lakiery do włosów i takie różne(na początku istnienia mojego bloga mnie zapraszali)
    i prawie wcale nie widze waszych fajnych postów:( Nie mam pojęcia,jak pozbyć się tego okropnego spamu!:(

    Reyline(Japonskiwachlarz)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hymm, w sumie nie słyszałam akurat tych trzech przesądów, ale wiadomo, od groma tego jest.
    Racja, każdy ma jakieś wierzenia, choć wielu z nas się tego wypiera ogólnie rzecz biorąc. I dopiero patrząc na konkretne przykłady, uświadamiają sobie, że jak wszyscy mają własne zabobony. Jesteśmy tylko ludźmi i potrzebujemy w coś wierzyć. To czasem daje nam spokój, a czasem jest zwyczajnie jakimś wyjaśnieniem, które koniecznie chcemy mieć w każdej sytuacji.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jem w domu tylko jednym rodzajem widelców, bo inaczej będzie niesmacznie :D Każdy ma swoje zabobony, a ty jakie masz? :3

    ~Midori

    OdpowiedzUsuń
  9. W moim mieście ludzie nie zwracają uwagi na przesądy, właściwie one w ogóle nie istnieją. Na klasówkach jeszcze rok temu zamieniałyśmy się z dziewczynami długopisami, tak dla tradycji, bo chciałyśmy mieć swój rytuał. Nie wiem, czy można to zaliczyć do przesądów. Chyba nie, bo nikt w to nie wierzył ani nie pielęgnował wiary (no tak, w końcu jej nie było) i po krótkim czasie po prostu zapomniałyśmy. Niektórzy wierzą, bo boją się wyłamać. Nie mam zdania odnośnie tego, czasem chyba zdrowiej wychodzi wierzyć w dziwne rzeczy, nikomu nie zabraniam.

    Odnośnie obozu - nie było w ogóle starszych ode mnie, czyli bez "głupiego wieku", i uwierz, zero alkoholu, palenia, tylko sport i świeże powietrze. Może to kwestia tego, że u mnie jest wieelki wybór obozów i ten, który oczekuje picia po prostu wybiera patolę, a ten, którego to nie bawi, wybiera coś przeciwnego. Cieszę się, że miałam wiele ofert. Naprawdę bardzo polecam grzebanie, obozy to super sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Hahahahah, to już jasne, że nie siostra :) Dałam jej klucze jakbym poszła spać, żeby nie czatowała pod drzwiami. Ja podobno umiem rysować. Też mam pierwszy opening jako dzwonek *.* a co do drugiego niestety masz racje -.-
    może spróbuje niedługo przeczytać jakąś mangę jeszcze raz teraz muszę przeczytać uzumaki żeby oddać yoru bo boję się to trzymać w domu o.O Ergo Proxy i Shiki próbowałam oglądać.. ale nawet nie skończyłam pierwszego odcinka :c

    ~Midori

    OdpowiedzUsuń
  11. piszesz bardzo ciekawe i mądre notki :):) pomimo ich długości przeczytałam całą :D potrafisz zaciekawić czytelnika :D:D brawo :)
    może obserwujemy ? :PP

    OdpowiedzUsuń
  12. To ja jestem jakaś dziwna, bo mnie żadne takie zabobony nie ruszają. Ani te ustalone przez społeczeństwo, ani też nie mam żadnych tego typu własnych wymysłów.

    OdpowiedzUsuń
  13. kolejna ciekawa notka :) lubie zdjecia w postach D: świetny ten blog :) wpadnij do mnie, gdy znajdziesz chwilkę i obserwuj jeśli blog Ci się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Byłoby kłamstwem, gdybym powiedziała, że nigdy nie wierzyłam w takie rzeczy, bo będąc małą dziewczynką często różnych przesądów się obawiałam. Ale teraz już nie wierzę w żadne i wierzyć na pewno nie będę. Teoretycznie opierając się o ludzi, którzy mnie otaczają dalej powinnam być przesądna, ale w rzeczywistości co chwilę mówię członkom mojej rodziny "a dajcie mi spokój z tymi durnymi przesądami" i z premedytacją rzucam torbą o ziemię... I tak doskonale wiem, że to co się zdarza, nasz mózg podporządkuje do jakiegoś zabobonu, jak na przykład to, że w normalny dzień nie zauważymy niektórych zdarzeń, które w piątek 13-tego wyolbrzymimy do wielkich nieszczęść. Dlatego nie jestem w stanie dłużej w to wierzyć i nawet sądzę, że to głupota.
    "Niepoprawna" realistka ze mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, moja rodzina jest bardzo przesądna, podobnie jak Twoja, mój dziadek nawet na środku dwupasmówki stanie, by popluć za czarnym kotkiem. To chyba działa bardzo podobnie, bo kiedyś święcie wierzyłam w te wszystkie rzeczy, a teraz to bardziej taka zabawa, nie przykładam do tego wielkiej wagi. Najciekawsze jest to, że gdy w ogóle nie wie się o jakimś zabobonie i zawsze kładło się torbę na ziemię, nic złego się nie dzieje.

      Usuń
  15. Tak w sumie to nie pamiętam,żebym kiedyś stosowała się do jakichś zabobonów. Za to coraz częściej przyłapuje moją mamę na spluwaniu przez ramię,gdy nie chce,żeby to co powiedziała spełniło się :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zabobony.. Trudno nie przyznać racji, że każdy ma jakiś własny przesąd i amulet, chociaż często nie zwraca na niego uwagi.Bardziej z przyzwyczajenia niż z wiary przydeptuję monetę gdy upadnie itd. Ale nogi wyjęte z kapci? :D tego nie rozumiem. No, ale każdy słyszał o czym innym, ja się np dowiedziałam ostatnio, że gdzieś tam jak bocian za panna chodzi to niedługo ona za mąż wyjdzie :) Ale ciekawie jest posłuchać takich rzeczy, nie powiem, że nie.
    Mam nadzieję, że dobrze wypoczęłaś na wakacjach. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przydeptywanie monety? Bo ucieknie? Chyba gdzieś o tym słyszałam.
      Wyjmowanie nóg z kapci to jeszcze nic, tata ma swoją własna teorię odnośnie znalezionych groszaków. Gdy moneta leży reszką do góry, nie wolno dmuchać, bo wydmucha się szczęście, ale gdy leży drugą stroną, dmucha się, by orzełek poleciał i wrócił ze szczęściem. Nazywam to ,,uwalnianiem orzełka" XD

      Usuń