poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Istniejemy tylko w tym długim/krótkim momencie.

Obrazek z zerochan.
Coś z czegoś.
Cudownie być idealnie wpasowanym w otaczający nas świat. Nawet nasze rzekome błędy są zgodne z jakimś tam wyższym prawem. Tak ciężko uwierzyć, że ta sama ręka, w której dzisiaj dzierżę myszkę komputerową, była kiedyś łapą, skrzydłem, płetwą praryby, nibynóżką mikroskopijnej ameby, od której wszystko się zaczęło. Czy wiesz, że kiedyś, dalej niż sięga pamięć, byłeś małym, owadożernym zwierzątkiem, które przycupnęło na kamieniu milowym? Oczywiście.
Nic nie wiadomo, ale jedno jest niemal pewne - Bóg ma ogromne poczucie humoru. Bo on jest. Stworzyć nas takimi w takim świecie, w którym wszystko, gdzie tylko by nie spojrzeć, gdzie się nie udać, staje się niepojęte i przerasta nasze skromne zdolności pojmowania. Przeszłość, tak trudna do przetworzenia, gdy nic nie było tym, czym jest teraz, przyszłość, której nie można zobaczyć. Tylko, czy gdyby to było możliwe, mielibyśmy na to odwagę? Bo przyszłość nie należy już do nas, w kolejne tysiąclecia i millenia nie będziemy wkraczać już my, przecież nie ma końca, nie może być tak szybko. Dotrzemy do tych niewiadomych, przejdziemy granicę, pierwszą, drugą, siódmą, ale to wtedy nie będziemy już my, będzieMY? Gwałtowny ruch oczami podczas snu, spojrzenie w bok, zbyt małe, by to zrozumieć, w lewo, zbyt wielkie, by pojąć. Kiedyś się uda, ale chyba już nie nam... Dla nas to raczej bez znaczenia. Idealne wpasowanie. Pamiętaj, czasem zdarza się nawet czarne babie lato.
Źle się czuje to pisząc, ale co tam. Przecież nie mogę zrobić nic takiego, czego nie wolno mi zrobić. Bo jesteśmy częścią wszystkiego. Jak wszystko.

31 komentarzy:

  1. co więcej, wszystko jest częscią ciebie. nawet w klasycznym obiegu materii i przepływu energii. masz sobie atomy swoich przodków i..twje ciało też będzie wieczne.
    czy to będziemy my? w jakiejś części- owszem. to takjak przeszczepione serce, cżesto wykazuje własną pamięć i torżsamość.

    swoją drogą, genialnie napisany tekst

    OdpowiedzUsuń
  2. Ewolucja cały czas postępuje, niedługo homo sapiens będzie musiało ustąpić miejsca homo nazwij to jak chcesz i nie ma w tym nic dziwnego - w końcu tak było przez milenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmmm zgadzam się z tym, że Pan Bóg ma wielkie poczucie humoru. ;) To jedna z jego wieeeeelu zalet.
    Zobaczyć przyszłośc... jakos wcale mnei ona póki co nie interesuje. tu i teraz jest już wystarczająco pokręcone i trudne do zrozumienia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziwne, że tak bardzo różnimy się od siebie, a mimo to wszyscy w jakiś sposób pasujemy do tego świata.
    Czy mielibyśmy odwagę zobaczyć przyszłość, gdyby to było możliwe? A czy zawsze mamy odwagę wracać do przeszłości?
    Różnie bywa, ale na pierwsze pytanie raczej nie poznamy odpowiedzi.
    My po prostu przeminiemy, jak wszystko.
    Dobrze, że są jakieś granice. Bez nich byłoby... dziwnie.
    I tak wielu rzeczy nie możemy sobie wyobrazić, ale niektórych chyba lepiej sobie nie wyobrażać.
    A koniec poznamy, w każdym razie na pewno swój.

    OdpowiedzUsuń
  5. haha, ja w imie kalafiora powstrzymałabym go :)) ^^
    nie weim :o ja zaczełam ogl. bo sie ciekawiłam o czym jest i mi sie spodobał ten serial :))

    OdpowiedzUsuń
  6. no niby tak, ale miałam juz dwa razy rehabilitacje i tylko kolano bardziej mnie bolało :<
    dobry cytat XD

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam drugiej tak mądrej osoby jak ty. Serio ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjedź do mojego miasta, tutaj jest bardzo dużo osób, które są o wiele mądrzejsze niż ja... I doskonale wpędzają w kompleksy.

      Usuń
    2. Nie sądzę. Zawsze jak czytam Twoje rozważania i poglądy to jestem pod wrażeniem tego jak pięknie ujmujesz myśli w słowa. Na dodatek piszesz mądrze,nawet bardzo mądrze.

      Usuń
  8. Masz ciekawe rozumowanie. Hmm, myślę, że zastanowię się nad tym co napisałaś odrobinkę dłużej. Pozdrawiam
    Kusonoki Akane z www.myanimedrama.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Kompletnie nie wiem jak mam to skomentować...
    Myślę, że miałabym odwagę spojrzeć w przyszłość, ale tylko spojrzeć, nie koniecznie chciałabym w niej żyć i przeżywać wszystkie uczucia od nowa.

    OdpowiedzUsuń
  10. "Bóg? Nie ma boga, są tylko krzyże przy drogach"
    Jesz mięso? To też kiedyś żyło, a może to była twoja przyjaciółka ameba sprzed milenium? :-)
    Uważam, że gdybyś poruszyła temat religijny, nie narzucając z góry czytelnikowi wiary w Boga, byłoby lepiej. Nie wszyscy wierzą. Chociaż mają szacunek.
    Nasz świat jest na tyle niepewny, że nie ma czasu na zabawę w analityka-jasnowidza. Moim zdaniem, zdeczka przesadzasz. Hiperbola?
    "Melisa, morfina, tęsknota, ból, miłość, pustka".

    ~ M&Y

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie narzucam, można to zobaczyć po linku do piosenki ,,Moja obawa", która jest właśnie takim zgadywaniem, po prostu chciałam zwrócić uwagę na to, że ewolucja i Bóg nie wykluczają się wzajemnie. Są ludzie, którzy nie wierzą w ewolucję (znam sporo takich...) i są tacy, którzy nie wierzą w Boga. Wszyscy w tym poście uznają istnienie ewolucji jak coś oczywistego, pytania są dopiero przy Bogu. Czemu nikt nie zapytał ,,Czemu narzucasz wiarę w ewolucję?". A tak w ogóle to chyba znam ten pierwszy cytat.
      Nie ma zabawy? Jak tak można? A to, że zjadam sobie czujące i myślące zwierzęta, dalekich kuzynów i pradziadków, za bardzo mnie nie rusza. Przecież tak po prostu jest. Żeby wszystko było wszystkim, i tyle. Tak zupełnie poważnie - nie obraziłabym się, gdyby mnie ktoś zjadł po śmierci. Nie ma zabawy? To co mam robić z czasem, który dostałam? Nie można ciągle żyć przy ziemi i nie zastanawiać się nad niczym, ciało to ciało, trochę fizyki i chemii. Przesadzanie jest wciągające, tak samo jak zabawianie się w filozofa-analityka w rzekomo ,,brutalnym" świecie i ciężkim życiu. To drugie raczej nie, ale filozofia czepia się i nie puszcza, po prostu czasem wczepia się w umysł i nie puszcza, problem jest, niestety, wtedy, gdy ten umysł jest z natury bardzo pragmatyczny i mało skłonny do wzruszeń. Taka zabawa, zwierzęce wydurzenia. Nie ma po co, ale jak cieszy.

      Usuń
    2. Hmm, kiedy czytałam twoją notkę, uderzył mnie fragment "Nic nie wiadomo, ale jedno jest niemal pewne - Bóg ma ogromne poczucie humoru. Bo on jest. Stworzyć nas takimi w takim świecie [...]", dokładniej "BO ON JEST".
      Powiem tak - na ewolucję są dowody, całkiem porządne, teoria jest bardzo ładnie, składnie i logicznie wyjaśniona. DOWODY SĄ. A dowodów na istnienie boga, wybacz, ale nie ma. Książkę, jaką jest "Biblia", mogłabym napisać i ja. To jest dzieło literackie, pełne przestróg i przypowieści, które mają nam pokazać, jak powinno się zachowywać, a jak nie. Powiem prosto - nie lubię Kościoła i żywię szczerą nadzieję, że ta perfidnie manipulująca społeczeństwem instytucja upadnie. Boli mnie, kiedy widzę, co Kościół robi ze światem. Bo jasne, najłatwiej skryć się za czymś, co nie istnieje. " Hej, nie możesz mnie uderzyć, bo wielki, przerażający dziadzio o siwej brodzie i z sandałkami na stópkach przyjdzie i cię ukarze". Najbardziej boimy się tego, czego dostrzec nie możemy. Egzorcyzmy, wyprawy krzyżowe, wojny religijne... Proszę. Przykład żalu i ubóstwa. Tragedia. Krucjata, krucjata - jak to wyglądało? O, właśnie tak - "Nie wierzysz w Boga? To cię zabiję, hehehe". A hipokryzja Kościoła? Gadają o głodzie w Afryce, wysyłają Franciszkanów na misje, a sami siedzą na złoconych krzesłach i jeżdżą mercedesami :33 Kościół zakazuje używania prezerwatyw, ale aborcja też nie jest możliwa do wykonania. Niektórych nie stać na utrzymanie dziecka. Więc co? Nie powinni w ogóle uprawiać seksu? Ho ho ho! Bo co, bo wielki Papa z Papamobilu tak powiedział? Okej, jakim prawem? Skoro tak, to ja mówię: Ho ho ho, nie wolno wyjmować sera z lodówki! Nienawidzę Kościoła i jako, mam nadzieję, przyszły pisarz pragnę przyczynić się do jego upadku, bądź chociaż uświadomienia ludzi co do idiotyzmu, jakim jest ta instytucja (Dan Brown właśnie coś takiego osiągnął, rozgłaszając prawdę o Illuminatach w swojej książce).
      Czekaj, czekaj. Przed chwilą rozmyślałaś nad losem biednych amebek sprzed milenium, można było odnieść wrażenie, że ich żałujesz. A teraz co? "Za bardzo mnie nie rusza?". "Przecież tak po prostu jest" - wojny na świecie też są, więc co, lepiej to zostawić w spokoju, nie? ^-^ Niech wszyscy giną, bo taka jest woooolaaa boooożaaaa. Ho ho ho. "Głupota jest mądrością, czy mądrość jest głupotą?".
      O jakiej zabawie mówisz? Bo, niestety, nie do końca rozumiem.

      Kanibalizm? Ależ przecież Bóg to neguje :3

      "Denn du bist was du isst
      Und ihr wisst, was es ist
      [...]
      Die Stumpfe klinge gut und recht
      Ich blute Stark und mir ist schlecht
      Muss ich auch mit der Ohnmacht kämpfen
      Ich esse weiter unter Krämpfen''



      Usuń
    3. Blogspot nas ogranicza, więc oto druga część mojej wypowiedzi:



      Świat jest brutalny, ale nie dla wszystkich - zależy, pod jaką gwiazdą się urodziłaś ^-^ Ale oczywiście, dzieci w Afryce wcale nie mają źle, dla nich świat oczywiście nie jest brutalny. Brak wody pitnej nie jest problemem, a jedzenie nie jest aż tak potrzebne do życia. Japońskie dziecko, które straciło ukochanego dziadka-rybaka, który był dla niego jednocześnie autorytetem, w tsunami dostało to, na co zasłużyło - w końcu to jego wina. Każdy jest inny. Każdego boli co innego. Na dziesięć osób jest dziesięć sposobów na urażenie ich. Życie, a i owszem, jest ciężkie i to cholernie. Ale znowu - zależy, dla kogo. Dla szarego Kowalskiego żyjącego w kółku pieniądze-seks-wiara-pieniądze-seks-wiara jest prosto, szybko i na temat. Filozof-analityk? Kto się niby w niego bawi?
      Zupełnie nawiasując - neospasmina nie jest zdrowa. Syropek jak syropek, za osiem zeta do kupienia we wioskowej aptece. Lepiej wypić melisę, ewentualnie dwie - chyba, że masz prawdziwe problemy, wtedy nawet całą paczkę ^-^ Ach, i czy mogę wiedzieć, dlaczego piszesz, że w ogóle używasz tego specyfiku? Żałosne, moim zdaniem. Nie bierz tego do siebie, ale nie lubię, jak ktoś przesadnie użala się nad sobą. To tak, jakbym ja napisała "Ahjoo nie wiem, co przyniesie jutro, czy będę uśmiechnięta, czy będę rzucać szklankami, czy się może potnę. Ahjoo, wracam do domu i widzę pudełko tabletek, więc je zjem, chociaż wcale ich nie potrzebuję". :-) Każdy ma swoje problemy, ale czy jest sens, żeby mówić głośno o aż tak prywatnych sprawach?
      Jeżeli świat nie jest dla ciebie brutalny, a i życie nie sprawia ci problemów - bardzo się cieszę, krzyżyk na drogę i niech Bóg cię strzeże, czy coś ^-^ Niektórzy niestety nie mają tak fajnie.
      Czy masz wgłębienie nad górną wargą? Bo właśnie tam ponoć dotknął cię aniołek, żebyś zapomniała o swoim poprzednim życiu :3 W ten sposób da się wytłumaczyć wszystko, nieprawdaż?

      "Mówię to co myślę
      To co czuje, to co wiem
      Hipokryzja tym się brzydzę
      Gonie czas i chwytam dzień
      Jestem wodą na pustyni
      Wojownikiem krętych dróg
      Wiatrem, burzą i wulkanem
      Metaforą prostych słów"

      ~ Shiruku Yoru & Midori Endo

      Usuń
    4. Och, są. Tylko trzeba chcieć je znaleźć. A to zdanie napisałam z wewnętrznej potrzeby, by pokazać swój punkt widzenia. Nie czułabym się dobrze, gdyby tych słów tam nie było, a pierwotna wersja właśnie ich nie miała, musiałam je dopisać. Możecie sobie uważać, że to takie zwykłe bredzenie ,,głupiej i ograniczonej katoliczki", że wierzę w takie rzeczy i że w ogóle mam jakiekolwiek wewnętrzne potrzeby, proszę bardzo, nie obrażę się, macie prawo. Notka jest napisana subiektywnie - odbiorca może rozważyć ją na swojej płaszczyźnie. Gdy czytam blog dziewczyny zafascynowanej Latającym Potworem Spagetti poznaję jej punkt widzenia, ona jest przekonana, że LPS istnieje, więc tak pisze, a czy ja w to uwierzę i jak odbiorę notkę to już moja sprawa. Nie mogę zabronić jej pisania z taką pewnością. Nie pisze ,,UWIERZ W LPS! ! !" i nie umieszcza takich apeli w co drugim zdaniu. Zresztą, mimo, że LPS został stworzony jako parodia, to nie wykluczone, że istnieje, na wszystko można znaleźć dowody, tylko trzeba CHCIEĆ. Jak już pisałam - mam znajomych, którzy nie wierzą w ewolucję i potrafią zanegować każdy dowód jej istnienia, nawet, jest on zupełnie wyraźny i oczywisty. Po prostu nie chcą i już. A przecież, tak na zdrowy rozum - nie może zupełnie nie być jakiegokolwiek Boga. Jakaś siła wyższa, Bóg, bogowie stworzyli świat - takie jest najprostsze tłumaczenie większości osób. Tymczasem może być tak, że świat i ludzie sami stworzyli Boga/siłę wyższą/itp.. Sam wszechświat i wszystko w nim istenijące może być swego rodzaju Bogiem, miliardy ludzi wierzą w coś nad nimi, więc siła wyższa istnieje - w ich umysłach. Przecież mózgi są jak najbardziej realne. Można powiedzieć, że dochodzimy tutaj do absurdu, że w takim razie wszystko, co tylko znajdzie się w naszych umysłach istenieje, ale to w sumie prawda - w pewnym sensie istnieje, tylko że w innym miejscu. Nie czepiajmy się kuroczowo definicji, Bogiem jest sama Ziemia, wszystko. Fragmentarycznie nawet my. Chyba istenijemy, prawda? Znaczy, za Was nie ręczę, ale jestem. Tylko Wy mi nie uwierzycie, nie możecie uwierzyć, bo nigdy nie zdobędziecie dowodów, nawet po śmierci, dowodu ostatecznego. Ale wierzycie, napisałyście chyba pod poprzednim postem, więc co? Chyba doszliśmy do miejsca, z którego wyszliśmy, absurdalne koło.
      Jeśli dla kogoś Bóg=Kościół, to bardzo temy komuś współczuję. A Biblia? Nie rozśmiejszajcie ludzi, przecież to zbiór symboli, i żaden dowód na istenie Boga. Wystarczy się tylko rozejrzeć, a same przyjdą. Jak mawiał Jan Paweł II, każdy cud można naukowo wyjaśnić, tylko, że jeszcze nie teraz. Czy gdyby się doczepić, można by to uznać za herezję i stwierdzenie, że Boga nie ma? Ciekawie brzmią takie słowa w ustach głowy tego znienawidzonego Kościoła, prawda? Ale może nie ma Boga TAKIEGO. Dla odmiany wiele naukowców, im bardziej poświęca się swojej ,,bezdusznej" pracy, tym bardziej jest przekonanych, że istenieje jakaś siła wyższa. Zabawne, prawda?

      Czemu zakładacie, że jeśli wierzę w siłę wyższą, to od razu zgadzam się z Kościołem i jestem katoliczką? Proszę...
      Bóg neguje kanibalizm? Buhaha. Księża. Kościół.


      Mały apel do ludzi:

      NAUCZCIE SIĘ ODRÓŻNIAĆ POJECIA ,,KOŚCIÓŁ KATOLICKI" I ,,BÓG"/,,SIŁA WYŻSZA". TO WAM WSZYSTKIM BARDZO DOBRZE ZROBI.


      Usuń



    5. Dlaczego miałabym żałować amebek? To było tylko rozważanie nad życiem, wyraz zachwytu i niepokoju z powodu ciągle zmieniającego się świata. Dlaczego miałabym żałować amebek (pojęcie umowne, ameby żyją nadal)? Przecież one wypełniły swoją rolę, nie ma ich już, a raczej są nadal w nas. Czemu w takim razie nie mówisz, że załuję nas? Nie żałuję. Zginiemy. Wszyscy. Staniemy się czymś innym. Życie to nieustające procesy, ciągłe zmiany. Stagnacja w końcu oznacza śmierć. No właśnie, nie do końca rozumiesz. I w tym problem, bo ja nie rozumiem ludzi, którzy mówią, że nie rozumieją, ale piszą tak jakby uważali, że to ich nikt nie rozumie.

      Jeśli jesteś filozofem, to znaczy, że nie masz żadnych problemów? Wielkie brawa, pani właśnie dostaje nagrodę Nobla za rewolucyjne odkrycie! Kto by pomyślał, jeśli zaczynasz myśleć o przyszłości lub przeszłości, to znaczy, że nie masz żadnych problemów! Kurczę, szkoda, że te dzieci w Afryce tego nie wiedzą.
      A tak bez sarkazmu - napisałabym tu coś brutalnego, ale to byłoby nieco zbyt mocne. Czemu nie mogę sobie pofilozofować? Taka już jestem, myślisz, że to przyjemne, gdy w każdej idiotycznej sprawie szuka się drugich wyjść, myśli o takich kretyznimach? To jest pewna wada w funkcjonowaniu mózgu i tyle. Tylko teraz trzeba zdefiniować pojęcie wady. Nieważne. Wszyscy cierpią na swój sposób. To, że ktoś stara się cieszyć i myśleć o czymś większym, uważasz za złe? Czyli najlepiej, jeśli zapanują miliardy emo? Sama melisa cienko działa na osobę, która jest przekonana, że zostały jej tylko kilka dni (może dwa tygonie?) życia. Gdy dygoczesz ze strachu, co tam zobaczysz, czy wszystko się po rpostu skończy, czy będzie jeszcze bardziej bolało, to naprawdę, niewiele jest w stanie pomóc. Teraz piję sobie ziółka głównie na trawienie, ale czasem sobie przypominam...
      Nie użalam się nad sobą.
      Jestem szczęsliwym człowiekiem, nawet nie wiesz, jak bardzo. Cieszę się ze wszystkiego, i naprawdę nie ma powodów, by mnie żałować, bo masa osób ma gorzej.
      Napisanie o tej neospazminie to było bardziej przyznanie się do słabości, było mi to potrzebne. Bo tak się składa, że boję się bardzo wielu rzeczy, niemal wszystkiego. Niepoprawny tchórz we wszelkiej możliwej dziedzinie. A do takiego czegoś ciężko się przyznać, nawet w Internecie. To chyba jest jakiś żart, że po takim przerażeniu, że wszystko aż w środku dygocze i nie można, nie można już wytrzymać, tak bardzo się boi, ciągle jeszcze można się ruszać każdym idotyzmem, bać się ciemności, pająków, śmierci, dlaszego życia, cieni na ścianie, bólu głowy, wyjazdu rodziny do oddalonego o godzinę drogi miasta, nocy, zaśnięcia, lalek, Slendermana... Trochę wstyd, prawda?
      :c Żałosne. Trudno.
      A większośc samobojców to idioci, tak samo większość tych, którzy się tną, choć może pewien etap w życiu po prostu trzeba przejść, proszę, nie porównuj mnie do nich, ja jestem bardzo szczęśliwa, i bardzo lubię życie, tylko się boję. Ale już nie tak bardzo. Nie sądzę, bym mogła sobie coś zrobić Singularem, Symbikortem czy jakimkolwiek innym lekiem w jakiejkolwiek innej postaci, który mam w swoim domu, tak w nawiasie.
      To wgłębienie nazywa się rynienka podnosowa.


      Też sobie pocytatuję, a co mi tam:
      ,,Każdy Bóg to kryminalista."
      ,,Czym jest życie? Dlaczego ludzie żyją? Ktoś mnie kiedyś o to zapytał i pobiłem go w sekundę. To byłoby do przyjęcia, gdyby był poetą z gimnazjum albo coś takiego. Ale takie pytania u członka yakuzy po dwudziestce to przestępstwo!"
      ,,Wszystkie stowrzenia chcą wierzyć w coś większego od nich samych. Nie potrafią żyć bez ślepego posłuszeństwa. I by uciec od presji tej ufności, zaczynają szukać kogoś większego od nich samych. I potem znów zaczynają szukać kogoś jeszcze silniejszego. tak rodzą się wszyscy królowie. Tak rodzą się... bogowie."

      Przepraszam za ich wątpliwą wartość, ale nie mam w tym wprawy ;)
      Ps. Bardzo się cieszę, że jesteście i napisałyście takie długie komentarze, można podyskutować, Arigato!

      Usuń
    6. PPs. Po prostu już dość dawno temu coś mi się w głowie popsuło i do tego czasu naskakuję na osoby, które mi o tym przypominają. Jeszcze raz Arigato!

      Usuń
    7. „Herezja to tylko inne określenie wolności myśli”~ Graham Greene

      Mówisz, że są? Nie, niestety nie ma. Dowody=wyjaśnienie naukowe, racjonalne. Jeżeli myślisz inaczej, proszę podaj mi jakiś naprawdę sensowne poparcie jego istnienia. Nigdy o takim nie słyszałam, jeżeli ty się na taki natknęłaś, to gratuluję. A ja z wewnętrznej potrzeby napisałam te wszystkie słowa o Kościele, nie czułabym się dobrze, gdyby tych słów tam nie było, a pierwotna wersja właśnie ich nie miała, musiałam je dopisać :-) „Notka jest napisana subiektywnie” - gomen, ale chyba sobie żartujesz. Przeczytaj ją jeszcze dwa, trzy razy, bo jeżeli uważasz, że jest subiektywna, to chyba masz zaburzony system oceniania.
      Używasz mnóstwa trudnych słów, w sumie nie wiadomo po co. Nie pasują do całości wypowiedzi, wyraźnie się odcinają, a na dodatek sprawiają, że cały sens twojej odpowiedzi obraca się w pseudointeligentny bełkot. Wybacz, że ci to wytknę, ale w pewnym momencie zgubiłaś podmiot. Można to źle odebrać, jako najpierw pojazd na mnie i Midori, a później tylko na jedną z nas. Zirytowało mnie to, dlatego o tym mówię, nie odbierz tego źle. Komentarze do ciebie są napisane przez naszą dwójkę, tylko ja, Yoru, to spisuję i dlatego piszę w pierwszej osobie, bo tak jest łatwiej układać chaotyczne myśli Midori :3
      Absolutnie nie zrozumiałam fragmentu „ Znaczy, za Was nie ręczę, ale jestem. Tylko Wy mi nie uwierzycie, nie możecie uwierzyć, bo nigdy nie zdobędziecie dowodów, nawet po śmierci, dowodu ostatecznego. Ale wierzycie, napisałyście chyba pod poprzednim postem, więc co?” - może jestem jakaś ograniczona, ale nadal nie rozumiem ^-^” Wyjaśnij, jeszcze możesz, bo nie wiem, czy mam to odebrać jako wrzutę na mnie, czy jako coś zupełnie odmiennego.
      Absurdalne koło? Nie uważam tak, ale okej, każdy ma swój tok myślenia.
      Ależ naturalnie, Bóg=Kościół. Jeżeli powiesz „kościół”, od razu ktoś skojarzy to z pojęciem „Bóg”. Według mnie głupotą byłoby raczej napisanie „Bóg=wiara”, albo „Kościół=wiara”. Niestety, siła wyższa, Bóg i Kościół to pojęcia ze sobą powiązane. Więc absolutnie nie masz w tym wypadku racji. Znienawidzonego, a i owszem. Kościół to głupota, instytucja stworzona, aby kierować grupką pokornych baranków. Dlaczego to ma brzmieć ciekawie? Nie brzmi. Tego się właśnie spodziewam po Papie. „Dla odmiany wiele naukowców, im bardziej poświęca się swojej ,,bezdusznej" pracy, tym bardziej jest przekonanych, że istenieje jakaś siła wyższa. Zabawne, prawda?” - shitsurei shimashita za określenie, ale jest to przykład z dupy wyjęty. Ani trochę nie odwołuje się do naszej konwersacji i wątpię w jego autentyczność. „Przemądrzałość jest jednym z najbardziej pogardy godnych rodzajów głupoty” ~ Georg Christoph Lichtenberg :-)
      Nawiasem mówiąc, Papa w latach 60 zakazał noszenia bikini. Ale to już tak zupełnie nawiasem. Przykład ograniczeń wymyślonych przez Kościół.
      „Czemu zakładacie, że jeśli wierzę w siłę wyższą, to od razu zgadzam się z Kościołem i jestem katoliczką?” - jakbyś powiedziała „wierzę w siłę wyższą” to absolutnie nic bym do tego nie miała. Użyłaś natomiast określenia „Bóg”. BÓG. To słowo pisane dużą literą oznacza boga katolickiego, więc a i owszem, miałam prawo sądzić, że jesteś katoliczką. Na dodatek mówisz do mnie o Papie z Papamobilu siedzącym na Papatronie i głoszącym Papaprawdy. W takim wypadku moje stwierdzenie, że jesteś katoliczką, jest jak najbardziej poprawne i na miejscu.
      „Bóg neguje kanibalizm? Buhaha. Księża. Kościół” - przepraszam, czytałaś Biblię? Bo ja a i owszem i doszukałam się w niej czegoś takiego. A ponoć Biblia to słowa Boga, jedynie spisane przez człowieka, nieprawdaż? ^-^
      Potrafię odróżniać pojęcia, ale dzięki za capslocka. Akurat te pojęcia są ze sobą powiązane ;-)

      Usuń
    8. Ameby żyją w zanieczyszczonych zbiorowiskach wodnych, powinnaś ich żałować. To może być twoja babcia ze świata równoległego. Tapla się w bagnach. Plask, plask. Niemiłe.
      Filozof ma właśnie najwięcej problemów psychicznych, bo rozważa wszystkie aspekty życia. Hiphiphurrej, łołołołoooo, famfary, werbel, pani właśnie dostaje Nobla za nierozumienie ironii!
      Ależ proszę, napisz coś brutalnego, mam silną psychikę, jeżeli chodzi o brutalność :33 Dalszego fragmetu tego akapitu nie rozumiem, bo nie napisałam nic takiego. Jeżeli masz takie lęki, polecam psychologa i psychiatrę, poproś go o clopixol, bo jakoś to, o czym mówisz, to początki schizofrenii paranoidalnej ^-^ Takowi ludzie powinni się leczyć.

      „Przypadkowa przechadzka po szpitalu wariatów pokazuje, że wiara nie dowodzi niczego” ~Heinrich Heine

      Użalasz się nad sobą, jak najbardziej to robisz. Poprzedni akapit właśnie jest czymś takim. Rozumiem, że warto czasem wylać wszystko na klawiaturę, ale niech ma to jakiś sens. Lepiej się nie użalać, po prostu drążyć dalej, szukać szczęścia, lub chociaż zwyczajnej satysfakcji.
      Jeżeli jesteś szczęśliwym człowiekiem i lubisz wszystkich, to po co neospasmina? Po co o niej w ogóle wspomniałaś? Żeby ludzie zaczęli cię żałować? To jakby Midori napisała „Idę do LO, ale ogólnie jestem smutną osobistością, gdyż mój ojciec umarł, a matki za bardzo nie obchodzi mój los, a poza tym lubię powidła”. :-)
      W Internecie łatwo się jest przyznać do wszystkiego :-) Wstyd? Nie myślę tak. Raczej głupota.
      Nie porównywałam cię do niczego. A samobójcy to nie tylko tchórze bojący się realności, to także bardzo odważne persony – bo mają odwagę zakończyć swoje życie. Mają odwagę zrobić coś ze swoją egzystencją, a nie tylko sączyć neospasminę ^-^
      Dzięki, że przypomniałaś mi o rynience podnosowej! Nie użyłam tego określenia, bo idiotyzmem byłoby użycie gwary naukowej do mojej prostej wypowiedzi, mówiłam już wcześniej, że wciskanie na siłę trudnych wyrazów do prostej treści jest niepotrzebnym bawieniem się w inteligenta, co mnie strasznie irytuje, zarówno w internecie, jak i w życiu.
      Drugi fragment nie jest znowu taki mądry, nad tą kwestią można by się trochę pozastanawiać, gdyby nie była tak przetarta.

      Na koniec znowu Rammstein ^-^

      Ich will - ich will eure Stimmen hören
      Ich will - ich will die Ruhe stören
      Ich will - ich will dass ihr mich gut seht
      Ich will - ich will dass ihr mich versteht

      „Stanął w ogniu nasz wielki dom, dom dla psychicznie i nerwowo chorych”

      ~ Shiruku Yoru & Midori Endo

      Usuń
    9. Ameby żyją w zanieczyszczonych zbiorowiskach wodnych, powinnaś ich żałować. To może być twoja babcia ze świata równoległego. Tapla się w bagnach. Plask, plask. Niemiłe.
      Filozof ma właśnie najwięcej problemów psychicznych, bo rozważa wszystkie aspekty życia. Hiphiphurrej, łołołołoooo, famfary, werbel, pani właśnie dostaje Nobla za nierozumienie ironii!
      Ależ proszę, napisz coś brutalnego, mam silną psychikę, jeżeli chodzi o brutalność :33 Dalszego fragmetu tego akapitu nie rozumiem, bo nie napisałam nic takiego. Jeżeli masz takie lęki, polecam psychologa i psychiatrę, poproś go o clopixol, bo jakoś to, o czym mówisz, to początki schizofrenii paranoidalnej ^-^ Takowi ludzie powinni się leczyć.

      „Przypadkowa przechadzka po szpitalu wariatów pokazuje, że wiara nie dowodzi niczego” ~Heinrich Heine

      Użalasz się nad sobą, jak najbardziej to robisz. Poprzedni akapit właśnie jest czymś takim. Rozumiem, że warto czasem wylać wszystko na klawiaturę, ale niech ma to jakiś sens. Lepiej się nie użalać, po prostu drążyć dalej, szukać szczęścia, lub chociaż zwyczajnej satysfakcji.
      Jeżeli jesteś szczęśliwym człowiekiem i lubisz wszystkich, to po co neospasmina? Po co o niej w ogóle wspomniałaś? Żeby ludzie zaczęli cię żałować? To jakby Midori napisała „Idę do LO, ale ogólnie jestem smutną osobistością, gdyż mój ojciec umarł, a matki za bardzo nie obchodzi mój los, a poza tym lubię powidła”. :-)
      W Internecie łatwo się jest przyznać do wszystkiego :-) Wstyd? Nie myślę tak. Raczej głupota.
      Nie porównywałam cię do niczego. A samobójcy to nie tylko tchórze bojący się realności, to także bardzo odważne persony – bo mają odwagę zakończyć swoje życie. Mają odwagę zrobić coś ze swoją egzystencją, a nie tylko sączyć neospasminę ^-^
      Dzięki, że przypomniałaś mi o rynience podnosowej! Nie użyłam tego określenia, bo idiotyzmem byłoby użycie gwary naukowej do mojej prostej wypowiedzi, mówiłam już wcześniej, że wciskanie na siłę trudnych wyrazów do prostej treści jest niepotrzebnym bawieniem się w inteligenta, co mnie strasznie irytuje, zarówno w internecie, jak i w życiu.
      Drugi fragment nie jest znowu taki mądry, nad tą kwestią można by się trochę pozastanawiać, gdyby nie była tak przetarta.

      Na koniec znowu Rammstein ^-^

      Ich will - ich will eure Stimmen hören
      Ich will - ich will die Ruhe stören
      Ich will - ich will dass ihr mich gut seht
      Ich will - ich will dass ihr mich versteht

      „Stanął w ogniu nasz wielki dom, dom dla psychicznie i nerwowo chorych”

      My również dziękujemy za dyskusje :3

      Usuń
    10. Taka mała porada, z całym szacunkiem - proszę, zajrzyjcie do słownika i sprawdźcie, co znaczy słowo subiektywnie. Wtedy porozmawiamy.

      Może pomogę:
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Subiektywizm

      Jakich trudnych słów? Proszę o wymienienie choć kilku, mogę nad tym popracować. To, że ktoś uznaje je za trudne to już nie moja wina. Powychowalibyście się z nawiedzoną mamą polonistką, wtedy wszystko staje się inne :/
      Oczywiście, że są dowody. Bardzo proste. Na przykład, jakim cudem ewolucja przebiegała tak szybko? Dlaczego z setek przypadkowych mutacji zachodzą akurat te, które są potrzebne, przydatne? Dlaczego, gdy eksperymentuje się na bakteriach, to wszystkie, które są nieprzystosowane do sztucznie stworzonego środowiska giną, ale kilka procent w ciągu kilku godzin, doby, przechodzi mutację, która akurat jest odpowiednia? Jak to się dzieje, że wady w życiu płodowym same się później korygują? To wszystko jest technicznie i naukowo niemożliwe.
      Czemu zajmujesz się głównie wyrzucaniem steku wyzwisk pod adresem Kościoła katolickiego? Może ja uważam tak samo i jestem z nim tylko z powodu zbieżności interesów, może jestem Żydówką, albo chodzę do zboru?
      Akurat przykład nie jest z dupy wyjęty (mogę wymienić tych naukowców po nazwiskach, np. Albert Einstein), jak pięknie się wyżej wyraziłaś, i pasuje do dyskusji, ale dobra, niech będzie.

      ,,Użyłaś natomiast określenia „Bóg”. BÓG. To słowo pisane dużą literą oznacza boga katolickiego (...)" - teraz właśnie obraziłaś wszystkich polskich Żydów, muzułmanów (tak, Allach to po naszemu Bóg) i wszystkie możliwe inne religie ze Starą Wiarą na czele. Tak właśnie wygląda życie - nie wiem czemu, ale wszyscy w dzieciństwie przechodzą jakieś pranie mózgów, tylko nie mogę pojąć, czemu wpaja się zasadę, że jeśli mowa o Bogu, to od razu w grę wchodzi też papież, kler i siedem sakramentów. Gdybym powiedziała ,,Jezus Chrystus" to wtedy można już by było wyciągnąć wnioski, że jestem katoliczką, ale ,,Bóg" - absolutnie.
      Jeśli dalajlama mówił o papieżu, to znaczy, że jest katolikiem? A to, że papież mówił o dalajlamie znaczy, że jest buddystą? Ale jaja! Koniecznie muszę to powiedzieć ludziom! Patrz, teraz mówię o dalajlamie! Może nawet cytat jakiegoś walnę - ,,Gdyby się okazało, że tylko kobieta przyniesie najwięcej pożytku duchowości buddyjskiej – czemu nie? Niektórzy myślą, że żartuję. Ale nie, mówię poważnie. " lub ,,Harmonijne społeczeństwo zrodzić się może jedynie z ludzkiego zaufania, wolności od strachu, wolności wyrazu, rządów prawa, sprawiedliwości i równości. ". Proszę, to znaczy, że jestem buddystką? Ale fajnie! Wiesz, trzeba znać coś poza swoim małym ogródkiem, a akurat ten papież znany był everywhere, więc rozumie się samo przez się, nawet w tablicach historycznych można znaleźć notkę o nim w tabelce pt. największe wydarzenia od któregoś tam wieku/dekady.
      Czytałam Biblię, bardzo dokładnie, ale przecież kto jeszcze przed chwilą mówił, że ona nie ma nic do Boga i na jej podstawie nie można nic udowodnić, bo to żaden dowód i sam mógłby coś takiego napisać? No właśnie. Tylko jeszcze taki jeden mały haczyk - niektóre zakazy i nakazy Kościoła mogą być absurdalne (teraz mama nie pozwala mi mówić ,,kurde"), ale te większe, ogólne są dość uniwersalne i kieruje się nimi większość religii, a niewierzącym są wpajane na zajęciach z etyki. Nie zabijaj, nie kłam, nie kradnij, szanuj swoich rodziców, nie zabieraj żony/męża/kobiety/dziewczyny/chłopaka kogoś innego... Pal licho zakaz chodzenia w bikini, i ,,nakazy" nowożytne (bo in vitrio jest zuuueeeeeeeeeeeee aaaaaaa :P), ale to powyżej chyba ma sens? (Tak, wiem, że Kościół to łamie, tak wiem. Nie potrzebuję kilku zdaniowej tyrady o tym, że kler zabija, je, łamie celibat, wiem, wiem.)


      Usuń
    11. Ameba nie ma rozwiniętego układu nerwowego - ergo - raczej nie może odczuwać dyskomfortu związanego z taplaniem się w brudnych ściekach, jeśli już, to raczej nie moja wina, ja swoje odprowadzam do pobliskiej oczyszczalni ścieków i wychodzą z niej czyste (sama sprawdzałam!), a nie do rzeki jak niektórzy. Zresztą, ameba pełzakowata czerwonki, wywołuje, jak sama nazwa mówi, czerwonkę, więc nie będę żałować ameb, skoro wywołuje choroby, które mogą powodować śmierć. Zresztą, ameba to tylko przykład, moja prababcią z równoległego świata mogą być bakterie, masz wyrzuty sumienia, że zabijasz antybiotykiem bakteryjki, gdy jesteś chora?
      Gdybyście dostawały werble za każde niezrozumienie ironii, to dawno bębniarzom pękłyby pałeczki.
      Okej, napiszę... A raczej nie, bo nie mogę dać się podpuścić, gdyż takich rzeczy lepiej nie pisać, bo to niebezpieczne, ,,rasizm" - vide James D. Watson.Nie, to nie jest schizofrenia, nie zanotowałam u siebie rozdwojenia jaźni, nie mam luk w pamięci i nie mdleję na widok pająka, tylko się go boję, gdy się boję np. pająka, ciemności nie wstępuje zaburzenie oddechu, pocenie się, drgawki itp., czyli mój lęk nie jest niebezpieczny. Każdy się czegoś boi, uch, moi koledzy raczej nigdy by się nie domyślili, że jestem takim tchórzem.
      Czy nie piszę, że właśnie staram się lać na wszystko i cieszyć się z całego świata, nawet z tego pająka, którego boję się jak ostatniej zarazy?
      Już napisałam, czemu o niej napisałam, ale jeśli ktoś ma wyraźne problemy z czytaniem ze zrozumieniem to proszę: ,,Napisanie o tej neospazminie to było bardziej przyznanie się do słabości, było mi to potrzebne." Odwagę trzeba mieć, żeby żyć. Skończyć życie czasem jest za łatwo. Nie mówię, że nie ma prawda popełniać się błędów i pewien etap trzeba w życiu przejść (mam za sobą kilka takich prób, teraz wiem, że to było strasznie głupie, a nawet jeśli, to zupełnie niepotrzebne). Rozumiem, że jeśli komuś życie się nagle rozwaliło, to chce ze sobą skończyć, ale ta moda na napawanie się samobójstwami wśród młodzieży jest dość dziwna. No i cięcie się - to nadal jest ,,fajne", przynajmniej w moim mieście. Jest taka jedna, która uważa, że to kocha i ciągle mówi, że chce się zabić, pokazuje szramy dla szpanu itp. Gdy mówi się jej ,,Dziecko, lepszym sposobem jest proste cięcie wzdłuż przedramienia, dwa na nadgarstkach i jedno przy tętnicy szyjnej, delikatnie" to się obraża. To dopiero jest...
      Też kiedyś miałam taką ,,odwagę". Teraz mam prawdziwą. A nie piję tej neospazminy ciągle, bo bym zbankrutowała, to była w sporej części metafora, ale co tam. Wcześniej w tym miejscu był cytat, który na pewno by Wam się spodobał, może zgadniecie, kogo?
      Oj, ja na pewno nie jestem inteligentna i nie chcę się w taką osobę bawić, to byłoby straszne. Po prostu, jak wcześniej wspomniałam, mam mamę polonistę i ciotkę, która studiuje biologię, więc mnie demoralizowały i teraz to jest takie odruchowe.

      Usuń
    12. Heksakosjoiheksekontaheksafobia - rozwaliło mnie to XD
      Teraz opłaca się mieć zeszyt z cytatami (a że większość z anime... cóż, olejmy to XD):

      ,,Wiecie, jak to jest: każdy głupek potrafi umrzeć, sztuką jest nauczyć się przeżyć." (rzekł kanibal)
      ,,Tak się składa, że to szaleńcy a nie geniusze często popychają świat do przodu. Bo kto jak nie szaleniec gotów jest porywać się na rzeczy niemożliwe. I udowadniać, że niemożliwe staje się możliwie" (czyli z tych wyżej wymienionych ośrodków psychiatrycznych możemy mieć jakąś korzyść :D)
      I mój ulubiony:
      ,,Ja po prostu nie mogę już ścierpieć jej towarzystwa. Ale ona w jednym ma rację. Ona mi powiedziała: żyjesz po coś, dziewczyno. Nie po to, żeby się objadać na ucztach, nie po to, żeby być tak higienicznym jak nikt na świecie. Nie po to, żeby cię wszyscy podziwiali. Powiedziała, że mogę żyć dla bardzo konkretnego celu. Że nawet jak mnie zabiją i złożą w bezimiennym grobie, to dzięki mnie, być może, będzie istnieć coś znacznie ode mnie większego. Coś pięknego. (...) Kiedy przestaniesz już żyć, jak każdy przecież... Czy to będzie takie ważne, że twoje imię opisano w kronikach, że za życia podziwiano cię na każdym targu, że książęta chylili przed tobą głowy? Nie sądzę. Ale może, umierając, będzie ci łatwiej, kiedy pomyślisz, że dzięki tobie będzie istnieć coś ślicznego, coś, co jest większe niż każdy człowiek..."

      Też dziękuję :)
      Tylko się nie poobrażajmy :0
      A tak poważnie, jestem ciekawa, czy zgadniecie, kto tam mógł być. Podpowiem - samobójca.

      Usuń
  11. Jak to powiadała nasza pani od przyrody - w przyrodzie nigdy nic nie ginie :) Ja jednak bardziej pochylam się ku teorii Darwina, niźli ku wierze w jakieś bóstwa. Jestem pewna, że na pewno trafiłaby się chociaż jedna osoba, która by się na to odważyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że tak, naprawdę wszyscy z tej chorobliwej, zwierzęcej ciekawości w końcu by spojrzeli. A teoria Darwina nie wyklucza istnienia ,,jakiegoś bóstwa".

      Usuń
  12. Ja jestem czystą ewolucjonistką i racjonalistką. Świadomość, że człowiek pochodzi od małpy, mówiąc kolokwialnie, wcale mi nie uwłacza. Wręcz fascynuje. Uwielbiam oglądać programy dotyczące ewolucji (jedne z niewielu audycji, które zatrzymują mnie przed szklanym ekranem) i dziwić się, jak świat jest potężny, a człowiek? W tym kontekście chyba faktycznie jest trzciną - jak to ujął Blaise Pascal - ale nie każdy myślącą :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Życie, świat - to wszystko jest zaskakujące. to, jak szybko coś może przeminąć, jak wolno coś może rosnąć. To naprawdę piękne ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ojejku. Strasznie dawno mnie tutaj nie było i nie czuję się z tego powodu szczęśliwa. Minęło dość dużo czasu odkąd zaglądałam tutaj ostatni raz, ale nic się nie zmieniło - twoje notki nadal są genialnie powalające. Serio.
    Cóż więcej mogę powiedzieć ? Nic, nie mam pojęcia, jak odnieść się do tej notki. Przepraszam i pozdrawiam, May.

    OdpowiedzUsuń