środa, 4 lipca 2012

Mistyfikacja fragment po fragmencie, kawałek po kawałku

Fragment opowieści, który obiecałam Wam w poprzednim poście. Daję go bez prologu, który wiele wyjaśnia, ale jest on jeszcze niedopracowany, więc na razie dobre i to.Znowu absurdalnie długi tytuł, pogratulować. Dlaczego mistyfikacja? Bo właśnie taki będzie tytuł tego zbioru liter. Zapraszam do czytania i krytykowania (potrzebuję rad).


Dwa lata temu nad lasem świeciło słońce, a ziemia była sucha jak kość. Świat wydawał się być zupełnie innym światem. Wśród drzew sterczały zrujnowane budynki, ogromne wieżowce z powybijanymi szybami i małe, jednopiętrowe domki, składające się na labirynt dawno opuszczonego miasta. Wieść niosła, że niedaleko była siedziba dowództwa, organizacji, jakkolwiek można było nazwać ich przełożonych. Z ust do ust, niesiona znikomym, gorącym wiatrem, szła mówiona szeptem wiadomość, powoli docierała do uszu każdego z członków jej oddziału. Wydawało się, że wszyscy czują, mają jakąś niezbadaną, podskórną pewność, że to nie jest zwykłe zadanie. Byli niebezpiecznie blisko wschodniego obszaru,  gdzie podobno mieściła się baza. Nikt nie wiedział, po co właściwie tu są, nikt oprócz niej. Była dowódcą tej małej grupy, która wymykiwała się mokrym objęciom ziemi już od półtora roku. Właśnie wtedy tutaj trafiła i chyba spodobała się komuś na górze, bo teraz to ona kierowała tą trzydziestką. Na początku było ich pięćdziesiąt. Dwadzieścia osób w dziesięć miesięcy! Nikt nie miał tak małych strat. Wiedziała, że to, że tyle osób ciągle żyje było bardziej jej zasługą, niż ich własną. Mówiono jej teraz pani porucznik. Nie wiedziała, dlaczego zdecydowano, że akurat stopnie wyróżnień będą odpowiadały tym, jakie obowiązywały w dawnym zawodowym wojsku w świecie sprzed lat,  skoro tyle uległo zmianie. Nie nazwałaby tego, w czym tkwiła nawet wojskiem, to było coś zupełnie innego.
Była spokojna. Tyle osób denerwowało się przed akcją, nawet jeśli była ona zupełnie infantylna, ale Airam nigdy nie czuła niepokoju i nie biegała zestresowana po namiocie lub podziemiach. W ogóle rzadko się emocjonowała, jakoś niewiele rzeczy potrafiło ją poruszyć. Wszystkie uczucia chyba poszły sobie gdzieś dawno i zamieszkały w duszy kogoś innego, może tej znerwicowanej dziewuszki, która zawsze wymiotowała przed wymarszem. Airam mało czuła, ale nauczyła się udawać, złość wychodziła jej nawet przekonująco. Złość znała bardzo dobrze, można by powiedzieć, że aż za bardzo. Czasem przychodził napad gniewu, niemal nie do opanowania. Zupełnie się wtedy zapominała, dostawała skądś nagle bardzo dużo siły, która gwałtownie chciała się wydostać. Istniało kilka rzeczy, które budziły w niej tą okrutną złość i wyrywały Airam  z emocjonalnej skorupy. Zawsze tak było, jeszcze w Szarim robiono jej wyrzuty z powodu nieokiełznanego temperamentu.  Ale teraz znajdowała się zupełnie gdzie indziej, w miejscu, które było ogromnie dalekie od jej rodzinnego miasta, zarówno w przestrzeni jak i w czasie. Otaczały ją szkielety domów, sterczące w niebo. Przypomniały jej się lekcje pierwszej pomocy, które musiała zaliczyć po przybyciu tutaj, wystające żelazne sztaby wydały jej się nagle bardzo podobne do kości, które przebiły skórę podczas złamania otwartego. A chmury wyglądały jak gigantyczne kłęby gazy i bandaży, które opatrują urazy w potokach niebieskiego środka odkażającego. Wymysły idiotyczne, ale jakże przyjemne podczas powolnego, rytmicznego marszu w somnambulicznym tempie.

8 komentarzy:

  1. Nie jest to jakoś strasznie porywające,ale na początku zawsze tak jest. Dopiero z kolejnymi fragmentami zaczyna robić się ciekawie.
    Świetnie piszesz,czekam na kolejne części ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaczyna się ciekawie, ale żeby osądzić Twoje dzieło, poczekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam proste i trochę gęste włosy. Jak zrobię sobie loki to są ładne, ale na jakie 30 minut, bo potem się rozwalają. Ostatnio znalazłam na jakimś forum radę, że trzeba zmoczyć włosy piwem i ponoć loki będą się trzymać dłużej. :)
    Prostownicę też jakąś tam posiadam, ale nie potrzebuję jej używać. Szczerze to raczej bym polecała lokówkę. Może jakąś tanią na początek, żeby zobaczyć, czy loki będą wychodzić. :)

    + Dziękuję za życzenia ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. czekam na kolejne czesci, wciągnęło mnie to :D

    Zapraszam do mnie na konkurs, do wygrania bransoletka ! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawe :) Mam nadzieję, że opublikujesz dalsze części.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawie piszesz,jednak po jednym fragmencie wiele nie można powiedzieć-czekamy na więcej,więcej!:)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że tak strasznie mało. Oprócz denerwującego powtarzania "który, którego" itp. i paru słów, które zamieniłabym na inne, całość jest dość interesująca, aczkolwiek to tylko kropla w morzu, nie ma czego oceniać. NEED MORE, MORE. :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Hymmm, nie jest to opowiadnie podobne do wielu opowiadń, jakie już czytałam.Podoba mi się to.
    Pisz dalej, zobaczymy, jak wyjdzie ;)
    Póki co raczej nie mam zstrzeżeń.

    OdpowiedzUsuń