środa, 25 lipca 2012

Czasami warto słuchać starszych. Ryby.

Wiem, brutalnie i na długo porzuciłam bloga, ale naprawdę nie miałam żadnych pomysłów na notkę. To przez wakacje - brak szkoły naprawdę może szkodzić. Jakie to dziwne uczucie, gdy zdajemy sobie sprawę, że w szkole naprawdę można się dużo nauczyć i ciągle coś sie dzieje. Monotonia wakacyjnej egzystencji nie sprzyja twórczemu (i jakimkolwiek innemu) myśleniu. Można tylko chodzić na ryby...




Czasem naprawdę warto słuchać rodziców i starszych. Mówię to zupełnie poważnie. Kilka dni temu poszłam z dziadkiem łowić ryby nad rzeką. Wcześniej nie łowił dużo, więc cieszył się z każdej zdobyczy. Ja też trochę powędkowałam (i złamałam szczytówkę wędki) i złowiłam kilka płotek i krąpików, które prawdę mówiąc, były dość mizerne. Zapragnęłam zrobić z nich zupę rybną lub usmażyć je na patelni, dziadek jednak uważał, że są za małe i że to głupi pomysł, podobne zdanie miała mama, poznaliśmy je dzięki telefonom komórkowym, cudownym wytworze naszej cywilizacji. Oczywiście nie posłuchałam ich i zapakowałam przyszłą kolację do reklamówki, zapewniając, że sama je oskrobię i wypatrzę, mimo, że wcześniej tego nie robiłam. Wróciłam do domu, nie obyło się bez biadania, że takie rybki to można rzucić kotom, ale nawet ich chwilowo nie ma. W końcu mama zgodziła się je oporządzić, ale nie pozwoliła mi skrobać i patroszyć - bała się o kuchnię. Prawdę mówiąc, nawet się z tego ucieszyłam, bo perspektywa wyjmowania organów z rybiego brzucha niezbyt mi się podobała. Nie dość, że zwierzątka były małe, to mama jeszcze je przypaliła. i tak je zjadłam, całą szóstkę, ale to było straszne przeżycie. Naprawdę nie było na nich mięsa, same ości, do tego wszystko spalone, zupełnie niejadalne. Trzeba było posłuchać rodziców. Wczoraj usiłowałam złowić dużego leszcza, który nadawałby sie do jedzenia i zdobył by aprobatę otoczenia, jednak moje wysiłki spełzły na niczym. Ale już nigdy, nigdy, nie będę uparta w kwestii ryb i ich jedzenia. Czasami naprawdę warto posłuchać starszych. Przynajmniej mam nauczkę.


Z niecierpliwością wyglądam igrzysk olimpijskich i pokładam wielkie nadzieje w naszej drużynie siatkarskiej – oby po wygranej Lidze Światowej i memoriale szczęście ich nie opuściło.
Chciałabym móc pisać posty o tematyce m&a, ale nie ma odpowiednich odbiorców na moim blogu, a to dlatego, że nie ma tu takich postów. Błędne koło. Obrazki pochodzą z zerochan.


Pozdrowienia dla wszystkich, którzy tak jak ja są uparci i gniją w domu!

21 komentarzy:

  1. Masz rację,czasem na prawd warto słuchać rodziców. No cóż, człowiek uczy się na błędach.
    Z chęcią przeczytałabym taki post. Recenzje m&a są jak najbardziej przydatne. Pisz,pisz może dzięki tobie odkryje jakieś ciekawe anime,albo mangę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście, że warto, ale to niemożliwe żeby przekonać się inaczej niż dopiero po fakcie. Wakacje to okres, w którym rzeczywiście ciężko jest myśleć, mogę to potwierdzić. Dziękuję za pozdrowienia, gniję w domu już od kilku dni. Ty przynajmniej możesz się pochwalić swoim łowieniem ryb, ja takich wesołych doświadczeń nie posiadam. No dobrze, wczoraj byłam na kolejnej zgubnej dla mojego portfela wycieczce w Empiku, ale podczas rozmowy z rodzicielką przez cudowny wytwór naszej cywilizacji padło zdanie "tak mamo, też cieszę się, że wyszłam z domu". Bardzo rozbawiło to moją towarzyszkę. Pisz koniecznie o mandze i anime. Jak to nie ma odbiorców? A ja?! A pani nade mną?!

    Zajrzyj do mnie, bo odpowiedziałam, na Twój dłuuugi komentarz~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też wyjście z domu to przeżycie. Będę pisać, co mi tam. Ty i pani nad Tobą może się ucieszycie :)

      Usuń
  3. I jeszcze bardzo oczarowały mnie te ilustracje ^^ Szczególnie druga jet śliczna.

    OdpowiedzUsuń
  4. A po co tam zakrywać. :D
    Lubię jeździć na rowerze, wszystko robię szybciej niż jakbym szła. Przy okazji więcej mięśni mi pracuje. Tytuł nie nawiązuje do żadnego konkretnego zdarzenia ani żadnej konkretnej osoby w moim życiu. Prostacy są wszędzie, nie uchronisz się przed nimi.

    Twoja historia skojarzyła mi się z historią z jednej z książek King'a, chyba jedynie dlatego, że jest o łowieniu ryb. :d Wg mnie łowienie ryb jest naprawdę nudnym zajęciem, chyba że ma się towarzysza i tematy, które można z nim poruszyć. Na twoim miejscu z litości wypuściłabym zwierzątka do wody, lepiej poczekać na coś bardziej wartościowego i to wykorzystać. ^-^

    OdpowiedzUsuń
  5. No naprawdę czasami warto jest posłuchać starszych, nieważne jak się uprzemy np. na gotowanie ryb ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ty przynajmniej łowisz te rybki, u nas to raczej nie ma gdzie i z kim. U mnie w rodzinie wszyscy mają stałą tendencję do narzekania na brak czasu. Wkurzające. Ja niestety zaczynam to po nich dziedziczyć, chociaż staram się jakoś urozmaicić moją rutynę dnia, co nie zawsze mi wychodzi...A ja poza tym jestem osobą, która przywykłą do siedzenia w domu. Kiedyś, jak byłam w 4. i 5. klasie bałam się sama wracać do domu, bo myślałam, że wszędzie czają się psychopaci. Chociaż do domu mam 15 minut drogi. No i dotychczas nigdy sama nie jeździłam autobusem. Ale i tak jestem już mniej tchórzliwa niż kiedyś....Jazda autobusem jako sama jazda nie jest zła, ale nie umiem się obeznać w tych wszystkich rozkładach, numerach i wszystkim co jest związane z orientacją w terenie, np. nazwami przystanków. Dlatego siedzę w domu i sama nie mam gdzie iść. W sumie to przez ten brak czasu mojej rodziny nie mam z kim poznawać mojej okolicy. To wstyd, że mieszkam tu od urodzenia, a moja koleżanka, która wprowadziła się trzy lata temu jest bardziej obeznana. Ja sama raczej nie umiem się przełamać, a inni mają mnie, w pewnym sensie, gdzieś. No cóż...Ale to się zmieni, już ja się postaram. A co do m&a, to nie wiem, jak dla mnie możesz o tym pisać, chociaż ja nie jestem jakąś fanką tego wszystkiego. Zaczęłam kiedyś oglądać Death Note, nawet chyba dzięki Tobie, ale potem jakoś przestałam. Może mnie jakoś zaciekawisz, bo uwielbiam Twój styl pisania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze znajdzie się miejsce do łowienia ryb, choć faktycznie może mam łatwiej, bo mieszkam na pojezierzu. W naszym domu też nikt nigdy nie ma na nic czasu, ale tata jest zapalonym wędkarzem, więc zawsze trochę czasu znajdzie, a mama jest nauczycielką i ma wolne wakacje i może spędzać z nami dnie.
      Ee, u nas naprawdę za każdym rogiem i krzakiem czają się psychopaci, to miasteczko jest pełne wariatów, ale to tylko kwestia przyzwyczajenia. Większość osób się zna i raczej nikt nie boi się wychodzić z domu, kiedyś w nocy chodziłam z przyjaciółką w lesie. Gdybym mieszkała w dużym mieście to chyba też bałabym się wychodzić, zaraz coś by mnie przejechało, w dodatku tyle ludzi, brrr... Ale strach trzeba przezwyciężać (truizm!). Cieszę się, jesteś kolejną osobą, która zaczęła oglądać DN po mojej namowie, szkoda, że przestałaś, to jedno z moich ulubionych anime i mimo, że jest młode, zdążyło już wpisać się do kanonu pt. ,,Trzeba obejrzeć i znać", więc warto dokończyć.
      Dziękuję za tak długi komentarz, mam nadzieję, że kiedyś wychodzenie nie będzie sprawiało Ci problemów :)

      Usuń
  7. Nigdy nie wędkowałam, ale byłam przy wujku gdy to robił i jakoś wolałam wtedy bawić się z kuzynami niż mu pomagać :) Fakt, w szkole cały czas coś się dzieje, a wakacje monotonne... Ja wróciłam zaledwie wczoraj, a już chcę gdzieś wyjechać!

    OdpowiedzUsuń
  8. Aj tam, jak się nie ma o czym pisać, to lepiej w ogóle nie pisać. A coś mi tak świta, że łowienie takich małych rybek, to nawet karalne jest, ale nie jestem tego tak w 100% pewna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy, jakiego one są gatunku. Krąpie nie są objęte wymiarem ochronnym, więc jest ok.

      Usuń
  9. Mnie łowienie ryb nie kręci ;d

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie, mieszkam w Zielonej Górze. Tutaj też jest focus, ale na szczęści się jeszcze nie rozpada. haha :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Jednak uważam, że zrobiłaś dobrze. Tak to byś dała do zeżarcia kotom i zastanawiałabyś się jak by smakowała. Nigdy nie słucham rodziców, zawsze muszę postawić na swoim i zazwyczaj wychodzi, że mają rację... cóż zrobić. Świetne obrazki masz na blogu, jakie źródło? Wszystkie z zerochan?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość jest z zerochan, ale swego czasu sporo było z waalcoo.com i joe, ale teraz króluje zerochan, czasem też zamieszczam swoje zdjęcia.

      Usuń
  12. Ja tam nie mam cierpliwości do łowienia ryb.Kilka lat temu bardzo to lubiłam,a moja radość była ogromna nawet gdy wyciągnęłam małą rybkę,która (tak jak twoje) nadawała się jedynie dla kotów.Ale ja także uparcie chciałam ją zjeść,jednak po pierwszym skosztowaniu dałam sobie spokój.Ja tam wakacje dopiero teraz zaczęłam spędzać aktywniej,chociaż lubię posiedzieć przed laptopem i obejrzeć kolejne 10 odcinków Fairy Tail. Pisz o mandze i anime!Ja z chęcią czytałabym takie posty. Cieszę się,że napisałaś na swoim blogu:) Myślałam już,że nas opuściłaś. Czekam na kolejne posty!:)

    OdpowiedzUsuń
  13. mi właśnie chodziło o chrezscijan, ludzi, którzy mają swojego albo swoich bogów ;p mozliwe XD jakie swietne! lalalalalalala *___*

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak Marta ma rację. Żeby wziąć rybę musi ona spełniać pewne kryteria, jednym z nich jest długość. Więc raczej się tą przygodą nie chwal ;) A jeśli chodzi o obiad to człowiek uczy się na błędach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krąpie nie są objęte ochroną wymiarową, więc w żaden sposób prawa nie złamałam.
      Pod to podlegają tylko bolenie, brzany, brzanki, certy, głowacice, jazie, jelce, karpie, klenie, liny, lipienie, łososie, miętusy, pstrągi, rozpióry, sandacze, sapy, sieje, sielawy, sumy, szczupaki, świnki, trocie, węgorze i wzdręgi, a żadnej z tych ryb dawno już w Noteci nie widziałam.

      Usuń
  15. No cóż, trudno spełnić nasze zachcianki. W roku szkolnym chcemy wakcji, w wakacje- szkoły. Różnie bywa, ale dobrze, że mamy trochę tego i tego;)
    No, nauczka nauczką, każdy szczegół uczy nas czegoś nowego.

    OdpowiedzUsuń