niedziela, 17 czerwca 2012

W krainie ważek

Idzie lato, choć nie za bardzo to widać, przynajmniej w mojej okolicy, już za dwanaście dni wakacje, jakbyście sami nie wiedzieli. Dla mnie oznacza to między innymi polowanie na ważki. Polowanie za pomocą mojego niedorobionego aparatu, a nie siatki, bo z moimi zdolnościami pewnie wpadłabym do rzeki. Post będzie więc poświęcony ważkom, napiszę, dlaczego uważam je za tak ciekawe stworzenia. W Polsce żyje ponad siedemdziesiąt gatunków ważek, jest więc co śledzić i fotografować. Muszę zrobić kilka zdjęć ważkom - moje wakacyjne postanowienie.


                                                        
 Stare zdjęcie, ale jare. To chyba gadziogłówka pospolita, ciężko je rozpoznać. 

Oto kilka ciekawostek:
Jak pewnie wiecie, po angielsku ważka nazywa się ,,dragonfly", czyli latający smok. Celtowie wierzyli, że te małe owady to dzieci smoków i często łapali je by moczyć im odwłoki w miodzie, tak przynajmniej słyszałam. Nie mam pojęcia, w jakim celu to robili, może mieli nadzieję, że porwie je jakiś ptak, zwabiony słodkim zapachem?

Dziecko ważki może zabić dorosłego owada! Gdy dojrzała ważka składa jaja do wody, larwy chwytają ją i zjadają. Małe smoki to urodzeni drapieżcy.

Obserwując ważki, Leonardo da Vinci wpadł na koncepcję helikoptera. Te owady, w przeciwieństwie do jętek, potrafią latać do przodu, do góry i w dół, w niemal wszystkich kierunkach, szybko i bezgłośnie. 

Ważki to jedne z najstarszych owadów, jakie żyją obecnie. Oglądały czasy pierwszych płazów, na ich oczach złożonych z wielu małych oczek królowały i ginęły dinozaury, przyglądały się świtowi człowieka. Niemal takie same ważki jak te, które towarzyszą nam dziś, fruwały między nogami ogromnych zauropodów. Rozpiętość skrzydeł ważek z karbonu wynosiła prawie metr!

Największą polską ważką jest husarz władca (Anax Imperator, nie mogę z tej nazwy XD), rozpiętość jego skrzydełek to ponad 10 centymetrów!

Może i Wy wybierzecie się na polowanie? Ja ruszam w lipcu, teraz szkoła jest najważniejsza, czekam na ładną pogodę, cel to świtezianka dziewica, ależ one mają kreatywne nazwy, te ważki.

23 komentarze:

  1. o tak można było robić zdjęcia nie to co w muzeum orsay. nike robi wrażenie jest umieszczona niedaleko Mona Lisy, która chyba wywarła na mnie największe wrażenie i to prawda jeżeli patrzysz się na oczy uśmiecha się, a jak na usta nie. Było wiele cudnych obrazów, rzeźb achh...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ważki są ładne, ale jakoś nigdy mnie nie fascynowały. Niebieskie mi się podobają :3 No nie wiedziałam, że ważki tak mało się zmieniły. Ale jak sobie pomyślę o tej z czasów dinozaurów, tej co miała prawie metr rozpiętości skrzydeł, to przed moimi oczami staje potwór. Może dlatego nigdy nie pałałam sympatią do ważek? Wydają mi się bezduszne i.. straszne. Dziwnie to brzmi, ale tak jest. Bałabym się pozwolić ważkom usiąść na mojej ręce [o ile wgl by zechciała]. To tak jak z konikami polnymi - kiedyś im większy tym większy szpan, że się złapało. A teraz bałabym się go wziąć do ręki, bo te rzęski (nie wiem co to) co maja na odnóżach przyprawiają mnie o dreszcze.
    A komers... To taka jakby gimnazjalna studniówka :) Tylko bez osób towarzyszących, same ostatnie klasy. Długa dyskoteka + jedzenie i picie. Ale wszyscy wystrojeni jak na bal :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ogólnie nie przepadam za owadami, ale ważki to jedne z nielicznych, które lubię. Ponoć ważki gryzą, więc nie radziłabym brać na rękę takiej skubanej potworzycy :)
      Kto nie łapał koników, potem wsadzało się je do słoika i słuchało, jak uderzają z rozpędem o pokrywkę. Teraz pewnie też bym je łapała, to bez różnicy.
      My mamy właśnie bal, gimnazjalny, polonez, sukienki itp.

      Usuń
  3. Nazwy rzeczywiście mają kreatywne, nie powiem. A zdjęcie jak na "niedorobiony aparat" całkiem całkiem. Głębia ostrości jest w porządku. Mój aparat chyba jest bardziej niedorobiony...

    Tak, tylko że dyskusja nie zawsze musi prowadzić do tego, by osoba przeciwna zmieniała zdanie. To tylko wymiana swoich spostrzeżeń.
    Nie wiem, czy farbowanie ci coś pomoże. Moje też są cienkie, ale przyzwyczaiłam się do tego.
    Nie znam się na owadach, więc nie powiem, co to za motyl. Czerwony, pospolity. Hmm, różni ludzie lubią różne rzeczy. Ja lubię burzę tylko w nocy, wtedy jest odpowiedni klimat na czytanie książki, siedzę nad nią do późnego późna.
    Dlaczego czysta abstrakcja? Jeśli teraz nie możesz wyjechać, to będziesz miała taką możliwość w późniejszych latach, ponieważ w liceum wysyłają na wymiany, a studenci wyjeżdżają zarobić w wakacje. ^-^ A ja, jeśli już jest wybór, wolałabym pojechać w nowe miejsce...

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam je fotografować ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie zobaczyłabym jakieś Twoje zdjęcia :)

      Usuń
  5. Imperator ? Haahaha :D
    Nie wiedziałam, że na ważki się poluje,zrób koniecznie zdjęcia ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ważki kojarzą mi się tylko ze znajomą z gimnazjum, która miała właśnie takie przezwisko :)
    _______________________________
    www.public-reading.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Niezbyt lubię te owady, ale zdjęcie wyszło super!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wolę je od motyli, są niesamowite :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Motyle mnie denerwują, to tak jak inne, obrzydliwe, włochate robale, tylko zasłaniają się skrzydłami. Ble :c

      Usuń
  9. Jak to się stało, że nie da się robić zdjęć aparatem w pomieszczeniach? :o
    W porządku, w takim razie wiem już, że na przyszłość nie ma sensu wdawać się z tobą w dyskusje. Przeboleję to. :D
    To, że każda dziewczyna z twojego otoczenia ma grube włosy, nie znaczy, że ty także masz takie mieć. Czasem trzeba wykazać się oryginalnością. Ale to już twoja sprawa, czy zafarbujesz swoje włosy. Nie wiem, jak wyglądają, więc nie mogę ocenić. ^-^
    Hmm... u mnie nie ma burz piaskowych, chyba że te wywołane przez przejeżdżające krajową jedynką tiry... potrafią wkurzyć.
    Fajnie by było, gdyby u mnie w gimnazjum były wymiany. Pozostają ci jeszcze liceum i studia, także propozycje pracy sezonowej w innym kraju. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. fajny blog:)
    zapraszam do siebie :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja się boję ważek :O wyglądają jak helikoptery ufo haha:D

    OdpowiedzUsuń
  12. Hmm... może to zależy od ręki. A co to za model?
    Przykład z czystą i brudną bluzką to abstrakcja, tutaj chodzi o kolor włosów i ich grubość, a nie o higienę. Nie zawsze trzeba podążać za powszechnie panującymi trendami. Ale jeśli faktycznie będziesz lepiej wyglądać, to rób co chcesz, your life, your choice.
    Nigdy nie widziałam takiej burzy. :) Wczoraj była u mnie burza wtórna (nie wiem, czy tak się rzeczywiście nazywa), całkiem fajnie to wyglądało.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ojeju, trochę mi głupio, że zaniedbałam komentowanie Twoich postów :c.
    Straaasznie przepraszam, obiecuję się poprawić :)
    Cóż... Ważki. Mam jakąś dziwną fobię na punkcie wszystkich owadów. Oczywiście fobii nie mylić z pasją. Jakoś boję się tych ważek, os, pszczół i w ogóle.
    Mówisz, że wpadłabyś do rzeki podczas polowania na ważki. Ja, a prędzej mój aparat, wpadłabym do rzeki na sam widok tej świtezianki dziewicy.

    Więcej chyba nie ma co komentować. Nie łapię się w temacie owadów i tych spraw, a głupot pisać nie będę. Z ciekawostek wiem już chyba wszystko :) Jestem jeszcze ciekawa jednej rzeczy. Chodzi o to, kto wymyśla nazwy dla tych ważek? To mnie najbardziej dręczy ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komentowanie to nie obowiązek, nikt Cię do tego nie zmusza :)
      Nie lubię za bardzo owadów, ale jestem do nich przyzwyczajona, dużo czasu spędzam na dworze, uwielbiam siedzieć nad rzeką.
      Ha ha, myślisz dokładnie tak samo jak ja! Też się z nauczycielką biologi zastanawiałam, skąd te nazwy się biorą, to moje ulubione:
      łątka dzieweczka i zalotka, miedziopierś metaliczna, szklarka zielona, lecicha białoznaczna, szablak krwisty, zalotka spłaszczona, tężnica wytworna, nimfa stawowa, straszka północna, pióronóg zwykły

      Usuń
  14. Nie przepadam za takimi stworzeniami, ale jeżeli się nadarzy okazja - może i cyknę jakieś zdjęcie:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Są piękne :) A co do pogody to deszcz i deszcz. Racja mieszkańcy Torunia są straszni.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja mam P500, to P100 musi być jakąś starą wersją, jeżeli dobrze myślę. U mnie takie problemy nie występują, ale jakby występowały, to prawdopodobnie byłabym tak samo na niego wkurzona, jak ty. W takim razie chyba warto zainwestować w nowy aparat, a ten sprzedać i nie tęsknić. ^-^
    Chyba że. Twoje włosy nie byłyby pewnie tak zniszczone, jak moje, więc już nie będę się na ten temat spierać, oddaję honor. Też czeszę swoje grzebieniem, nie wiem, jaka jest różnica pomiędzy szczotką a grzebieniem, jeśli chodzi o niszczenie, ale okay... :D

    No to możemy sobie przybić piąteczkę, bo mnie też nigdy tak nie bolał brzuch, jakby mi kwas rozlali w bebechach i dołożyli sztylecik jako gratis... Nauczyciele uznali mnie za autystyczne dziecko mające atak. Kiedy usłyszałam o pogotowiu, modliłam się, by nigdzie mnie nie zabierali, bo wiem, że potrzebuję jedynie toalety na siusiu (przeszło mi po tym, serio), łóżka i czegoś słodkiego. Dzisiaj ten ból mi trochę ćmi, ale to chyba efekt tego parogodzinnego ścisku. Nigdy nie dostałam zastrzyku, oprócz szczepionki, i ci współczuję! Rozumiem, że jest lepiej?
    Matko, taką piłeczką to rzucano w podstawówce... U nas królują te z papieru i taśmy klejącej, chyba nikogo nie stać na folię aluminiową. Gdybym miała czytać podręcznik z fizyki, tobym się zanudziła na śmierć. My już jesteśmy w drugim dziale podręcznika do trzeciej klasy. ^-^
    Nie, nie, to zdjęcie zrobiłam, jak wracałam z Warszawy. Byliśmy na obiedzie i tam było mini ZOO. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Chyba że. :)
    Ja jestem dość brutalna w stosunku do moich włosów, jeśli chodzi o szczotkowanie i nakładanie odżywki. Potrafię rwać do potęgi. Na szczęście moja prostownica ich nie wyrywa, więc przynajmniej przy prostowaniu je "oszczędzam".
    Będę pamiętać, że takowy zastrzyk nie boli, ale i tak mam nadzieję, że nigdy nie dojdzie do tego, że będę musiała go dostać. :D Ja już w sumie zapomniałam, tylko ospałość mi została. Dzisiaj przespałam dwie godziny, podczas snu dzwoniło mi coś w uszach i chciałam, żeby ktoś to zgasił, bo mnie denerwuje. Siostra czekała przy furtce jakieś pięć minut, zanim stwierdziłam, że ktoś się do niej dobija. Otworzyłam tylko dlatego, że myślałam, iż to listonosz z moją paczką. Potem byłam jak zwykle nerwowa.
    Optyka to trzeci dział mojego podręcznika, jakoś mnie ona nie interesuje jak reszta tematów z fizyki. ^-^ Chociaż z tymi zwierzętami i owadami to jeszcze, jeszcze.
    Wiesz, mi wystarczy ZOO oliwskie i pragnienie posiadania gibona + żółwia... Dzisiejszy dialog z księdzem:
    Ksiądz: Pieniądze na papierosy można przeznaczyć na coś innego.
    Ja: Na przykład na książki albo żółwia. Ja chcę żółwia.
    Później:
    Ja: Proszę księdza, chciałby ksiądz kupić mi żółwia?
    I to męczenie rodziców... "Jak ptak zdechnie, to pomyślimy"... Ptak nie jest mój, tylko mojej siostry, więc nie wiem, co stoi na przeszkodzie, by w moim pokoju chodził mój mały przyjaciel. :( Wyobrażam sobie, jak mnie drapie po brzuchu swoimi małymi pazurkami i jak chłepcze wodę tą swoją zabawną buzią... <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Latające smoki- podoba mi się.
    Co do wierzeń Celtów to też się zastanawiam po co im to było...
    Naprawdę są aż tak... stare? Jej, nie wiedziałam.
    Ogólnie faktycznie ciekawe stworzenia. Lubię się im przyglądać, ale widywałam je najczęściej nad zalewem, a to spory kawałek ode mnie, więc nie wiem jak będzie ze zdjęciami. Może coś mi się uda kiedyś złapać ;)

    OdpowiedzUsuń