poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Niewiedza, niewiedza daje nam wybór

Ciąg dalszy?
Wszyscy pytają o sens życia. A jeśli tego sensu wcale nie ma? Powstaliśmy przez przypadek i całe nasze istnienie jest przypadkiem, który wydarzył się tylko dlatego, że nie do pojęcia byłoby, gdyby się nie wydarzył? Jeśli sensu nie nadano nam z góry powinniśmy sami nadawać sens naszemu istnieniu. Jaki komfort psychiczny - nie ważne co zrobię, i tak będzie dobrze, tak być powinno. Ale my nie wiemy jak jest naprawdę. Niewiedza daje nam wybór?



 Małe pytanie na koniec - o czym wolelibyście przeczytać w kolejnym poście? O małych skoczkach, o anime czy dowiedzieć się, jak straszę swoje rodzeństwo? Niewiele osób komentuje, szkoda, każdej notce poświęcam sporo pracy.

23 komentarze:

  1. Już wyjaśniam. W moim gimnazjum jest tak, że pierwsze próbne testy piszemy w 2 klasie już w te same dni kiedy są "rzeczywiste" testy trzecioklasistów :) Test jest inny niżeli piszą uczniowie 3 klasy "narzucony" przez naszych pedagogów :)

    Co do twojego posta. Wydaje mi się, że niewielu ludzi w naszym wieku potrafi pojąć o czym piszesz, zawsze wydawało mi się, że jestem osobą w miarę dojrzałą ale widzę, że dużo mi do dojrzałości brakuje.
    Nie dążymy do poznania dogłębnego sensu. Życie staje się niedzielnym popołudniem, nie żąda od nas niczego szczególnego, a i my nie mamy ochoty wiele z siebie dawać :)
    A niewiedza? Daje nam spokój wewnętrzny..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dobrze, że u nas nic podobnego nie ma. Zawsze myślałam, że to nasza szkoła ma wysokie wymagania.
      Dojrzałość to dziwna nazwa, każdy widzi pod nią co innego, wiek, doświadczenie... To, że akurat ten post do Ciebie nie trafia, nie znaczy, że jesteś niedojrzała :)

      Usuń
  2. Pan trampek milczy... ale ja wiem, że on uwielbia skarpetki, w które przyodziewają się moje stopy. Jest tylko zbyt nieśmiały, żeby im to powiedzieć...

    Wody, wody Bałtyku znad Zatoki Gdańskiej, nieopodal Gdyni Głównej, a dokładnie Gdynia Główna, Redłowo i Orłowo. :)

    Ja akurat dzisiaj w szkole dowiedziałam się o puszkach aluminiowych, w których znajdują się napoje typu pepsi; takie puszki reagują z tą pepsi (bo to kwaśne) i do napoju przedostaje się glin, którego złogi odkrywają podczas autopsji czy tam tomografii mózgu osób chorujących na alzheimera. ^-^ I takie tam inne typu katastrofa w Love Canal, o której wspomniałam w poście, bo akurat ją z koleżanką przygotowywałyśmy. :D

    Wiesz, gusty są różne. :) Ja akurat mam taką jedną w domu, która wieczorami puszcza japońską muzykę... już się do niej przyzwyczaiłam, aczkolwiek sama nie lubię takich klimatów. Jestem w posiadaniu Zachodu i chyba nic tego nie zmieni. :3

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja tam się takimi problemami natury czysto egzystencjalnej nie zajmuję. Jakoś tak szkoda mi czasu na zastanawianie się, co by było, gdyby... Zdecydowanie życzę sobie post o skoczkach, a najlepiej tych małych. Z pewnością są super słodkie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zwykle też się tym nie zajmuję, jestem strasznie pragmatyczną osobą, ale takie pytania czasem po prostu przychodzą, a zastanowienie się nas tym wszystkim zajmuje ledwie minutę.
      Życzenie wysłuchane, małe skoczki niedługo zagoszczą na blogu, teraz wyglądają już jak miniaturki dużych i często się przepychają :)

      Usuń
  4. Nie mieszkam w Gdyni, chociaż czasami bym chciała, bo to moje ulubione miasto z Trójmiasta. :) Mieszkam niedaleko Gdańska, 21 km mam do Głównego. :) Właśnie ja też bym chciała mieszkać nad morzem... tak wychodzić codziennie i siedzieć na plaży, kiedy mi się tylko zamarzy... Dlatego też zamierzam tam chodzić do liceum (w Gdyni). Nie wiem, jak sobie poradzę z dojazdami, bo mam do niej 40 parę kilometrów, ale dam radę! :D

    Słyszałam gdzieś o tej nazwie. :) Ja tam nie pijam napojów z puszki, pepsi to sporadycznie, ostatnio coraz częściej, aż się dorobiłam kolek (podejrzewam, że to od pepsi w każdym razie) i nie piję już (no, dzisiaj piłam :x). Wolę wodę. :3 Najlepsze, co może być! A jak już nie woda, to herbata. Moja mama kupiła taką cudowną herbatę, ma napisane na paczuszce "Martynika"; tak świetnie pachnie i świetnie smakuje, że jaa! Nie wiem, czy to biała herbata, czy zielona, ale mogę ją z ręką na sercu polecić, jeśli gustujesz w herbatach. :) Ja to zwykle pijam Dilmah, bo takie japońskie zielone mi nie smakują, chińskie także... :D

    Odsłucham sobie piosenkę, jak się wykąpię, bo będę się uczyć, więc ci napiszę, co o niej sądzę.

    Ha, ha, już ci mówiłam, że kocham Muszu? <3 To idealny awatar dla mnie, mój kompan z dzieciństwa. "Muszu, ty geniuszu!"

    OdpowiedzUsuń
  5. Takie refleksje, to tylko po pijanemu :)
    Dziękuję wielce :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepraszam, że tak rzadko tu piszę, kiedy Ty komentujesz każdą moją notkę... Chciałabym jakoś mądrze to skomentować, ale wiem, że nie potrafię, bo po prostu nie zastanawiam się nad takimi rzeczami. Filozofii unikam jak ognia i chyba jestem najbardziej realnie myślącą osobą spośród otaczających mnie ludzi. Ale o dwóch ostatnich propozycjach chętnie poczytam. ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. O, to widzę, że nie mieszkasz tak daleko. :) Chciałam się wybrać do Bydgoszczy któregoś dnia, nawet obczaiłam, że bilet kosztuje niecałe piętnaście złotych. Nie wiem, co tam można robić, ale to bliżej niż do Torunia i bliżej niż do Władysławowa. :D

    E tam, ja też będę do Gdyni dojeżdżać godzinkę, potem jakiś czas pewnie autobusem do szkoły, więc będziemy miały podobnie. A ty jesteś w pierwszej, drugiej czy trzeciej klasie? :) Bo pisałaś o "Małym księciu", ja to przerabiałam w pierwszej klasie, w zeszłym roku, ale wiem, że to różnie się przerabia, więc tak z ciekawości zapytam. :)

    Ja kiedyś często piłam gazowane słodkie napoje, nienawidziłam wręcz wody. Potem się przestawiłam na wodę gazowaną, teraz pijam jedynie niegazowaną, bo wiem, że gazowana coś tam robi z żołądkiem. No i ograniczam tą głupią pepsi, ale mój tata jest fascynatem pepsi, więc różnie to bywa... :(

    Nie znam się tak naprawdę na herbatach... W necie jest napisane, że "oolong" to czerwona herbata, co mi nic nie mówi. W nosie. :D O, znalazłam ją w FIVE O'CLOCK - jest to połączenie zielonej i białej herbaty z egzotycznymi owocami papai, ananasa i nasion słonecznika. :) Czyli poniekąd miałam rację z tą białą herbatą. Właściwie czuć, że jest pół biała - pół zielona, bo jest taki gorzki posmak zielonej, a smak ten łagodzi właśnie biała plus reszta, plus cukier (do takich herbat słodzę jedną czubatą). :)

    Moje ulubione bajki to były "Kopciuszek", "Mulan" i "Mała Syrenka", a także uwielbiałam "Piękną i Bestię", miałam nawet jej przygody w odcinkach. :3 Jakieś inne też się znajdą, wiem, że nie cierpiałam "Króla Lwa", za to moja siostra go uwielbiała i jak oglądała, to musiałam jakoś to znosić... Kubusia Puchatka miałyśmy nagranego tak nie od początku, nie do końca, i tylko był jeden. :< Te wszystkie kasety się tak dewastowało, ha, ha... Cudowne czasy. :3

    Co do piosenki... faktycznie, ma raczej mniej niż więcej wspólnego z japońskimi piosenkami. Jednak to jest klimat, który polubiłabym raczej parę lat temu, aniżeli dziś. Dzisiaj najbardziej cenię kawałki takie jak chociażby ten w poście czy "London Calling" The Clash, czy "Maybe someday" The Cure (tylko to mi przychodzi do głowy, ha, ha), no, nie mogę zapomnieć o Beatlesach i ich balladzie o Yoko i Lennonie. :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi się czasem wydaje,że życie to sen.Nie wiem skąd u mnie takie "myślenie" ...

    W następnym poście chciałabym anime,jeśli można oczywiście:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ,,Twój sen to śmierć, nigdy już nie będziesz wśród żywych!"

      Usuń
  9. Wolisz żebym odpowiadała Ci na moim blogu, czy tutaj?

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja bym chciała oczytać o anime ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeszcze nie spotkałam osoby, która bałaby się miast. Sama nie mieszkam w mieście, ale też się go nie boję, bo moja wieś to takie małe miasteczko. Krajowa jedynka daje mi się we znaki, strasznie mnie denerwują nieustająco śmigające setkę na godzinę tiry przy ograniczeniu do pięćdziesiątki, grr. Ponadto nienawidzę wiatru, jest okropny!
    Czyli jesteśmy w tym samym wieku. :) Moja babka z polskiego też ma taki usypiający głos, ale pytania do lektury zadaje szczegółowe i każdy normalny, kto czytał książkę, nie daje rady z odpowiedziami. Dzisiaj dostałam czwórkę jakimś cudem, jak zwykle zresztą. Każdą lekturę czytam, ale piątki dostaję oczywiście ten, który nie czytał. :)
    Ja jestem koneserką słodyczy, żeby nie powiedzieć, że "słodyczomanką". Uwielbiam jeść wszystko, co słodkie, w ogromnych ilościach. Owoce i warzywa sporadycznie lądują w moich ustach. Także ten, na starość będę bardzo otyła i schorowana. Herbata też musi zostać posłodzona!
    Ja właściwie wszystkie bajki lubiłam... ale byłam i jestem typową dziewczyną.
    No... ja lubię wszystko, co wpadnie mi w ucho, nie przepadam jedynie za muzyką popularną i syntezatorami... chyba że piosenka jest wyjątkowo interesująca i poruszająca me serce albo po prostu zapadająca w pamięć.

    Wybacz mi za ten komentarz, aktualnie jestem śpiąca, zmęczona i muszę się uczyć na jutrzejszy sprawdzianik plus odpytywanko. Ponadto załapałam dziś jedynkę z historii jestem na siebie bardzo zła, więc czym prędzej zabieram się za naukę. Pojutrze sobie poprawię na piątkę, co nie znaczy, że nie będę na siebie dalej zła... bo widmo jedynki pozostaje... Nie wiem, jak do tego doszło, ale olewam historię zazwyczaj, bo jej nie lubię, dlatego też będę płakała, że na koniec roku nie mam szóstki. =-="

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo podziwiam Cię za te posty; są to moje wewnętrzne pytania, których boję się zadać. Dopiero teraz zdałam sobie z tego sprawę. A Ty tak pięknie to ujmujesz, tak lekko, jakby były to pytania zadawane bez przerwy. Która godzina?, co jemy na obiad?. Jestem osobą, która lubi wszystko analizować, jednak w tej sytuacji, przynajmniej na razie, czuję się zbyt niedojrzała, aby tak postępować. To nie na moją psychikę. Te pytania w dzień bledną i zlewają się z moimi obowiązkami; najgorzej jest jednak wieczorami, kiedy męczy mnie bezsenność. Co jeśli sensu nie ma? Co jeżeli my istniejemy bez sensu? Może dlatego wolę wierzyć w Boga. Może po prostu boję się tej niewiedzy. Świadomie usiłuję wierzyć, tylko dlatego, że obawiam się, iż życie bez specjalnego celu nie ma sensu. Wolę sama wyznaczać sobie rzekomy cel, tylko dlatego, żeby nie czuć się tak bezbronna. Czuję, że muszę sobie jakoś radzić. Lub w ogóle o tym nie myśleć. Mogę analizować dosłownie wszystko, ale sensu życia nie tykam. Tak jest lepiej.
    Co w następnym poście - ja zwierzętami się nie zajmuję, więc nie wiem, czy cokolwiek z nimi związane będzie mi się podobać tak samo jak Twoje przemyślenia na temat życia. Nie rozumiem również szału na anime, więc chyba zostaje rodzeństwo. Jestem ciekawa - sama mam młodszą siostrę i niektóre moje metody wychowawcze rozbrajają ;) Mogłybyśmy się wymienić spostrzeżeniami. Ufam Ci - zakochuję się w każdym Twoim poście :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w zupełności z Twoim komentarzem, wierzy się w Boga, by uciec przed pustką niewiedzy, by mieć oparcie w kimś wszechwiedzącym i niewidzialnym, bo tak trzeba, tak łatwiej żyć, w to można uwierzyć. Przypomina mi się piosenka ,,Moja obawa" Kaliber44.
      Właściwie nie wiem, co odpisać, bardzo dobrze wyrażasz swoje uczucia.
      ja staram się nie myśleć o takich rzeczach, tylko cieszyć się dniem i życiem, ale nie zawsze mi się to udaje - taka codzienne małe zmagania. Kiedyś przychodzi taki czas, że zaczynasz myśleć za dużo, nie zawsze są to dobre myśli, rzeczy nad którymi nigdy się nie zastanawiałaś nagle stają się bardzo dziwne i niezrozumiałe.
      O rodzeństwie napisałam w stronie pod nagłówkiem, z pewnością na każdy post będzie czas.
      Dziękuję, że tak miło piszesz o moim blogu.

      Usuń
  13. Ja chcę przeczytać o rodzeństwie - z wielką chęcią ^^ Sama mam malutką siostrę (zdjęcia w postach z początków prowadzenia bloga, jakby Cię ciekawiło) i lubię się z nią wygłupiać. A ja nie widzę... sensu w nadawaniu sensu życiu. ,,Zostanie kamień z napisem: tu leży taki i taki.''[L. Staff, Odys]. Zostanie po nas tylko kawałek kamienia, który najpierw porośnie mchem, a potem rozpadnie się w gruz. Nasze resztki, nie zjedzone przez robaki, zgniją i w końcu też się rozłożą. Co do duszy, nie wiem - czy jest niebo? ...

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeszcze coś - ja odpisuję na wszystkie komentarze, nawet te ,,ekstra, zapraszam na swój blog [adres]'' czy ,,super blog'' a czasami nawet po prostu ,,zapraszam ^^''. Każdy komentarz jednak jest komentarzem, niezależnie od treści.

    OdpowiedzUsuń
  15. A gdzie dokładnie mieszkasz? U mnie są windy na peronach, w szkole mamy windę ręczną... i to wszystko, chyba że o czymś nie wiem. Ogólnie jesteśmy gminą, a ja mieszkam jakby w centrum tej gminy, więc tutaj jest w miarę cywilizowanie, pomijając niektórych ludzi i jakąś część młodzieży, bo to totalne wsioki, że tak brzydko powiem.
    To widzę, że twoja klasa jest w miarę rozgarnięta. U mnie też nie jest najgorzej, porównując do innych klas, ale z inteligencją to różnie bywa. Ja sama też przez ostatni rok robię się coraz mniej mądra, a coraz bardziej głupia. Nie wiem, czym jest to spowodowane, ale jak ja już to zauważyłam, to musi być coś serio nie tak. Teraz się rehabilituję, więc mam nadzieję, że ta ułomność zniknie, grr. Ciężko to pojąć. :D
    Ja uwielbiam truskawki i poziomki. Je mogłabym jeść w nieskończoność, a i tak mi się nie znudzą. Poziomek raczej nie spotykam w sklepach, w ogródku też niestety nie mam, ale truskawki są i tu, i tu. :)
    Nie mam pojęcia, co to są Vocaloidy... :D Ona pewnie też nie, a tego, co mi podałaś, nigdy nie słyszałam z jej głośników. Woli raczej j-rock, a cała reszta to muzyka poważna i różne inne, które niezbyt wiem, jak nazwać. Jakieś francuskie, może nawet musicalowe, ale naprawdę nie mam pojęcia, bo generalnie nie słucham, mimo że lubię te rytmy. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten temat lubią pisarze wykorzystywać w swoich powieściach. Stephen King w zeszłym roku wydał "Dallas '63", w którym nawiązywał do zabójstwa Johna Kennedy'ego i "co by było, gdyby" on jednak nie został zabity. Sprawa z murzynami, z południem Stanów i tak dalej. Nie podam ci innych przykładów, bo teraz mój mózg nie pracuje i chce iść spać, nawet jeśli mam się jeszcze nauczyć trzech lekcji fizyki na jutro, grr. Nawet Janis Joplin nie pomaga mi się skupić i zastanowić...
    Moja szkoła to zupełnie inna galaktyka. U nas nawet czas jest cztery minuty wcześniej w stosunku do czasu Europejskiego. Teraz to się jakoś wyrównało, ale przed i po świętach faktycznie tak było. Dyrektorka to totalna schizofreniczka, w ogóle niektórzy nauczyciele to już po prostu nie argumentują, tylko wykorzystują swoją pozycję osoby starszej; mnie to zbytnio nie rusza, do mundurków też się przyzwyczaiłam już (powiedzmy), ale... kurde, przez pół roku uznawali mi dwie białe koszulki, z których jedna ma guziczki na dekolcie, oraz kremowy sweter plus mundurek jako strój szkolny (musimy mieć mundurek i białą bluzkę/t-shirt *co jest kompletną bzdurą, bo nauczyciele raz mówią bluzka, raz t-shirt... i jak tu się połapać? Bluzka a t-shirt - jest różnica*), a teraz nagle im się odwidziało i mówią "to nie jest kompletny strój szkolny". No ludzie. Ponadto nie możemy jeździć na wycieczki, ja teraz mam wycieczkę do Warszawy na półtora dnia za 340 zł. Rozumiesz to? NA PÓŁTORA DNIA. Bo stwierdzili, że kierowca nie może jeździć w nocy. Tygodniowych wycieczek już nie robią, bo mamy ćpunów w szkole. W zeszłym roku nam ćpuny zepsuły ostatni dzień wycieczki i jechały do szpitala, bo im tabletki na kaszel pomieszane z czymś tam zaszkodziły. Teraz biorą narkotyki, nie tabletki, ale to już nikogo nie obchodzi. IRONIA. W każdym razie, powracając do tych dni kolorowych, akurat teraz mieliśmy dzień tematyczny. Zazwyczaj, choć rzadko to bywa, możemy się ubrać dowolnie. Makijaż, pofarbowane włosy i pomalowane paznokcie uznają. Ja akurat nie maluję sobie twarzy ani nie farbuję włosów, ale maluję paznokcie. Nom. Nie chcę pisać więcej przykładów odchyleń od normy, bo to się w głowie nie mieści. :) Przynajmniej dla mnie, "prymuski" tego wsiowatego gimnazjum. Ta "prymuska" to też ironia, bo to żaden wyczyn, być prymusem w tej szkole.
    A, no to tak jak ja. :) Ale mi chodziło głównie o to, w której części Polski, bo Barcin tak mało mi mówi, a będę troszkę złośliwa i nie wpiszę sobie tego w Googlach. :3 U mnie akurat widać pole z okna, ale to dobrze, przynajmniej oczy odpoczywają.
    I znowu tak samo jak u mnie. Ja siedzę góra dwie godziny w Internecie, co jest według mnie dość sporo i mi to przeszkadza... Kiedyś obejrzałam trzy anime. Naruto (skończyłam na 180 odcinku, byłam w czwartej klasie), Paradise Kiss i Nanę. Było okay, z Paradise Kiss utkwiła mi w pamięci pewna wspaniała scena łóżkowa. Nany nie oglądałam do końca, bo stwierdziłam, że będę bardzo płakać i chciałam sobie oszczędzić zbędnego cierpienia. :D
    Nigdy nie jadłam truskawki z czekoladą i nie mam zamiaru. Ta herbata nie jest najgorsza, jest nawet całkiem dobra. Wspaniałe połączenie migdałów z wiśnią, nie kłóci się to ze sobą, wręcz przeciwnie - doskonale uzupełnia. Jestem pod wrażeniem i piję już drugi kubek tego dnia.
    Nie, nie, ona nie słucha Garou. :D Muzyka przez nią słuchana kojarzy mi się muzykę z filmu "O północy w Paryżu", coś takiego. Albo na przykład coś w typie "Mr Sandman" The Chordetess... To akurat z Mr Nobody i jakiejś reklamy bodajże. :D Albo Marlène Dietrich, ale nie po niemiecku oczywiście...

    (Śmieję się z tego hologramu... Genialne. :D)

    OdpowiedzUsuń
  17. Niekompletny strój szkolny, to znaczy bez białej bluzki/t-shirt. :) Czyli jeśli mam na sobie białą bluzkę z tymi pięcioma guziczkami i widać metalowe obwódki, to "nie jest to kompletny strój szkolny".
    U nas są dwa dni w ciągu całego roku szkolnego bodajże. W zeszłym roku była jak co roku wycieczka pięciodniowa, ale teraz już zrezygnowali przez właśnie przez pochłanianie tabletek. Ja się nie wypowiadam już na temat tutejszej społeczności szkolnej, bo nad tym można jedynie zapłakać.
    No jest chore, ale wolę już jechać na taką krótką wycieczkę niż na nic... Chcę do liceum, bo tam będą wycieczki w świat, a takie są lovely, zwłaszcza z klasą. :3
    U nas są cuchnące dresy i cuchnące klasy (szczególnie dwie pierwsze). Większość ludzi się po prostu nie myje. Tja, tyle że nawet jeśli jesteś w takiej szkole, to i tak narzekasz. Ja na przykład, po miesiącu dzień w dzień prac klasowych, jestem wewnętrznie rozbita. Mam po prostu dość tego stresu. Okresu przez to nie miałam, a do tego choruję na dziwny zespół i lekarz mówi, że nie powinnam się denerwować ani zbytnio stresować. Tja. Zresztą, nawet jak się denerwuję i stresuję, to nic mi nie jest, stąd też "dziwny zespół".
    E tam, anime mnie po prostu nie interesuje. A Naruto uwielbiam i mogłabym nawet oglądać, ale szkoda mi czasu. Aktualnie oglądam Skinsów, oczekuję kolejnych odcinków ósmej serii House'a (i przy okazji rozpaczam, że to już ostatnia), czekam także na następną serię "Czystej krwi" i... to, co leci w TV, czyli "Przepis na życie", "YCD" i Wojewódzki. :D Tyle z moich fascynacji obrazu ruchomego. Anime oddaję mojej siostrze. :)
    Nic nie mów, jestem wielką fanką migdałów i je uwielbiam. Czasami kupuję sobie paczkę i zjadłam całą w ciągu dziesięciu minut, mmm. A to ciekawe, nie wiedziałam o tym. :)
    Ha, ha, nie załamuj się tak prędko. :) Są tacy ludzie na świecie, którzy także słuchają Garou, może nawet i w Polsce, tylko jeszcze się na nich nie natknęłaś. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. ja mam nadzieję że mam wpływ na sens życia :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Większość ludzi wierzy jednak w jakiś sens.
    Również się do nich zaliczam.
    Przyjemnie jest samemu nadawać sens.
    Tak, mamy wybór. Zawsze.
    Co do pytania to już nie mam wpływu, gdyż działam niestety ze sporym opóźnieniem.
    Pozdrawiam.


    www.my-practical-illusions.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń