piątek, 20 kwietnia 2012

Małe skaczące drobinki

Zgodnie z zapowiedzią, post ten będzie o małych skoczkach. Jakże mało ambitne, ale klient nasz pan, a ja, szczerze mówiąc, mam na ich punkcie wręcz obsesję. Niedawno okazało się, że mamy ich jednak trzynaście. Cztery duże (dwa samce, dwie samiczki), piątkę małych większych i czwórkę małych mniejszych. Większe mają już otwarte oczka, jedzą i biegają jak szalone, a mniejsze na razie pełzają po omacku. Łącznie mamy dwa białe maluchy i siedem brązowych. Jak je wszystkie nazwiemy i odróżnimy pozostaje tajemnicą, na razie dwójka większych dzieci ma już swoje imiona, Nocek (jest minimalnie ciemniejszy) i Miodek (jego futerko jest lekko miodowe). Ale dość, oto i one: 



 Większe maluchy, gdy jeszcze były małe i miały zamknięte ślepka. 

A tu już jedno oczko otwarte, na zdjęciach tego nie widać, ale skoczątka są maleńkie.



Czy ktoś się pomylił i zamiast myszoskoczków sprzedał nam surykatki? Mała mysia podziwia świat.


  
Precz mi z drogi, gdzie się gramolicie!



Obgryzać drewniany mostek, czy nie obgryzać, oto jest pytanie.


Mała torpeda, której w końcu udało się zrobić zdjęcie, przepraszam za jakość wszystkich fotografii, ale ja zwyczajnie nie umiem ich robić, a szybkość małych myszek wcale w tym nie pomaga.


Zaspany bielinek siedzi sobie na mojej nodze, nie widać, jaki jest uroczy.



Tył skoczka - alpinisty, w tle książki, które czytam. Wiem, ciężko uwierzyć, że ktoś z własnej woli czytał ,,Trzecią granicę".

  
A oto dziecko innej matki, skoczek z mniejszych małych skoczków, zdjęcie robione wczoraj, ciężko jest wsadzić obiektyw w wąskie wejście do klatki przedzielone na pół

Śmiem przeprosić za ten mało lotny post, poprawię się. Czy w najbliższej przyszłości wrzucić kilka zdjęć z opisem matki większych maleństw, czyli Bziczki? Na razie postaram się wymyślić coś ,,mądrego" na następną notkę, a nuż coś ciekawego przyjdzie do głowy. Może ktoś chciałby hodować myszoskoczki? 

18 komentarzy:

  1. Nigdy nie trzymałam w dłoniach myszoskoczka, ale uważam, że są słodkie, mimo że nie lubię takich maleństw, bo są po prostu za małe. :< Widzę, że masz albinosa. Moja siostra miała papużkę albinoskę i niestety zdechła jakieś dwa lata temu czy więcej. Krótko żyją niestety. I druga papużka od dwóch lat jest sama. Na szczęście są to zwykłe faliste, a nie nierozłączki...
    U mnie w klasie jest właśnie taki chłopak. Śmierdzi niemiłosiernie, często widać brud na jego dłoniach... U nas w szkole chodzą wszyscy z gminy - bo to gminne gimnazjum, nie jest nas nawet 400. :) Czyli podobnie jak u ciebie. Nie wiem, czy się nie myją, po prostu cuchną. A jak się cuchnie, to raczej się o siebie nie dba. Ja generalnie jestem przeczulona na punkcie zapachu. Nienawidzę zapachu ludzkiego potu, generalnie sama takowego nie wydzielam, chyba że latem w minimalnych ilościach. Nawet jeśli, to tego nie czuję, a to dla mnie najważniejsze. Moja siostra zgarnęła pod koniec trzeciej klasy jakiś bezpański mundurek z szatni i nie musiałam płacić stówki za takie bezpłciowe... coś; nie wiem, do kogo on należał, ale często jest tak, że jak się go wypierze, to normalnie śmierdzi. Ja sama nie mogę w tym wytrzymać... Nienawidzę smrodu, jejuś, nawet delikatnego smrodku. Dziwny ze mnie człek i tyle, no. :D Reasumując - moja szkoła to totalne dno, nie ma w niej ani jednego chłopaka, na którym można by oko zawiesić, ładnych dziewczyn też jest niewiele... Gdzie się podziało to piękno? Ech. :(
    Ja w tym tygodniu miałam jakieś dwie prace klasowe, dwa sprawdziany i kartkówkę. Ale to luzik, bo proste wszystko, także zero stresu. Oho, przebywanie więcej niż dzień w szpitalu jest niezbyt fajne. Nie bywam tam, bo nie skarżę się na kłopoty ze swoim zdrowiem, teraz tylko muszę jechać na USG. Co do telewizji... ja House'a nigdy nie oglądam na TVP czy AXN, bo jestem dużo do przodu. Oglądam go od trzeciej serii na dvd, jakieś odcinki z pierwszej i drugiej widziałam na TVNie. Jak się skończy ósma, to zamierzam uzupełnić swój zbiór o pierwsze dwa sezony i parę odcinków w innych sezonach, których niestety nie mam; a potem to obejrzę jeszcze raz, czyli tak właściwie po raz trzeci. Przecież Amerykanie często mają niebieskie oczy! Uwielbiam niebieskie oczy, szczególnie u facetów, którzy mają brązowe włosy. *w*
    A co to jest SDM? :D Ja słucham aktualnie Louisa Armstronga, jazz i blues są dla mnie jak najbardziej na TAK. Pff, moi rodzice słuchają jakichś dziwnych tworów typu... muzyka popularna i syntezatory. Sama lubię Lady Gagę, Rihanne i Beyonce z popu, ale... ich nie słucham na co dzień. W ogóle zastanawiam się, czy Lady Gaga wydała jakąś nową piosenkę, bo w tym roku raczej nie oglądam rano programów muzycznych, więc jestem do tyłu i tylko wiem, co wydał Justin Bieber i One Direction, bo moje koleżanki są in love... Nie słyszałam nigdy muzyki One Direction, a Justina Biebera jedynie "Baby"... i nie wiem, co to... ale jestem na bieżąco! Co za ironia. :D
    Starasz się mnie przekonać do Azjatów? :D O nie! Nie dam się. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Surykatki są świetne! Bardzo mi się podobają, odkąd obejrzałam film dokumentalny na ich temat z tatą w wieku paru lat. :3 Ta jedna myszka rzeczywiście trochę przypomina surykatkę, zupełnie jak moja przyjaciółka. :D
    Jeśli jest cicho, to dobrze, bo wtedy twój mózg ma szansę na kompletny wypoczynek i nic go nie pobudza. :) Ja generalnie mam mocny sen, ale nie dość mocny, co mi nie przeszkadza. Dzisiaj się obudziłam, bo mnie swędziała moja wysypka; tego akurat nie lubię, grr.
    Zniechęciłam się ze względu na dźwięk, nie przebranie. :D
    No ale cóż - "ty oczywiście skończyłeś taką i taką szkołę, masz taki i taki dyplom, i wiesz wszystko najlepiej"; argumentować to nauczyciele potrafią, ale niekoniecznie są to sensowne argumenty. Właściwie to ich rozumiem, bo ja sama nie miałabym ochoty wykłócać się o swoje racje z paroma setkami uczniów. Jestem tylko jedna, a ich są pęczki. To ja sobie niszczę psychikę wdawaniem się w dyskusję z chmarą smarkaczy. Bezpieczniej jest ich zgasić i powrócić do lekcji. Zresztą... ludzie są beznadziejni, no! :D Powtarzam to dzisiaj cały dzień.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja kocham świnki morskie. Kiedyś miałam dwie:rozetkę i długowłosą. Uwielbiam gryzonie! Myszoskoczki chciałabym hodować,ale rodzice nie pozwolą mi na żadnego z gryzoni pod pretekstem,że mamy psa myśliwskiego..No ale trudno.Mam nadzieję,że kiedyś ich jeszcze przełamię.Zwłaszcza tatę. Bielinek jest przecudowny!

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudeńka! (Komentarz równie ambitny)
    Nawet jakbym chciała, to mi lepiej żywych stworzeń nie powierzać. To może skończyć się dla nich bardzo źle. Dostałam na urodziny drzewko bonsai i wytrzymało jedynie miesiąc. U mnie nawet kaktusy wysychają...
    Ale jestem wielką fanką tego białego skoczka z czerwonymi oczkami.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudne są,miałam sobie takiego skoczka kupić ale okazało się,że rodzice myśleli,że żartuje (moja mama nie znosi zwierzątek z ogonami xD). Ale te twoje są słodziutkie :3

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja gustuję w kotach i psach. :) Kiedyś miałam z siedem chomików, pierwszy nie miał dnia, bo siostra go rzuciła za kanapę. Ostatni miał nawet sporo tych lat, bodaj trzy. :D Ale już nigdy więcej nie zdecyduję się na stworzenia w klatce, bo one same do ciebie nie przyjdą i nie zaczną się łasić albo mruczeć. :) Rzecz gustu, tak mi się wydaje. :) Kiedyś miałam jeża... takiego małego, bo mu matka zdechła. Ale uciekł.
    To tak jak moja koleżanka - ona w ogóle nie toleruje zapachu z ust, cały czas żuje gumę, a jak nie ma gumy, to zakrywa usta rękoma. Ja nie mam raczej problemu z nieświeżym oddechem, chyba że zjem kanapkę, to tak nie od razu ten zapach się zneutralizuje. Ale też niezbyt toleruję cuchnący oddech, bo jest to po prostu niesmaczne i ciężko z takimi osobami się rozmawia. A taką nadkwasotę się leczy jakoś, prawda?
    Ja mam niezawodny antyperspirant z Garniera (niestety... Garnier testuje na zwierzakach, ale muszę to jakoś przeboleć) i jest po prostu idealny dla moich pach. Co prawda antyperspiranty są niezdrowe, ale lepsze zatkane gruczoły potowe pod pachami niż smrodek.
    Ej, ja też nie kupuję ani płyt DVD, ani CD z muzyką, co czyni mnie przestępcą, no ale tego nie rozpowszechniam, więc... co mi szkodzi. Poza tym te płyty na Blue-Raya są drogie, a House w Empiku nie lepszy. W tej kwestii popieram cię w stu procentach. :) W tym roku zamierzam moje stypendium przeznaczyć na jakiegoś taniego notebooka, ale to dopiero w czerwcu, kiedy będę miała całość. :)
    O, rzadko też się zdarza, żeby dziewczyna miała niebieskie oczy i brązowe włosy, więc to wyjątkowe cechy. :)
    Daj spokój, czasami się zastanawiam, czy te dziwne twory popkultury rzeczywiście potrafią śpiewać. @_@

    Pisałam o książce... :D No dokładnie, dlatego nigdy nie chcę zostać nauczycielem, bo taki to ma najgorzej w życiu zawodowym. To wiem na pewno. Nauczyciel jak kobieta - niewiele zarobi, chyba że ma coś na boku, jak mój nauczyciel fizyki. Ma biuro podróży, dwa wypasione samochody i od dziesięciu lat przechodzi na emeryturę. Żyć, nie umierać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Szczerzę mówiąc.. Obrzydzają mnie takie zwierzaki.

    Co do Giewontu nie jest może stromy nastomiast wejście pod niego było dla mnie horrorem. Trzeba było wychodzić takimi łańcuchami i wbrew pozorom nie było to takie łatwe (nawet chłopacy się bali!). Ale kiedy już wyszliśmy .. cudowne uczucie i te widoki..

    OdpowiedzUsuń
  8. Jej, te maleństwa są urocze, kocham takie malutkie stworzenia ^^ ♥ pamiętam, że miałam kiedyś chomiki, ale to było dawno. Teraz też planuje kupić, ale nie wiem czy moi rodzice się zgodzą - w porównaniu do mnie, nie podzielają mojej miłości do zwierząt ;D ale mam nadzieję, że ich przekonam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Słodko wyglądają! Pomyśleć, że w ogóle zapomniałam sobie, iż istnieje coś takiego jak myszoskoczek. Co prawda bałabym się, gdybym miała te Twoje myszoskoczki pogłaskać, ale na zdjęciach są jak najbardziej słodziutkie. Mnie bardzo odpowiadają takie posty, są odbiciem od rzeczywistości. To zabawne, że takie maleństwa, choćby na zdjęciach, mogą dostarczać ludziom tak wiele pozytywnej energii :) Świetnie, że masz nietypową, dodatkową pasję.
    Pozdrawiam serdecznie i oczekuję kolejnego posta, bezwzględnie na to, jak głęboki czy płytki miałby być!
    Mam jedno pytanie - ile taki myszoskoczek żyje?

    OdpowiedzUsuń
  10. O mamooo! Ale słodziaki! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Słuchaj!
    Czy pisanie o tych jakże zacnych gryzoniach, może być nie ambitne.
    Nie ambitne byłoby jakbyś pisała "Jakże słitaśne są szczeniaczki labradora". Ale prawdą jest, że wolę twoje rozmyślenia, mimo uroku myszoskoczków.
    Kiedyś czytałaś mojego bloga... Wznowiłam go
    Pozdrawiam
    zwariowanawariatka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak przeczytałam, że miałaś kraba, to aż zapiszczałam, co jest moją reakcją na coś, co uważam za urocze i fantastyczne. Tak naprawdę kiedyś pragnęłam mieć zwierzę typowo morskie, takie jak żółw (nawet jeśli był lądowy, to kojarzył mi się z morzem), teraz właściwie też mogłabym mieć żółwia, ale nie wiem, czy on przypadkiem nie wydziela przykrych zapachów ani czy mój pies by się z nim zaprzyjaźnił. W każdym razie zazdroszczę ci trochę tego kraba! Masz go jeszcze? :3
    A siostra jest małą dziewczynką czy niewiele młodszą od ciebie? :)
    Szczury są z jednej strony słodkie, z drugiej strony odpychające. Słodkie są te udomowione, a odpychające te ściekowe. Tylko że... nie mogłabym jednak mieć szczura, nawet jeśli to fajna sprawa. Z mniejszych zwierzaczków to jedynie ten żółwik. <3
    Ach, ja nie mam większych problemów z uzębieniem, pomijając krzywe i wystające jednostki. Czekam na aparat, jednak jest to koszt rzędu ośmiuset czy nawet więcej złotych za zdejmowany, więc nie wiem, kiedy moja mama zdecyduje się pojechać na kolejną wizytę, zwłaszcza że sama wizyta, która trwa dziesięć minut, kosztuje jakieś pięćdziesiąt złotych.
    Nie powiedziałam, że SDM jest wytworem popkultury. Generalnie mówiłam o "piosenkarzach" typu, nie wiem, Katy Perry chociażby, która śpiewa koszmarnie na żywo. Nawet pomijając śpiew... Czy oni tworzą muzykę, bo się tym pasjonują i uważają, że jest to ich przeznaczenie, czy po prostu są ludźmi niskich lotów i wolą sobie zarobić na czymś, co zostało stworzone przez pierwszych lepszych songwriterów i skomponowane przez komercyjnych muzyków... a potem zaśpiewane przez komercyjne głosy, które na żywo, jak już wspomniałam, są koszmarne. Z drugiej strony, mogłabym o tym samym pomyśleć o Deep Purple (powiedzmy, akurat tego słucham xD)... MOŻE ONI TEŻ TAK ROBIĄ?! HA, HA, is it possible? :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Czyli całe szczęście, że nigdy nie zdecydowałam się na jego kupno. Moja mama ma znajomą, której dzieciaki trzymają w pokoju świnkę morską i królika, do tego mają dwa koty. Nie da się tam wytrzymać, tak cuchnie.
    U większości ssaków płci męskiej narządy rozrodcze raczej wystają niż się chowają... :D
    Ach, no to rzeczywiście sporo młodsze. Ja mam siostrę starszą o trzy lata, druga klasa liceum; dodatkowo chciałabym mieć jeszcze jedną siostrę lub brata, ale rodzice się nie zgadzają z różnych przyczyn, nie chodzi im tylko o wychowanie czy pieniądze i miejsce w domu. Ja z siostrą ubolewamy troszkę. Ja głównie dlatego, że kocham dzieci i byłabym szczęśliwa, zmieniając z naburmuszoną miną pieluszki albo wstawać w nocy, gdyby brat/siostra miał/a przypadkiem pokój obok mnie. Nie wiem, czy tak faktycznie by było, ale... UCH, za dużo o tym myślę. :3
    Hmm... może tak jak ja zauważyli, że im coś wystaje i jest krzywe. :D Zazwyczaj właśnie w tym wieku się to widzi, bo interesuje się bardziej swoim wyglądem aniżeli w podstawówce.
    Słyszałam dwie jej piosenki i oglądałam z nią film, który nie był zrobiony przez Disney'a i mi się podobał, ale muzyka to nie moje rytmy. :D W moim otoczeniu raczej tylko ja jestem antyfanką wszystkiego, co jest popem. :D

    Interesujące zajęcie. :D Mój skype był uśpiony, kiedy miałam inny system operacyjny, teraz, gdy przerzuciłam się na Windowsa i zgarnęłam kamerkę od taty, mogę trochę pokonwersować i się pośmiać. :D
    Kevin to gołąb. Czasami bywa tak, że martwy gołąb spadnie na brzeg morza, a to, że my się na niego natknęłyśmy, to już sprawa należąca do przeznaczenia. :D W każdym razie pogrzebu nie było. Ho, ho, ja tak samo się popisuję, rozmawiając z ludźmi spoza kraju. :D Raz miałam tak, że pisałam niektóre słowa po polsku i prosiłam kogoś, żeby sobie przetłumaczył, bo zwyczajnie nie miałam przy sobie słownika, a nie chciało mi się wychodzić z łóżka. :D
    Owszem, ale... niektórzy szukają na plaży. Sama nie szukam, bo wiem, że ich tam nie ma. :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Pokarzę ten post M. Udusi się, piszcząc "Jaaaaakieeeee oneeeee słoooodkieeeee!". It's Moon Revenge, uuuu! Okrutna jezdem, wiem.

    OdpowiedzUsuń
  15. Trzynaście? Jej, nieźle.
    Ale są przesłodkie, naprawdę ;3

    OdpowiedzUsuń