piątek, 10 lutego 2012

Opowiastka o cyfrze w lesie.

W domku na skraju lasu o stu minach mieszkała sobie pewna dziewczynka. Co jakiś czas obliczała, ile już dni przeżyła. Przychodziło to do niej spontanicznie, taka ciekawośc pomieszana z obawą.
Miała dokładnie 4526 dni.
646,5 tygodni.
150, 86 trzydziestodniowych miesięcy.


Biadoliła, że jest już stara, ale w głębi siebie cieszyła się, że jest jeszcze taka młoda. Starała się radować młodością, ale drżała przed jej utratą, która przybliżała się z każdą sekundą. Cztery tysiące pięćset dwadzieścia sześć dni. Czternaście lat.
Nie myślicie o starości. Wydaje się taka odległa. Ona myśli. To dlatego tyle smutku. Stara się.
Przeklęte miny.

6 komentarzy:

  1. Pewnie pogoda tak Cie nastroila ;) Bardzo ladny tekst...spokojny,delikatny.
    Niestety nikomu nie ubywa lat.Mnie tez przeraza mysl o starosci - przeraza mnie niedoleznosc i nieporadnosc.Taka jest kolej rzeczy i trzeba to jakos zaakceptowac.A na razie staram sie nie myslec o tym i mam nadzieje,ze bede sie starzala z godnoscia i budzila powszechny zachwyt,niczym - Madonna (piosenkarka) ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Odnoszę wrażenie, że coś Ci nie poszło z obliczeniami, albo to ja nie potrafię liczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdzałam wiele razy, pamiętając o mojej dysfunkcji matematycznej. Po prostu to są wyliczenia co do dnia, z uwzględnieniem przestępnych itp.

      Usuń
  3. Tekst tak jak napisała loanne - spokojny. Miło się go czyta. Mnie jakoś nie przestraszyła przed starością ta historia. Bo zobaczcie - kiedy mówimy, że za rok będziemy mieli, np. 15 lat. To co? Jeśli przeliczymy to na dni będzie nie rok, a 366 dni. Tyle czasu, żeby kogoś poznac, zakochac się, pokłócic, zrobic miliony rzeczy. Starośc też nie jest aż taka zła. Zbliża nas do śmierci, ale daje tak samo radości jak młodośc mimo większego bólu jednak możemy tak samo wspaniale spędzac dni przez te kolejne 365 dni. Jak dużo możemy zrobic? To samo co wcześniej, ale z większym spokojem. Już się raczej nie zakochamy, ale spędzimy czas z rodziną, którą samą stworzyliśmy. Im dłużej to piszę tym bardziej bez sensu mi się to wydaje. XD Już się zgubiłam. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam. Zacznę od tego, że weszłam na Twój profil zważając na ciekawy komentarz u Gusi. Potem przyciągnęła mnie nazwa bloga, więc jak łatwo zgadnąć, od razu w niego weszłam. Przeczytałam tę notkę i wiesz co? Jest niesamowita. Na początku myślałam, że będzie to jakąś historia, że może w taki sposób piszesz, opowiadając o kimś. Jestem tu pierwszy raz, więc nie mogę jeszcze wiedzieć jaki masz styl pisania. A tymczasem czytam dalej i takie zdziwko. Zupełnie bym się nie spodziewała czegoś takiego. Może gdybym była tu dłużej to tak, ale w przypadku, gdzie jest to pierwsza notka, jaką u Ciebie przeczytałam, to naprawdę nie przyszło mi na myśl, że w taki sposób to zakończysz. Aż coś we mnie drgnęło, bo ten post trafia w sedno. Pokazuje, że nie warto zastanawiać się nad przyszłością, bo liczy się ta chwila. A jednak ludzie to robią, więc często sami stwarzamy własny smutek. Gdyby każdy z nas cieszył się danym momentem, może dostrzegali byśmy każdą małą drobinkę szczęścia, która nas spotyka. A tymczasem nie widzimy tego, co mogłoby tak bardzo nas cieszyć. Może kiedyś ludzie nauczą się doceniać własne szczęście, ale chyba jeszcze nie czas na takie wybryki. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. fajna notka :D
    zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń