sobota, 25 lutego 2012

Fermentacja groteski powoduje ołówek

Nie mam pojęcia, o czym pisać, więc wstawię dialog, który powstał w wyniku fermentacji groteski.



Uczeń krzykliwy: Proszę pani! Ołówek mi się wypisał!
Nauczycielka niedowierzająca: Jak ołówek mógł się wypisać?
Uczeń wyjaśniający: Zwyczajnie.
Nauczycielka rozumiejąca: Ach, faktycznie, zupełnie wypisany.
Uczeń pytający: Pożyczy pani jakiś dobry?
Nauczycielka filozofująca: A czy to nie wszystko jedno? Bądź dobry dla ołówka, a on będzie dobry dla ciebie, karma synku. Razem z Haruhi zapełniaj świat radością. Capre diem i nie mieszaj w to ołówka!
Uczeń zadziwiony w slangu młodzieżowym: Co, co, co, co, wtf?
Nauczycielka znudzona: Masz dziecię długopis.
Uczeń zły: Długopisy są straszne, to narzędzie szatana, przecież to, co się nim zapisze, pozostaje już na zawsze, chyba, że zniszczy się kartkę, ale niszczenie jest złe, więc zostanie i będzie świadczyć przeciw pani! Nawet jak zostanie zalane bielmem korektora (biel to kolor śmierci, wie pani?), to ciągle będzie tkwić tam pod spodem, jak drzazga.
Nauczycielka rozeźlona: Co ty pijasz?
Uczeń ugodowy: Mleko.
Nauczycielka Mistrzyni Ciętej Riposty: To rośnij, a nie głupio gadaj.

Jeśli ktoś pięknie zinterpretuje ten post,  to jeszcze piękniej się odwdzięczę. Ha. Ha. Ha.

13 komentarzy:

  1. Haha! Nie no to jest świetne! Ja proszę więcej takich postów.Najbardziej spodobała mi się końcówka:

    Nauczycielka rozeźlona: Co ty pijasz?
    Uczeń ugodowy: Mleko.
    Nauczycielka Mistrzyni Ciętej Riposty: To rośnij, a nie głupio gadaj.

    Haha :DD

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również uważam, że długopisy są złe, a nawet powiedziałabym zUe.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie potrafię tego zinterpretować.
    Jeśli chodzi o ukryty sens to widzę tutaj coś takiego:
    -Coś dobiegło końca.
    -Ale jak to możliwe?
    -Po prostu.
    -Nie, nic nie ma końca, tak nam się tylko wydaje.
    -Pozwolisz mi zacząć od nowa?
    -A czy to nie wszystko jedno? Doceń to, co masz, zamiast wciąż próbować zaczynać od początku. Żyj chwilą, zamiast mieszać w to koniec i początek pewnych zdarzeń.
    -Tak się nie da!
    -Masz dziecię kolejną szansę, ale pamiętaj, że to nie będzie już to samo, co wcześniej.
    -Ale jeśli to będzie co innego, również zostawi piętno w moim życiu. Nawet, gdy spróbuję o tym zapomnieć, to będzie niemożliwe.
    -Co z Tobą nie tak?
    -Boję się, że we wszystkim co zrobię, popełnię błąd.
    -To myśl racjonalnie, zamiast rozpamiętywać to, co się zdarzyło. Po prostu żyj, nic więcej.

    Mniej więcej tak to rozumiem. Pozdrawiam.

    www.my-practical-illusions.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowieku, brawa.
      Nie chodziło mi o to, to nadinterpretacja, ale za to jaka ładna!
      Jesteś zakochana?
      Nie lubie pisać rzeczy, które właściwie nic nie znaczą. Co to znaczy mieszać początek z końcem zdarzeń? Jak się to robi? Ogólniki, ogólniki i truizmy kwitną.
      Trzeba żyć i tyle.

      Jeszcze raz brawa, to trudna umiejętność, widzieć sens tam, gdzie go właściwie nie ma, można powiedzieć, że sama ten sens nadałaś.
      Bo to taka matryca, którą każdy wypełnia swoimi znaczkami.
      I jest śmiesznie.
      Ha.

      Usuń
    2. szczerze to bym na to nie wpadła..

      Usuń
    3. Hym, dziękuję.
      Na pytanie odpowiedź brzmi nie. Nie wierzę w miłość w tym wieku, jak coś to przechodzę zauroczenia, ale obecnie akurat nic z tych rzeczy. I dobrze mi z tym ;)
      Wiesz, w każdej notce można znaleźć sens. Bo skoro wpadłaś na coś takiego, to jakąś musiałaś do tego dojść. I to jest ten sens, to znaczenie. Każdy interpretuje to inaczej, mi jakąś tak się skojarzyło. Ale racja, piszę dość ogólnie, tak jakąś mam. Co do końca i początku to nie chodziło o mieszanie ich ze sobą, tylko o mieszanie ich w życie, o to, że wszystko ma koniec i początek, i czasem trzeba zaczynać od nowa, nie martwiąc się, że to wiążę się z kolejnymi wspomnieniami.
      Każdy z nas czytając coś i myśląc o tym, nadaje temu własny sens. Bo dostrzegamy inne wartości, różnimy się od siebie. I to jest niesamowite.
      Jeszcze raz dziękuję.

      Usuń
  4. W sumie też nie przepadam za tą bajką, ale makaron fajny :D
    Fajny blog!
    Pozdrawiam!
    www.crazy-coffee-monster.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny blog :*
    Serdecznie zapraszam do nas!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja bym zinterpretowala dwojako,ale zinterpretuje to tak : prawdopodobnie uczen ponosi edukacyjne porazki i swoja wina obarcza przypadkowe przedmioty - zly olowek - brzydki dlugopis.Poczatkowo nauczycielka wspiera chlopca,ale on ma to w miejscu na cztery literki ...Nie chce badz nie potrafi docenic wyciagnietej reki bowiem i tak jest przekonany,ze wina tkwi gdzie indziej ...
    Cos Ty ?! Przeciez nie musisz mi wszystkiego komentowac !! To nie moda na francuskie ksiazki,ja po prostu nie mam dostepu do pol.a strasznie marzy mi sie Mickiewicz i Korczak.W domu mam jedynie 6 pol.literatury,a jedna z nich to modlitewnik,co kiedys dziadek zapomnial i zostawil.Brak upragnionego rodzenstwa zapoczatkowal marzenia o 'ginekolowaniu' i wyjmowaniu noworodkow z brzucha wszystkich kobiet :) Powaznie mowisz o przeprowadzce do Murmanska ??

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapomnialam napisac,ze naprawde NAPRAWDE bardzo piekny tekst.Nigdy w zyciu czegos takiego bym nie wymyslila.

    OdpowiedzUsuń