czwartek, 1 grudnia 2011

Wyjazd, krew

Jak pewnie zauważyliście, nie miałam ostatnio jakoś ochoty i czasu na pisanie. Nauka do konkursów przygniata, ale kupiłam sobie wreszcie wymarzone glany, więc się nie zniechęcam, nie będę o nich jednak pisać. O świętach też nie. Napiszę o wyjeździe do lekarza.

Wczoraj byłam w Bydgoszczy. Miałam wątpliwą przyjemność upuszczenia sobie dwóch fiolek, czy jak to się to nazywa, krwi i odwiedzenia ortopedy. Mama jest przekonana, że od pobierania krwi robi mi się słabo, i ogólnie, że w każdej chwili mogę zemdleć. Oczywiście nie omieszkała się poinformować o tym pielęgniarki, która prawdopodobnie w obawie, że będę się wyrywać, wbiła mi igłę nieco za głęboko. Tak naprawdę to na te pobrania jeżdżę od dawien dawna, a słabo przy pobieraniu zrobiło mi się tylko dwa razy - raz po tym, jak wybiłam sobie ząb, a drugi, gdy zamiast strzykawki pani postanowiła użyć mikro lancetu, a ja odruchowo napięłam rękę, więc gdy wbiła ona mi w przedramię igłę, krew bluznęła na rękę, stolik i podłogę. Na szczęście nie jakimś strumieniem rodem z taniego horroru, ale i tak trzeba było wycierać. A potem służba zdrowia w osobie pielęgniarki jęła uciskać biedną rączkę i łapać posokę do fiolek. Taa... Ciekawe doświadczenie, mówię Wam.



W poczekalni do gastrologa (rodzeństwo szło) spotkałam dziewczynę, która czytała 1 tom Kuroshitsuji. Lubiła te same tytuły, co ja, nie ma to jak oczekiwanie na nowe odcinki Sekaiichi Hatsukoi! Fani m&a są WSZĘDZIE!
Kupiłam sobie 2 tom DN i Otaku, więc jestem zadowolona.
Może jutro napiszę coś pseudointeligentnego.

2 komentarze:

  1. Ooo, zazdroszczę Ci glanów? Ile mają dziurek? W sklepie czy przez neta?
    Pozdrawiam Cię
    Zwariowana Wariatka

    OdpowiedzUsuń
  2. W sklepie. 10 dziurek, ponad dwa lata błagania, dwa tygodnie z krwawiącymi stopami XD

    OdpowiedzUsuń