środa, 14 września 2011

Chociaż nauczycielka się pośmiała...


Dostałam dziś 2 z polskiego i jestem z tego dumna. 


W ogóle niezłe oceny w klasie: 17 jedynek, 4 dwóje i jedna piątka... Pani zaczepiła mnie po lekcji, i powiedziała, że musiała się powstrzymywać, a jak wyszła to strasznie się uśmiała i mam się nie przejmować. Bo... Pod pierwszym zadaniem z gramatyki (ble :P) w pustce napisałam tak:
,,Eh, jak zwykle kartkówka musiała być akurat wtedy, kiedy się na nią nie uczyłam. Teraz będę się męczyć z tą jedynką przez całe półrocze, bo tak łatwa kartkówka już się nie powtórzy. A wystarczyło tylko otworzyć ćwiczenia na odpowiedniej stronie i się pouczyć, ale ja oczywiście musiałam powtarzać sobie rodzaje enzymów trawiennych. Ale kończę już ten poemat, by zaoszczędzić pani łez ze śmiechu. A wie pani, dlaczego to napisałam? Bo wstyd było oddać pustą kartkę."
Nie miałam już nic do stracenia i wszystko było mi jedno, jak piszę, czy to składne itp. Pierwszy raz taki numer odwaliłam, w gimnazjum byłam poprzedni rok grzeczna XD Całą resztę lekcji przesiedziałam w stresie...
Najlepsze jest w tym to, że miałam szóstkę z polskiego na koniec pierwszej XD Chociaż pani się pośmiała...
Potem okazało się, że jednak to umiałam, tylko przez enigmatyczne polecenie nie zajarzyłam o co dokładnie chodzi… Bez komentarza.

1 komentarz: