niedziela, 21 sierpnia 2011

Rozważania przy ławie



Siedzę sobie na ławie na działce (a raczej siedziałam, bo wstukuję to już później) i rozmyślam. Rozmyślam o bzdurach, ściślej mówiąc. O kolorach, które właściwie przecież nie istnieją i są tylko złudzeniem, jednym z wielu, którymi karmi się nasz wzrok. Usiłuję wyobrazić sobie, jak naprawdę wygląda świat. Bez ułatwień, bez oszustw oczu. Wszystko jakieś takie… przezroczyste? No, nie da się tego określić. Właściwie, wtedy nie widać jakby nic. A gdyby naprawdę było tylko nic, to i tak musiałby być jakiś kolor tła, bo sama przejrzystość powietrza nie może ciągnąć się w nieskończoność. Powietrza. To też coś. Jakie to głupie, że tak ciężko przyswoić sobie wszechobecną nicość i pustkę. Gdy zamykam oczy, to ciągle widzę, widzę czerń swoich powiek. Ale… gdyby ktoś zwyczajnie urodził się bez oczu? Albo gdyby istniały jakieś pozbawione wzroku inteligentne istoty? Czy one też ,,widzą” czerń? Czy panuje ona w ich umyśle? Jak to jest po prostu nie posiadać tego zmysłu? Jak się wtedy myśli? Eh, nie mogę za bardzo określić tego, o co mi chodzi słowami. W takich chwilach żałuję, że nie można nawiązać z czytelnikami więzi telepatycznej (Anika, masz pole do popisu!) XD. Ponieważ wypisuję tu same bzdury, które bez owej telepatii (milcz Anika :D) są niezrozumiałe, kończę już to robić, bo trochę żal mi długopisu (naprawdę!), a później i ,,klawia, klawiatury dla śleeeepychh” (ha, ha dla ślepych! :P). A tak na serio, to ja ciągle poszukuję autorów tej piosenki! 


3 komentarze:

  1. Tak. Często zastanawiam się, jak np. ktoś urodzi się ślepy, to nie wie kompletnie jak wygląda świat. Nobo jak wytłumaczyć mu jak wygląda drzewo. Jest taki brązowy pień, a u góry zielone listki. Z kąd ten ktoś może wiedzieć, jak wygląda brąz czy zieleń. Tego nie da się określić, dopóki się nie zobaczy. Każdy z nas, gdy zobaczy jakąś rzecz, to odrazu możemy zaklasyfikować jej kolor do danego koloru. Np. te nożyczki mają odcień różu. Gdy byłam mała, i widziałam czarno białe filmy, to myślałam, że kiedyś wszystko było czarno białe, i dopiero potem się pokolorowało. Zastanawiam się też często, jak osoby głuche od urodzenia myślą. Chyba nie myślą tak jak my np. fajnie by było dziś pojechać nad jezioro z przyjaciółmi. Zastanawia mnie to, jak ta osoba myśli, skoro nie poznała nigdy zadnych słów. Oczywiście osoby takie, wiedzą co to jest kot, bo widziały go, ale nawet nie wiedzą, że to zwierze nazywamy kotem, bo nigdy nie słyszały słowa Kot. Osoby takie, głuche od urodzenia też chyba nie potrafią czytać, bo z kąd mogą wiedzieć, że literkę M czyta się jako em. Spółgłoska. Myślę, że jesteśmy bratnimi duszami. Pisz na gg 8046202. Chętnie, popisze z tobą

    TyŚka~♥

    OdpowiedzUsuń
  2. ja nie ogarniam xD na serio o.o

    OdpowiedzUsuń
  3. Też tak myślę :) Niestety, pojawia się problem - moja zmora. Mianowicie nie mam GG, arrgg!
    Ja również wiele razy zastanawiałam się, jakim językiem posługuje się w głębi swojego umysłu osoba od urodzenia głuchoniema. Wtedy cały mózg musi zupełnie inaczej funkcjonować...

    OdpowiedzUsuń