środa, 24 sierpnia 2011

Jak szkatułka w szkatułkach.




Czasami kilka minionych dni zlewa mi się w jeden, a jeden, nawet i trwający, rozszczepia się na kilka. Nawet dobrze, że w końcu będzie ta szkoła (źle się wyraziłam, :P szkoła ciągle jest i niech sobie stoi i do sądnego dnia, bylebym tylko ja nie musiała do niej chodzić). Zresztą też dziwne zjawisko, powszechna nienawiść do naszego kochanego szkolnictwa. Skąd to się bierze? Może to zwyczajny protest przeciw ograniczaniu naszej wolności, ale głowy bym nie dała. Zresztą ona jest już zapisana do laboratorium medycznego, jak i reszta ciała – większość pójdzie na przeszczepy, a co zostanie na pomoce naukowe. Ha, ha, ha. Słaby dowcip. Płaski. Jak taka płyta CD (przyznam się, że w pierwszej chwili pomyślałam o dyskietce, prawdopodobnie ze względu na jej jakże bardziej adekwatny kształt, ale to porównanie może się wydać niezrozumiałe dzieciom neo, które i tak nie raczą się pojawić na tym zapominanym przez internautów blogu, położonym na skraju naszego wszechświata, ale lepiej dmuchać na zimne), która wiele razy bywa oddawana na pożarcie czarnej czeluści naszego napędu DVD, czy jak to się tam zwie (nie mam najmniejszej ochoty sprawdzać). Biedna taka płyta, szczególnie, że już wychodzi z użycia. Wkurzająca jest ta przemijalność, której naprawdę nie ma. Napisałabym tu coś, jednak i tak kazano by mi to skasować, więc nie będę katować klawiatury. Ech, ciągle piszę, że o nią dbam, atak naprawdę nic nie sprawia mi większej radości, niż znęcanie się nad jej małymi, płaskimi klawiszami i obserwowaniem, jak na ekranie mojego laptopa pojawia się coraz więcej liter, układających się w logiczne ciągi, których zbiór jednak owej logice przeczy. Ha, ha, ha, nawet pisanie tego bloga jest absurdem i paradoksem (proszę mi to zaliczyć, szanowne osoby, które kliknęły w niesławnej pamięci poprzedniej ankiecie pozycję ,,o absurdach”. Zresztą, miałam, co chciałam, trzeba było tego nie pisać, ale… Noż kurde, zawsze jest jakieś ale!). 
Ciekawe, czy ten mój laptop jest polskiej produkcji (w co naprawdę SZCZERZE wątpię (buhahaha, ja, szczerze!)), bo Polska, jest jak wiadomo, uznawana przez nasz nowoczesny naród za kraj paradoksów. Jeśli więc jest z mojej ojczyzny (patrz nawias w powyższym wersie), to absurdalność leży w jego naturze, w budowie, jest zapisana w każdym jego procesorze i na każdym jego dysku, więc idąc tym tokiem, to to, że piszę na absurdalnym komputerze absurdalne bzdury jest czymś zupełnie normalnym i logicznym. Ale, (a nie mówiłam, że zawsze jest jakieś ale?) jeśli przyjmiemy założenie, że ten kochany laptop jest jednak naszej krajowej produkcji, to pojawia się kolejny problem, gdyż Polska jest siedliskiem paradoksów tylko według ludzi nowoczesnych (mam nadzieję, że wiecie, o jaką nowoczesność mi chodzi, ale jeśli nie (ale, ale!) to i tak jakoś to będzie), a ja ich poglądów nie podzielam, więc mój komputer także jest normalny. Ale, może to oni maja rację (widzicie, jak bardzo staram się nie być szowinistą?), więc działam w sprzeczności z moim laptopem. Ale, jeśli to, że jestem Polką, powoduje, że jestem anormalna, to pozostaję do komputera kompatybilna. Ale… I tak dalej. Mam nadzieję, że wiecie, do czego to prowadzi (przyznam się bez bicia, że ja nie wiem). 
Właściwie to tak naprawdę nie piszę tu bzdur. Ale (ha, ha, ha, nie ma to jak unieszczęśliwianie się na siłę, cóż, może ja jestem masochistą, ale przecież wtedy to nie byłoby unieszczęśliwianie… Zresztą, akurat tutaj to ale powoduje moją radość.) pewnie przez większość jest to tak postrzegane. Właściwie, to ja tego bloga piszę dla siebie, od początku pisałam. Zresztą tak naprawdę nie jestem tu sobą, choć jednocześnie tylko tu… A nie będę tego pisać, bo moich myśli z reguły słowami nie da się określić, dlatego pisanie pozornie powinno sprawiać mi problem. I sprawia. Ale inaczej. Matko Boska Częstochowska (moja patronka, jakby nie patrzeć)! Gratulacje dla tych, którzy to przeczytali. A jeszcze większe dla tych, którzy to zrozumieli i wiedzą, co chciałam tym powierzchownie dziwnym i chaotycznym postem pokazać i powiedzieć. Proszę, piszcie w komentarzach, może komuś się udało? Ta, wiem, że nikt tego nie czyta. Anika... A co mi tam.


Jak szkatułka w szkatułkach.



9 komentarzy:

  1. unicef to sprawdzona organizacja, i myślę, że ONZ nie pozwoliłby na przepijanie kasy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. akurat unicef tak, ale już różne bywały przypadki... cóż, zawsze lepiej starać się pomóc.

    OdpowiedzUsuń
  3. Omg! Pi3rdolnij mnie czymś w łeb, bo zapomniałam, że ignorowanie blogspota, oznacza też ignorowanie tego bloga :[ Aby wyzwolić się od nudnych stardollowych blogów poświęciłam aż tyle... :/
    I jeszcze rozchwytywanie przez znajomych, powodujące u mnie mniej wolnego czasu... Dlatego czekam na rok szkolny, w którym będę mieć więcej czasu(haha, to jest dopiero paradoks). Do końca wakacji zostały mi tak na prawdę 2 dni wytchnienia-piątek (czyli już dziś, bo jestem zyebem siedzącym po nocy na kompie) i środa. Reszta przeznaczona na nocowanie z koleżankami i spotkania: klasowe i rocznika.
    Wątpię, żeby laptop był całkowicie z Polski :) Ah, niestety Polska to faktycznie kraj absurdów. Najbardziej mnie wkurza biurokracja i beznadziejne przepisy regulujące granicę obrony własnej. Poza ty jeszcze to, że często aby coś osiągnąć, trzeba mieć znajomości. Jeśli chcesz poczytać o absurdach, możesz wejść na www.piekielni.pl :D

    OdpowiedzUsuń
  4. O to to to! Biurokracja :P
    Latarką może być? XD
    Ja w roku szkolnym pewnie sławnie czasu mieć nie będę, dlatego odbijam to sobie w wakacje. Aż siedmiu fajnych nauczycieli, których lubiliśmy nam zmienili, a dwoje zuuuch, których zmienić chcieliśmy, zostali. Ironia :P

    OdpowiedzUsuń
  5. prezent jest od czytelniczki bloga;) zdjęcia z są z bloga.

    Didi to posokowiec bawarski

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyznam, że ciężko mi zrozumieć przesłanie tej notki, chociaż lubię Twój styl pisania :) fajnie wszystko ze sobą łączysz ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapraszam serdecznie na mojego bloga, Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. właśnie te połączenia były jakby kluczem :)
    dzięki, ja sama czasami siebie nie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  9. dziękuję! ;)
    świetny blog, będę tu często wpadać.
    pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń