środa, 22 czerwca 2011

Żaby, ksiażki, wakacje...



Długo nie pisałam. Miałam tyle do powiedzenia, jednak zwyczajnie nie chciało mi się dodawać postów. Dziś koniec roku szkolnego, przynajmniej jak dla nas. Świadectwa już odebrane. Pasek jest. Taa…
W te wakacje będę się starała jak najwięcej zrobić. Wszystko to, co zawsze planowałam, a także wiele innych rzeczy. Tez czas spędzę intensywnie. Znowu będzie lato. Znowu odkryje wieczory. I tak powinno być. Wreszcie zza chmur wyszło Słońce, pojawiło się po raz pierwszy w całej okazałości po tylu dniach… Czy ono także cieszy się wraz z nami?
      
Jutro Noc Świętojańska i Boże Ciało. Jednocześnie. Pogańskie święto i katolicki obrzęd. Czasami myślę, że kalendarz kpi sobie z nas. Ten czas jest jakiś inny, noc jest najkrótsza w roku, światło triumfuje nad mrokiem. Ale tego wieczoru, tak, wieczoru, który jest jedyny taki w roku wszystko się odwraca. Ludzie nie świętują już za bardzo tego wydarzenia. Nasza pierwotna kultura odchodzi w zapomnienie. Ale natury i ciał niebieskich to nie obchodzi. Wciąż wydarza się wtedy coś niezwykłego, choć my już tego nie dostrzegamy.
Wczoraj byłam na wycieczce na Stary Barcin. Bardzo lubię tam przebywać. Tak ładnie odnowili starówkę… Tylko niech te małe, liche drzewka wreszcie urosną. Wtedy to już będzie pełnia szczęścia. Po raz pierwszy zawitałam do Cejlonu – pizzerii, której właścicielem jest bardzo sympatyczny Murzyn. Mówię tak nie przez złą wolę, tylko zwyczajnie nie znam jego nazwiska. Um… Pizza z kurczakiem była pyszna. Potem poszliśmy nad rzekę Noteć. Robiłam zdjęcia żabom, które mnożyły się w oczach. A niby ostatnio te śliczne płazy giną, zjadane przez, swoją drogą także śliczne, zaskrońce, których jest za dużo. Cóż, te żaby chyba nie wiedziały, że dramatycznie zmniejsza ich liczba. Były genialnie poukrywane. Patrzysz na żabę, robisz jej zdjęcia, a dopiero po dłuższym czasie dostrzegasz, że obok siedzą trzy kolejne. Zdarzyło mi się też, że oglądając zdjęcie, zobaczyłam ukrytą żabę, której wcześniej nie zauważyłam. Narobiłam ich tyle, uf… Po powrocie do domu strasznie bolały mnie nogi. Chyba z dziesięć kilometrów po wertepach zaliczyłam.

Przeczytałam ostatnio wiele ciekawych książek. Ach, lato, lato. To chyba ono sprawia, ze tyle czytam. Podczas wczorajszego wieczoru dosłownie połknęłam dwie grube książki. Wakacje… Teraz będę miała na to dużo czasu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz