poniedziałek, 16 maja 2011

JEST JUŻ PÓŹNO...


Jest już późno… Siedzę sobie tutaj, a zaraz przyjdzie mama i zacznie biadolić, dlaczego nie śpię :P W szkole dowiedziałam się zgoła interesujących rzeczy, nie mających jednak za bardzo związku z podstawą programową. W naszej szkole, a dokładniej w sali biologicznej, ileś tam lat temu mieszkał kot. Na początku wszystkich strasznie interesował i rozpraszał, ale z biegiem czasu wszyscy się do niego przyzwyczaili. Wyobrażacie sobie taką sytuację: piszecie sprawdzian, a tu między ławkami krąży sobie spokojnie kot i nikt na niego nie zwraca uwagi? Ja nie bardzo :) I żył sobie kot, aż tu stał się sanepid i weszły nowe przepisy. Kota wypuszczono na wolność, tak jak i ,,wielce kurzące roślinki”. Swoją drogą ten kot musiał bardzo wiele wiedzieć, skoro był nauczany wraz z uczniami :) Wiem, że to męczenie zwierząt, ale sama bardzo bym chciała mieć takiego kotka w klasie. Ciekawe, jakby to było? Na szczęście na razie pozostaje to tylko w strefie marzeń :) Załączam zdjęcie rudej kizi – mizi mieszkającej w okolicy.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz