piątek, 27 maja 2011

Dół i znowu szkoła.


Znowu polski. Tradycja? W klasie dużo się dzieje. Pani chce czegoś od takiego Radka. Do kina jadą. To ten od tego pająka :) Nauczycielka stara się nas nauczyć nadawać tytuły. Ku chwale ojczyzny. Jutro jadę na wykład ,, Czy można polubić ropuchę?”. Boję się, że same dzieciaki tam będą. Ten co go prowadzi uczy moją ciocię na studiach.
A teraz dialog z katechetą:
Ja: Denerwujemy pana?
K: Tak, i to jak.
Ja: To niech pan uważa, gniew jest jednym z siedmiu grzechów głównych :)
Śmiał się…
W bloku za nami w jednej klatce na ścianach wiszą … talerze. Prawdziwe, ładne, zdobione talerze! Nad schodami. Ludzie to mają fantazję.
Na biurku pani stoi niebieski, szklany kubek. Czy mnie wzrok nie myli i jest w nim mleko? Albo coś baaardzo podobnego. Wreszcie wyszła, mogłam więc podejść i sprawdzić. Patrzę i… Woda? Ale jak to?! Dziwne rzeczy się tu dzieją. Woda ma ambicje zostać mlekiem… O, ta woda tak Drga od środka, jak w ,,Parku Jurajskim”, gdy nadchodził tyranozaur. Uwielbiam ,,Park Jurajski”! xd
Teraz tracę obserwatorów. Genialnie. 


 WAMPIR 
Z nastaniem ciemności w górach i na nizinach Ameryki Pd. Pojawiają się wampiry poszukujące świeżej krwi… Nie! To wcale nie początek horroru! Wampiry istnieją naprawdę! Wampir to nazwa małego, wielkości myszy, nietoperze, którego jedynym pokarmem jest krew spijana ze ssaków i ptaków. Jego cienkie i bardzo ostre zęby bezboleśnie przecinają skórę śpiącego zwierzęcia. Z małej ranki nietoperz spija krew. Zdarza się, że spija jej tak dużo, że nie może ulecieć. Ranka powstała po jego uczcie krwawi jeszcze długo, gdyż ślina wampira zawiera substancje hamujące krzepnięcie krwi.

wtorek, 24 maja 2011

0 i Jeleń z kłami



Dołujący jest brak komentarzy. Ale nic. Widocznie jest tak, jak się spodziewałam – dno. Cóż, będę tu pisać dla siebie. U mnie same dziwne rzeczy, aż nie da się opisać. Dialog z moją wychowawczynią na spotkaniu z dziewczynami z naszej klasy.
Hałas, ja mam coś mówić.
Ja:  Warnung!
Pani: Nie mów po niemiecku, nie trawię go :)
Ja: Silentium! Łacina może być?

W ankiecie zagłosowała jedna osoba (ha, ha!), mam pisać więcej o książkach. Lepiej nie będę pisać o książkach, które czytam, bo będą mnie palcami wytykać XD Co ja czytałam: ,,wiedźma com.pl.", ,,Solaris", ,, Powrót z gwiazd", ,,Siódme wtajemniczenie"... Dalej nie będę pisać, bo uznacie mnie za chorą xd.


JELEŃ Z KŁAMI

Posiadanie kłów to cecha drapieżników. Czy naprawdę? Istnieje jeleń, który może się nimi pochwalić. Piżmowiec, bo to o nim mowa jest niewielkim jeleniem bez poroża. Żyje pojedynczo w lasach i zaroślach górskiej Azji. Jego tylne nogi są dłuższe od przednich, co nadaje mu wygląd zwierzęcia stale gotowego do skoku ( konik polny, jeleń i wilk w jednym xd). Doskonale biega i skacze ( z takimi nogami to ja też bym potrafiła!). Samce mają wystające górne kły o długości 10cm (0_0), a na brzuchu gruczoł wydzielający piżmo, do czego nawiązuje jego polska nazwa. A tak przy okazji, jak pachnie piżmo? Może ktoś wie i mnie oświeci?

poniedziałek, 16 maja 2011

JEST JUŻ PÓŹNO...


Jest już późno… Siedzę sobie tutaj, a zaraz przyjdzie mama i zacznie biadolić, dlaczego nie śpię :P W szkole dowiedziałam się zgoła interesujących rzeczy, nie mających jednak za bardzo związku z podstawą programową. W naszej szkole, a dokładniej w sali biologicznej, ileś tam lat temu mieszkał kot. Na początku wszystkich strasznie interesował i rozpraszał, ale z biegiem czasu wszyscy się do niego przyzwyczaili. Wyobrażacie sobie taką sytuację: piszecie sprawdzian, a tu między ławkami krąży sobie spokojnie kot i nikt na niego nie zwraca uwagi? Ja nie bardzo :) I żył sobie kot, aż tu stał się sanepid i weszły nowe przepisy. Kota wypuszczono na wolność, tak jak i ,,wielce kurzące roślinki”. Swoją drogą ten kot musiał bardzo wiele wiedzieć, skoro był nauczany wraz z uczniami :) Wiem, że to męczenie zwierząt, ale sama bardzo bym chciała mieć takiego kotka w klasie. Ciekawe, jakby to było? Na szczęście na razie pozostaje to tylko w strefie marzeń :) Załączam zdjęcie rudej kizi – mizi mieszkającej w okolicy.


sobota, 14 maja 2011

LEMUR I WRAŻENIA Z WARSZAWY





 
W czwartek wreszcie pojechałam do Warszawy. Pobudka o 4:00. Było strrraasznie gorąco! Jazda ciasnym, małym autobusem trwałą aż 5 godzin! Ale jakoś dotarliśmy do stolicy :) Zwiedzałam Pałac Prezydencki, naprawdę, coś pięknego. Widziałam  wieli żyrandol ozdobiony ponad 3000 kryształami, który ważył ponad 400 kilogramów, fortepian Paderewskiego, zabytkowe kopie, słynny okrągły stół, a także wiele więcej! Spotkaliśmy się z panią minister spraw społecznych. Zadziwiła mnie. Była taka… normalna. Naprawdę, są przyjaźni i normalni politycy. Byłam tylko na Starówce i mogę to powiedzieć z całym przekonaniem – Stara Warszawa jest naprawdę piękna! Dużo zieleni, zabytkowe budynki, ciemne, chłodne placyki i skwery… Widziałam czubek Pałacu Kultury, oglądaliśmy Grób Nieznanego Żołnierza i tą wieeeelką fontannę za nim. Widziałam też warszawską syrenką i warszawską Nike.Byliśmy w kościele św. Anny ( krzyż smoleński!!! I świetne freski na suficie. Jak oni to malowali?
  Organy też super) i w jeszcze jakimś. A na koniec McDonald. Przez nasze województwo przeszła wieczorem wtedy straszna burza. Dziwne było to, że wylądowania nie uderzały w ziemię, tylko skakały po chmurach. Było jasno jak w dzień, do tej pory myślałam, że to tylko tak się mówi, ale naprawdę tak było. I widziałam w chmurach gdy błyskało kilka razy takie kule światła, na końcu błyskawicy. Pioruny kuliste??? Może… Nigdy nic nie wiadomo. Kocham burze!

  LEMUR ZNACZY DUCH
Lemury, najstarsze i najbardziej prymitywne ssaki naczelne żyją tylko na Madagaskarze  - tajemniczej wyspie. W języku malgaskim ,,lemur" znaczy ,,duch zmarłego". Tak myśleli Malgasze słysząc nocą płaczliwe krzyki i widząc ogromne świecące oczy tych zwierząt. Spośród 20 gatunków najbardziej znany jest lemur katta. Lemury przetrwały tylko na Madagaskarze dzięki jego izolacji. Kiedy wyspa oddzieliła się od dzisiejszej Afryki, odpłynęły na nią lemury. Te, które zostały na kontynencie afrykańskim trafiły na konkurencję ze strony lepiej przystosowanych małp i w rezultacie wyginęły. Presja ze strony naczelnych krewniaków nie dotyczyła lemurów z Madagaskaru. Tam dopiero 2 tysiące lat temu pojawił się człowiek, który okazał się największym zagrożeniem dla „duchów nocy”.                                                                         

sobota, 7 maja 2011

KOSZMARY I OKAPI


Ale dziś miałam koszmary. Nie tyle koszmary, co męczące sny. Matko, co mi się dziś nie śniło! Wczoraj w szkole na obiad była fasolowa ( będę się wam chwalić, co jem, :D) i kucharki straszyły nas, że to larwy w niej pływają, bo na fasolę ich nie stać, a larwy tanio można hodować na gnijącym mięsie. Ja zjadłam, miałam w nosie larwy, ale jedna dziewczyna nie chciała jeść i zaraz wyszła ze stołówki, ponoć wymiotowała w toalecie. Mój tata powiedział, że w dni wolne będziemy przywiązywać moją siostrę do łóżka, bo ona wstaje baaardzo wcześnie i mi pół pokoju do siebie wynosi i dom demoluje. Dziś standardowo ukradła mi błyszczyk, inhalator ( na co jej to?!) i szklaną kulę. Kleptomania? Młodsze rodzeństwo to ZMORA. Brat młodszy o 9 lat, siostra o 7 i przechlapane.
Przeczytałam jedną z tych książek, ,,Randki z piekła”. Raczej  nie polecam. Kim Harrison rozczarowała mnie opowiadaniem bez ładu i składu kręcącym się wokół dwóch słów: żądza i przyjemność. Nie idzie się rozeznać, chyba że tylko do głównego wątku walki głównej bohaterki z chorą psychiką. Inne też nie za dobre, może ostatnie jest czegoś warte. Mam nadzieję, że pocałunki będą lepsze.